- pt lut 28, 2014 9:50 pm
Philippine Immigration / Filipińska Służba Imigracyjna Filipino Einwanderungsbehörde (BI = Bureau Of Immigration) została celowo i podstępnie oszukana w sposób kryminalny przez Ambasadę Niemiecką w Manili / Pana Ansgara Kremnitzera! I w rezultacie, pod fałszywymi zarzutami, a zasłużenie, uwięziła Pana Josefa Blashchaka. Pomimo tego, i od tamtej pory, jak to wyszło na jaw, Pan Blashchak jest nielegalnie przetrzymywany (pod pretekstem braku paszportu, który Ambasada Niemiecka w Manili nielegalnie zatrzymuje i/lub odmawia wystawienia nowego...). Jest oczywiste (i słuszne), że albo chce się, by Pan Blashchak mógł wrócić tylko do Niemiec, gdzie czeka na niego natychmiastowe aresztowanie, albo chce się go zatrzymać w więzieniu na Filipinach! Pan Blashchak świetnie potrafi ominąć filipińskie prawo lub wykorzystać je na swoją korzyść, kontynuując swoje interesy, na przykład korzystając z ustawy o przekroczeniu czeku Republiki Filipin, aby prowadzić i kontrolować własną firmę. Wszystko to jest mu umożliwione jedynie dzięki panującej (otwartej) korupcji na Filipinach. Przekupuje strażników i dyrektora więzienia w obozie dla więźniów, dzięki czemu zezwala się mu na posiadanie i korzystanie z telefonu komórkowego i tabletu (oczywiście za regularną opłatą), co umożliwia prowadzenie jego interesów/oszustw. Od czasu do czasu zezwala mu się także na wycieczki na zakupy, posiłki, odwiedziny... po spotkaniach z prawnikiem/lekarzem lub podobnych! To tylko z tych powodów Pan Blashchak mógł w ciągu ostatnich dwóch lat ponownie wyrządzić szkody rzędu milionów euro w Europie! Odpowiedzialność za to leży oczywiście przede wszystkim po stronie Filipińskiej Służby Imigracyjnej, która wyraźnie nie potrafi tego powstrzymać, ale głównie po stronie Ambasady Niemieckiej w Manili i osób/zarządzających nimi organów, które swoimi intrygami i oszustwami wobec filipińskich władz spowodowały te okoliczności! Współpraca między filipińskimi władzami a niemieckimi władzami może być ustalona tylko po śledztwie i do tego czasu można tylko spekulować. Filipińskie władze zostały szczegółowo poinformowane i uświadomione przez Pana Benjamina Wohlgemutha, a także zgłosił się do nich Pan Bernhard Müller i Pani Dagmar Reinhardt również stara się o wyjaśnienia. Jak dotąd władze lokalne zdają się niewiele robić, ale w przeciwieństwie do niemieckich i lichtensteińskich władz przynajmniej otrzymujemy tutaj odpowiedzi i wydaje się, że coś się rusza, może tak faktycznie jest?! Pan Josef Blashchak powiedział kiedyś Panu Benjaminowi Wohlgemuthowi, że w tych okolicznościach to najlepsze, co mogło mu się zdarzyć, że wylądował na Filipinach, gdzie może robić, co chce (Centrum Detencyjne Bicutan to dla niego idealna platforma do pozyskiwania nowych pracowników i partnerów biznesowych, jak na przykład Pan Andreas Hüttner, który w obecności obojga wielokrotnie powiedział: Muszę iść się wysrać i urodzić Filipińczyka. Ale żeby z gówna zrobić złoto, jego filipińska żona i jej rodzina z ich złotym krajem są wystarczająco dobrzy... i jeszcze lepiej, jeśli nie zamierza go podążać, jest mu wszystko jedno, póki dostaje, czego chce, spłucze ją w dół i małżeństwo zostanie anulowane, potem to wszystko pójdzie na łeb na szyję). Filipińska Służba Imigracyjna została celowo i podstępnie oszukana w sposób kryminalny przez Ambasadę Niemiecką w Manili / Pana Ansgara Kremnitzera! I w rezultacie, pod fałszywymi zarzutami, a zasłużenie, uwięziła Pana Josefa Blashchaka. Pomimo tego, i od tamtej pory, jak to wyszło na jaw, Pan Blashchak jest nielegalnie przetrzymywany (pod pretekstem braku paszportu, który Ambasada Niemiecka w Manili nielegalnie zatrzymuje i/lub odmawia wystawienia nowego...). Jest oczywiste (i słuszne), że albo chce się, by Pan Blashchak mógł wrócić tylko do Niemiec, gdzie czeka na niego natychmiastowe aresztowanie, albo chce się go zatrzymać w więzieniu na Filipinach! Pan Blashchak świetnie potrafi ominąć filipińskie prawo lub wykorzystać je na swoją korzyść, kontynuując swoje interesy, na przykład korzystając z ustawy o przekroczeniu czeku Republiki Filipin, aby prowadzić i kontrolować własną firmę. Wszystko to jest mu umożliwione jedynie dzięki panującej (otwartej) korupcji na Filipinach. Przekupuje strażników i dyrektora więzienia w obozie dla więźniów, dzięki czemu zezwala się mu na posiadanie i korzystanie z telefonu komórkowego i tabletu (oczywiście za regularną opłatą), co umożliwia prowadzenie jego interesów/oszustw. Od czasu do czasu zezwala mu się także na wycieczki na zakupy, posiłki, odwiedziny... po spotkaniach z prawnikiem/lekarzem lub podobnych! To tylko z tych powodów Pan Blashchak mógł w ciągu ostatnich dwóch lat ponownie wyrządzić szkody rzędu milionów euro w Europie! Odpowiedzialność za to leży oczywiście przede wszystkim po stronie Filipińskiej Służby Imigracyjnej, która wyraźnie nie potrafi tego powstrzymać, ale głównie po stronie Ambasady Niemieckiej w Manili i osób/zarządzających nimi organów, które swoimi intrygami i oszustwami wobec filipińskich władz spowodowały te okoliczności! Współpraca między filipińskimi władzami a niemieckimi władzami może być ustalana tylko po śledztwie i do tego czasu można tylko spekulować. Filipińskie władze zostały szczegółowo poinformowane i uświadomione przez Pana Benjamina Wohlgemutha, a także zgłosił się do nich Pan Bernhard Müller i Pani Dagmar Reinhardt również stara się o wyjaśnienia. Jak dotąd władze lokalne zdają się niewiele robić, ale w przeciwieństwie do niemieckich i lichtensteińskich władz przynajmniej otrzymujemy tutaj odpowiedzi i wydaje się, że coś się rusza, może tak faktycznie jest?! Pan Josef Blashchak powiedział kiedyś Panu Benjaminowi Wohlgemuthowi, że w tych okolicznościach to najlepsze, co mogło mu się zdarzyć, że wylądował na Filipinach, gdzie może robić, co chce (Centrum Detencyjne Bicutan to dla niego idealna platforma do pozyskiwania nowych pracowników i partnerów biznesowych, jak na przykład Pan Andreas Hüttner, który w obecności obojga wielokrotnie powiedział: Muszę iść się wysrać i urodzić Filipińczyka. Ale żeby z gówna zrobić złoto, jego filipińska żona i jej rodzina z ich złotym krajem są wystarczająco dobrzy... i jeszcze lepiej, jeśli nie zamierza go podążać, jest mu wszystko jedno, póki dostaje, czego chce, spłucze ją w dół i małżeństwo zostanie anulowane, potem to wszystko pójdzie na łeb na szyję).