- wt maja 12, 2020 2:10 pm
Nie jestem pewien, czy to pasuje tutaj do forum, ale mam (być może naiwne) pytanie: w zależności od obiektu marzeń, może być sensowne zgromadzenie pewnej sumy kapitału początkowego. Ale gdzie tak naprawdę można zaoszczędzić 50k, 60k lub 100k euro? W przybliżeniu: budowanie lub kupno domu za 7-10 lat, koszt nieokreślony (500k???), obecnie brak kapitału początkowego (poza rezerwą w wysokości około 3-4 miesięcznych wydatków, brak długów), potencjał oszczędności w ciągu najbliższych 3 lat nadal jest mocno ograniczony (mój mąż rozpoczął drugie studia), ale chcemy zacząć kłaść fundamenty. Podstawowe pytanie brzmi: gdzie dzisiaj można zaoszczędzić swoje kapitał początkowy?
Jeśli myślę o moich rodzicach lub dziadkach, to wydaje się, że najczęściej była to umowa oszczędno-budowlana, ale obecnie ta forma oszczędzania w fazie oszczędzania nie wydaje się zbyt opłacalna. Wydaje mi się, że obecnie umowa oszczędno-budowlana służy dwóm celom:
- zapewnienie warunków kredytowych dla części kredytowej
- Skorzystanie z dotacji, jeśli jest to możliwe (programy oszczędnościowe/Premium na budowę mieszkań)
Mój mąż i ja obecnie nadal znajdujemy się w zakresie, w którym możemy skorzystać z programu Premium na budowę mieszkań, dlatego niedawno podpisaliśmy umowę oszczędnościowo-budowalną, aby skorzystać z tej możliwości. Ale wydaje się, że wpłacanie więcej niż minimalna kwota na ten cel nie jest zbyt sensowne. Czy jednak tak jest? Dotychczas nie brałam zapewnienia oprocentowania na poważnie, ale czy powinniśmy zwrócić temu większą uwagę?
Ale jakie są inne opcje? Obecnie regularnie inwestujemy niewielką kwotę miesięcznie w ETF MSCI World. Jednak do tej pory traktowałam to bardziej jako coś oddzielnego od kupna domu w przyszłości i raczej jako oszczędności emerytalne na ~40 lat. Przeczytałam trochę na ten temat i ewentualnie mogłabym sobie wyobrazić, że to, co się w nim znajduje, gdy nadejdzie czas na zakup domu, można zabezpieczyć (o ile wiem, to jest możliwe, choć nie w 100%), lub ewentualnie zlikwidować część i wykorzystać jako wkład własny. Ale jeśli nagle nadchodzi korona 2.0, może to oznaczać, że nagle trzeba dołożyć zabezpieczenia lub likwidacja byłaby dość głupim pomysłem. Mogę sobie wyobrazić to jako jeden zabezpieczający element, ale nie jako główną część kapitału początkowego. Jak wy to widzicie?
Gdy osiągnięta jest pewna suma (5-10k), która jest blokowana na stałe z oprocentowaniem, byłaby to raczej przeciwwaga i bezpieczna, ale o małej stopie zwrotu. To brzmi dość konkretne.
Obecnie mogę sobie wyobrazić mieszankę:
- Umowa oszczędnościowo-budowlana, aby skorzystać z Premium na budowę mieszkań
- część z oprocentowaniem
- część inwestowana w akcje ETF, a być może obligacje
- szczególnie gdy zakup jest coraz bliżej, większa likwidacja
Pytanie brzmi trochę, jak to możemy poukładać proporcje. Czy istnieją możliwości, na które jeszcze nie zwracam uwagi? Jak inni zbierają swój wkład własny?
Mogę również napisać więcej o naszej konkretnej sytuacji, ale ogólnie myślę, że to jest istotne także dla innych? Zasadniczo przez najbliższe trzy lata nie będziemy mieli zbyt wielu możliwości na składanie oszczędności, ale jak wiadomo, ziarnko do ziarnka a zbierze się miarka.
W kwestiach finansowania wydaje się, że kapitał własny zawsze spada z nieba... Ale na pewno nie jesteśmy jedynymi, którzy będą musieli na to trochę poczekać?
Jeśli myślę o moich rodzicach lub dziadkach, to wydaje się, że najczęściej była to umowa oszczędno-budowlana, ale obecnie ta forma oszczędzania w fazie oszczędzania nie wydaje się zbyt opłacalna. Wydaje mi się, że obecnie umowa oszczędno-budowlana służy dwóm celom:
- zapewnienie warunków kredytowych dla części kredytowej
- Skorzystanie z dotacji, jeśli jest to możliwe (programy oszczędnościowe/Premium na budowę mieszkań)
Mój mąż i ja obecnie nadal znajdujemy się w zakresie, w którym możemy skorzystać z programu Premium na budowę mieszkań, dlatego niedawno podpisaliśmy umowę oszczędnościowo-budowalną, aby skorzystać z tej możliwości. Ale wydaje się, że wpłacanie więcej niż minimalna kwota na ten cel nie jest zbyt sensowne. Czy jednak tak jest? Dotychczas nie brałam zapewnienia oprocentowania na poważnie, ale czy powinniśmy zwrócić temu większą uwagę?
Ale jakie są inne opcje? Obecnie regularnie inwestujemy niewielką kwotę miesięcznie w ETF MSCI World. Jednak do tej pory traktowałam to bardziej jako coś oddzielnego od kupna domu w przyszłości i raczej jako oszczędności emerytalne na ~40 lat. Przeczytałam trochę na ten temat i ewentualnie mogłabym sobie wyobrazić, że to, co się w nim znajduje, gdy nadejdzie czas na zakup domu, można zabezpieczyć (o ile wiem, to jest możliwe, choć nie w 100%), lub ewentualnie zlikwidować część i wykorzystać jako wkład własny. Ale jeśli nagle nadchodzi korona 2.0, może to oznaczać, że nagle trzeba dołożyć zabezpieczenia lub likwidacja byłaby dość głupim pomysłem. Mogę sobie wyobrazić to jako jeden zabezpieczający element, ale nie jako główną część kapitału początkowego. Jak wy to widzicie?
Gdy osiągnięta jest pewna suma (5-10k), która jest blokowana na stałe z oprocentowaniem, byłaby to raczej przeciwwaga i bezpieczna, ale o małej stopie zwrotu. To brzmi dość konkretne.
Obecnie mogę sobie wyobrazić mieszankę:
- Umowa oszczędnościowo-budowlana, aby skorzystać z Premium na budowę mieszkań
- część z oprocentowaniem
- część inwestowana w akcje ETF, a być może obligacje
- szczególnie gdy zakup jest coraz bliżej, większa likwidacja
Pytanie brzmi trochę, jak to możemy poukładać proporcje. Czy istnieją możliwości, na które jeszcze nie zwracam uwagi? Jak inni zbierają swój wkład własny?
Mogę również napisać więcej o naszej konkretnej sytuacji, ale ogólnie myślę, że to jest istotne także dla innych? Zasadniczo przez najbliższe trzy lata nie będziemy mieli zbyt wielu możliwości na składanie oszczędności, ale jak wiadomo, ziarnko do ziarnka a zbierze się miarka.
W kwestiach finansowania wydaje się, że kapitał własny zawsze spada z nieba... Ale na pewno nie jesteśmy jedynymi, którzy będą musieli na to trochę poczekać?