Capital Investment 4

Forum finansowe CI4 - Wszystko ze świata finansów i nieruchomości

Masz wiedzę na temat rynków? Jak wpływają one na giełdę? Jakie są przyszłe trendy gospodarcze? Na tym forum możesz wymieniać się poglądami z innymi użytkownikami.

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez Karat
Bóg Apollon zakochał się w Kassandrze, córce trojańskiego króla Priama. W celu przemówienia do niej podarował jej dar jasnowidzenia. Kassandra jednak go odrzuciła, ale nie był w stanie zabrać jej daru jasnowidzenia. Mogłaby ją jednak przekląć, by nikt nie wierzył w jej przepowiednie. Tak przestrzegała m.in. przed Trojanem trojańskim, ale nikt jej nie uwierzył, więc Troja została zniszczona. Na giełdzie obecnie wydaje się rozgrywać podobny los. Nie wierzy się roztropnym ostrzegawcom, prawdopodobnie dlatego, że ostrzegali już od dłuższego czasu, a giełda nadal rośnie, albo dlatego, że teraz wydaje się, że dołącza do niej coraz więcej inwestorów. Nikt naprawdę nie chce zmierzyć się z nadchodzącymi problemami ani ich poważnie potraktować. Amerykański dług publiczny Bańka na rynku nieruchomości w USA Koniec podwyżek stóp procentowych w USA (dlaczego zresztą?) Gwałtowny wzrost cen na giełdzie Gwałtowny wzrost cen metali szlachetnych (złoto, srebro, itp.) Gwałtowny wzrost cen ropy naftowej Gwałtowny wzrost cen metali przemysłowych Zbyt wysokie ceny na rynkach wschodzących (zbyt wysokie oczekiwania) Kryzysy geopolityczne (Iran, Irak, Afryka, itp.) Dwuklasowe społeczeństwa Przywódcy państw tolerujący przestępczość (Włochy) Ta lista z pewnością mogłaby być rozszerzona, ale właściwie to już wystarczy. Kassandra ze swoim darem przepowiadania zastanawia się na przykład, dlaczego w ostatnich miesiącach giełdy w Dubaju i Arabii Saudyjskiej tak gwałtownie spadły. Okej, w przypadku Dubaju może przeprowadzka Markusa Fabiana być powodem dla tak silnej korekty na giełdzie, ale…! Czy nie mogą to być także oznaki masowych korekt cen na naszych giełdach (Europa, Szwajcaria, USA, Azja, itp.)? Karacz [/b]

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez richard100
Cześć Karat, Osobiście dawno temu zrezygnowałem z formułowania prognoz. Kiedy już je formułuję, zazwyczaj wszystko dzieje się zupełnie inaczej... :-)) W rzeczywistości jednak należę raczej do optymistów (choć siłą rzeczy, ponieważ moje środki są obecnie w pełni zainwestowane). Faktem jest, że na świecie krąży ogromna ilość gotówki, która chce być zainwestowana. Gdzież jeszcze można zainwestować, jeśli nie w akcje? Oprocentowanie lokat jest nadal zbyt mało atrakcyjne, z wyjątkiem USA. Od wielu lat mówi się o bańce na rynku nieruchomości, Pomimo wzrostu cen, np. ropy, inflacja jest pod kontrolą. Pomaga w tym także Chiny z ich tanimi produktami. Trudno sobie wyobrazić, ile musielibyśmy zapłacić za telewizor, gdyby był produkowany w CH. Przestępcy w polityce... coś nowego? Cóż, dawniej było ich więcej niż obecnie. (Hitler, Mussolini, Franco... itd. itd.) Giełdy w Dubaju wzrosły o ponad 100%. Korekta jest więc bardziej niż wskazana. Na Marcusa to raczej nie wpłynie. Wydaje mi się, że wyjedzie tam dopiero pod koniec roku. :wink: Jeśli giełda będzie się rozwijać w ten sposób jak dzisiaj pogoda, będę zadowolony. :lol: Pozdrowienia, Rich

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez 2cybercrash
Twoje podejście, Karat, jest mi całkowicie zrozumiałe. Jednakże stoimy w obliczu zupełnie innego zjawiska, a mianowicie rozmieszczania pułapek na niedźwiedzie, co sprawia, że rynek staje się nerwowy i spekulacyjny, osiągając nowe szczyty. Największe wartości to przeszłość, lata temu, ze względu na sprawiedliwe wyceny i dotychczas solidne wyniki finansowe, możliwe jest przewidzenie dalszego przesadzenia. Upadki mogą się zdarzyć w dowolnym momencie z powodu ataków terrorystycznych lub błędów politycznych. Bez ryzyka nie da się osiągnąć sukcesu, bez znaczenia, na jakim poziomie rynku jesteśmy. Ponadto na wszystkich rynkach znajdują się wartości bazowe, których nie oddam, mimo ponoszonych na nich sporych strat księgowych, więc nie trudź się z paniką na rynku spadkowym. Wiadomo, że nadchodzi maj, a czerwiec to wielka przeszkoda w postaci wygaśnięcia opcji. Dostatecznie dużo okazji do konsolidacji, korekt i upadków.

