SittingBull pisze:
Ale to, że teraz trzeba ratować także hiszpańskie banki, bardzo mnie zastanawia. Ze zmartwieniem zauważam, że wszystkie pakiety ratunkowe muszą mieć miejsce w czasie, gdy Europa również stara się odbudować po poważnym kryzysie gospodarczym.
Cześć Wódz!
oczywiście istnieje tu związek. W Hiszpanii branża budowlana rozkwitała bardziej, niż to było dobre. W wyniku kryzysu gospodarczego popyt na nieruchomości spadł (spadające ceny) i różni dłużnicy - deweloperzy nie byli w stanie spłacić swoich
kredytów. W rezultacie banki, wskutek kryzysów gospodarczych, również nie odzyskują swoich pożyczek i sami wpadają w kłopoty.
Zacytowany przez SittingBulla
Czy musimy teraz obawiać się, że nasze banki ponownie znajdą się w wielkich tarapatach, jeśli najpierw pomogą innym, a potem sami staną przed niczym?
Nie ma obaw, że nasze banki pomagają innym. W końcu są to wszyscy zaciekle konkurenci. Najwyżej przez jakieś rządowe wymuszone mechanizmy równoważenia.
Upadki hiszpańskich banków mogą jednak sprawić problemy u nas na (co najmniej) dwa sposoby:
1. Jeśli nasze banki pożyczyły swoje pieniądze hiszpańskim i być może nie odzyskają ich z powrotem. Wtedy banki miałyby po pierwsze problem z bilansem, po drugie zaś załamanie zaufania pomiędzy bankami mogłoby znowu zostać zakłócone, a stan sprzed kryzysu finansowego mógłby wrócić.
2. Jeśli hiszpańskie państwo musi udostępnić pieniądze na ratowanie banków i samo wpada w kłopoty finansowe. Wtedy hiszpańskie obligacje państwowe straciłyby na wartości, co z kolei obciążyłoby bilanse banków.
Osobiście uważam, że panika nie byłaby już tak wielka jak w 2008 roku. W międzyczasie wprowadzono kilka mechanizmów i nauczyliśmy się żyć z zagrożeniem.
Sprawa może się naprawdę stawać krytyczna, jeśli oceny Wielkiej Brytanii, Japonii czy USA zostaną obniżone.
Ponadto z rynku nieruchomości komercyjnych w USA nadal grozi duża strata... .
Czyli pozostaje ciekawe.
Pozdrowienia Paule