- pn lut 14, 2022 10:36 am
Hej,
jestem tutaj nowy. Po raz pierwszy próbuję w pewnym sensie kupować Dom z partnerem. Dlatego czuję się bardzo niepewnie co do tego, jak to się odbywa. W naszym regionie południowym nieruchomości są rzadkością. Było mi jasne, że nie można przez rok zastanawiać się, czy chce się kupić ten Dom, czy nie, ale obecny przebieg sprawy mnie irytuje i bardzo przypomina wynajmowanie mieszkania. Spodziewałem się zupełnie innej procedury przy zakupie domu.
Co do sytuacji: Wyraziłem zainteresowanie ogłoszeniem domu i dostałem w odpowiedzi broszurę informacyjną. Kilka dni później zadzwoniono do mnie, aby umówić termin obejrzenia nieruchomości. Pierwsze zwiedzanie domu odbyło się w piątek po południu, trwało 30 minut. Gdy zapytaliśmy, co dalej, powiedziano nam, że musimy działać bardzo szybko, wysłać potwierdzenie zainteresowania i potwierdzenie finansowania. W przeciwnym razie ktoś inny go dostanie.
Jakoś jestem zdezorientowany, ponieważ dla mnie zakup domu to raczej jednorazowa sprawa. Spodziewałem się więcej informacji, więcej dokumentów, ewentualnie możliwości drugiego oglądania z rzeczoznawcą budowlanym. Trzeba zauważyć, że Dom ma około 300 lat i częściowo wymaga remontu. To ciekawe, co powie fachowiec. Nie mogliśmy zobaczyć jednego pokoju, bo aktualna lokatorka nie życzyła sobie tego. Nikt nie mógł powiedzieć nam, czy poprzez szkielety dachu kiedyś nie przeciekało. Nie mamy żadnych dokumentów dotyczących ostatnich napraw, nie widzieliśmy mapy kawałka ziemi, planów budynku są bez wymiarów.
Czy to normalne, że taki Dom jest sprzedawany, a ma się wrażenie, jakby kupowało się kota w worku? Czy powinno się raczej zrezygnować, jeśli po tak małej ilości informacji po 3 dniach trzeba podjąć decyzję?
Być może macie dla mnie jakąś radę.
Dzięki i pozdrowienia
jestem tutaj nowy. Po raz pierwszy próbuję w pewnym sensie kupować Dom z partnerem. Dlatego czuję się bardzo niepewnie co do tego, jak to się odbywa. W naszym regionie południowym nieruchomości są rzadkością. Było mi jasne, że nie można przez rok zastanawiać się, czy chce się kupić ten Dom, czy nie, ale obecny przebieg sprawy mnie irytuje i bardzo przypomina wynajmowanie mieszkania. Spodziewałem się zupełnie innej procedury przy zakupie domu.
Co do sytuacji: Wyraziłem zainteresowanie ogłoszeniem domu i dostałem w odpowiedzi broszurę informacyjną. Kilka dni później zadzwoniono do mnie, aby umówić termin obejrzenia nieruchomości. Pierwsze zwiedzanie domu odbyło się w piątek po południu, trwało 30 minut. Gdy zapytaliśmy, co dalej, powiedziano nam, że musimy działać bardzo szybko, wysłać potwierdzenie zainteresowania i potwierdzenie finansowania. W przeciwnym razie ktoś inny go dostanie.
Jakoś jestem zdezorientowany, ponieważ dla mnie zakup domu to raczej jednorazowa sprawa. Spodziewałem się więcej informacji, więcej dokumentów, ewentualnie możliwości drugiego oglądania z rzeczoznawcą budowlanym. Trzeba zauważyć, że Dom ma około 300 lat i częściowo wymaga remontu. To ciekawe, co powie fachowiec. Nie mogliśmy zobaczyć jednego pokoju, bo aktualna lokatorka nie życzyła sobie tego. Nikt nie mógł powiedzieć nam, czy poprzez szkielety dachu kiedyś nie przeciekało. Nie mamy żadnych dokumentów dotyczących ostatnich napraw, nie widzieliśmy mapy kawałka ziemi, planów budynku są bez wymiarów.
Czy to normalne, że taki Dom jest sprzedawany, a ma się wrażenie, jakby kupowało się kota w worku? Czy powinno się raczej zrezygnować, jeśli po tak małej ilości informacji po 3 dniach trzeba podjąć decyzję?
Być może macie dla mnie jakąś radę.
Dzięki i pozdrowienia