Capital Investment 4

Forum finansowe CI4 - Wszystko ze świata finansów i nieruchomości

Kredyty hipoteczne na budowę domu lub zakup mieszkania (nieruchomość zamieszkana przez właściciela).

Re: Ile finansowania jest jeszcze zdrowe?

Napisany przez Mai
Witaj,
obecnie rozważamy, co możemy sobie na to pozwolić i/lub czego chcemy. Rosnące ceny + odsetki to oczywiście obecnie czysty horror, dlatego tym trudniej jest teraz udzielić odpowiedzi na to pytanie.

Wiek: 30/31
Planowane dzieci: tak, 1-2 za 1-2 lata (nie planujemy wiecznej urlopu rodzicielskiego, ale życie zawsze potrafi zaskoczyć...)
Dochód netto domowy: około 4700 € (bez premii świątecznej/końcoworocznej w sumie około 4000-6000€). Podział dochodu netto wynosi około 50/50 (około 2350€ każdego) - zwiększenia są zdecydowanie przewidywalne (obecnie znowu w trakcie negocjacji), ale również spodziewane wydatki związane z dzieckiem
Kapitał własny: obecnie około 100 000 €. Chcielibyśmy zachować 20 000 € jako rezerwę, czyli dostępne do wykorzystania jest 80 000 €. (Nadal systematycznie oszczędzamy, więc może być więcej)
Kod pocztowy: 44*** (region Zagłębia Ruhry)

Obecnie płacimy około 1400 € na czynsz (powinno być około 1100 € zimą), poza tym odkładamy około 1500-1900 € miesięcznie. Nie wszystko z tego można przeznaczyć na Dom (ubezpieczenie na życie, oszczędności/ubezpieczenia kapitałowe, które są związane na dłużej, oszczędności na auto), oficjalnie mówimy teraz około 1100 € na oszczędności na Dom, praktycznie jednak będziemy chyba wkładali większość z pozostałych dostępnych oszczędności. Nie mamy żadnych bieżących kredytów. Na pewno istnieje potencjał oszczędności w obszarze czasu wolnego (kursy sportowe/hobby/wyjścia do restauracji/sprzęt techniczny itp.), ale na razie to jest obecny stan bez cięcia gdziekolwiek w pasie.

Obecnie staramy się zorientować, co mogłoby być możliwe. Nasze marzenie to nowe mieszkanie szeregowe lub bliźniak na sławnym i cieszącym się złą sławą działce do ręcznika, które najchętniej nie zbudowalibyśmy sami, ale raczej kupilibyśmy od dewelopera. Oczywiście ogranicza to możliwości aranżacyjne (często brakuje nam jednego pokoju lub odwrotnie, czasami jest zbyt wiele dodatków, które uważamy za zbędne i które znacząco podnoszą cenę). Z tego względu nie skupiamy się całkowicie na tym, ale na początek przyjmijmy to jako bazę.

Interesujące projekty, które ostatnio widziałem, zaczynały się od około 400k € (tendencja do 450k) i sięgały nawet do około 650k. (Póki co absolutnie wykluczam cokolwiek powyżej tej kwoty, chociaż już widziałem szeregówki za 850k) Często występowały dodatkowe koszty, takie jak bez podłóg i malowania, więc to jest minimum, które trzeba jeszcze doliczyć. (Ile powinno się tu jeszcze doliczyć przy około 120-130 m²? Zależy na pewno od materiału
ale jakaś przybliżona widełka? ) Oczywiście dochodzą do tego koszty zakupu. Jakie są inne koszty, które zazwyczaj pojawiają się przy takich projektach rozwinięcia całego bloku szeregówek? Przykładowo, jakieś dodatki, jak więcej gniazdek elektrycznych, ładniejsza łazienka?

