Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?
Napisany przez Goldmark -
- pn wrz 16, 2019 7:51 am
Całą sprawę związana z złotem śledzę od 1967 roku (punktowo), a następnie nieco intensywniej (regularny zakup) od szoku Nixona w 1971 roku i znacznie bardziej intensywnie (stała kwota w całkowitym majątku) od 1999 roku (zagrożenie jednolitą walutą euro). Do tej pory sprawuje się dobrze. euro w swoim krótkim życiu (z perspektywy waluty, bo w zasadzie od razu po urodzeniu trafiło na oddział intensywnej terapii, gdzie już po tym nie opuściło) straciło aż 80% w stosunku do złota. Wszystkie waluty papierowe tracą na wartości w porównaniu do złota. W dłuższej perspektywie w każdym przypadku. Już w ciągu zaledwie 20 lat - jak w przypadku euro - tego rodzaju dewaluacja w stosunku do złota jest jednak wyjątkowo duża.
Oczywiście mam także srebro. Złoto nigdy nie działało dobrze w czasach kryzysu - jednak po nim często działało bardzo dobrze. Niemniej jednak: Generalnie nie ma ochrony przed działaniami politycznymi - co szczególnie dotyczy Niemiec - jeśli chodzi o pieniądze i majątek. To oczywiste. Państwa mogą zakazać złota, skonfiskować je, wprowadzić kontrole przepływu kapitału, narzucić przymusowe hipoteki, zakazać innych walut (walut obcych) itp. i nawet przeprowadzić strzyżenie lub ograniczyć dostępność gotówki w jakiejś konkretnej kwocie na dzień i osobę. To ostatnie zresztą niedawno się wydarzyło. Nie w jakimś bananowym kraju, a w strefie euro! Czy już zapomniano o Cyprze i Grecji?
euro było od samego początku totalną bubelką. Niemniej jednak jest to projekt polityczny, do którego niewątpliwie będzie się trzymano z całych sił (i rozpaczy). Dopóki tylko jest to możliwe, pomimo ponoszenia dużych i ogromnych strat ubocznych. W międzyczasie uważam, że formalno-prawny istnieje на pewno nadal (tak jakby jako struktura), bo politykę zależy to absolutnie - ale jego wewnętrzna wartość będzie systematycznie dalej dezaktualizowana. Bez ciągłej represji finansowej jego bliska zagłada byłaby przesądzona. Więc ta gra będzie trwać dalej. Odpowiedzialni będą przechowywać euro, jakby do śmierci. W pewien sposób to przewlekła choroba pieniądza. W tym zakresie jestem dobrze przygotowany (np. także z nieruchomościami).
Gdy kiedyś wróci do poważnych problemów z euro, potrzebna jest a) instytucja poza strefą euro (już ją utworzyłem) oraz b) wartościowe rzeczy, które można wyłączyć z dostępu innym (szczególnie państwu) i które mają międzynarodowe uznanie określonych wartości (przyjaciel, staruszek żydowski, wciąż ufa magazynowi bezcłowemu i diamentom, które mieszczą się w zwykłej pudełku na zapałki). Moim zdaniem decydujące będzie również przechowywanie fizycznych aktywów w strefie ochronnej pod względem prawnym. Od dawna nie zaliczam do nich strefy euro, a tym samym także Niemiec. Patrz na różne naruszenia umów w sprawie ratunku euro. Lub postępowanie Niemiec wobec kryzysu migracyjnego z 2015 roku. To jednak zupełnie inny temat.
Uważam, że mam dość racjonalne spojrzenie na rzeczy, zwłaszcza na finanse. I do tej pory dobrze mi się to sprawdzało. Oczywiście nie ma doskonałej ochrony majątku. Ale to mnie nie powstrzymuje przed jak najlepszym pozycjonowaniem się. Do tego należy fakt, że trwała bezprocentowa waluta, jaką jest euro - która dodatkowo musi być ciągle ratowana - dla mnie to waluta marnotrawstwa i złomu. Z niej muszę płacić (do czego może mnie zmusić ten kraj), ale nie muszę jej używać jako środka przechowywania wartości (do czego ten kraj mnie nie może zmusić). Funkcja przechowywania wartości (czyli charakter skarbu) to jedna z trzech funkcji pieniądza. W przypadku euro trzeba dokładniej powiedzieć: Była jedną z funkcji pieniądza…
Szczerze mówiąc, na podstawie Twojego wygładzonego i naiwnego spojrzenia na euro nie jestem pewien, czy Ty/Wy (nie wiem, kogo masz na myśli mówiąc my? W temacie pieniędzy wolę polegać tylko na sobie) jesteś bardzo dobrze przygotowany. Mieszanka braku wiedzy i arogancji w sprawach finansowych może prowadzić do fatalnych rezultatów. Dlatego powtórzę: Wielu powodzenia Tobie/Wam w tym.
StGe1973 pisze:
Patrz dokładnie, o to chodzi, ten nonsens czytasz na co drugiej stronie internetu…
Ten nonsens piszą ludzie, którzy doświadczyli przeszłych kryzysów walutowych...