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez ADMCI4
Jestem tego samego zdania co Cybercrash. Oczywiście zawsze trzeba mieć oczy szeroko otwarte, co jest oczywiste.

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez ADMCI4
Problemem jest głównie nasze podejście. Oceniamy wszystko wokół siebie w pieniądzu papierowym. Cenę domu, akcji, litra benzyny itp. Kiedy jedna waluta spada w stosunku do drugiej, zauważamy to i mówimy, że waluta A wzrosła, a waluta B spadła. Ale jeśli obie waluty spadają równocześnie, przestajemy to zauważać. Czy jednak? Tak, zauważamy to po tym, że musimy położyć więcej pieniędzy na stół, żeby kupić surowce lub jedzenie. Dla tych, których to wszystko jest zbyt teoretyczne, mogę to przedstawić w sposób bardziej plastyczny: Ten wykres jest chyba wszystkim znany. Jest to przebieg indeksu Dow Jonesa z ostatnich trzech lat, pociągnięty w dolarach: Patrząc na ten wykres, wszystko jest w porządku: ładny rynek byków. Ale jeśli porównamy przebieg Dow Jonesa, nie w dolarach, tylko w złocie (= ile uncji złota trzeba zapłacić, żeby kupić Dow), to już wygląda to zupełnie inaczej: Co te wykresy nam mówią? Pierwszy mówi nam, że Dow wzrósł w dolarach. Drugi mówi nam, że Dow spadł w złocie. Wiadomo powszechnie, że dolar stracił dużo wartości w stosunku do złota. Spadły zarówno dolar, jak i Dow w stosunku do złota. Jednak Dow słabiej od dolara. Jak dotąd jest dobrze. Ale to nas nie niepokoi? Nie, nie martwi nas to, ponieważ - jak już powiedziałem - oceniamy świat w dolarach. Czy powinniśmy być zaniepokojeni? Tak, powinniśmy. Gdy statek, na którym stoimy, tonie, a my tego nie zauważamy, bo nigdy nie patrzymy dalej niż do burty, grozi nam zatonięcie. Istnieją Cassandra, które patrzą na zbliżającą się wybrzeże i dostrzegają, że skały na brzegu (złoto) rosną. Ale czy rosną skały czy tonie statek? Z tą obserwacją Kassandra zapewni sobie miejsce w następnej łodzi ratunkowej i z niej z zaciekawieniem obserwuje, jak pozostali pasażerowie spierają się, czy leżaki na pokładzie należy ustawić po lewej czy prawej stronie (= czy należy kupić akcje Intela czy GM). Czy ma to znaczenie, gdy statek tonie? Ta analogia może wydawać się przesadzona. Jeśli uważamy statek za gospodarkę ogólnie, to nie zatonie. Przynajmniej wszyscy mamy nadzieję. To, co jednak zatonie, to nasz system finansowy w takiej formie, jaką znamy. W ciągu ostatnich 35 lat dolar stracił około 95% swojej wartości. Wtedy za 35 dolarów można było kupić uncję złota, teraz trzeba za to zapłacić prawie dwudziestokrotność. Więc nie chodzi o to, że złoto, srebro i inne surowce stają się droższe, ale raczej o to, że niekontrolowane drukowanie pieniędzy papierowych zaczyna powoli wywierać skutki. Upadek dolara - zwany również wzrostem cen surowców - ma więc mniej wspólnego z nadchodzącą wojną z Iranem, a raczej z coraz bardziej odczuwalną utratą zaufania do pieniędzy papierowych ogólnie i dolara w szczególności. Ilość dolarów drukowanych każdego tygodnia, znana jako podaż pieniądza M3, od trzech tygodni nie jest publikowana. Dlaczego? Dlaczego