Dla uproszczenia przyjmijmy teraz, że cena domu oscyluje w przybliżeniu. Jak wtedy w przybliżeniu policzyć koszty? Czy np. 5% rata roczna (3% odsetek, 2% początkowa spłata kapitału) jest odpowiednia, czy trzeba się spodziewać wyższych stóp procentowych dziś?

Zatem mniej więcej tak:
450k Dom + 45k KNK - 80k EK = 415k finansowania
=> 1730€/miesiąc przy 5% rocznej racie; 2075€ przy 6% rocznej racie
Ups, nawet tutaj to już boli. Ogólnie rzecz biorąc, czy to już maksimum tego, na co nas stać? Powiedzmy więc, że obecnie moglibyśmy zainwestować więcej w Dom bez popadania w tarapaty finansowe, ale na całe następne dziesięciolecia lub dłużej... nie wiem nawet, czy bank nie powie po prostu nie.

Dla zabawy, spójrzmy jeszcze na 500k i 550k:

500k->470k finansowania -> 1960€/miesiąc przy 5% racie rocznej; 2350€ przy 6%

550k->525k finansowania -> 2190 przy 5%; 2625 przy 6%

To tylko bardzo ogólne przybliżenia, ale czuję zawroty głowy na te liczby Czy gdzieś popełniłem dotychczas poważne błędy myślowe? Co uważacie za finansowalne dla nas, a co wam powoduje natychmiastowe wychwalanie nigdy tego nie róbcie?

Re: Ile finansowania jest jeszcze zdrowe?

Napisany przez 2tneub
Co jeszcze się pojawi:

Jeśli sam wykonujesz prace wykończeniowe i malarskie, możesz się zmieścić w przedziale od 10T€ do 15T€. (najczęściej łazienki są zawarte w cenie domu)

Jednak oczywiście dużo zależy od tego, czy kupisz drogie tapety, czy po prostu pomalujesz. W większości przypadków ograniczaliśmy się do podkładu i malowania. Zwłaszcza na początku prace nad domem są intensywne. Tapetowanie pozwala na zakrycie pewnych niedoskonałości, ale jednocześnie uniemożliwia ich dostrzeżenie. Czasami stosujemy też włókna szklane i farbę.
Koszty są dość przystępne. Jednak jest to element, który możesz później zmienić.

To samo dotyczy podłóg. Na parterze zdecydowaliśmy się na płytki, co oczywiście generuje koszty, zwłaszcza gdy nie chcesz zwykłych płytek. Na piętrze położyliśmy dywan. Za dywan, trochę kleju i listwę możesz się zmieścić w kwocie 1000€-1500€. Podobnie jest z panelem laminowanym. W przypadku wyboru wyższej klasy produktu, można wydać szybko 100€/m² zamiast 20€/m².


Dodatkowe koszty:
Nie lekceważ kosztów otoczenia zewnętrznego, np. mała altanka na narzędzia ogrodowe i rowery, wiatę/garaż itp. Później wydatki na narzędzia ogrodowe, nasiona, nawóz, system nawadniający, rośliny itp.
W zależności od tego, co już posiadasz i możesz przenieść, będziesz potrzebował mebli, lamp, firan.

Nie mam pojęcia, co jeszcze możecie dorzucić jako opcje u dewelopera.
Zestawienie łazienki może być bardzo kosztowne. Podczas gdy standardowe umywalki kosztują 40€, za elegancki stojący umywalka można wydać od 500 do 1000€.
To samo dotyczy prysznica/wanny itp.
Sprawa elektryczności....dodatkowe gniazdka/satelita/sieci, dodatkowe punkty oświetleniowe/domofon
Schody, zabezpieczenia antywłamaniowe



Z 5% ratalną oszczędnością radziłbym sobie przy pierwszej kalkulacji. Jesteście jeszcze młodzi, więc istnieje jeszcze pewien potencjał rozwoju w kwestii zarobków

Re: Ile finansowania jest jeszcze zdrowe?