A co do twoich nieruchomości? Wiesz, na przykład u nas po reformie walutowej nieruchomości obciążano zaciągniętymi pożyczkami przymusowymi? ...
Dziękuję za życzenia dotyczące mojego planowania emerytalnego. Ale nie musisz się martwić... uważam, że jesteśmy w tym bardzo dobrze ustawnieni.
Całą sprawę związana z złotem śledzę od 1967 roku (punktowo), a następnie nieco intensywniej (regularny zakup) od szoku Nixona w 1971 roku i znacznie bardziej intensywnie (stała kwota w całkowitym majątku) od 1999 roku (zagrożenie jednolitą walutą euro). Do tej pory sprawuje się dobrze. euro w swoim krótkim życiu (z perspektywy waluty, bo w zasadzie od razu po urodzeniu trafiło na oddział intensywnej terapii, gdzie już po tym nie opuściło) straciło aż 80% w stosunku do złota. Wszystkie waluty papierowe tracą na wartości w porównaniu do złota. W dłuższej perspektywie w każdym przypadku. Już w ciągu zaledwie 20 lat - jak w przypadku euro - tego rodzaju dewaluacja w stosunku do złota jest jednak wyjątkowo duża.
Oczywiście mam także srebro. Złoto nigdy nie działało dobrze w czasach kryzysu - jednak po nim często działało bardzo dobrze. Niemniej jednak: Generalnie nie ma ochrony przed działaniami politycznymi - co szczególnie dotyczy Niemiec - jeśli chodzi o pieniądze i majątek. To oczywiste. Państwa mogą zakazać złota, skonfiskować je, wprowadzić kontrole przepływu kapitału, narzucić przymusowe hipoteki, zakazać innych walut (walut obcych) itp. i nawet przeprowadzić strzyżenie lub ograniczyć dostępność gotówki w jakiejś konkretnej kwocie na dzień i osobę. To ostatnie zresztą niedawno się wydarzyło. Nie w jakimś bananowym kraju, a w strefie euro! Czy już zapomniano o Cyprze i Grecji?
euro było od samego początku totalną bubelką. Niemniej jednak jest to projekt polityczny, do którego niewątpliwie będzie się trzymano z całych sił (i rozpaczy). Dopóki tylko jest to możliwe, pomimo ponoszenia dużych i ogromnych strat ubocznych. W międzyczasie uważam, że formalno-prawny istnieje на pewno nadal (tak jakby jako struktura), bo politykę zależy to absolutnie - ale jego wewnętrzna wartość będzie systematycznie dalej dezaktualizowana. Bez ciągłej represji finansowej jego bliska zagłada byłaby przesądzona. Więc ta gra będzie trwać dalej. Odpowiedzialni będą przechowywać euro, jakby do śmierci. W pewien sposób to przewlekła choroba pieniądza. W tym zakresie jestem dobrze przygotowany (np. także z nieruchomościami).
Gdy kiedyś wróci do poważnych problemów z euro, potrzebna jest a) instytucja poza strefą euro (już ją utworzyłem) oraz b) wartościowe rzeczy, które można wyłączyć z dostępu innym (szczególnie państwu) i które mają międzynarodowe uznanie określonych wartości (przyjaciel, staruszek żydowski, wciąż ufa magazynowi bezcłowemu i diamentom, które mieszczą się w zwykłej pudełku na zapałki). Moim zdaniem decydujące będzie również przechowywanie fizycznych aktywów w strefie ochronnej pod względem prawnym. Od dawna nie zaliczam do nich strefy euro, a tym samym także Niemiec. Patrz na różne naruszenia umów w sprawie ratunku euro. Lub postępowanie Niemiec wobec kryzysu migracyjnego z 2015 roku. To jednak zupełnie inny temat.
Uważam, że mam dość racjonalne spojrzenie na rzeczy, zwłaszcza na finanse. I do tej pory dobrze mi się to sprawdzało. Oczywiście nie ma doskonałej ochrony majątku. Ale to mnie nie powstrzymuje przed jak najlepszym pozycjonowaniem się. Do tego należy fakt, że trwała bezprocentowa waluta, jaką jest euro - która dodatkowo musi być ciągle ratowana - dla mnie to waluta marnotrawstwa i złomu. Z niej muszę płacić (do czego może mnie zmusić ten kraj), ale nie muszę jej używać jako środka przechowywania wartości (do czego ten kraj mnie nie może zmusić). Funkcja przechowywania wartości (czyli charakter skarbu) to jedna z trzech funkcji pieniądza. W przypadku euro trzeba dokładniej powiedzieć: Była jedną z funkcji pieniądza…
Szczerze mówiąc, na podstawie Twojego wygładzonego i naiwnego spojrzenia na euro nie jestem pewien, czy Ty/Wy (nie wiem, kogo masz na myśli mówiąc my? W temacie pieniędzy wolę polegać tylko na sobie) jesteś bardzo dobrze przygotowany. Mieszanka braku wiedzy i arogancji w sprawach finansowych może prowadzić do fatalnych rezultatów. Dlatego powtórzę: Wielu powodzenia Tobie/Wam w tym.