Fed nie chce już informować nas o tym, ile dolarów drukuje każdego tygodnia? Podejrzenie, że przygotowania do wojny z Iranem - w tym ogromne inwestycje w ropę i benzynę w celu zapełnienia zapasów USA - mają być finansowane świeżo wydrukowanymi dolarami. Chce się uniknąć paniki sprzedaży, ukrywając nową ilość pieniędzy, które zostały wydrukowane. Z drugiej strony samo to, ukrywanie informacji, jest powodem do nieufności. Wnioskiem z tego jest, że papierowe pieniądze są nadal odpowiednim środkiem wymiany, ale nie do przechowywania wartości. Osoba posiadająca większe zasoby gotówki lub obligacji niestety poniesie wysokie rzeczywiste straty, gdy dolar się zawali. Dotyczy to nie tylko obligacji pod naszą kontrolą, ale także depozytów w funduszach emerytalnych i rentowych. Generalnie Szwajcaria ma udzielone kredyty USA w wysokości 190 miliardów dolarów. Większość tej kwoty będziemy musieli odliczyć. Ale czy jest jakiś Szwajcar, który demonstrowałby z tego powodu i domagał się zwrotu tych dolarami pożyczonych? To jeszcze nie koniec: w ciągu ostatnich 3 lat Szwajcarski Bank Narodowy sprzedał około połowę swego złota, zamieniając je na dolary. Tonę dziennie! Przy obecnym kursie złota w dolarach, SNB wygenerował tym samym dla narodu szwajcarskiego stratę około 11 miliardów dolarów. Ale czy ktoś zareagował gwałtownie? Gdyby prywatny fundusz zmarnował pieniądze klientów w takiej skali, byłby wyśmiany i wyrzucony na bruk. Ale naszym profesjonalistom z SNB nic nie grozi. Inne zachodnie kraje są jeszcze głupsi niż my Szwajcarzy: Niemcy na przykład praktycznie oddały wszystko swoje złoto zwycięskim mocarstwom. Bank Federalny (Bundesbank) prawdopodobnie (rzeczywiste liczby nie są publikowane) posiada tylko około 80 ton złota. Te złoto, należące do narodu niemieckiego i zdobyte po wojnie z wielkim wysiłkiem i potem, jest nieodwracalnie stracone. Możemy ogólnie stwierdzić, że ilość dostępnego na świecie złota pozostaje stała. Złoto jest zbyt wartościowe, aby było zużywane w przemyśle, jak srebro. Co więcej, każdego roku nadal są wydobywane nowe ilości złota. Interesujące jest obserwować, które kraje tracą swoje złoto, a które zdobywają więcej złota. Zachodnia Europa należy do przegranych. Ci, którzy są na tyle głupi, aby zamieniać wartościowe złoto na kolorowe, zadrukowane banknoty. USA są neutralne. Są na tyle mądrzy, że zachowują swój skarb złota wynoszący 32000 ton. Ale go też nie pomnażają. Arabi i Azjaci (głównie Hindusi) są inteligentni, zamieniając swój nadmiar barwnych banknotów na złoto. To zresztą jeden z głównych powodów, dlaczego przenoszę się do Dubaju. Gdy nadchodzi kryzys finansowy, będę tam, gdzie jest złoto. I nawet jeśli nie przyjdzie żadny kryzys finansowy: dopóki trwa gra z papierem i instrumentami pochodnymi, można wygodnie zarabiać na giełdzie. Nadwyżki można wciąż łatwo wymienić na złoto i srebro. Cóż? Gramy piosenkę diabła. Tańczmy i śpiewajmy według jego melodii, dopóki gra. Ale jak w grze w Krzesła, musimy uważać, aby znaleźć krzesło, gdy muzyka przestaje grać. W przeciwnym razie istnieje ryzyko, że spadniemy z większą siłą na nos, niż w obecnej naiwności marzymy. Marcus