Napisany przez Mai
Dziękuję za odpowiedź!

Samo spisanie tego tutaj już przyniosło mi pewien przyrost wiedzy. Obserwujemy projekt, który ma być wprowadzony na rynek pod koniec tego roku. Podobny projekt, który obecnie jest wprowadzany przez firmę (w mieście, które nie pasuje nam), ma dość obiecujące liczby, gdzie myślę, że mógłby zadziałać (~450k). Ale jeśli teraz dojdzie jeszcze solidny wzrost kosztów budowy i chyba trochę droższa lokalizacja, to znów będzie trudno... (raz głęboki wdech - i jeszcze raz, bo kto wie, gdzie będą stopy procentowe)
Najbardziej ciekawe będzie, jak połączymy to z planowaniem rodziny, ale na razie wydaje się, że to nie jest niemożliwe (przekładałem trochę liczby). Tylko nie wiem, czy banki widzą to samo... Obawiam się czasem, że liczymy zbyt naiwnie, ale z drugiej strony bez trochę optymizmu po prostu się nie uda...

Dziękuję również za listę dotyczącą podłóg/malarzy i tego, co jeszcze może się pojawić. Musimy jeszcze raz zastanowić się, ile z tego zrobimy z własnych sił. Moje doświadczenie ogranicza się obecnie do ponownego pomalowania i pomocy przy układaniu klik-laminatu, ale znamy też ludzi, od których moglibyśmy się dowiedzieć przynajmniej kilku wskazówek. Jednak kafelki to coś, czego nie chcielibyśmy robić sami.
W przypadku elektryki widzę największy dodatkowy koszt, który zdecydowanie musielibyśmy ponieść. Podejrzewam, że w większości kwestii jesteśmy dość wyrozumiali, jeśli chodzi o standard, więc musimy ustalić budżet i priorytety. Nie można zrealizować wszystkiego.

W przypadku terenów zewnętrznych prawdopodobnie korzyścią będzie to, że planujemy coś niewielkiego, ale tak, jak czytam często, nie należy tego lekceważyć... Myślę, że są rzeczy, które chce się zrobić od razu, i inne, które można zrealizować z biegiem czasu.

Re: Ile finansowania jest jeszcze zdrowe?

Napisany przez Traum_vom_Hof
To prawdziwe dylemat...budowa w obecnej chwili. Oprocentowanie i koszty materiałów rosną. Mamy działkę, ale nie mamy zamiaru budować w najbliższym czasie. Albo oprocentowanie odzyska trochę (czego na razie nie zakładam), albo koszty budowy. doradca bankowy teścia niedawno powiedział, że w ostatnim miesiącu nie sfinalizował żadnej pożyczki budowlanej. Zastanawiam się, jak wiele osób obecnie w ogóle może sobie pozwolić na budowę, patrząc na ceny na rynku...w stosunku do średniego wynagrodzenia w Niemczech. Chcemy także założyć rodzinę. Oznacza to, że oboje musimy przez najbliższe 25 lat pracować na pełny etat. Wyobrażałem sobie życie rodzinne inaczej...bardzo mi przykro. Nasz dochód domowy netto wynosi 6100,- euro...i nie jestem gotowy spłacać 2200-2500,- euro plus koszty dodatkowe przez 25 lat. Nigdy nie wiadomo, co jeszcze może się zdarzyć w życiu zawodowym...i kukułcze jajo należy do lasu! Być może rodzice mojej żony postawią na swoim polu elektrownię wiatrową...wtedy bylibyśmy bardziej skłonni podjąć ryzyko. Ale jak wiadomo, młyny biurokracji mielą wolno w Niemczech...przeszkoda związana z kaniukiem została już pokonana. Życzę wam powodzenia! Noelmaxim lub bankier mogą na pewno lepiej pomóc swoją wiedzą specjalistyczną. Powodzenia!

Re: Ile finansowania jest jeszcze zdrowe?

