Capital Investment 4

Forum finansowe CI4 - Wszystko ze świata finansów i nieruchomości

Kto ma dobre doświadczenia z dostawcami kredytów? Kto działa rzetelnie i jest godny polecenia? Na rynku krąży wielu lichwiarzy.

Re: Santander, czyli: „Leczemy się na niemieckie prawo!”

Napisany przez kaick
Cześć Forum,

właśnie się zarejestrowałem, bo ta firma mnie już strasznie wkurza. Nikt w to nie uwierzy.

Historia:

Około 1,5 roku temu wziąłem kredyt w wysokości 3000 € w wspomnianym nalezącym do złodziejskiej Santander Bank. Początkowo wszystko szło dobrze, aż do momentu, gdy zmieniłem pracodawcę i nieudana została jedna z obciążonych przelewów. Wtedy w ciągu tygodnia dokonałem własnej wpłaty (wraz z opłatą za nieudany przelew) i myślałem, że wszystko jest w porządku. Zadzwoniłem do złodziejskiej Santander Bank i poprosiłem o przełożenie raty z 15. dnia na pierwszy dzień miesiąca z powodu zmiany pracodawcy. Odpowiedź złodziejskiej Santander Consumer Bank była taka: "Nie można tego zrobić z powodu zaległości!". Poprosiłem o wyciągi z konta i zauważyłem, że ta łachudra rzeczywiście naliczyła ogólną kwotę 12,50 € (opłaty obce i własne) w sposób pauschalny. Istnieją różne wyroki, z których wynika, że jest to niezgodne z prawem. Opłata za nieudany przelew niestety nie była jedyną rzeczą, która przyszła mi do głowy w temacie złodziejskiego Santander. Następna pozycja, którą zauważyłem, to równa kwota szkody na skutek zwłoki w wysokości 19,50 €. Przeczytałem już w różnych forach, że ta nieuczciwa naliczona opłata po upływie 10 dni zwłoki ponownie jest naliczana w pełnej kwocie. Rozpoznana sytuacja, zażegnana sytuacja. Pod koniec października napisałem zatem do nieuczciwej Santander Consumer Bank AG, prosiąc o wyjaśnienie. Rata kredytu od dawna była pomniejszana o oczywiście nieuzasadnione opłaty. Dzisiaj w mojej skrzynce pocztowej znalazłem groźbę wypowiedzenia umowy kredytowej. Wymagana kwota według listu wynosiła około 100 €. Tylko żebyście dobrze zrozumieli. Nie mam żadnych zaległości. Chodzi zatem wyłącznie o nieuczciwe opłaty.

A teraz nadchodzi mój bohater:

Herr N. z Call-Center tej plugawej firmy. Odbiera, ja się autoryzuję i podaję męża. On lepiej sobie poradzi.
Mój mąż jeszcze nie odebrał słuchawki, a Pan Mózg N. już zaczyna liczyć. Tak na poważnie, jak mój syn (ma 9 lat) i bez kalkulatora (7+3 to+22 to?)
Wynik: coś powyżej 200€. Tylko dla przypomnienia. Rata wynosi około 80 €. Nie ma zaległości!!! Mówimy o opłatach!!! Tak działa Santander!!!

Po tym, jak mój mąż ze względu na nagłe trudności z oddychaniem prawie wypuścił piwo z ust i popadł w żałosne śmieszki, Pan Call-Center N. the Brain ponownie się postarał. teraz było to trochę poniżej 200 € (bez kalkulatora. W tej banku wystarcza rachowanie na palcach na poziomie 4 klasy). Zgrozywym liście tej bandy złodziejów było to 10 dni temu 103 €.

Teraz mój mąż był w nastroju kłótniczym.
Argument:Wiesz, że to nigdy nie przejdzie (opłaty pauschalne bez uzasadnienia rzeczywistych szkód)?
Odpowiedź: ööhhm ???
Argument: Zatem nie ma zaległości!
Odpowiedź: Dochodzimy do 350 €, o nie 270 €, o nie 180 €

Dla przedstawienia ostatniego argumentu potrzebuję krótkiego wyjaśnienia:

Ze względu na oczywiste zaległości w opłatach mój numer telefonu niestety znalazł się w Predictive Dialer (zabronione!!! patrz Bundesnetzagentur) tej firmy oszustów. Wynik jest następujący:

- 49 Połączeń w ciągu 4 tygodni
- za każdym razem, gdy odbieramy, zostaje odłożone.