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez ADMCI4
Twoje bogactwo jest kradzione z powodu inflacji, bez wątpienia. Bez względu na to, czy ci się to podoba, banki centralne nadal produkują absurdalne ilości papierowych walut, co doprowadza do zubożenia Twoich oszczędności. Jest to istotna kwestia, którą musisz zrozumieć, jeśli chcesz przetrwać i odnieść sukces w nadchodzących latach. Globalna gospodarka ma poważne dysproporcje, przy stanach Zjednoczonych mocno zadłużonych i borykających się z rekordowo wysokimi deficytami. Całkowity potwór długu w USA wzrósł teraz do 46 bilionów dolarów, deficyt handlowy przekracza teraz 800 miliardów dolarów, a amerykańska konsumpcja pływa w długach. Podobne dysproporcje można zauważyć w rozwiniętych gospodarkach Zachodu. Dlatego bankierzy i rządy, które chcą pozostać u władzy za wszelką cenę, zdecydowały się przyspieszyć wzrost infalcji pieniężnej. Dlaczego by tak zrobiły? mógłbyś się zastanawiać. Odpowiedź można streścić w następujących słowach -[/size][/font] Pozwól, że to wyjaśnię. Chciałbym, żebyś sobie wyobraził, że twoja babcia wzięła pożyczkę w wysokości 50 000 dolarów w 1950 roku. Wtedy to była duża suma pieniędzy, a twoja babcia mogłaby mieć trudności z obsługą i spłatą tego długu. Jednakże, z powodu inflacji w ciągu ostatnich 56 lat i jej konsekwencji (spadek wartości pieniądza), dług twojej babci jest teraz o wiele łatwiejszy do spłacenia, ponieważ 50 000 dolarów nie jest dzisiaj warte tak wiele. Widać zatem, że z upływem czasu i inflacją, dług staje się bardziej wykonalny. Nasz świat zmagał się z inflacją i niczym innym jak tylko inflacją od Wielkiego Kryzysu z 1929 roku, ponieważ podaż pieniądza stale rosła. Jednak to, co mnie niepokoi, to fakt, że tempo inflacji (wzrost podaży pieniądza) prawdopodobnie wzrośnie znacząco w nadchodzących latach. Poniżej prezentuję wskaźniki wzrostu podaży pieniądza na całym świecie. Patrząc na powyższe dane, widać, że w ciągu ostatniego roku do systemu wprowadzono znaczną ilość pieniędzy. Teza mówi, że gwałtowny wzrost podaży pieniądza spowoduje spadek wartości pieniądza i ułatwi spłatę gór długów. Ale co z moimi oszczędnościami? możesz zapytać. Szczerze mówiąc, establishment nie przejmuje się twoimi oszczędnościami. Aby pozostać popularnymi, urzędnicy zazwyczaj zawsze zaspakajają potrzeby większości ludzi. Dzisiaj większość populacji jest mocno zadłużona i staje z plecami do proverbialnej ściany! Dlatego możesz postawić dolara na to, że tempo inflacji będzie nadal wzrastać, a hiperinflacja może być naprawdę blisko. Niektórzy twierdzą, że inflacja jest czymś dobrym, koniecznym w nowoczesnej gospodarce, ponieważ ułatwia handel. Osobiście nie zgadzam się z tą koncepcją, ponieważ w XIX wieku byliśmy świadkami łagodnej deflacji, a nasz świat dokonał wtedy ogromnego postępu. Następnym razem, gdy ktoś powie, że inflacja jest w porządku, zapytaj ich, czy chcieliby posiadać udziały w firmie, gdyby ta organizacja emitowała nowe