@Bolitho
Dzięki za Twoją odpowiedź. Chociaż Cię nie znam, jednak jakoś się tego spodziewałem
Czytając Twoje wpisy, bardzo często przypominają mi się wiele z tych teorii spiskowych. Zazwyczaj powstają one z braku edukacji.
Nie bądź mi zły, ale braku edukacji to niestety kojarzę za każdym razem, gdy oficjalne wyjaśnienia polityków pojawiają się w mediach (np. sprawa Wulffa i siedmiu kóz).
Nie pozwólmy sobie jednak na zatrzymywanie się sztucznymi terminami jak teoria spiskowa, które blokują nas w rozmowie na temat tego, o czym chcemy rozmawiać. Głupcy są zawsze po obu stronach, i nie trzeba być wyznawcą spisków, aby być niewystarczająco poinformowanym. Jeśli chodzi o mnie, staram się myśleć ponad granicami i uzupełniać braki wiedzy poprzez zadawanie pytań. Nie widzę nic złego w moim sposobie radzenia sobie z rzeczami. Prawdopodobnie w średniowieczu już bym został spalony jako heretyk, ale to inna historia.
Temat jest oczywiście przeznaczony dla , ponieważ jest tak niesamowicie złożony, że prawie nikt nie rozumie na prawdę jego tła.
Ja też tego nie rozumiem, i w porównaniu z Twoją wiedzą w tym temacie i tym co dotyczy pieniędzy, prawdopodobnie prezentuję się dość słabo. Ale to, co wiem (i to nie tylko z opowieści), to że za kulisami banków dzieją się rzeczy, o których naiwny, uczciwy widz ARD i ZDF nigdy by nie pomyślał. Przez długi czas (5 lat) pracowałem jako programista SQL w dziale kalkulacji kosztów jednego z landesbanków, więc nie dam się powstrzymać od myślenia (nie mówię o mówieniu), o tym co przeżyłem. To, o czym pisałem wczoraj w małej historii to to, co się codziennie dzieje, lub czy ktoś serio wierzy, że kiedy bank ma środki pieniężne w postaci środków księgowych, to te środki nie natychmiast wrócą na rynek? I to nie - jak w mojej historii - w proporcji 1:3, a 1:10 czy nawet więcej. Z nikąd nieustannie i spiralnie są tworzone wartości, które są tylko pożyczone. Można to nawet bilansowo przedstawić w kontrolingiem, bez żadnych zauważalnych odstępstw. Niedoskonałości - i to wiem jako programista - pojawiają się wtedy, gdy procesy nie zostaną zakończone, lecz uruchamiane ponownie przed zakończeniem. W zasadzie środki pieniężne nie powinny być ponownie udzielane jako
kredyt, zanim nie zostanie spłacony pierwszy
kredyt. Jednak w praktyce nie robi się tego, a mechanizm rekurencyjnie wznawia się zawsze na nowo. Z tymi samymi środkami, które są wielokrotnie pożyczane, ale zabezpieczone tylko raz. Kwestionowanie tego jest bezcelowe. Życie nie zawsze jest logicznie skonstruowane, lecz zorientowane pragmatycznie.
Dodatkowo odsetki sprawiają, że ilość pieniądza w obiegu znajduje się w coraz bardziej skośnym stosunku do ilości pieniądza zobowiązanego.
Nie jest to jednak moje zdanie. Odsetki są zwrotem dla wierzyciela, który musi również ponosić ryzyko udzielenia pożyczki. Bez odsetek każda
pożyczka byłaby 100% stratą, wskutek czego nie istniałyby banki. Moim zdaniem nie ma nic złego w odsetkach, o ile rynek działa wolno (co obecnie nie ma miejsca).
Natomiast co jest absolutnie prawdziwe w odniesieniu do odsetek, i w tym zgodzę się z Tobą, to że tworzenie wartości nie powinno odbywać się wyłącznie prywatnie (np. model FED). Tworzenie wartości tylko poprzez zysk z odsetek prowadzi do chaosu (porównaj moją wyżej wspomnianą historię). Jeśli w gospodarce potrzebna jest większa ilość pieniądza niż jest w obiegu, to taki pieniądz po prostu się drukuje. A teraz nadchodzi ważna kwestia: wartość przeciwwartości musi zawsze być obecna w postaci zabezpieczeń, na przykład złota. Nie rozumiem zmiany, mieliśmy ten koncept w Niemczech przez dziesięciolecia, cały pieniądz w obiegu był zabezpieczony złotem (jeśli powiedziałem coś nietrafionego, proszę mnie poprawić).
Bez bankructw system nie działa. Przynajmniej jeśli dobrze zrozumiałem.
Ale teraz sam zbliżasz się do teorii spiskowych System, który nie działa bez bankructw...wstydziłbym się, gdybym kiedykolwiek programował takie systemy i nie wiedział nawet kiedy. Jeśli to jest prawda, i również ja już o tym wielokrotnie słyszałem, to byłby zamierzony oszustwo, i tym samym zwolennicy teorii spiskowych mieliby gdzieś rację, tak sądzę
Na koniec jeszcze jedno, czego nie mogę zrozumieć za swoją pracą: Błąd HRE w wysokości 55,5 miliarda
euro nie jest możliwy. I z górnie swojego doświadczenia jako programista w sektorze finansów oraz mojej wiedzy w rachunkowości jako dyrektor GmbH mogę to potwierdzić. Dlaczego: Każda błędna księgowanie po jednej stronie bilansu wymaga przeciwbuchowania po drugiej stronie, ponieważ w przeciwnym razie suma bilansu nie będzie się zgadzać. Ponieważ 55,5 miliarda
euro były najwyraźniej błędem znaku, MUSI w tej liście bilansowej zostać dokonane równie fałszywe przeciwbuchowanie w wysokości 111 miliardów
euro.
Do tyle na temat teorii spiskowej i braku edukacji. Musimy jak najszybciej uwolnić się od obawy przed pierwszym, ponieważ drugie ma miejsce na oficjalnym szczeblu w wystarczającej częstotliwości, bezpośrednio przed naszymi oczami.
A mimo to nie jest wciąż wyjaśnione, gdzie (rzekomo brakujące) pieniądze teraz są. Czy na prawdę chcemy pozostawić to w takim stanie, że chociaż brakuje pieniędzy, to tak naprawdę ich nigdy nie było? To nie jest dla mnie satysfakcjonujące, ponieważ nie chcę teoretycznych wyjaśnień, ale czegoś, co mogę praktycznie zrozumieć. Myślę, że wielu ludzi ma podobnie.
Pozdrowienia
Manfred