Cześć,
@Couponschneider: w wielu kwestiach i ocenach zgadzam się z Tobą: Ogólna dystrybucja ubezpieczeń emerytalnych jako rozwiązanie problemu zabezpieczenia emerytalnego moim zdaniem jest niewłaściwym podejściem.
Niestety, z powodu ogromnej reklamy na ten temat, w opinii publicznej narodziło się przekonanie przeciwne. Wielu ludzi po prostu myśli: zabezpieczenie emerytalne=
ubezpieczenie emerytalne.
Niestety, jednak krytyka pośredników (teraz tak to nazwę, nawet jeśli odnosi się to tylko do pewnych grup) nie trafia w sedno problemu.
Klient przychodzi do pośrednika: Chciałbym coś na moje zabezpieczenie emerytalne, najlepiej
ubezpieczenie emerytalne (reklama przynajmniej trochę działa!).
No dobrze, teraz Couponschneider jest pośrednikiem - trudno sobie to wyobrazić

), ale spróbujmy:
Zasadniczo masz dwie opcje:
Opcja 1 - Przekonujesz klienta w długich, mozolnych rozmowach (w których częściowo musisz sięgać do początków czasów Co to jest fundusz inwestycyjny), że na przykład plan oszczędnościowy w ETF jest lepszym, bardziej elastycznym rozwiązaniem. Wiesz wtedy dwie rzeczy dość pewnie:
1. Twój zysk z tego jest bliski zeru. Chęć klienta, aby w tym stadium doradztwa zapłacić (w miarę) odpowiednią opłatę, wynosi również zerowy (mój bankier doradza mi przecież za darmo) i wynagrodzenie od banku/ubezpieczyciela/funduszu jest praktycznie zerowe.
2. Gdy tylko indeks DAX spadnie o 10%, dzwoni twój telefon i zaczynasz od nowa - dla kilkuset klientów (tak wielu potrzebujesz, aby przetrwać - patrz punkt 1, pierwsze zdanie)
Jeśli sytuacja się pogorszy, klient nawet może się wycofać. Kto - według Ciebie - wtedy według niego ponosi odpowiedzialność za swoje straty? Nazwałbym to: Zerwanie łańcucha zaleceń.
Opcja 2 - Wybierasz produkt zgodnie z preferencjami klienta (
ubezpieczenie emerytalne z jak najmniejszym obciążeniem kosztami i dobrą ofertą ETF/funduszy) - (istnieją na przykład ubezpieczenia netto, które przewyższają inwestycje bezpośrednie - ale wtedy kwestia opłaty ma znaczenie) i wszyscy są w miarę zadowoleni. Naturalną rzeczą jest, że klient może po kilku latach, gdy przeczyta wiele materiałów i przyjmie inną perspektywę, albo chce zerwać umowę, patrzy na to inaczej. Kto w końcu chętnie przyznaje się do popełnienia błędów w przeszłości.
Ten, kto spontanicznie wybiera opcję 1, powinien zdecydowanie zapisywać się do Germany sucht den next Heiligenscheinträger.
Nie chodzi mi teraz o to, aby zbyt ładnie prezentować ten problem jako całość - sam nie prowadzę interesów w tej dziedzinie od wielu lat - ale: Takie proste, jak się wydaje w powierzchownym spojrzeniu - dobry klient kontra chciwy pośrednik i zły - tak proste to nie jest. Prawdziwi szkaradzi siedzą moim zdaniem gdzie indziej i dobrze, bardzo dobrze zarabiają na tych interesach bez ryzyka. Atakowanie złych pośredników jest wprawdzie modnym, ale wcale nie rozwiązuje problemu nawet w najmniejszym stopniu, a dodatkowo przysłania poszukiwanie prawdziwych winowajców tego dramatu.
Pamiętaj: Wyścig o klienta wygrywa zazwyczaj nie ten, kto oferuje najlepszy produkt (co w ogóle jest najlepsze?), ale teraz, w dzisiejszych czasach, ten, kto ma największy budżet reklamowy do dyspozycji!
Jest to teraz bardzo, bardzo uproszczenie - ale ma pokazać tylko dwie rzeczy:
a - Złymi nie są zawsze tylko pośrednicy, zawsze do każdej transakcji potrzebne są dwie strony!
b - Dopóki ogół nie będzie bardziej uświadomiony i poinformowany na ten temat - nie zmieni się tam nic. Niestety.
- 18 000 € kosztów sprzedaży to z pewnością nie automatycznie 18 000 € dla agenta/pośrednika/przedstawiciela! Kolejny aspekt: Te pieniądze nie zostaną zarobione w całości dopiero po 10 latach!
- Fachowiec widząc polisę tej dobrej pani, zauważy od razu, że skonstruowanie ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków nie jest optymalne.
- Bardzo chętnie dowiedziałbym się, ile wynagrodzenia zostało pobrane za 10 minut pracy (zmiana umowy)
- Czy pani wie i czy została poinformowana, że jej składka na
ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków w tym pakiecie będzie eksponencjalnie wzrastać?
Chciałem tylko to rzucić w powietrze - jak już wspomniałem, ubezpieczenia emerytalne to nie moja dziedzina. Przepraszam, zrobiło się trochę dłużej.