Mój wynik:

Koniec października: faks do firmy oszustów, zakazujący kontaktu telefonicznego.

Wynik (Myślę, że podejrzewacie):

- 21 Połączeń od momentu blokady (2 tygodnie)
- oczywiście, gdy odbieramy, jest odłożone.

A teraz pojawia się Call-Center Agent N. the Brain:

Argument:Dlaczego nie przestrzegasz mojego zakazu kontaktu telefonicznego?
Odpowiedź(nieobcięta): Dopóki masz zaległości, będziemy dzwonić codziennie!(Wiedząc o zakazie kontaktu!!!!)

Podsumowanie:
Może więc Santander Consumerbank AG oszustów wypowie mi umowę kredytową. Kwota do zwrotu zostanie jednak określona w wyroku sądowym. Mogę też spłacić teraz ze swoich środków. Jednak nie mam zamiaru finansować tej łachudry aby pokryć swoje zyski.

Podsumowanie końcowe:

Trzymajcie się z dala od złodziejskiej Santander Consumer Bank AG. Przesyłają swoje interesy niestosownymi praktykami i luzacką polityką kredytową, co przyciąga klientów, którzy się nie bronią. I w ten sposób zarabiają swoje pieniądze.

Re: Santander, czyli: „Leczemy się na niemieckie prawo!”

Napisany przez kaick
sry, zapomniałam:

- Oczywiście, od dzisiaj Federalny Urząd ds. Sieci został poinformowany o tym incydencie.

N. The Brain oczywiście była to obojętna groźba: Dzwonimy każdego dnia!

Hej N. Nie jestem osobą, która trzyma żale. Gdy siedzisz na deptaku, dłonie zimne, kubek pusty. Zawsze mam piątkę przy sobie.

Ale uważaj, żebyś nie zalegał!!!!!

Re: Santander, czyli: „Leczemy się na niemieckie prawo!”

Napisany przez 6Bankkaufmann
Pani Kaick, rozumiem, jak się Pani teraz czuje.
Jednak internet nie jest przestrzenią bezprawną.
W Pani sytuacji rozważyłabym skrócenie wypowiedzi do adresata z Santanderbank na N.. W ten sposób również wyraziłaby Pani swoje oburzenie, co nie?

Re: Santander, czyli: „Leczemy się na niemieckie prawo!”

Napisany przez Meisterlampe23
Ktoś wypuszcza swoją złość na wolność, ale czego chcesz osiągnąć?

Re: Santander, czyli: „Leczemy się na niemieckie prawo!”

Napisany przez Andimann
Cześć,

Tak, Santander to naprawdę okropne miejsce. Mogę to potwierdzić z własnego doświadczenia. W 2008 roku wziąłem kredyt w Santander, który spłacono nowym kredytem także w Santander w marcu 2012 roku. W maju 2013 roku obok raty bieżącego kredytu nagle pobrano drugą ratę. Druga rata miała numer finansowania kredytu, który został spłacony w 2008 roku. Napisałem do mojego doradcy z 2012 roku, ale już go nie było. Jego koleżanka odpowiedziała, że zajmie się tym natychmiast. Pytałem kilka razy, czy sprawa jest w toku. Następnego miesiąca ponownie pobrano ratę. Znowu nic się nie stało. Wtedy odwołałem obie raty. I wtedy zaczęła się lawina. Pełno upomnień, groźby adwokatów. I najlepsze w tym wszystkim było to, że najpierw przyszło trzecie upomnienie. Nie było ani pierwszego, ani drugiego upomnienia. Po 4 miesiącach, dziesiątkach maili, listów i telefonów w końcu zrozumieli, że stary kredyt został całkowicie spłacony. Zostało mi to potwierdzone również na piśmie, że kredyt został spłacony. Pomimo tego po dwóch tygodniach przyszedł kolejny list, pytający kiedy w końcu zapłacę. I na dodatek: cztery tygodnie temu dzwonił ktoś, również pytając kiedy w końcu zapłacę. Po prostu się śmiałem i odłożyłem słuchawkę.

