Jeśli teraz dojdzie do EXIT, czyli sprzedaż ABC AG, stopa zwrotu związana ze sprzedażą ABC AG dla funduszu MIG 3 w porównaniu do inwestora funduszu MIG 1 będzie dwukrotnie wyższa (jeśli zignorujemy okres trwania inwestycji).
Dopóki jednak faktyczna stopa zwrotu dla inwestora funduszu MIG 1 na końcu okazuje się wyższa w stosunku do podjętego ryzyka, niż gdyby ten sam x kwoty, którą miał w firmie ABC AG, ulokował na rachunku oszczędnościowym, może czuć się zadowolony.
Niemniej jednak będzie zazdrosny, że sąsiad, który zainwestował w fundusz MIG 3, otrzymuje więcej pieniędzy niż on.
Na koniec jednak przegrał ani właściciel MIG 1, ani właściciel MIG 3. Osiągnęli tylko różne wysokości dochodów przy takiej samej kwocie kapitału początkowego.
Jako inwestor pierwszej godziny, złości mnie to, że Ci, którzy dołączyli lata później, mogą to zrobić w znacznie korzystniejszych warunkach, niż ja wtedy.
Czy więc kapitał ryzyka nie ma racji, że cena wtedy była zbyt wysoka?
Tak długo jak MIG pozostanie wierna swojej linii i nie doprowadzi do exitu, i tak nie ma to znaczenia.
Ponieważ piszesz, że jesteś inwestorem pierwszej godziny, zakładam, że zainwestowałeś w MIG 1. Jeśli tak jest, powinieneś również przeżyć exit firmy etkon. Niech mi nie przeszkadza dokładne podawanie liczb (nie mam teraz czasu na przeliczenia), ale jeśli dobrze pamiętam, exit z firmy etkon powinien przynieść około 40% kapitału zainwestowanego w MIG 1.
Tak wiele więc do stwierdzenia, że MIG nie osiągają exitu.
To, że dotąd nie doszło do exitu w żadnej innej spółce partnerskiej, może mieć kilka przyczyn. Ponieważ nie jestem zatrudniony w zarządzie MIG i w ogóle nie mam poufnych informacji, mogę tylko spekulować, dlaczego tak jest.
Jeden z powodów (jeśli nie główny) związany byłbym na pewno z kryzysem finansowym. W wyniku kryzysu finansowego rynki najpierw mocno się zawaliły, co można było obserwować w wiadomościach. Banki przestały sobie ufać, co doprowadziło do załamania rynku międzybankowego. Kredytowanie przedsiębiorstw przez banki również zostało ograniczone. Czyta się w wiadomościach o zjawisku tzw. utkniętego
kredytu. Przedsiębiorstwa, które miałyby zyskowne projekty, nie otrzymują finansowania ze strachu przed ryzykiem utraty kapitału ze strony banków. Lub jednak oprocentowanie jest na tyle wysokie, że projekt, który miałby być przeprowadzony, nie jest już zyskowny dla tego, kto chciał go zrealizować. W ten sposób możliwości dla przedsiębiorstw gotowych do inwestowania są ograniczone. Projekty mogą być finansowane tylko z już istniejącego kapitału w firmie lub z kapitału osób trzecich.
Ponadto, w czasach kryzysu większość przedsiębiorstw trzyma pieniądze w gotówce, a inwestycje są ograniczone do niezbędnego minimum. To samo dotyczy wielu osób prywatnych, oczywiście również. Osoby prywatne zastanawiają się, czy w czasach, gdy mogą być jutro bez pracy, wydać całą swoją gotówkę, czy może lepiej zachować część na wypadek nagłych wypadków/gorszych czasów.
Co by nie mówić: W wyniku kryzysu finansowego inwestowanie w przedsiębiorstwa gotowe do inwestowania mogło stać się trudniejsze (niż było to wcześniej). To jest pierwsza, niebagatelna przeszkoda.
Oczywiście, również załamanie rynków, o którym była mowa powyżej, nie omija przedsiębiorstw partnerskich. Ponieważ jednak spółki partnerskie nie są notowane na giełdzie, zazwyczaj nie zauważy się tego. Otrzymują oznaki w przypadku nowych inwestorów kapitału własnego, gdy ci, jak w moim przypadku, otrzymują większy udział w przedsiębiorstwie niż starzy inwestorzy przy tej samej sumie inwestycji.
W takim otoczeniu rynkowym poszukiwanie exitu byłoby dla inwestorów funduszy MIG przeciwdziałające. Część kapitału zainwestowanego w przedsiębiorstwo zostałaby utracona.
