- pt lut 25, 2011 3:16 pm
Cześć wszystkim,
obecnie mamy wybraną działkę i prawdopodobnie będziemy mogli zacząć jej zabudowę od wiosny 2012 roku. Jestem żonaty i mamy dziecko urodzone w 2010 roku. Posiadamy wkład własny w wysokości 80 000 euro, nasze miesięczne wspólne dochody netto wynoszą 3 700 euro (bez dodatkowych płatności), a potrzebujemy pożyczki w wysokości około 250 tys. euro. Dokładny wolumen finansowania będę mógł oszacować dopiero po przydzieleniu działki i konkretnej planowaniu, ale będzie to gdzieś w tej okolicy.
Na obecnym etapie mam następujące pytania:
1) Aby nie marnować żadnych dotacji, zdecydowaliśmy się na założenie dwa lata temu dwóch planów oszczędnościowych na koncie Riester (zachowawcze oprocentowanie, bez dodatkowych kosztów) w celu odłożenia kapitału własnego do czasu rozpoczęcia budowy (obecnie 4 200 euro, w przyszłym roku 8 400 euro + odsetki) i kontynuowania tego jako kredytu hipotecznego związku z Riesterem. Mój doradca finansowy, z którym to omówiłem, jest zdania, że to nie jest dobry pomysł i lepiej wziąć kredyty mieszkaniowe bez dotacji + kredyty KFW i nadal regularnie wpłacać składki do kont Riester. Jednak nie potrafił mi tego przekonująco wyjaśnić.
Ja widzę to tak: Aby skorzystać z pełnej dotacji, musielibyśmy dalej wpłacać rocznie 4 200 euro na oba konta równolegle do naszych kredytów budowlanych. To dużo pieniędzy, które oczywiście zabraknie nam na dodatkowe spłaty. Alternatywą byłoby zawieszenie składek, wykorzystanie tych kwot na dodatkowe spłaty i zrezygnowanie z przyszłych dotacji. Czy warunki kredytów Riester są znacznie gorsze pod takimi samymi warunkami, że nie warto tego robić? Jaka jest wasza opinia na ten temat? Ogólnie rzecz biorąc, już szczegółowo zapoznałem się z tematem Wohnriester, znam takie aspekty jak np. opóźnione opodatkowanie.
2) Podstawowe pytanie, które się nasuwa po ustaleniu dokładnego wolumenu finansowania, to czy warto wcześniejszy czas zabezpieczyć warunki finansowe i jaki jest najbardziej sensowny sposób tego dokonać. kredyt z możliwością przedłużenia terminu? Negocjowanie wydłużonej opcji karencji (jeśli możliwe)? A może taniej będzie zapłacić kilka miesięcy odsetek za przedłużenie? Oczywiście moglibyśmy po prostu poczekać do przyszłego roku, chociaż trend w ostatnich tygodniach wzrasta - historycznie rzecz biorąc, stopy procentowe kredytów mieszkaniowych nie zanotowały zwykle dużych skoków. Czytanie z fusów jest potrzebne, co myślicie?
Dziękuję za waszą opinię.