- śr paź 25, 2006 10:03 am
Z FuW z dnia 25.10.06: (Uważam, że warto przeczytać).
Wall Street przygotowuje się do wyborów połowy kadencji
Demokraci mogą odzyskać większość w Kongresie Złe wieści dla branży farmaceutycznej, energetycznej i tytoniowej?
Autor: Mark Dittli
Nowy Jork
Prezydent USA był w oczach społeczeństwa bardziej niepopularny niż kiedykolwiek wcześniej w trakcie swojej kadencji. „Dowódca naczelny” odpowiadał za nieudaną interwencję wojskową. Projekt reformy wewnętrznej zakończył się kompromitacją. Partia prezydenta, która przez lata miała większość w Kongresie, cierpiała z powodu skandalu korupcyjnego. Rządowi przylepiono również etykietkę rozrzutności w zarządzaniu finansami państwowymi. W tym kontekście odbyły się w listopadzie wybory do Kongresu. Opozycja odniosła miażdżące zwycięstwo, które kształtować politykę kraju na lata.
Ta historia miała miejsce w 1994 roku. W Białym Domu rezydował Bill Clinton, a jego fiaska nosiły nazwy: Somalia i reforma systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Partia Republikańska zwycięsko weszła wówczas do Izby Reprezentantów i przez następne sześć lat ścisłe kontrolowała prezydenta. Coś podobnego, ale na odwrót, mogło przydarzyć się za dwa tygodnie; możliwe, że Partia Demokratyczna 7 listopada odzyska jedną lub obie izby Kongresu. Dla inwestorów to scenariusz niosący zarówno zagrożenia, jak i okazje do zakupów. Przegląd.
Kryzys wymuszony przez siebie
Ameryka straciła zaufanie do Republikanów. Tak wynika z najnowszych sondaży. Zgodnie z badaniem „Wall Street Journal” i NBC, tylko 16% wszystkich obywateli wystawia pozytywne oceny republikańsko dominowanemu Kongresowi. Nigdy dotychczas, przez siedemnaście lat od rozpoczęcia zbierania danych, nie spotkało się to z tak niskim poparciem społecznym. George Bush również nie ma się znacznie lepiej; jego wskaźnik akceptacji wynosi zaledwie 38%.
Problemy partii są wielorakie. Irak tonie w chaosie i wojnie domowej. Kompetencje wielu członków gabinetu, od sekretarza obrony Donalda Rumsfelda po sekretarz stanu Condoleezzę Rice, są publicznie podważane. Reforma przez Busha emerytur państwowych stanęła w martwym punkcie, w budżecie państwa występuje głęboka dziura. Skandal korupcyjny wokół lobbysty Jacka Abramoffa zmusił ważnych przedstawicieli partii do rezygnacji. Atak został uzupełniony, gdy pod koniec września wybuchł skandal związany z Markiem Foley’em: republikański kongresmen z Florydy wymieniał nieprzyzwoite wiadomości z nieletnimi stronnikami w Kapitolu przez wiele lat.
Demokratom w kampanii wyborczej brakuje spójnego programu i przekonującej „wiadomości”, ale wpadki partii rządzącej sprawiły, że możliwość znacznego zyskania miejsc w Kongresie znajduje się na wyciągnięcie ręki. Aby uzyskać większość w dużej izbie, opozycja musi zdobyć piętnaście nowych mandatów. W Senacie potrzebnych byłoby sześć zwycięstw. Inwestorzy na Iowa Electronic Markets (IEM) wirtualnej giełdzie prowadzonej przez University of Iowa obecnie przypisują największe prawdopodobieństwo przejęcia Izby Reprezentantów przez Demokratów. Zdobywanie Senatu może być nieco trudniejsze. Załóżmy, że partia Busha straci 7 listopada jedną lub obie izby Kongresu; przez nadchodzące dwa lata Waszyngton byłby podobny do okresu między 1994 a 2000 rokiem, gdy następował „zastoje”. Prezydent nie mógłby przeforsować kontrowersyjnych nominacji sędziowskich przez parlament. W zamian mógłby zablokować nieprzyjemne dla niego propozycje ustaw legislacyjnych weta. Z ekonomicznego punktu widzenia tego rodzaju zastój nie jest złym czasem, ponieważ obie partie zmuszone są do szukania kompromisów. Clinton na przykład zmienił się po 1994 roku w zwolennika zrównoważonego budżetu, a jego polityka stała się bardziej przyjazna dla gospodarki. W okresie „zastoju” gospodarka USA odnotowała imponujące wskaźniki wzrostu, a na rynkach akcji pojawiła się hossa.
Wykorzystaj panikę do zakupów
Niemniej jednak: Wall Street nie przepada za Demokratami. Partię tę łączy się z inwestorami z wyższymi podatkami, redukcjami w budżecie obronnym oraz żądaniami związków zawodowych, takimi jak podwyższenie płacy minimalnej. Strategowie rynkowi szybko zidentyfikowali „zwyczajnych podejrzanych” spośród sektorów, które ucierpiałyby na skutek zwycięstwa Demokratów. Firmy farmaceutyczne i biotechnologiczne, takie jak Pfizer i Amgen, mogą odczuwać presję na giełdach, ponieważ Demokraci domagają się wykorzystania potencjału nabywczego państwowych ubezpieczycieli zdrowotnych, Medicare i Medicaid, w celu narzucenia niższych cen leków. Giganci z branży obronnej, tak jak Lockheed Martin, cierpią z powodu redukcji budżetu obronnego. Dla koncernów restauracyjnych, takich jak McDonalds, oraz detalicznych, takich jak Wal-Mart, podwyżka minimalnej płacy jest koszmarem. Producentów tytoniu, np. Altria, może czekać konfrontacja z bardziej skarłowaciałymi przepisami, a przewidywane nowe przesłuchania w Kongresie mogą sprowokować branżę naftową, której zyski w wielu częściach społeczeństwa uznaje się za nadmierne.
Z drugiej strony Thomas Doerflinger, strateg z UBS w Nowym Jorku, zidentyfikował w studium akcje i branże, które mogą zyskać na zwycięstwie Demokratów. Należą do nich instytucje hipoteczne Fannie Mae i Freddie Mac lub firmy z obszaru energii odnawialnej, na przykład Diversa. Dostawcy sprzętu laboratoryjnego, tak jak Affymetrix i Invitrogen, skorzystają z zwiększenia wydatków państwowych na badania biotechnologiczne. Firma ubezpieczeniowa na życie, np. Lincoln National, powinna wzrosnąć, ponieważ Demokraci opowiadają się za nieobniżaniem podatków od spadków i zysków kapitałowych, co według analityków UBS zwiększy popyt na ubezpieczenia na życie (por. tabela).
Jak zawsze w przypadku powszechnie obowiązujących „prawd giełdowych”, należy zachować ostrożność. Prezydenckie weto może zapobiec szkodliwym nowym ustawom. Ponadto w ramach Partii Demokratycznej dominuje umiarkowane skrzydło, a jej przedstawiciele, z myślą o wyborach prezydenckich w 2008 roku, nie będą na tyle głupi, by narobić sobie reputacji podnosicieli podatków i wrogów obronności. Panikowe sprzedaże w sektorach farmacji, tytoniu, energetycznym i szczególnie obronnym po 7 listopada można śmiało wykorzystać do dokonania zakupów.
************************************************** **********
Pozdrowienia,
Simona