Bolitho pisze:
:-) to już słyszałem. Jednakże z kartą EC. Podejrzewam, że kasjerka po prostu nie potrafi dostrzec żadnego wzoru i dlatego uważa, że to jest zasada losowa. Ale nie chcę obwiniać kasjerek, bo sam tego lepiej nie wiem.
W przypadku kart kredytowych nie ma zasady losowej. Jeśli terminal jest ustawiony na PIN i karta kredytowa obsługuje PIN... zawsze będzie pytany o PIN. Wyjątkiem są małe płatności To Go... dla których czasami wystarczy tylko podpis albo nic (ani PIN, ani podpis... co jest częste w USA lub na punktach poboru opłat).
W przypadku kart EC sklepy mogą wybierać między podpisem a PIN-em. Istnieją także systemy, które preferują podpis, ale czasami pytają o PIN. To czy terminal wybierze PIN czy podpis nie jest naprawdę zasadą losową. Za sklepami stoją banki handlowe/Dostawcy, np. Easycash, Intercard itp., które podczas zakupów przechowują numer konta i numer BLZ. Przechowywane są także zachowania zakupowe... czy często robi zakupy, w których sklepach, jakie jest zachowanie płatnicze (czy były już zarzuty związane z nieuregulowaną płatnością), jaka jest zazwyczaj wartość transakcji itp. Załóżmy, że student teraz co tydzień robi zakupy w Rewe za 25-35
euro... wówczas bank handlowy to zapisuje i dla sprzedawcy proponuje najkorzystniejszą wersję, czyli podpis... jednak gdy nagle zapłaci 70
euro, z powodów bezpieczeństwa może się przełączyć na PIN. Może się także zdarzyć, że jeśli zamiast raz zapłacić 35
euro, zapłaci dwa razy po 15
euro... przy drugiej płatności terminal poprosi o PIN... ponieważ w tym przypadku zachowanie płatnicze wychodzi poza normę.
Są także inne elementy... np. limity, od których zawsze żądany jest PIN, różnice regionalne w zależności od zdolności kredytowej ludności... np. w Berlinie w sklepach Rewe i Obi z kartą EC ZAWSZE jest wymagany PIN... bez względu na kwotę. W Hamburgu z kolei, jak wyżej wspomniano, wymaga się zarówno podpisu, jak i PIN.
Więc to absolutnie nie jest zasada losowa (co często nie jest znane kasjerom), działa to tak, jak zostało ustalone przez handlową bankę dla sprzedawcy. I nawet jeśli ktoś przed mną musi wpisać PIN, a ja płacę podpisem... to wcale nie oznacza, że ma on złą zdolność kredytową czy coś w tym rodzaju (co wielu sądzi).
Pozdrawiam, esco