- wt cze 30, 2020 5:49 am
Jeśli ktoś polega tylko na państwie w kwestii emerytury, zostanie sam i słusznie. Możesz inwestować tylko w siebie i wpływać na wychowanie dzieci, aby nie interesowały się sztuką bez perspektyw i chciały się odpowiednio kształcić. Albo po prostu prowadzić życie bez dochodu od samego początku. Tylko nieliczni akademicy naprawdę pracują przez 40 lat, ponieważ wielu zaczyna pracować dopiero po 27 roku życia i zarabiają odpowiednio dużo, aby zdobyć 1,5 do 2 rentowe punkty przez 40 lat, a akademicy, którzy mogliby otrzymać więcej niż 2 rentowe punkty ze względu na wyższe zarobki, ostatecznie otrzymują tylko 2 punkty, oszczędzając w ten sposób składki do ubezpieczenia społecznego i mogąc przekazać je innym formom zabezpieczenia. I najgorszą sytuacją jest, kiedy ktoś pracował i był żonaty, a potem rozwodzi się. Jeśli partner mniej wpłacił do ZUS, ponieważ wolał żyć, oszczędny partner płaci różnicę za to, co rozrzutny partner przepuścił przez te lata. Dlatego radzę wszystkim, którzy zarabiają pieniądze, niezależnie od wysokości dochodu, że po rozwodzie z osobą, która nigdy nie pracowała albo pracowała mało, nie ma znaczenia, czy przepracowaliście 40 czy nawet 50 lat, pozostaje wam z tego z umówionych działań tylko połowa waszego zabezpieczenia. Jeśli nagle musisz oddać połowę z twoich rzekomych 60 punktów emerytalnych, znajdujesz się znowu tylko na 960€ emerytury za 40 lat pracy i 1,5 punkta rentowego rocznie. To największa pułapka na ubóstwo w starości, jaka w ogóle istnieje. Ponieważ przyzwyczaiłeś się do jakości życia i zarobku. Upadek jest wtedy bardzo głęboki, gdy z twoich 6k€ lub więcej zostaje ci tylko 1,1k€ miesięcznie, pracując 40 godzin tygodniowo i ponosząc odpowiedzialność. Dlatego wniosek może być tylko taki, że ten, kto dużo zarabia, musi znaleźć kogoś, kto stale zarabia tyle samo i preferuje takie samo zabezpieczenie emerytalne, w przeciwnym razie wszystko szybko pójdzie na przekór, a niewielu naprawdę potrafi się z tego ponownie podnieść. Albo tez można po prostu poślubić dopiero na emeryturze, wówczas żona otrzymuje tylko tyle emerytury, ile jest związana z akademikiem i nie, umowy przedślubne również nie chronią przed tym.