- czw gru 17, 2020 7:46 am
Cześć i dzień dobry,
właśnie trochę się martwię o kryzys walutowy. Zastanawiam się konkretnie - jak by to wszystko przebiegało. Jeśli inflacja, która jak mówią ma rozpędzić się w przyszłym roku, będzie nie do zatrzymania i być może euro przestanie istnieć. Czy oszczędności wszystkich obywateli by zniknęły, co spowodowałoby upadek każdej branży. Przemysł, budownictwo, usługi - gdy nikt już tak naprawdę nie miałby niczego wartościowego lub być może tylko 10% (jeśli założymy kurs wymiany 10:1). Jak waszym zdaniem w takim scenariuszu miałby ponownie ruszyć silnik gospodarki? Po wojnie nie było zbyt wiele - popyt był duży. Ale obecnie zapotrzebowanie ludzi jest zaspokojone. Mamy wszystko. Czy w takim przypadku umorzenie długów państwowych nie byłoby skuteczniejsze.
Jestem jeszcze młody i martwię się, że może w życiu niczego nie osiągnę, jeśli ten scenariusz się ziści.
Pozdrawiam,
TigerXX
właśnie trochę się martwię o kryzys walutowy. Zastanawiam się konkretnie - jak by to wszystko przebiegało. Jeśli inflacja, która jak mówią ma rozpędzić się w przyszłym roku, będzie nie do zatrzymania i być może euro przestanie istnieć. Czy oszczędności wszystkich obywateli by zniknęły, co spowodowałoby upadek każdej branży. Przemysł, budownictwo, usługi - gdy nikt już tak naprawdę nie miałby niczego wartościowego lub być może tylko 10% (jeśli założymy kurs wymiany 10:1). Jak waszym zdaniem w takim scenariuszu miałby ponownie ruszyć silnik gospodarki? Po wojnie nie było zbyt wiele - popyt był duży. Ale obecnie zapotrzebowanie ludzi jest zaspokojone. Mamy wszystko. Czy w takim przypadku umorzenie długów państwowych nie byłoby skuteczniejsze.
Jestem jeszcze młody i martwię się, że może w życiu niczego nie osiągnę, jeśli ten scenariusz się ziści.
Pozdrawiam,
TigerXX