Silniki finansowego kryzysu
Bankowy kryzys, który wynikł z kryzysu hipotecznego i grozi rozprzestrzenieniem się na cały system, nadal trwa. Jednak poszukiwanie przyczyn katastrofy na rynkach kapitałowych również postępuje.
Świat na opak: Były bankier określił międzynarodowe rynki światowe jako potwora, a były super-spekulant zgodził się z nim. Były bankier to były prezydent Niemiec Horst Köhler, który kiedyś przewodniczył Niemieckiemu Związkowi Kas i Banków Spółdzielczych, a spekulant to George Soros, który kiedyś zarobił miliardy na mega-spekulacji przeciwko funtowi brytyjskiemu. Soros współcześnie domaga się silniejszych regulacji i ograniczenia spekulacji na surowce.
Krytyczne komentarze na temat obecnego stanu systemu finansowego ze strony znawców tematu narastają w ostatnich tygodniach. Podczas spotkania laureatów Nagrody Nobla z dziedziny ekonomii w Lindau kilka dni temu, naukowcy wskazali przede wszystkim na braki w nadzorze finansowym oraz na nowatorskie instrumenty jako głównych sprawców kryzysu finansowego.
kredyty hipoteczne jako instrument rynku kapitałowego
Takie instrumenty były szeroko stosowane w samoistnej komórce obecnego kryzysu, jaką jest amerykański rynek
hipoteczny. Podczas gdy jeszcze kilka lat temu
kredyty hipoteczne były udzielane i spłacane, niskie stopy procentowe w USA skłoniły kredytodawców do zawierania fantazyjnych konstrukcji. Udzielano
kredytów na 100 albo nawet 150 procent finansowania bez dokładnej oceny zdolności kredytowej nabywców nieruchomości. Na bezspłatne początkowe lata kredytowania nakładały się potem wysokie odsetki, które dodatkowo mogły się elastycznie zwiększać.
Pomysłowi bankierzy inwestycyjni zebrali wiele pojedynczych transakcji kredytowych w pakiety poprzez sekurytyzację. Następnie papiery te były klasyfikowane według poziomów ryzyka i wprowadzane na rynek kapitałowy jako zbywalne papiery dłużne zabezpieczone aktywami, skrótowo ABS.
Ładnie opakowane, drogo sprzedane
Agencje ratingowe nadawały papierom wyższą ocenę kredytową, na przykład AAA, co dawało nieświadomym często nabywcom poziom bezpieczeństwa porównywalny do najlepszych obligacji korporacyjnych czy nawet obligacji państwowych. Łańcuchowa reakcja z usuniętych
kredytów budowlanych w USA, spadających cen nieruchomości i dewaluacji papierów dłużnych zapewne nie byłby możliwy przy lepszym nadzorze, twierdzą krytycy.
Prawdopodobnie ta historia nie powtórzy się, nadzór finansowy w USA prawdopodobnie zostanie wzmocniony znacząco. W Europie rozważa się w Komisji Europejskiej, żeby zakup zabezpieczeń hipotecznych był dozwolony tylko wtedy, gdy sprzedający zatrzyma w swoich księgach 10 procent z nich.
Zawsze na złą stronę
Także rola spekulacji krótkiej w gwałtownych spadkach cen na światowych giełdach jest poddawana krytyce. Sprzedaż akcji na krótko, polegająca na zarabianiu na spadkach cen, według wielu obserwatorów, ma efekt katalizatora w sytuacjach związanych z kryzysem: nadający na krótko koncentrują się w fazach kryzysu zwłaszcza na akcjach już osłabionych firm i tym samym jeszcze bardziej obniżają ich ceny. W 2008 roku amerykańskie banki takie jak Bear Stearns, Lehman Brothers czy ostatnio Morgan Stanley padły ofiarą ataków krótkich sprzedających. Żeby nie wspomnieć, że czasami celowo rozpowszechniano nieprawdziwe informacje na temat instytucji, co według wszystkiego należy do gry i obecnie zajmuje również prokuratora w USA.
Organy nadzoru na Wall Street, ale także na finansowych miejscach w Londynie i Zurychu podczas minionego tygodnia ograniczyły lub czasowo całkowicie zakazały krótkiej sprzedaży
Hedge fundy jako beneficjenci krachów
Często mówi się o wzmacniającym efekcie funduszy hedgingowych. Te pojazdy inwestycyjne wykorzystują wahania rynkowe we wszystkich kierunkach lub specjalnie spekulują na krachowość systemu finansowego. John Paulson, dzięki swojemu funduszowi hedgingowemu, obstawiał krach na rynku nieruchomości i dzięki temu osiągnął największy zysk w historii branży: 15 miliardów
dolarów, z których 3,7 miliarda trafiły na
konto Paula.
Obecnie na całym świecie istnieje około 10 000 hedge fundów. Dysponują one łącznie szacowaną sumą dwóch bilionów, czyli 2 000 000 000 000
dolarów.
Prowadzenie zbytu instrumentów pochodnych
Wreszcie, według wielu ekspertów, liczba i różnorodność form na rynku instrumentów pochodnych wyłania się w niekontrolowane rozmiary. Obecnie zakłady, również dla inwestorów indywidualnych, są możliwe dla wszystkich możliwych i nieprawdopodobnych aktywów bazowych i scenariuszy. Skomplikowane strategie opcji są pakowane w uderzające obligacje, sprinty, XXL- albo Twin-Win-Zertifikate i oferowane inwestorom na okienku w sklepie oszczędnościowym albo banku ludowym.
Według specjalistów od certyfikatów, takich jak Andreas Beck z Instytutu Budowy Funduszy, w takich konstrukcjach jest tylko jeden zwycięzca: bank. Jako przegrywający zostają również tutaj prawie zawsze inwestorzy.