Hej wszystkim,
od kilku miesięcy śledzę dyskusję na temat V+. Powodem jest to, że moja żona i ja zostaliśmy oszukani przez osobę, której w pełni ufałyśmy, w całkiem profesjonalny sposób. Liczyłem na pomoc tutaj, aby jakoś wyjść z tego V+ bałaganu bez większych szkód. Jednakże, z poradami tutaj nie widziałem jasnego rozwiązania dla mnie na wyjście. Dlatego musiałem sam szukać sposobu i niedawno udało mi się z tego wybrnąć.
Postanowiłem w kilku słowach opisać moje doświadczenie, z nadzieją, że pomoże to komuś.
1. Po rozpoznaniu naszego błędu związanego z zakupem V+, udałem się do biura konsumenckiego. Zostali mi napisali elegancki list za opłatą za 2 godziny, ale od razu powiedzieli, że szanse na sukces są niskie. Otrzymałem odpowiedź od V+ odwołującą się do prospektu emisyjnego, który nie przewidywał wcześniejszego wyjścia, więc nie było to możliwe.
2. Zwróciłem się do prawnika, z pytaniem jak wyjść z V+. Odpowiedź brzmiała: zazwyczaj nie można wyjść przed regularnym czasem trwania inwestycji, w moim przypadku 24 lata spłaty rat, a potem skorzystać z prawa do wcześniejszego wypowiedzenia z 10-letnim okresem, czyli czekać 34 lata. ZACZĄŁEM SIĘ POWOLI NIEDOBRZE CZUĆ. Można także złożyć pozew przeciwko pośrednikowi za złe doradztwo, ale szanse na sukces to może tak, ale może też nie.
W międzyczasie, żona straciła pracę i zdałem sobie sprawę, że umowę można zawiesić z powodu bezrobotności.
3. Wysłałem więc list przedstawiający sytuację V+ i wniosek o zawieszenie umowy. Dodatkowo przerwałem natychmiastową comiesięczną płatność V+ z odwołaniem zgody na obciążenia. Otrzymałem odpowiedź od V+ odrzucającą mój wniosek, ponieważ nie to inwestor (w umowie byłem tylko ja) stracił pracę.
Jednak ja nie zaakceptowałem tego, ponieważ małżonkowie mają wzajemny obowiązek utrzymania, więc bezrobocie jednego odbija się równie mocno na drugim. W prostych słowach: dla małżonków bezrobocie jednego jest bezrobociem drugiego. To był mój punkt zaczepienia i zaczął się żywy korespondencja. Jednak wydawało mi się, że V+ zachowywało się dość powściągliwie, co dodało mi odwagi.
Upomnienia nie przychodziły, tylko prośba o wznowienie płatności.
A potem nadeszło groźba, że całe nasze pieniądze (do tej pory 1900 €) zostaną stracone, jeśli nie wznowię płatności. Nie zrobiłem tego, przecież już i tak przestałem na nie liczyć (co nie znaczy, że nie potrzebujemy tych pieniędzy). Minęły tygodnie, potem 1. upomnienie z jednoczesnym zagrożeniem wypowiedzenia umowy z mojej strony. I wtedy po raz pierwszy poczułem nadzieję na wyjście z tej historii.
W skrócie: mnie wypowiedzieli, pozostawili mi kwotę do rozliczenia w wysokości 230 € i się uwolniłem od tego problemu.
Strata: 1670 € (lepiej niż 28800 €) i zaufanie do doradców finansowych minus 0.
Zysk: doświadczenie oraz 230 €, które i tak już odpuściłem.
Gdyby nie to, to kolejnym krokiem byłoby złożenie pozwu przeciwko doradcy finansowemu. To on był prawdziwym oszustem, a istnieją specjalizujący się w tym sprawy adwokaci. Jednak trzeba uważać, żeby nie natknąć się na takiego, który interesuje się tylko szybkim zarobieniem. Ponadto, warto posiadać
ubezpieczenie od ochrony prawnej obejmujące takie przypadki.
Życzę każdemu, kto uległ oszustwu związanemu z V+ i chce się z niego wydostać, aby mu się udało. W każdym razie trzeba mieć silne nerwy i wytrwałość. Płacenie dalej tylko wzbogaca wynalazców tej kreacji V+!
Powodzenia i najlepsze życzenia dla wszystkich dotkniętych