- ndz lut 13, 2022 8:03 am
Cześć!
Pod koniec marca 2021 zmarł mój bliski wujek.
Zajmowałem się w dużej mierze kwestiami związanymi z jego majątkiem, w tym również podatkami.
Cyklicznie co kwartał pobierano z jego nadal aktywnego konta zaliczkę podatkową w wysokości 132 euro. Ostatnie obciążenie miało miejsce na początku września 2021 roku.
We wrześniu 2021 złożyłem zeznanie podatkowe za rok 2020 wraz z przesłaniem aktu zgonu. W odpowiedzi otrzymałem pismo informujące, że każdy spadkobierca musi się zgodzić na warunki, co również uczyniliśmy.
Spodziewana była zwrotka w wysokości ponad 500 euro. Następnie długo nie dostawaliśmy żadnych informacji.
W grudniu otrzymałem pismo od urzędu skarbowego w sprawie monitu o brakujący podatek dochodowy i podatek kościelny za czwarty kwartał 2021 roku.
Po tym telefonowałem do urzędu skarbowego we Frankfurcie. Podano mi dwa numery telefonów osób odpowiedzialnych za te sprawy. Zadzwoniłem tam setki razy, ale nigdy nikogo nie połączyłem.
W związku z tym ponownie przesłałem akt zgonu po 2-3 tygodniach informując, że osoba zmarła już w marcu. Prawie od razu dostałem oznajmienie o egzekucji. Zadzwoniłem ponownie do centrali urzędu skarbowego. Podano mi dwa inne numery telefonów, gdzie po wielu próbach udało mi się skontaktować i wyjaśnić sytuację.
Po kolejnych 2-3 tygodniach otrzymałem wreszcie decyzję. Zawierała ona dokładnie kwotę obliczoną przez mnie MINUS podatek dochodowy i kościelny IV kwartał 2021 roku oraz opłaty za upomnienia.
Moje pytanie brzmi, dlaczego urząd skarbowy nadal żąda zaliczki podatkowej, mimo że osoba nie żyje, i dlaczego nie została ona automatycznie pobrana z konta, jak to miało wcześniej miejsce?
W końcu nie miała żadnych dochodów, emerytura przestanie być wypłacana dokładnie w dniu śmierci, a następnie będzie wniesiona z powrotem, więc dlaczego nadal żąda się zaliczki podatkowej?
Jutro pewnie znów będę musiał usiąść do telefonu.
Pod koniec marca 2021 zmarł mój bliski wujek.
Zajmowałem się w dużej mierze kwestiami związanymi z jego majątkiem, w tym również podatkami.
Cyklicznie co kwartał pobierano z jego nadal aktywnego konta zaliczkę podatkową w wysokości 132 euro. Ostatnie obciążenie miało miejsce na początku września 2021 roku.
We wrześniu 2021 złożyłem zeznanie podatkowe za rok 2020 wraz z przesłaniem aktu zgonu. W odpowiedzi otrzymałem pismo informujące, że każdy spadkobierca musi się zgodzić na warunki, co również uczyniliśmy.
Spodziewana była zwrotka w wysokości ponad 500 euro. Następnie długo nie dostawaliśmy żadnych informacji.
W grudniu otrzymałem pismo od urzędu skarbowego w sprawie monitu o brakujący podatek dochodowy i podatek kościelny za czwarty kwartał 2021 roku.
Po tym telefonowałem do urzędu skarbowego we Frankfurcie. Podano mi dwa numery telefonów osób odpowiedzialnych za te sprawy. Zadzwoniłem tam setki razy, ale nigdy nikogo nie połączyłem.
W związku z tym ponownie przesłałem akt zgonu po 2-3 tygodniach informując, że osoba zmarła już w marcu. Prawie od razu dostałem oznajmienie o egzekucji. Zadzwoniłem ponownie do centrali urzędu skarbowego. Podano mi dwa inne numery telefonów, gdzie po wielu próbach udało mi się skontaktować i wyjaśnić sytuację.
Po kolejnych 2-3 tygodniach otrzymałem wreszcie decyzję. Zawierała ona dokładnie kwotę obliczoną przez mnie MINUS podatek dochodowy i kościelny IV kwartał 2021 roku oraz opłaty za upomnienia.
Moje pytanie brzmi, dlaczego urząd skarbowy nadal żąda zaliczki podatkowej, mimo że osoba nie żyje, i dlaczego nie została ona automatycznie pobrana z konta, jak to miało wcześniej miejsce?
W końcu nie miała żadnych dochodów, emerytura przestanie być wypłacana dokładnie w dniu śmierci, a następnie będzie wniesiona z powrotem, więc dlaczego nadal żąda się zaliczki podatkowej?
Jutro pewnie znów będę musiał usiąść do telefonu.