Santander wyraźnie poza swoim zachowaniem oszusta ma poważny problem organizacyjny, gdzie jedna ręka nie wie, co robi druga. A o braku systemu informatycznego nie wspominając. Nie wiem, czy w innych bankach jest lepiej. Ale Santander powinno być zakazane ze wszystkich powodów, o których czytam tutaj i gdzie indziej. Zastanawiam się poważnie, dlaczego BAFIN jeszcze nie interweniował i dlaczego w ogóle mogą nadal działać.

Ja również mogę powiedzieć: trzymajcie się z dala od banku Santander.

Andimann

Re: Santander, czyli: „Leczemy się na niemieckie prawo!”

Napisany przez Dahut
lol
Mogę potwierdzić na podstawie własnego doświadczenia, że Santanderbank to wszystko, tylko nie poważny bank.
Kiedyś miałem konto osobiste w BfG-Bank. Wtedy miałem tam również konto oszczędnościowe i założyłem kilka funduszy. W pewnym momencie BfG stało się SEB. To było jeszcze w porządku. Potem przyszedł Santander. Obsługa zerowa, za to regularnie próbowali mi wcisnąć różne ubezpieczenia, fundusze, itp. Korzystanie z bankowości internetowej było możliwe, ale za każdym drobiazgiem, na przykład zamówieniem nowej karty EC, musiałem udać się do oddziału we Wuppertalu, który ma godziny otwarcia od 10.00 do 16.00 (we wtorek i czwartek do 18.00). Przepraszam, ale pracuję w godzinach 10.00-18.00 w Kolonii. Nie miałem szansy, aby odwiedzić oddział w godzinach otwarcia. Następnie moje darmowe konto zostało niejako bez mojej zgody przekształcone w płatne konto premium, którego miałem się sprzeciwić (słyszałeś kiedyś o tym, że coś takiego może się odbyć bez zgody?).
Miałem dość i zmieniłem bank. Stopniowo zlikwidowałem moje fundusze i zabroniłem kontaktu ze mną.
Teraz najlepsze: Ponieważ nie mieli mojego numeru telefonu, zadzwonili do moich rodziców i poprosili o mój numer, to było bardzo ważne, inaczej moje pieniądze by zniknęły. Moi rodzice niestety podali mój numer. Wtedy Santander do mnie zadzwonił, ponieważ wciąż mam fundusz w SEB, która już nie istnieje, i powiedzieli, żebym przeniósł mój fundusz na nich. Kiedy nie chciałem tego zrobić, naprawdę próbowali mi powiedzieć przez telefon, że muszę to zrobić, bo w przeciwnym razie za dwa lata (gdy fundusz dobiegnie końca) nie będą mogli ze mną omówić, jak dalej ulokować pieniądze. Hallo? To ich wcale nie dotyczy. Dopiero gdy powiedziałem im, żeby mnie po prostu zwolnili, dali spokój.
Jeszcze raz zakazałem im kontaktowania się ze mną i mam nadzieję, że teraz wreszcie dadzą mi spokój.
Serio, przedstawiam sobie poważny bank w inny sposób.
Zresztą, naprawdę pozytywne doświadczenia miałem z obsługą Sparda Bank.

Re: Santander, czyli: „Leczemy się na niemieckie prawo!”

Napisany przez 2Escorpio
Zrób to wszystko w jednym poście, wtedy będzie wszystko w jednym miejscu.

viewtopic.php?t=3915

close

Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z kryptowalutami […]

Uważasz więc, że podczas studiów dualnych zarobisz[…]

Do limitu ryczałtu nie płacisz żadnych podatków. J[…]

Dziękuję bardzo!

Odwiedź naszą stronę z aktualnościami ze świata