Część 2 z blogu handlowego RA Kai Behrens
albo tutaj trzecia rzecz dla Ciebie:
Salomon pozdrawia Od RA Kai Behrens
Sąd Rejonowy w Siegen zdołał wydać bardzo wyrównane, niemalże solomoniczne orzeczenie. Przeprowadzona dyskusja dowodowa nie sprawiała zbyt wiele nadziei na powodzenie.
Klienci jednej z kasy oszczędnościowo-kredytowej byli zainteresowani zakupem i finansowaniem domu wakacyjnego. Aby rozpocząć procedurę finansowania, towarzyszyli im dwaj przedstawiciele handlowi kasy oszczędnościowo-kredytowej.
Odbyto rozmowy, uporządkowano i uzyskano dokumentację oraz kontynuowano rozmowy.
Strona powodowa, małżeństwo zainteresowane finansowaniem, miała już nieruchomość, otrzymywała dochód z czynszu i ponadto interesowała się innymi nieruchomościami.
Teraz małżeństwo twierdzi, że jeden z dwóch przedstawicieli handlowych wielokrotnie zapewniał, że finansowanie jest gotowe. Tymczasem drugi przedstawiciel nadal pilnie zbierał dokumenty. W tym momencie nie została jeszcze złożona żadna wniosek
kredytowy.
Małżeństwo udało się do notariusza po domniemanej ustnej obietnicy, zanim wszystkie dokumenty zostały dostarczone. Według zeznań jednego z handlowców, który wystąpił jako świadek, podczas tej podróży miała miejsce rozmowa telefoniczna. Ten handlowiec wyraźnie ostrzegał małżeństwo przed podpisaniem umowy notarialnej. „Finansowanie nie jest gotowe” - takie były jego słowa. Powiedział, że powinni się odwrócić i nie jechać do notariusza.
Podczas spotkania notarialnego, które ostatecznie miało miejsce, pojawił się pośrednik w sprzedaży domów wakacyjnych. Był obecny na miejscu. Również zeznał jako świadek i stwierdził, że między nim a jednym z handlowców był kontakt za pośrednictwem WhatsApp, w którym ten ponownie zapewniał o gotowości finansowania.
bruno68
Szczegóły dotyczące korespondencji WhatsApp nie mogły zostać już podane, ponieważ nie było już WhatsApp ani telefonu komórkowego. Sąd musiał więc polegać na zeznaniach świadków. Nie był dokładnie zorientowany co do treści.
Żona dotkniętego małżeństwa przekazała swoje roszczenia swojemu mężowi. Skarżył się formalnie tylko mąż. Żona mogła więc wystąpić jako świadek i potwierdzić, że podczas spotkania notarialnego przeczytała takie oświadczenie na WhatsApp.
Po przesłuchaniu świadków zaczęło się wydawać, że wszystkie zeznania się wzajemnie wykluczają. Trudno uwierzyć, że małżeństwo mimo wyraźnego ostrzeżenia nadal udało się na spotkanie z notariuszem. Ostrzeżenia wydane przez jednego z handlowców w drodze na to spotkanie wydawały się zrozumiałe. Świadkowa była bardzo wiarygodna.
W historii z WhatsApp podczas spotkania u notariusza pojawiły się pewne niezgodności. Raz mówiono, że małżeństwo i pośrednik rozmawiali między sobą, innym razem mówiono, że komunikowali się tylko za pomocą znaków ręki. I fakt, że WhatsApp, który mógłby mieć szczególne znaczenie - zwłaszcza ponieważ wcześniej wyraźnie ostrzegano przed podpisaniem - nagle zniknął, również nie miał wyjaśnienia. Było zatem ewidentnym, że sąd mógłby wydać wyrok na korzyść jednej lub drugiej strony. Z kolei oznaczałoby to, że sąd opierał się na częściowo fałszywych zeznaniach przed sądem.
Salomon rozciąga swoje kręgi. Sąd uwierzył wszystkim świadkom.
- Sąd uwierzył, że już wcześniej było zobowiązanie.
- Sąd uwierzył także w WhatsApp.
- I sąd uwierzył, że w drodze na spotkanie z notariuszem dzwonił inny przedstawiciel handlowy ostrzegając przed podpisaniem umowy notarialnej.
W nieprawomocnym jeszcze wyroku sądu okręgowego Bausparkasse zostało zasądzone zapłacenie około 11 000
euro zamiast prawie 38 000
euro.
Sąd zakładał, że między małżeństwem a kasą oszczędnościowo-kredytową doszło do umowy finansowania i doradztwa.
Dla wyjaśnienia, sąd stwierdził, że odbyło się kilka spotkań i rozmów oraz że handlowiec, zgodnie z zasadami działalności handlowej związanej z przedsiębiorstwem, działał jako pełnomocnik kasy oszczędnościowo-kredytowej.
Jako argument za działalnością związaną z przedsiębiorstwem podano np. miejsce zawarcia umowy, użycie określonej firmy lub papieru firmowego, treść umowy lub pozycję lub zachowanie osoby działającej.
Sąd zawzięcie brał pod uwagę, że handlowiec już podczas pierwszej rozmowy wystąpił jako pracownik kasy oszczędnościowo-kredytowej i wręczył wizytówkę, na której widniał jako kierownik sprzedaży.
W zapewnieniu, że finansowanie jest gotowe, naruszono umowę doradczą.
Sąd był przekonany, że obietnica została nawet wydana kilkakrotnie.
Sąd zakładał również, że WhatsApp istniał.
Stąd też kasa oszczędnościowo-kredytowa ponosi odpowiedzialność za błąd pośrednika zgodnie z §278 BGB.
Sąd zauważył jednak, że istnieje znaczna współwina.
Ten zarzut ma zastosowanie jedynie w szczególnych okolicznościach, ponieważ inwestor zwykle może polegać na prawdziwości i kompletności udzielonego mu informacji i doradztwa.
Sąd uznał wyjątek, ponieważ założono, że małżeństwo posiada własną wiedzę lub informacje od strony trzeciej. Sąd powołał się przy tym na orzeczenie BGH z dnia 19.02.2015 r. pod sygnaturą akt III ZR 90/14.
Współwina występowała, ponieważ małżonkowie zlekceważyli ostrzeżenia osób trzecich (Termin „osoba trzecia” jest tutaj nieco zaskakujący, ponieważ ostrzeżenie pochodziło od przedstawiciela handlowego).
Sąd zinterpretował rozmowę telefoniczną w drodze na spotkanie z notariuszem oraz jednoznaczne ostrzeżenie, że umowa kupna nie może zostać podpisana bez pisemnego potwierdzenia finansowania odpowiednio.
Sąd uważał również, że drugi przedstawiciel handlowy został uznany za wiarygodnego świadka.
Sąd twierdził, że powinny być znaczne wątpliwości co do postępowania małżonków. Ogólnie sąd przyznał, że małżonkowie ponoszą 70% współwiny. Otrzymali więc tylko 30% tego, czego się spodziewali.
Konsekwentnie: Brak decyzji o udzieleniu pożyczki to brak spotkania z notariuszem! W przeciwnym razie zostaniesz oszukany! Kasa i długi na karku!
bruno68