- czw wrz 11, 2014 8:22 am
Cześć,
Oto sytuacja:
Potrzebujemy jeszcze 120.000€ kredytu na zakup domu. Zaproponowano nam dwa konta oszczędnościowe mieszkaniowe (BSV) z Riester, ale zostały one podzielone w następujący sposób:
1. Mąż
Kwota oszczędności w BSV: 80.000€
Oprocentowanie zobowiązane (% rorocznie) 2,3
około 50.000€ rocznie brutto
2. Żona
Kwota oszczędności w BSV: 40.000€
Oprocentowanie zobowiązane (% rorocznie) 2,55
brak dochodu
przewiduje się narodziny naszego dziecka w 2015 roku
Umowa na kwotę oszczędności poniżej 50.000€ ma wyższe oprocentowanie. Mój doradca twierdzi, że ze względu na wyższe dochody, sensowniej jest mieć większą kwotę oszczędności w BSV.
Teraz przeczytałem, że trzeba wpłacić 4% poprzedniego roku brutto, ale maksymalnie 2100€, aby być uprawnionym do pełnych dopłat. Jeśli istnieje maksymalna granica, czy nie jest obojętne, czy zarobię nagle 100.000€, skoro i tak płacę 2100€ rocznie nawet przy mniejszym kredycie? Nie miałoby sensu podzielić to na 60.000 i 60.000, nawet gdyby moja żona nagle zaczęła pracować? Czy mój doradca tylko dąży do uzyskania wyższej prowizji, czy przegapiłem coś istotnego? Dzięki za wsparcie.
Oto sytuacja:
Potrzebujemy jeszcze 120.000€ kredytu na zakup domu. Zaproponowano nam dwa konta oszczędnościowe mieszkaniowe (BSV) z Riester, ale zostały one podzielone w następujący sposób:
1. Mąż
Kwota oszczędności w BSV: 80.000€
Oprocentowanie zobowiązane (% rorocznie) 2,3
około 50.000€ rocznie brutto
2. Żona
Kwota oszczędności w BSV: 40.000€
Oprocentowanie zobowiązane (% rorocznie) 2,55
brak dochodu
przewiduje się narodziny naszego dziecka w 2015 roku
Umowa na kwotę oszczędności poniżej 50.000€ ma wyższe oprocentowanie. Mój doradca twierdzi, że ze względu na wyższe dochody, sensowniej jest mieć większą kwotę oszczędności w BSV.
Teraz przeczytałem, że trzeba wpłacić 4% poprzedniego roku brutto, ale maksymalnie 2100€, aby być uprawnionym do pełnych dopłat. Jeśli istnieje maksymalna granica, czy nie jest obojętne, czy zarobię nagle 100.000€, skoro i tak płacę 2100€ rocznie nawet przy mniejszym kredycie? Nie miałoby sensu podzielić to na 60.000 i 60.000, nawet gdyby moja żona nagle zaczęła pracować? Czy mój doradca tylko dąży do uzyskania wyższej prowizji, czy przegapiłem coś istotnego? Dzięki za wsparcie.