- pt maja 26, 2006 8:06 am
Przepraszam, Simona. Hranov był akcjonariuszem Swissfirst, a nie Bellevue. Znalazłem jeszcze ten artykuł:13 listopada 2005 r., NZZ am SonntagFuzja z hałasem w tleCzy można handlować akcjami, gdy jedna strona wie wszystko o nadchodzącej fuzji, a druga nic o tym nie wie? Połączenie Swissfirst i Bellevue-Holding staje się sprawą dla sądów.W przypadku fuzji Swissfirst akcjonariusze wykorzystali swoją przewagę wiedzy. Prokuratura bada sprawę na podstawie skargi jednego z akcjonariuszy. Swissfirst z kolei przygotowuje pozew przeciwko akcjonariuszowi.Daniel HugWszyscy akcjonariusze powinni być traktowani równo w przypadku istotnych wydarzeń giełdowych, to złota zasada dla notowanych spółek. W praktyce nie zawsze jest to jednak zgodne z rzeczywistością. Ilustracją tego jest fuzja Swissfirst i Bellevue-Holding.Obie banki, pod względem zysków i zarządzanych aktywów są podobnego rozmiaru, postanowiły w sierpniu, że chcą się połączyć. Ale nie tak jak zazwyczaj poprzez zwiększenie kapitału akcyjnego, lecz praktycznie bez zmiany kapitału. Oznacza to, że po fuzji każdy akcjonariusz staje się właścicielem dwukrotnie większej instytucji finansowej. Dzięki swoim akcjom każdy akcjonariusz nagle zyskuje prawo do prawie podwójnego przepływu zysku (patrz wykres).Transakcja zakłada integrację operacyjnych spółek Bellevue (Bank am Bellevue i Bellevue Asset Management) w Swissfirst. W związku z tym Swissfirst ma zapłacić właścicielom Bellevue prawie 300 mln CHF; bierze na to pożyczkę w wysokości 150 mln CHF.Z ostatecznego zrealizowania transakcji Swissfirst musi wcześniej wykupić około 50% własnych akcji od swoich inwestorów - i zaoferować je właścicielom Bellevue-Holding. Oznacza to nietypową sytuację dla szefa Swissfirst, Thomasa Mattera: musiał przekonać swoich długoterminowych akcjonariuszy Swissfirst, aby sprzedali mu swoje akcje - nie mógł jednak nic mówić o planowanej fuzji. W przeciwnym razie uczyniłby ich osobami z dostępem do informacji poufnych - i mogliby być również nieskłonni sprzedać.Matter odniósł sukces - między innymi u Rumen Hranova, który wraz z matką posiadał około 14% akcji Swissfirst. On i jego matka przekazali Matterowi pakiet około 8%. Podobno także Basler National-Versicherung należał do sprzedających, ale nie zechciało komentować sprawy. Jednak niektórzy pozostali nieugięci i trzymali się swojej pozycji - na przykład Beamtenversicherung des Kantons Zürich, która utrzymuje mniejszą pozycję w swoim portfelu, potwierdza szef działu Daniel Gloor.Ogólnie rzecz biorąc, Matter doskonale wywiązał się z zadania: w ciągu kilku tygodni zgromadził 47,5% akcji Swissfirst. Po ogłoszeniu fuzji 12 września kurs wzrósł o około 33%. To sprawiło, że Rumen Hranov, biznesmen pochodzący z Bułgarii, który wściekł się na niego, złożył skargę karną na Thomasa Mattera za pośrednictwem swojego prawnika Michaela Werdera. Matter rzekomo poinformował Hranova 10 sierpnia, że chce wyjść ze Swissfirst, sprzedać połowę swojego pakietu akcji. Swissfirst temu zaprzecza i twierdzi, że zaoferowała około dwunastu inwestorom wyłącznie partnerstwo strategiczne. Jednakże do realizacji tej transakcji konieczne było zaoferowanie minimalnej liczby własnych akcji, w przeciwnym razie transakcja nie doszłaby do skutku.Wcześniej sprawdziliśmy transakcję przez uznanych prawników - mówi Christoph Richterich, rzecznik Swissfirst. Jako „tło” wspomina nazwiska trzech ekspertów, w tym profesora Petera Böckli. Prawnik jednak jasno stwierdza, że „nie