W każdym przypadku jest to dobra próba rzucać błotem w innych - co często wydaje się być głównym celem. Nawet jeśli ostatecznie kończy się to niepowodzeniem.
Jedyną rzeczą, która naprawdę przynosi rezultaty, jest systematyczna i dobra praca na dłuższą metę.
To, co robią nexttry i Matthew Pryor w takich miejscach jak to forum, zawsze pozostanie dla mnie tajemnicą. Szczególnie, że nie interesuje mnie to. Myślę pozytywnie, a nie destrukcyjnie.
Nie cieszy mnie pokazywanie błędu komuś innemu. Każdy popełnia błędy. (Więc też ja)
Mimo to pozostaję przy moim podejściu: analiza, zrozumienie, decyzja.
Jeśli wypowiem się pozytywnie i zainicjuję rozmowę na dany temat, to prawie zawsze uzyskam jakiś rezultat.
Jeśli zepsuję wypowiedź innego, obrażę go, zepchnę na margines lub zarzucę mu różne rzeczy, to nic nie uzyskam.
Jeśli zaczynam od linkowania w tym wątku...
Zostaję zaczepiony (bezcelowo) i wątek traci sens. Zastanawiam się, jaki jest z tego korzyść.
Nawet jeśli Matthew Pryor uważa się teraz za wielkiego zwycięzcę.
Gdzie jest w tym korzyść? Czy to pomogło osobie zadającej pytanie? Czy to forum ma służyć Matthew Pryorom do poprawienia samopoczucia?
Czy wtedy konsumenci, którzy mają oczywiste pytania i oczekują wykwalifikowanych odpowiedzi czy sugestii, zwróciliby się tutaj?
Rzeczywiście staram się pomagać. Być może Matthew Pryor znajduje ukryty cel w moim wątku dotyczącym szybkiego zysku z Santander. Mimo że jestem dość kreatywny, to nawet po zastanowieniu nie mogę znaleźć sposobu na pośredniczenie tam, gdzie
kredyt został niedawno refinansowany. (To nie było moim zamiarem)
Niemniej wyżej wspomnieni nie wydają się cieszyć z faktu, że tu udzielają odpowiedzi osoby zawodowo związane z tematem. Pytanie brzmi, czy nie jest to rolą założycieli / moderatorów forum.
W każdym razie zadaje mi się pytanie, czy sensowniej jest, aby odpowiadały osoby, które nie zajmują się tym zawodowo.
I czy odpowiedzi byłyby wtedy wyższej jakości.
Nawet specjaliści mają trudności z nadążeniem za dynamicznymi zmianami w finansach na rynku nieruchomości.
Nie zawsze pomocne jest mówienie:
To jest złe. Tego nie rób. XYZ chce tylko zarobić.
Uważam, że ludzie chcą budować domy. W danej chwili mamy wspaniałe, niepowtarzalne środowisko odnośnie stóp procentowych. Uważam, że każdy, kto wchodzi w posiadanie domu i traci go, zawodzi raczej z powodu swoich nawyków konsumpcyjnych niż z powodu rat.
Dlatego zawsze finansuję, nawet jeśli jest to droższe obecnie. Nawet jeśli wszyscy znów narzekają: Można taniej: Prowizja za umowy oszczędnościowe... Kiedy ustalam ratę i finansujący się zgadza, to znaczy, że coś przemyślał. Reszta zależy od osoby budującej
Dom.
kredyty nie są już udzielane lekkomyślnie od dawna. Zupełnie odwrotnie. Od kilku miesięcy odnotowujemy wyraźny spadek aprobat dla finansowania budowy. A to przy historycznie niskich stawkach procentowych. Dla mnie to nie brzmi jak wiele harakiri-finansowania, które noelmaxim i ja rzucamy na świat...
Chcę teraz zakończyć i wydać oświadczenie, które chętnie przyjmę i które zasługuje na moją ocenę. Zarówno pozytywną, jak i negatywną:
W bardzo bliskiej przyszłości całe nasze środowisko finansowe zmieni się.
Börsencrash zostanie zdefiniowany na nowo. Spadek z 10600 do 10050 (na DAX) nie jest crashem (ostatnio przecież w górę poszedł o 700 punktów w ciągu trzech dni (przykład)).
Wczoraj wieczorem 10600, a dzisiaj wieczorem 6000. To jest crash.
(Był on zresztą możliwy dzięki wielu ochronnym środkom legislacyjnym, takim jak brak krótkiej sprzedaży itp. --> kiedy faktycznie wszyscy chcą przejść przez jedno drzwi...)
W związku z tym zmieni się środowisko procentowe, może nie tak gwałtownie, ale w porównaniu z przeszłością dość szybko.
3-4% w finansowaniu budowlanym (nawet z podwyższonymi kosztami banków związanych z Wokri i Basel XY (kapitał własny banków)) jest szybko osiągalne.
Jeśli mam rację, długoterminowe finansowanie za pomocą umów oszczędnościowych byłoby zupełnie inne.
Co dobre, czas pokaże, czy moje teorie są trafne.