Skąd wiesz o tym tak pewnie? O ile mi wiadomo, dochodzenia w sprawie manipulacji cenami złota dopiero się rozpoczęły.
Kiedy jest dawniej? I na jaką grupę zawodową to się odnosi? Jeśli weźmiemy pod uwagę, że cena złota sprzed 10 lat wynosiła tylko około jednej czwartej obecnej ceny, wtedy mogły to być jedynie 250
euro rocznie. Wydaje mi się to dość mało, więc to z roczną pensją w uncji nie do końca ma sens, przynajmniej nie dla przeciętnej populacji.
Dawniej, gdy jeszcze nie było banknotów i efektu skupionej stopy procentowej, albo inaczej wyrażając: gdy banki jeszcze nie miały społeczeństwa w swoim uścisku. To już kilka wieków temu
To bardzo stare powiedzenie, które jest równie prawdziwe, co bezużyteczne. Bo kto naprawdę wie, kiedy kurs jest wysoki lub niski (przed tym oczywiście, po fakcie każdy może wyjaśnić, dlaczego tak się stało).
Skąd wiesz na stacji benzynowej, kiedy kursy są wysokie lub niskie? Ten, kto nie potrafi tego ocenić, powinien raczej w ogóle trzymać ręce z dala od inwestycji!
Niektórzy twierdzą, że oprócz umiejętności matematycznych trzeba mieć także pewne poczucie, które jest albo wrodzone, albo musi zostać rozwinięte.
Nie ma tu nic więcej do dodania! Bez zdrowego rozsądku zasadniczo nigdy nie należy inwestować!
Ponadto, jeśli musisz sprzedać, bo potrzebujesz gotówki, choć kursy są złe, to ci nie pomoże...
Kto musi sprzedać, zrobił coś fundamentalnie źle w swojej strategii finansowej! Wiem, że na zewnątrz krążą miliony specjalistów, którzy polecają inwestowanie w
konto TG, aby być zawsze płynnymy w niezwykłych sytuacjach. Jest to jednak bzdura, bo istniejące aktywa można w każdej chwili bardzo łatwo, bez zbędnych formalności i za bardzo atrakcyjne warunki zastawić w każdym banku.
I przez lata rezygnować z zysku 5-10%, tylko po to, aby w takiej sytuacji zaoszczędzić 3-4% odsetek od
kredytu przez kilka miesięcy, uważam za dosyć głupie.