opracował opinii na temat Swissfirst ani innych działań na rzecz tego banku”. Richterich koryguje później swoje słowa jako pomyłkę.Transakcja w każdym razie dochodzi do skutku: w piątek wieczorem Matter może przekazać 47,5% akcji Bellevue-Holding, a w poniedziałek ogłaszana jest fuzja. Kurs akcji wzrasta w ciągu pięciu dni handlowych z 57,50 do 85 CHF. Pakiet akcji Mata obecnie jest warte o ponad 50 mln CHF więcej niż przed fuzją (uwzględniając częściową sprzedaż 150 000 akcji 22 września oraz wypłatę dywidendy). Również pakiet akcji Bellevue-Holding, który mógł kupić po cenie 60 CHF za sztukę, zyskał wartość o ponad 100 mln CHF.Eksperci prawni oceniają tę całkowitą transakcję kontrowersyjnie. Sytuacja, w której jedna strona umowy wie o istotnej dla kursu akcji informacji, a druga strona nie ma o tym żadnej wiedzy, ponieważ informacja nie jest publiczna ani nie jest zawarta w kursie akcji, jest na przykład uważana według podejścia anglosaskiego za fałszywy rynek, w którym de facto występuje zakaz transakcji.W kwestii czy w Szwajcarii również jest to rozpatrywane w ten sposób, panuje spór. Gdy bankier nakłania swoich klientów i współinwestorów do sprzedaży akcji, których ci nigdy nie sprzedaliby, posiadając pełną wiedzę, jest prawdopodobnie w delikatnej sytuacji. Ogólnie rzecz biorąc, kupujący nie musi informować sprzedającego o wartości przedmiotu. Istnieją jednak specjalne uregulowania prawne, na przykład gdy kupującym jest bankier - a sprzedającym jego klient. Ta pozycja wymaga, jak wyjaśnia ekspert prawa, aby klient został poinformowany o wartości papieru wartościowego.W przedstawionym przypadku mogło być tak, że bank nie mógł poinformować klienta, że stałby się on wtedy osobą mającą dostęp do informacji poufnych. W takim przypadku kupujący mógłby jednak stanąć w obliczu zakazu transakcji - ponieważ zasadniczo notowana spółka powinna ujawnić informacje, jeśli są istotne dla kursu akcji. Istnieje co prawda odroczenie ujawnienia informacji w przypadku projektów fuzji. Jednak w przypadku wycieku informacji konieczne byłoby natychmiastowe powiadomienie. W piątek przed fuzją zmieniło właściciela około 9 milionów akcji. Podobno istnieli uprzywilejowani informatorzy, którzy mogli skorzystać z przewagi wiedzy.Prokuratura III Kantonu Zurych rozpoczęła dochodzenie w sprawie skargi przeciwko szefowi Swissfirst, Matterowi. Okoliczności są częściowo kwestionowane, będziemy musieli przeprowadzić wiele przesłuchań - wyjaśnia prokurator Marc Jean-Richard-dit-Bressel. W zasadzie prokuratura musi wyjaśnić, czy handel opierał się na nierównym dostępie do informacji przez obie strony i czy jest to zgodne z prawem. Na pytanie, czy norma dotycząca informacji poufnych nie zabrania informowania pojedynczych akcjonariuszy przed wydarzeniami kapitałowymi, prokurator odpowiada: Jeśli fakt rzeczywiście sugeruje, że trzeba zmylić partnerów handlowych, norma ta sama w sobie jest nonsensowna.Także Komisja Bankowa bada sprawę. „Otrzymaliśmy raport od giełdy SWX w sprawie ewentualnego naruszenia reguł dotyczących informacji poufnych w handlu akcjami Swissfirst. Będziemy prowadzić to dochodzenie - mówi rzeczniczka EBK, Tanja Kocher. „Dodatkowo badamy kwestie związane z ujawnianiem udziałów. Po trzecie zajmujemy się sprawą pana Hranova”.Zdaniem Swissfirst Hranov przesadził z atakami: „Zarzuty i działania pana Hranova nie tylko są bezpodstawne, ale także niezgodne z prawem”. Dlatego teraz Swissfirst rozważa „kroki prawne i karne wobec Hranova” - mówi Richterich.