Zazwyczaj nie odsyłam do funkcji wyszukiwania. Ale trochę ułatwiasz sobie zadanie. Wątek bardzo podobny do Twojego znajduje się 4 wątki niżej:
https://ci4.pl/forum/viewtopic.php?t=6674
Szczerze mówiąc, to mnie trochę dziwi, bo każdy pożyczkodawca musi jakoś zabezpieczyć się przed niewypłacalnością swoich klientów.
Czy rzeczywiście? Załóżmy, że mam 100 000
euro. Teraz znajduję kilku bezpiecznych pożyczkobiorców, którzy płacą mi 4% odsetek przez 10 lat. Na koniec mam 140 000
euro. Teraz znajduję sobie klientów niesolidnych i biorę za to 7% odsetek. Po kolejnych 10 latach, 10 000
euro pożyczek padło już w pierwszym roku. Reszta została spłacona. Ile mam teraz na koncie? 153 000
euro. Gdzie zatem jest problem? Niewypłacalność pożyczek jest po prostu uwzględniona. Za to chcę a) wyższej marży i b) dopłaty za ryzyko. Obie te rzeczy znajdują się w oprocentowaniu.
Na pewno możesz dostać taką pożyczkę. Pytanie tylko, czy powinieneś. Jeśli nie otrzymujesz
kredytu na normalnych warunkach, może to być sygnał nadmiernego zadłużenia. Technicznie rzecz biorąc, niektórzy pożyczkodawcy zaczynają tracić wiarę w Ciebie. I mimo że niewypłacalności są uwzględnione, pożyczkodawcy doskonale wiedzą, jak mogą ewentualnie odzyskać swoje pieniądze. Upadłość konsumencka może być modne, ale na pewno nie jest przyjemna.
Znowu wracam do mojego ulubionego tematu. Jeszcze jedno słowo, potem przestanę. Moim zdaniem są tylko 2 powody, dla których warto wziąć
kredyt. 1)
kredyt inwestycyjny -> Dzięki kredytowi mogę osiągnąć wyższe dochody niż dotychczas. 2) Zakup domu -> ale tylko do momentu, gdy decyzja ta jest w miarę obiektywna i mogę nadal gromadzić oszczędności na naprawy, urlop, samochód i budowę majątku (i cokolwiek jeszcze jest ważne). Jeśli już jest ciasno, może wynajem bywa lepszą alternatywą.
Słowo na niedzielę tym razem już w czwartek ;-)