Sprzedaż w takim momencie, zakładając chętnych kupców, byłaby sensowna tylko wtedy, gdyby można było założyć, że wartość przedsiębiorstwa partnerskiego nie będzie w przyszłości wyższa.
W uproszczeniu, jeśli wczoraj kupiłeś przedmiot za 100
euro, który dziś jest wart na rynku 50
euro z powodu wahania rynku, sprzedasz go za 50
euro tylko wtedy, gdy podejrzewasz, że jego cena w przyszłości nie wzrośnie i nie spadnie dalej. Ograniczyłbyś swoje straty przy sprzedaży. Jeśli jednak uważasz, że cena przedmiotu pojutrze wyniesie ponad 100
euro, nie sprzedasz go dziś za 50
euro.
Przesuwając ten pomysł na przedsiębiorstwa partnerskie, fundusze MIG będą postępować podobnie w przypadku exitów.
Poza sprzedażą przedsiębiorstwa partnerskiego inna strategia exitu byłoby zaprowadzenie przedsiębiorstwa na giełdę, czyli jego obroty na rynku. W wyniku kryzysu finansowego zazwyczaj również nie jest to opcja, ponieważ cena wprowadzenia akcji na rynek byłaby niższa niż w dobrych czasach. Wyższa cena wprowadzenia oznacza więcej pieniędzy dla przedsiębiorstwa przechodzącego na giełdę. Czytano lub słyszano w niedalekiej przeszłości, że przedsiębiorstwo xy planowało debiut na giełdzie, ale z powodu sytuacji rynkowej wycofało się z tego pomysłu.
Na koniec właściwe pytanie: Czy risikokapital miał rację twierdząc, że cena dla przedsiębiorstwa partnerskiego xy była zbyt wysoka?
Z mojej strony jest jasne NIE. Nie miał racji, o ile zakłada się, że przedsiębiorstwa partnerskie zostały ocenione obiektywnie w każdym momencie.
Aby zrozumieć to, można ponownie odwołać się do rynku akcji. Spółka notowana na giełdzie może dzisiaj mieć cenę 10
euro/akcja. Można (po wyłączeniu wiedzy wewnętrznej itp.) założyć, że 10
euro za akcję dzisiaj również stanowi sprawiedliwą wartość spółki.
Jeśli kurs spada jutro lub w przyszłości do 5
euro/akcja, będzie to stanowić aktualnie sprawiedliwą wartość firmy. Nikt nie zapłaci wtedy więcej niż 5
euro za akcję, ale dziś nie wiadomo z pewnością, jak będzie się rozwijał kurs w przyszłości.
Przekładając to na inwestycje funduszy MIG, oznacza to, że ważny jest moment inwestycji.
Narzekanie dzisiaj na cenę chleba sprzed 10 lat nie sprawi, że chleb dzisiaj będzie tańszy.
Należy pamiętać również: Przyjdzie kiedyś czas na transfer pieniędzy. Gdyby fundusz MIG 1 nie zainwestował w przedsiębiorstwo partnerskie xy 5 lat temu, zrobiłby to inny fundusz venture capital, przedsiębiorstwo partnerskie musiałoby zdobyć finansowanie z zewnątrz za pośrednictwem
kredytów bankowych z oprocentowaniem, lub w związku z brakiem możliwości finansowania nie byłoby dzisiaj przedsiębiorstwa partnerskiego xy.
Co również nie można zapomnieć: Jeśli przedsiębiorstwo partnerskie potrzebuje nowych funduszy, które mają pochodzić od nowych inwestorów kapitału własnego, nowi inwestorzy kapitału własnego w przypadku oceny, która wychodzi lepiej niż w czasie wejścia starych inwestorów, otrzymają mniejszy udział w przedsiębiorstwie. Nowi inwestorzy zapłacą więc wyższą cenę.
Czasem się wygrywa, czasem przegrywa. Dopóki przy wyjściu zwrot pieniędzy plus odpowiadająca kwota x, nie masz powodu do niezadowolenia, tylko powinieneś cieszyć się z wypłaty. Zazdrość do inwestorów, którzy dołączyli później i dostali więcej za te same pieniądze, tylko zepsuje Ci radość z własnego sukcesu.
Moja odpowiedź na Twoje pytanie jest nieco rozwlekła, ale w takiej kwestii łatwo zagłębić się w szczegóły. I myślę, że mogłem rozwiać pewną niejasność.