Napisany przez BenniG
Nie rozumiem ludzi, którzy teraz narzekają, że stopy procentowe wzrosły.

Stopy procentowe EBC są na poziomie 0% od 6 lat, a wy nie ruszyliście swojego tyłka, żeby zacząć budować czy kupować.
Teraz od kilku miesięcy stopy procentowe rosną, i nagle budowanie czy kupowanie z powodu wysokich stóp procentowych staje się niemożliwe.

Dla mnie było przewidywalne, że po zakończeniu rządów tak dalej nastąpi podwyżka cen, ale nie sądziłem, że będzie ona aż tak wysoka.
Jednak w ciągu ostatnich dwóch lat rządów tak dalej rozbudowaliśmy, odnowiliśmy Dom rodzinny mojej żony i wzięliśmy pożyczkę na wypłatę spadku - poniżej 1%.

Więc kto przychodzi za późno, ten dostaje karę od życia!

Re: Ile finansowania jest jeszcze zdrowe?

Napisany przez NaTwoim13
BenniG pisze:
Nie mogę zrozumieć ludzi, którzy teraz narzekają, że stopy procentowe wzrosły.

Stopy procentowe Europejskiego Banku Centralnego są na poziomie 0% od 6 lat, a wy nie ruszacie swojej tyłeczki, żeby zacząć budować lub kupować.
Teraz od kilku miesięcy stopy procentowe rosną i nagle budowa lub zakup ze względu na wysokie stopy procentowe stają się niemożliwe.

Dla mnie było oczywiste, że po zakończeniu rządów dalszego kontynuowania nastąpi podwyżka cen, nie przypuszczałem, że będzie ona tak wysoka.
Jednak w ciągu ostatnich dwóch lat rządów dalszego kontynuowania rozbudowaliśmy i odnowiliśmy Dom rodziców mojej żony, wzięliśmy też pieniądze na spłatę obligatoryjnej części spadkowej z nieruchomości - i to wszystko poniżej 1%.

Więc, kto przychodzi za późno, ten dostaje od życia po dupie!

Nie ma tu nic do dodania!!!

Re: Ile finansowania jest jeszcze zdrowe?

Napisany przez Mai
Byłem taki płaczliwy? To nie było moje zamiar. Jesteśmy pewnie trochę melancholijni, ale tak naprawdę mamy pozytywne podejście.

Poza tym... Zawsze jest się mądrzejszym po fakcie. Trzy lata temu mieliśmy co najmniej o 1,5k mniej netto i praktycznie zerowy kapitał własny. Połowa naszego kapitału własnego pochodziła z niespodziewanego darowizny, której jeszcze niedawno otrzymaliśmy, resztę zaoszczędziliśmy w ciągu tych trzech lat. Skok wynagrodzenia nastąpił znacznie wcześniej, niż początkowo się spodziewaliśmy, właściwie spodziewaliśmy się go dopiero teraz.

Wstecz można łatwo powiedzieć no cóż, gdybyście trzy lata temu zdecydowali się na budowę, byłoby to o wiele tańsze i bylibyście teraz o wiele lepiej przygotowani. Jasne, że rynek nieruchomości nie pozostanie bez zmian ale w naszym przypadku było kilka powodów, które temu przeciwstawiały (osobiście również dochodzi jeszcze trochę innych czynników). A czy ktoś naprawdę poradziłby nam trzy lata temu, aby z dochodem netto poniżej 4k wchodzić w 110% finansowanie bez żadnych rezerw? Prawdopodobnie też nie.

