- ndz lis 12, 2006 9:04 pm
Dzisiaj czytałem trochę prasy w niedzielę. Jeśli dobrze zrozumiałem, dla Demokratów nie jest tak łatwo zmienić istniejące ustawy. Aby obie izby chciały zmienić ustawę, musi być co najmniej 70% głosów za lub przeciw, w przeciwnym razie prezydent ma prawo weta. W obecnej sytuacji, z napiętymi stosunkami sił, może być trudno wprowadzić zmiany. Nie wiem, czy to prawda. Być może w tym forum jest specjalista od polityki USA. ? Zastanawiam się, ile paniki i strachu jest w kursie PFE? Być może również tutaj sprawdzi się przysłowie: Nie jest tak gorąco, jak się wydaje. ? Pozdrowienia, Rich
Znalazłem także to: Zauważ ostatnie zdanie artykułu.
Senat w głosowaniu we wtorek opowiedział się za poszerzeniem finansowania badań fundowanych z funduszy federalnych, łącząc się tym samym z Izba Reprezentantów. Nie wiadomo jeszcze, czy większość w obu izbach będzie wystarczająco duża, aby przegłosować weto. Kontrowersja ta jest uważana za istotny temat w listopadowych wyborach do Kongresu i może wpłynąć także na wybory prezydenckie w 2008 roku.
Spełnione obietnice
Rzeczniczka Białego Domu nie miała wątpliwości co do tego, że Bush skorzysta z prawa weta: Zawsze zapewniał, że zawetuje ustawę, i teraz to robi. Nie odgrywa żadnej roli, czy jest to pierwsze weto w jego prezydenturze. Według informacji, Bush odrzuca ustawę, ponieważ embrion jest zniszczony podczas pobierania komórek macierzystych.
Senat przyjął projekt ustawy stosunkiem głosów 63 do 37. Spośród Republikanów 19 posłów było za, a 36 przeciw. Kilku przeciwników aborcji, jak Republicanin Orrin Hatch z Utah, również zagłosowało za. Te embriony nigdy nie staną się dziećmi – powiedziała demokratyczna senator Dianne Feinstein z Kalifornii. Pomyśl o życiu, które te embriony mogłyby kiedyś uratować. Z kolei republikanin Rick Santorum z Pensylwanii powiedział, że chodzi o wartość ludzkiego życia. To bardzo proste – ten mały embrion nie ma oczu, nie ma koloru włosów, nie ma nazwiska. Bardzo łatwo jest uznać to istotę za nieistotną.
Aby przełamać weto prezydenckie, potrzebne byłoby teraz w obu izbach dwie trzecie głosów, czyli w Senacie 67. Nawet w Izbie Reprezentantów większość nie jest uważana za pewną.