- pn lip 25, 2022 6:50 am
Jakoś teraz patrzę na rynek z największym niepokojem i nie mogę tego zrozumieć.
Faktem jest, że ceny na rynku posiadłości wzrosły tylko umiarkowanie. Maksymalnie o 5% w niektórych nieruchomościach. Aktywa odporne na inflację wyglądają inaczej.
Aktualnie każdy pośrednik ma kilka ofert, a w okolicach Hamburga widzę coraz więcej tabliczek "na sprzedaż". Nawet dostaliśmy 2 telefony od pośredników, że mają teraz 2-3 odpowiednie obiekty i czy nie mielibyśmy ochoty na zwiedzanie.
Tutaj na forum w porównaniu do ubiegłego roku praktycznie nie ma już pytań dotyczących finansowania.
Wynajem ciągle rośnie, ale obecnie jest tańszy niż własny Dom przy oprocentowaniu 3%.
Ceny budowlane wzrastają co tydzień, w porównaniu z rynkiem wtórnym znacznie wyżej. Niektóre nowe budynki zostały nawet odwołane lub przesunięte.
Budynki zabytkowe są aktualnie wiecznie online i częściowo zostały obniżone nawet o 35%.
Współczynnik kupna wynajmu wynosi aż niesamowite 17,1 dla w pełni odnowionego i doskonale wyposażonego obiektu. Odnowione pod klucz, raport rzeczoznawcy dostępny, ocena bankowa powyżej ceny zakupu, praktycznie wykluczona pustostan.
Czy jestem obecnie zbyt pesymistycznie nastawiony czy naprawdę widzimy wielki krach albo jesteśmy już w jego środku?
Ceny spadają częściowo, rosnąca podaż, wynajem staje się znowu atrakcyjniejszy niż kupno, budownictwo nowe i istniejące nie rosną symetrycznie, budynki zabytkowe nie są poszukiwane ze względu na rosnące koszty energii i remontów, silnie malejące zapotrzebowanie.
Jeśli teraz tylko poziom stóp procentowych był wywołujący, to pytanie, dlaczego po spadku z powodu koronakryzysu stopy procentowe osiągnęły najniższy poziom, a ceny i stopy procentowe wzrosły do początku tego roku.
Jeśli teraz chodzi o poziom stóp procentowych, będzie to naprawdę bolesne, wtedy ceny musiałyby spaść o 50% zanim osiągnęłyby taką samą ratę przy oprocentowaniu 4%. Aktualnie widzę to jako największe prawdopodobieństwo.
Jaka jest wasza ocena obecnej spokojnej sytuacji?
Faktem jest, że ceny na rynku posiadłości wzrosły tylko umiarkowanie. Maksymalnie o 5% w niektórych nieruchomościach. Aktywa odporne na inflację wyglądają inaczej.
Aktualnie każdy pośrednik ma kilka ofert, a w okolicach Hamburga widzę coraz więcej tabliczek "na sprzedaż". Nawet dostaliśmy 2 telefony od pośredników, że mają teraz 2-3 odpowiednie obiekty i czy nie mielibyśmy ochoty na zwiedzanie.
Tutaj na forum w porównaniu do ubiegłego roku praktycznie nie ma już pytań dotyczących finansowania.
Wynajem ciągle rośnie, ale obecnie jest tańszy niż własny Dom przy oprocentowaniu 3%.
Ceny budowlane wzrastają co tydzień, w porównaniu z rynkiem wtórnym znacznie wyżej. Niektóre nowe budynki zostały nawet odwołane lub przesunięte.
Budynki zabytkowe są aktualnie wiecznie online i częściowo zostały obniżone nawet o 35%.
Współczynnik kupna wynajmu wynosi aż niesamowite 17,1 dla w pełni odnowionego i doskonale wyposażonego obiektu. Odnowione pod klucz, raport rzeczoznawcy dostępny, ocena bankowa powyżej ceny zakupu, praktycznie wykluczona pustostan.
Czy jestem obecnie zbyt pesymistycznie nastawiony czy naprawdę widzimy wielki krach albo jesteśmy już w jego środku?
Ceny spadają częściowo, rosnąca podaż, wynajem staje się znowu atrakcyjniejszy niż kupno, budownictwo nowe i istniejące nie rosną symetrycznie, budynki zabytkowe nie są poszukiwane ze względu na rosnące koszty energii i remontów, silnie malejące zapotrzebowanie.
Jeśli teraz tylko poziom stóp procentowych był wywołujący, to pytanie, dlaczego po spadku z powodu koronakryzysu stopy procentowe osiągnęły najniższy poziom, a ceny i stopy procentowe wzrosły do początku tego roku.
Jeśli teraz chodzi o poziom stóp procentowych, będzie to naprawdę bolesne, wtedy ceny musiałyby spaść o 50% zanim osiągnęłyby taką samą ratę przy oprocentowaniu 4%. Aktualnie widzę to jako największe prawdopodobieństwo.
Jaka jest wasza ocena obecnej spokojnej sytuacji?