Czy zdecydowanie chcemy teraz budować/kupować w obecnych niepewnych czasach? Nie, również niekoniecznie. W zasadzie chętniej poczekalibyśmy jeszcze kilka lat. Nasze mieszkanie jest świetne (choć drogie), mamy się dobrze, dla nas obojga przestrzeń jest wystarczająca.
Z drugiej strony, znamy przypadki, jak długo niektórym zajęło spełnienie marzenia o nieruchomości. Dlatego zaczynamy się rozglądać i jeśli znajdziemy coś odpowiedniego, na co nas stać, nie powiemy ach nie, lepiej poczekajmy 3-4 lata, tylko zobaczymy, czy można to zrobić teraz. Nikt przecież dokładnie nie wie, jak to będzie wyglądać w przyszłości.

Co do stóp procentowych, oczywiście niższe byłyby fajniejsze. Ale jak uważasz, wzrost nie był całkowicie niespodziewany, choć jest bardziej drastyczny, niż osobiście bym się tego spodziewał.

Re: Ile finansowania jest jeszcze zdrowe?

Napisany przez BenniG
To był raczej komentarz odnośnie postu użytkownika Traum_vom-Hof, który ma już działkę, ale do tej pory nie wybudował na niej niczego i teraz czeka na spadek stóp procentowych.

Jak zauważacie, teraz na pewno nie jest korzystny czas na rozpoczęcie takiego projektu, kiedy będzie lepszy, stoi oczywiście pod znakiem zapytania.

Dzięki waszemu kapitałowi własnemu macie już lepsze warunki niż wielu innych. Czy powinniście wprowadzić cały kapitał własny podpisując umowę i stworzyć nowy buffer w trakcie budowy, zależy od poprawy warunków.

Waszy łączny dochód na pewno jest akceptowalny, ale podział (50/50) podczas urlopu rodzicielskiego jest na pewno niekorzystny i wymusza szybki powrót do pracy. Byłoby oczywiście świetnie, gdybyście mogli dodać premię/świąteczne pieniądze do waszego miesięcznego dochodu.

Re: Ile finansowania jest jeszcze zdrowe?

Napisany przez Sucher_705
pisze:
To prawdziwe dylemat... budować w obecnej chwili. Oprocentowanie i koszty materiałów rosną. Mamy działkę, ale budowa nie wchodzi w grę w najbliższym czasie. Albo oprocentowanie trochę się ustabilizuje (czego się nie spodziewam), albo ceny budowlane.
Doradca bankowy teść mojego męża niedawno powiedział, że w ostatnim miesiącu nie sfinalizował ani jednego finansowania budowlanego. Zastanawiam się, ilu ludzi w dzisiejszych czasach w ogóle może sobie pozwolić na budowę przy cenach na rynku, biorąc pod uwagę średnie wynagrodzenie w Niemczech.
Chcielibyśmy także założyć rodzinę. Oznacza to, że oboje musimy pracować na pełen etat przez kolejne 25 lat. Początkowo wyobrażałem sobie życie rodzinne w inny sposób... trochę to żal. Nasze miesięczne dochody po opodatkowaniu wynoszą 6100 euro... i nie jestem gotowy spłacać od 2200 do 2500 euro plus dodatkowe koszty przez 25 lat. Nigdy nie wiadomo, co jeszcze może się zdarzyć w życiu zawodowym... i sowa należy do lasu!
Możliwe, że rodzice mojej żony postawią wiatrak na swoim polu... wtedy bylibyśmy bardziej skłonni do ryzyka. Ale jak wiadomo, kołem w Niemczech biurokracja mieli wolno... bariera związana z kanią rudego już została pokonana.

Życzę Wam powodzenia! Noelmaxim lub Bankkaufmann z pewnością lepiej Ci pomogą swoją wiedzą specjalistyczną. Powodzenia!

Powiedziano nam, że kiedyś trzeba podejść do tego kroku. Mieliśmy bardzo złe znaki, z 4600 euro dochodu netto domowego zostało tylko 2500.

Banki nie wzięły już pod uwagę pieniędzy mojej żony. W końcu wszystko się ułożyło, a patrząc na obecną sytuację na rynku, nie widać żadnej tendencji. Niektóre nieruchomości zostały przecenione o 50k - 100k, inne zyskały 100k.

