- wt cze 14, 2016 7:48 am
Cześć,
właśnie zaczynam zgłębiać tematykę finansowania budowy i już lekko się przytłoczyłem, dlatego cieszę się, że znalazłem to forum.
W naszej okolicy w tym roku jesienią ma być otwarte nowe teren zabudowy, co oznacza, że sprzedaż rozpocznie się jesienią. Zapisaliśmy się na listę zainteresowanych już półtora roku temu i teraz nadszedł czas na działanie. Niestety dla nas jest to dość nieodpowiedni moment, ponieważ jestem na urlopie rodzicielskim.
Oznacza to, że liczy się tylko pensja mojego męża. Ceny tutaj są dość wysokie, więc szacujemy, że z działką i budową domu koszt wyniesie 400 000 euro. Mój mąż otrzymuje wypłatę 3 300 euro (dodatkowo ma służbowy samochód) i rocznie dostaje premię. Jest zmienna i w tym roku wyniosła 20 000 euro brutto. Mamy 500 000 euro wkładu własnego.
Nasi znajomi finansują swoje przedsięwzięcie budowlane poprzez kredyt bankowy w DKB Bank z zmiennym oprocentowaniem, a ja teraz się z tym staram zaznajomić. Już rozmawiałam z doradcą, który oczywiście mówi wszystko super, co mamy zamiar zrobić.
Myśleliśmy, że kupimy działkę poprzez kredyt Vario (bez okresu oprocentowania, co pół roku sprawdzany jest stan oprocentowania i dostosowywany), ją zabezpieczymy, a potem, gdy wrócę do pracy za 9 miesięcy, wykonamy prawdziwe finansowanie budowlane w tym samym banku i włączymy pozostałe zadłużenie za działkę. Oczywiście, wtedy będziemy w znacznie lepszej sytuacji. Będę ponownie zarabiać, mój mąż na pewno dostanie podwyżkę, będziemy mieć więcej kapitału własnego.
Jak na razie wszystko dobrze. Ale czy to jest wykonalne? Zastanawiam się, czy bank nie będzie próbował nas oszukać. Czyli kiedy nadejdzie odpowiedni moment, podwyższyć oprocentowanie _ładnie_, ponieważ i tak nie dostaniemy kredytu od innego banku, ponieważ DKB będzie już wpisane w księdze wieczystej dla działki. Znajoma powiedziała, że można po prostu zlecić pozostałe zadłużenie i przejść do innego banku.
Ale czy to jest takie proste? Na pewno istnieją haczyki.
Kto się na tym zna? W mojej głowie obecnie jest to jeszcze dość chaotyczne i nie chcę później żałować. Wolę wtedy w ogóle nie kupować. Bo jeśli coś ma się stać, to się samo stanie.
Za wszelkie rady będę wdzięczna.
Pozdrawiam
właśnie zaczynam zgłębiać tematykę finansowania budowy i już lekko się przytłoczyłem, dlatego cieszę się, że znalazłem to forum.
W naszej okolicy w tym roku jesienią ma być otwarte nowe teren zabudowy, co oznacza, że sprzedaż rozpocznie się jesienią. Zapisaliśmy się na listę zainteresowanych już półtora roku temu i teraz nadszedł czas na działanie. Niestety dla nas jest to dość nieodpowiedni moment, ponieważ jestem na urlopie rodzicielskim.
Oznacza to, że liczy się tylko pensja mojego męża. Ceny tutaj są dość wysokie, więc szacujemy, że z działką i budową domu koszt wyniesie 400 000 euro. Mój mąż otrzymuje wypłatę 3 300 euro (dodatkowo ma służbowy samochód) i rocznie dostaje premię. Jest zmienna i w tym roku wyniosła 20 000 euro brutto. Mamy 500 000 euro wkładu własnego.
Nasi znajomi finansują swoje przedsięwzięcie budowlane poprzez kredyt bankowy w DKB Bank z zmiennym oprocentowaniem, a ja teraz się z tym staram zaznajomić. Już rozmawiałam z doradcą, który oczywiście mówi wszystko super, co mamy zamiar zrobić.
Myśleliśmy, że kupimy działkę poprzez kredyt Vario (bez okresu oprocentowania, co pół roku sprawdzany jest stan oprocentowania i dostosowywany), ją zabezpieczymy, a potem, gdy wrócę do pracy za 9 miesięcy, wykonamy prawdziwe finansowanie budowlane w tym samym banku i włączymy pozostałe zadłużenie za działkę. Oczywiście, wtedy będziemy w znacznie lepszej sytuacji. Będę ponownie zarabiać, mój mąż na pewno dostanie podwyżkę, będziemy mieć więcej kapitału własnego.
Jak na razie wszystko dobrze. Ale czy to jest wykonalne? Zastanawiam się, czy bank nie będzie próbował nas oszukać. Czyli kiedy nadejdzie odpowiedni moment, podwyższyć oprocentowanie _ładnie_, ponieważ i tak nie dostaniemy kredytu od innego banku, ponieważ DKB będzie już wpisane w księdze wieczystej dla działki. Znajoma powiedziała, że można po prostu zlecić pozostałe zadłużenie i przejść do innego banku.
Ale czy to jest takie proste? Na pewno istnieją haczyki.
Kto się na tym zna? W mojej głowie obecnie jest to jeszcze dość chaotyczne i nie chcę później żałować. Wolę wtedy w ogóle nie kupować. Bo jeśli coś ma się stać, to się samo stanie.
Za wszelkie rady będę wdzięczna.
Pozdrawiam