Cześć, interesujące wpisy. Dzisiaj zakończyła się sprawa z Micronas. Miałem Derivative (mogę o nich mówić, prawda?) i udało mi się je dzisiaj porządnie pozbyć. Pomysł z rocznym terminem ważności (dla derivatów), który tutaj został wspomniany, wydaje mi się dobrym podejściem.
Ogólnie rzecz biorąc, popełniłem też duże błędy wcześniej. Z opcjami na Nasdaq, Serono, Yomed, Yahoo i Apple. Ale jak już wielokrotnie powiedziano, ważne jest, jak sobie z tym radzisz i czy uczysz się na błędach, być może też masz cierpliwość, jak zauważył Rich. No cóż, teraz zrozumiałem, że nie mam tego jeszcze w wystarczającym stopniu, bo po prostu lubię ryzykować. Oczywiście nie można wtedy narzekać na większe straty. Jednak zdywersyfikowałem moje
konto o wiele bardziej niż wcześniej: 15% fundusze, 40% bezpieczne akcje, 20% akcje spekulacyjne, 20% długoterminowe, Warrants, 5% spekulacyjne śmieci, takie jak opcje na dolara z terminem ważności 2 miesiące itp... I rozłożone po Szwajcarii, Niemczech, USA, Kanadzie i Rosji.
W retrospekcji czuję się w roku 2000, gdy zaczynałem przygodę z giełdą, jak część hossy domowych pań. Najlepiej wyjść wtedy, kiedy gospodyni wiejska przychodzi do banku z oszczędnościami i chce kupić akcje. Chociaż nie byłem gospodynią wiejską, to jednak całkiem sporo załadowałem do skarbonki. Po kilku latach doświadczenia zawodowego, intensywnej wiedzy giełdowej i dalszego kształcenia w kierunku ekonomii na szczęście rozumiem już znacznie więcej. Ciekawe, czy będzie to teraz przewagą w przyszłości, czy nie.