Re: Ile finansowania jest jeszcze zdrowe?

Napisany przez Mai
BenniG pisze:
Wasze łączne dochody są z pewnością akceptowalne, ale kwestia podziału urlopu rodzicielskiego (50/50) jest zdecydowanie niekorzystna i zmusza do szybkiego powrotu do pracy. Oczywiście byłoby miło, gdybyście mogli dostać premię/świąteczne pieniądze do waszych miesięcznych dochodów.

Dziękuję za oceny!











Urlop rodzicielski to ciekawy temat. Rozważamy także opcję poczekania z narodzinami dziecka i rozpoczęcia tematu zakupu nieruchomości dopiero po powrocie do pracy obojga partnerów. Dzięki temu przynajmniej lepiej będzie można ocenić swoją sytuację finansową, czy powrót do pracy będzie przebiegał tak, jak sobie zaplanowano, itd. Z podziałem mniej więcej na 50/50 mamy do czynienia z większymi ubytkami niż gdyby był główny zdobywca dochodu... z drugiej strony może nam to również umożliwić ewentualny podział urlopu rodzicielskiego w proporcji 50/50, co też może być całkiem miłe. (Mój mąż pracuje w sektorze publicznym i nie spodziewamy się tam większych problemów z powrotem do pracy). Niestety, dodanie premii do podstawowego wynagrodzenia raczej nie będzie możliwe, gdyby to zależało ode mnie szef chciałby, żebym otrzymywała jeszcze większą część zmienną, ale na razie się temu opieram. Tak czy inaczej, obecnie dyskutuje się o podwyżkach mniej więcej na poziomie inflacji... co z powodu inflacji wydaje się tylko częściowo satysfakcjonujące. Jednak patrząc na to, że w przypadku nagłych wzrostów inflacji wynagrodzenia często daleko pozostają w tyle, nie jestem całkowicie niezadowolona.

Obecnie największym ryzykiem widzimy to, że zakochamy się w jednym z obiektów/projektów wartych 600-650 tysięcy i spróbujemy jakoś to zrealizować. Jednak po przeliczeniach nie wydaje mi się to realne. Musiałoby wtedy spadnąć z nieba zdecydowanie więcej pieniędzy.

Re: Ile finansowania jest jeszcze zdrowe?

Napisany przez NaTwoim13
Kto jakoś fachowo i niezależnie to dla państwa obliczył?

Re: Ile finansowania jest jeszcze zdrowe?

Napisany przez Mai
Nikt jeszcze. Dlatego na razie policzyłem bardzo ogólnie. To prawdopodobnie będzie naszym następnym krokiem.

Początkowo myślałem, że ma to sens dopiero wtedy, gdy będziemy mieć konkretny cel lub coś takiego. Ale z drugiej strony, są one tak szybko rozchwytywane, że powinniśmy już wcześniej oszacować, co w ogóle jest możliwe. W związku z tym może warto byłoby szukać kogoś wcześniej niż później.

Re: Ile finansowania jest jeszcze zdrowe?

Napisany przez NaTwoim13
Przede wszystkim, poważny, niezależny i doświadczony pośrednik finansowy wspiera Cię certyfikatem finansowym, który możesz przekazać właścicielowi/pośrednikowi podczas pierwszego oglądania, dając Ci tym samym małą przewagę nad innymi zainteresowanymi.

To zupełnie niezależne od tego, że z różnych powodów ma sens, jeśli zaznajomisz się z tematem dotyczącym fikcyjnej kwoty w zakresie liczb, danych i faktów.

Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z kryptowalutami […]

Uważasz więc, że podczas studiów dualnych zarobisz[…]

Do limitu ryczałtu nie płacisz żadnych podatków. J[…]

Dziękuję bardzo!

Odwiedź naszą stronę z aktualnościami ze świata