Cześć Rekrucie,
w zasadzie działa indeksowy certyfikat (bardzo uproszczony przykład):
Pożyczasz mi pieniądze. Na przykład 10 000
euro. Ustalamy, że zwrot pieniędzy zależy od tego, jak rozwija się niemiecki indeks akcyjny (DAX).
Twoja szansa:
Jeśli na przykład DAX wzrośnie o 25%, dostaniesz 25% więcej.
Twoje ryzyko:
1. Jeśli DAX spadnie na przykład o 25%, dostaniesz tylko 7 500
euro.
2. Jeśli międzyczasie zbankrutuję (jak na przykład bracia Lehman), twoje pieniądze pójdą się rymować, bez względu na to, co robi DAX.
Masz więc ryzyko i szanse rynku akcji. Dochodzi do tego ryzyko emitenta, na które jednak nie masz dodatkowej szansy na zwrot.
Jeśli chcesz po prostu zainwestować w określony indeks, zaleca się fundusz indeksowy. Jest znacznie bardziej transparentny i nie niesie ryzyka emitenta, ponieważ fundusz jest zabezpieczony jako majątek odrębny przed upadłością dostawcy funduszu.
Gdybym był bankiem, spróbowałbym wprowadzić jak najwięcej certyfikatów i je sprzedać. Dzięki temu bank może naprawdę zarobić pieniądze.
Jeśli nigdy nie miałeś styczności z giełdą, z pewnością ma sens nie inwestować całych oszczędności cioci w akcje. Powoli ucz się i minimalizuj nieuniknione bóle...
Pozdrowienia,
Paule