Więc chcę jako pierwszy się wypowiedzieć.
Ponieważ jestem pewien, że kiedyś wygram taką dużą kwotę, od dawna przygotowuję się na ten nieunikniony dla mnie przypadek i zastanawiam się, co zrobić w takiej sytuacji.
1.
Przeprowadzić się do kantonu, gdzie podatki od wygranych są najniższe w roku wygranej. Są ogromne różnice. Nie mam teraz dokumentów pod ręką, ale chyba kanton Jura jest najtańszym kantonem pod tym względem. Wyjazd za granicę nie miałby sensu, ponieważ przy wyjeździe trzeba wypełnić deklarację podatkową, a wygrana wtedy byłaby brana pod uwagę przy obliczaniu podatku.
2.
Połowę wygranej przekazałbym na fundację, która wspierałaby projekty społeczne. Myślę tu głównie o czymś takim, jak działa bank tegorocznej laureatki Pokojowej Nagrody Nobla. Chodzi o mikrokredyty na rozpoczęcie małych niezależnych przedsięwzięć w krajach rozwijających się.
3.
Druga połowa pozostałaby dla mnie, czyli około 120 milionów. To też nadal piękna suma!
Przekazałbym moim najbliższym krewnym (siostrze i jej dorosłym dzieciom (2)) pożyczki bez odsetek, aby mogli sobie zbudować coś miłego, co kosztowałoby około 4,5 miliona
franków.
Dla dzieci mojej siostry zainwestowałbym w edukację, aby mogły korzystać z najlepszych szkoleń, szkół, studiów, pobytów za granicą, nauki języków, zawodu, komunikacji. Zgodnie z zainteresowaniami. Jednak nie na zasadzie podziału równej ilości, ale w oparciu o osiągnięcia.
Oczywiście w międzyczasie spełniłbym także specjalne życzenia tych osób. Nie może to jednak przerodzić się w przesadę lub przyzwyczajenie.
4.
Ja z kolei:
Zbudowałbym nowy
Dom, nie wiem jeszcze gdzie, ale musiałby mieć widok na jezioro i góry. Środkowa Szwajcaria lub Romandia są pewnie ulubieńcami.
Musiałbym mieć dwa nowe samochody. Mercedes (nie największy) i terenówkę (marki jeszcze nie ustalonej)
Podróżować po całym świecie (najlepszy Kanada z jej lasami i jeziorami)
Urlopować
Powiększyć swoje biuro, całkowicie je zmienić i nadal pracować, ale tylko to, co naprawdę sprawia mi przyjemność
Pozostałe pieniądze zainwestowałbym zrównoważenie według precyzyjnych wytycznych od jednego albo więcej specjalistów. Pieniądze zostałyby także rozłożone przynajmniej w 3-4 bankach, zarządcach majątku. Bez spekulacyjnych inwestycji. Chcę mieć możliwie jak najmniej do czynienia z zarządzaniem, tylko sprawdzać, czy moje wytyczne są przestrzegane. Absolutnie nie chcę stać się niewolnikiem swoich pieniędzy.
5.
Zaspokoić nowe potrzeby, o których jeszcze teraz nic nie wiem.
Jak widać, nic spektakularnego. Ale na pewno nie odrzuciłbym wygranej.
Karat