- czw paź 27, 2011 3:20 pm
Jeśli w tych dniach szukasz odpowiedniego miejsca do ulokowania pieniędzy lub kapitału, nie jest to łatwe. Rok 2011 był dotąd prawdziwą jazdą górska-w dol i w finansowym świecie. Wystarczy pomyśleć o czasowym boomie na złoto, głębokim upadku akcji i walut oraz sporem w sprawie potencjalnego wprowadzenia euroobligacji. Jürg Zeltner, CEO Wealth Management w UBS, uważa, że właściwe inwestycje, nawet w czasach niekryzysowych, są sprawą delikatną: Liczba możliwości inwestycyjnych i lokat stała się obecnie praktycznie nieprzejrzysta i wzrasta codziennie, zarówno pod względem ilości, jak i różnorodności produktów. Decyzje inwestycyjne i lokacyjne muszą być podejmowane coraz szybciej i równocześnie z godzinami handlu na rynkach, w kontekście globalnego połączenia informacji, zdarzeń i rynków. Jak w takim razie można podjąć odpowiednią decyzję inwestycyjną w czasach pełnych kryzysu?
Jedna opcja inwestycyjna w tym roku również doświadczyła całkowitego boomu. Mowa tutaj o nieruchomościach. Gorączka zakupów domów i mieszkań w miastach nie miała końca latem ubiegłego roku, co oczywiście spowodowało gwałtowny wzrost cen, a rynek zaczął grozić przegrzaniem. Sytuacja nie uległa poprawie nawet jesienią. Eksperci ostrzegają przed nadmiernym popytem, a domy w miastach takich jak Hamburg, Frankfurt, Monachium i Berlin są już praktycznie nieosiągalne. Dotyczy to oczywiście przede wszystkim osób, które są naprawdę zainteresowane zakupem mieszkania lub domu do zamieszkania, a nie tylko jako lokatę kapitału. Dla nich znalezienie własnego miejsca jest misją niemożliwą.
Zyskać mogą natomiast na tej sytuacji oczywiście pośrednicy. Ich biznes kwitnie. W Berlinie szczególnie prężnie sprzedają się domy. Sprzedaż mieszkań i budynków mieszkalno-usługowych w pierwszym półroczu 2011 roku wzrosła tu o prawie trzydzieści procent. W Hamburgu liczby wzrosły o 19 procent, w Stuttgarcie o 11 procent. Prywatni inwestorzy również mogą włączyć się do tego szaleństwa w zakupach domów, jeśli dysponują pokaźnym dochodem.
Jedna opcja inwestycyjna w tym roku również doświadczyła całkowitego boomu. Mowa tutaj o nieruchomościach. Gorączka zakupów domów i mieszkań w miastach nie miała końca latem ubiegłego roku, co oczywiście spowodowało gwałtowny wzrost cen, a rynek zaczął grozić przegrzaniem. Sytuacja nie uległa poprawie nawet jesienią. Eksperci ostrzegają przed nadmiernym popytem, a domy w miastach takich jak Hamburg, Frankfurt, Monachium i Berlin są już praktycznie nieosiągalne. Dotyczy to oczywiście przede wszystkim osób, które są naprawdę zainteresowane zakupem mieszkania lub domu do zamieszkania, a nie tylko jako lokatę kapitału. Dla nich znalezienie własnego miejsca jest misją niemożliwą.
Zyskać mogą natomiast na tej sytuacji oczywiście pośrednicy. Ich biznes kwitnie. W Berlinie szczególnie prężnie sprzedają się domy. Sprzedaż mieszkań i budynków mieszkalno-usługowych w pierwszym półroczu 2011 roku wzrosła tu o prawie trzydzieści procent. W Hamburgu liczby wzrosły o 19 procent, w Stuttgarcie o 11 procent. Prywatni inwestorzy również mogą włączyć się do tego szaleństwa w zakupach domów, jeśli dysponują pokaźnym dochodem.