cybercrash pisze:
Zgodnie z moim doświadczeniem, day trading nigdy nie działał.
To może jednak działać, jeśli zna się pewne zależności.
Kilka przykładów: Jeśli złe wieści (np. wyniki firmy z USA xy po godzinach, wczoraj) doprowadziły do złego Dow-Future, a w nocy (nasza nocy) cena złota w Sydney i Hongkongu wzrosła, można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że około 13:00 czasu środkowoeuropejskiego cena złota spadnie o około 10
dolarów, aż do chwili otwarcia COMEX w Nowym Jorku o 14:20.
Następnie z reguły cena złota odzyska swoją wartość do godziny 17:00. Albo w pełni zrekompensuje spadki przed otwarciem COMEX, albo przynajmniej częściowo.
Obserwuj ruchy wewnątrzdniowe złota, a zauważysz, że to scenariusz - do kwadransa dokładnie - bardzo często się sprawdza. Wystarczająco często, aby osiągać zysk z transakcji intraday: Wystarczy wejść na długie pozycje po pierwszym wzroście złota po 14:30 i ustawić stop loss na około 1
dolar poniżej dziennej dolnej wartości.
Wadą tego podejścia jest to, że opcje zazwyczaj mają tak szerokie różnice między kursem kupna a kursem sprzedaży, że opłacalne są jedynie transakcje intraday z wykorzystaniem kontraktów terminowych lub CFD.
---
Inna metoda day-tradingu polega na jechaniu na trendach ostatnich 15 minut codziennej sesji giełdowej. Jest to czas, kiedy wszyscy daytraderzy zamykają swoje pozycje. Bez znaczenia, czy idzie się na długie czy krótkie pozycje, czy handluje się akcjami czy surowcami (a nie walutami!). Wykorzystuje się tutaj nerwowość rynku (uczestników rynku).
---
Również ciekawe są transakcje kontraktami terminowymi i CFD po zamknięciu giełdy. Kiedy oficjalna
giełda jest zamknięta, handluje się jedynie stosunkowo niewielką liczbą inwestorów poza giełdą (OTC - poza giełdą). Można próbować oferować zbyt niskie ceny zakupu lub zbyt wysokie ceny sprzedaży, śledząc i łowiąc wszystkich idiotów, którzy złożyli zlecenia najlepsze.
---
Zawsze interesujące są firmy, które wczoraj po godzinach podały wyniki. Z reguły trend określony przez po godzinach zazwyczaj się wzmacnia po otwarciu giełdy. Przykład: Kurs zamknięcia xyz wynosił 100, wyniki przewyższyły oczekiwania bla-bla ligi i po godzinach/przed otwarciem ceny wzrosły do 105.
Przy otwarciu na poziomie 105 wzrost do krótkoterminowo 108 jest całkiem możliwy, zanim sytuacja się uspokoi i akcje skorygują się do bardziej realistycznego poziomu 103.
Więc: Wejście na długie pozycje przy otwarciu na poziomie 105 z zatrzymaniem na poziomie 104, trailing stop na poziomie 1 dolara, a następnie zmiana pozycji.
Chociaż można tym sposobem nie trafić w absolutny punkt zwrotny, to zapewnia dość bezpieczną transakcję (zysk 2 dolary przy ryzyku straty 1 dolara równa się stosunek zysku do ryzyka na poziomie 66%).
---
Często pewna transakcja, która wydawała się pewna, w ciągu jednego dnia spada głęboko w straty i pozostaje przez długi czas poniżej ceny nabycia. Co wtedy zrobić? Odzyskać kapitał pracujący z stratą? Czy czekać?
Twierdzę: Ważniejsze niż mieć rację jest inteligentne zarządzanie pieniędzmi. Kursy mogą rosnąć lub spadać. Szansa wynosi 50:50. Jeśli widzę potencjał wzrostu o 3 punkty i ustawiam stop loss na -1 punkt, długoterminowo zawsze mogę zyskać: W 50% przypadków odnotowuję stratę w wysokości 1 punktu, a w 50% przypadków zysk 3 punkty. Średnio więc zarobiłem 2 punkty i w ten sposób zarabiam pieniądze.
W day-tradingu ważne jest pozbycie się oczekiwań, że zawsze trzeba mieć rację. Trzeba nauczyć się akceptować straty, minimalizować je, i nie karcić samego siebie, gdy raz poniesie się stratę.
Zgadza się, można by było przeczekać transakcję i być może czekać kilka dni, tygodni, miesięcy czy nawet lat, aż transakcja zamieni się w zysk. Ale co byśmy osiągnęli?
No dobrze, nie musielibyśmy przyznać sobie błędu i zyskujemy pozytywny efekt psychologiczny. (Kto to był na forum Cash, twierdzący, że nigdy nie zrealizował transakcji ze stratą? Edi?)
Jakby nie było: Jeśli przeczeka się transakcję ze stratą, to zwiąże się kapitał, który można byłoby lepiej, choć pomniejszony o stratę, przeznaczyć na kolejną zyskowną transakcję. Dlaczego więc marnować pieniądze, tylko dlatego, że chce się nasycić samego siebie psychologicznymi bodźcami?
Jedno z najlepszych zasad giełdowych brzmi: Ograniczaj straty i pozwalaj zyskom rosnąć. Reguła ta jest dobra i generuje zysk w skali całego roku. Wymaga jednak gotowości do akceptowania strat, niezależnie od tego, jak niewielkie by były.