udziały i rozdawała je każdego roku? Czy zainteresowaliby się posiadaniem akcji tej wspaniałej firmy, jeśli około 10% nowych udziałów byłoby dodawanych rocznie do jej kapitału zakładowego? Prawda jest taka, że nikt w zdrowych zmysłach nie zainwestowałby w taki oszustwo! A jednak ludzie uważają to za absolutnie normalne, gdy to samo dzieje się z ich zapasem pieniędzy, znanych jako oszczędności! Pieniądz powinien być magazynem wartości, który działa jako środek wymiany. No cóż, papier w obiegu dzisiaj działa jako środek wymiany, ponieważ można pójść do Starbucksa i kupić filiżankę kawy, ale z pewnością nie jest magazynem wartości! Jak może być magazynem wartości, skoro kupuje coraz mniej z każdym upływającym rokiem? W rzeczywistości dolar amerykański udowodnił, że jest takim wspaniałym magazynem wartości, że stracił 92% swojej siły nabywczej od momentu utworzenia Rezerwy Federalnej w 1913 roku! Rysunek 1 jasno pokazuje ciągły spadek siły nabywczej dolara amerykańskiego. Niestety, ten trend będzie się pogarszał w przyszłości, głównie z powodu luźnej polityki pieniężnej banków centralnych. Możesz mieć pewność, że trzymanie swojego bogactwa w bezpiecznym schronieniu gotówki jest najszybszą drogą do bankructwa! To smutne, ale prawdziwe - gotówka to śmieć! Jeśli chcesz chronić bogactwo swojej rodziny, musisz wykorzystać system dla swojej korzyści. Po prostu musisz pozbyć się gotówki i zainwestować w odpowiednie aktywa. Teraz, gdy ustaliliśmy, że gotówka jest prawdopodobnie najgorszym aktywem do posiadania, musimy ustalić, które aktywa są niedowartościowane i warte posiadania. Podczas silnie inflacyjnych czasów, gotówka traci na wartości w stosunku do wszystkiego, i to właśnie obserwujemy dzisiaj. Nieruchomości rosną w górę, towary rosną, a światowe giełdy cieszą się również partyjką sprzyjaną płynnością. Teraz jestem pewien, że za kilka lat wszystkie te klasy aktywów (z wyjątkiem obligacji) będą wyższe niż obecnie, przynajmniej mierzone w dolarach lub euro. Inaczej mówiąc, oczekuję, że papierowe waluty nadal tracić będą swoją siłę nabywczą. Ponadto, jeśli moja ocena jest poprawna, towary i akcje rynków wschodzących wyprzedzą nieruchomości oraz obligacje w ciągu nadchodzącej dekady. Awans będzie przerywany poważnymi korektami, ale główny trend teraz idzie w górę.[/size][/font] Ponadto, może się również zdarzyć, że z powodu hiperinflacji, indeks Dow Jones Industrial Average wzrośnie do 20 000 w ciągu najbliższych 10 lat (zbyt dużo gotówki goniącej zbyt mało akcji). Mogę ci obiecać, że jeśli to się wydarzy, złoto będzie w cenie 2000 dolarów za uncję, a ropa naftowa osiągnie cenę 200 dolarów za baryłkę lub więcej. Mój punkt jest taki, że względnie oczekuję, iż aktywa materialne przewyższyć będą akcje i obligacje o dużo. Wielu analityków teraz uważa, że dobiegł końca główny bykom rynku towarów. Poniżej prezentuję listę niektórych byków rynków, które widzieliśmy w ciągu ostatnich 35 lat - Lata 70-te - cukier wzrósł 45 razy Lata 70-te - ropa naftowa wzrosła 30 razy Lata 70-te - złoto wzrosło 24 razy Lata 70-te - srebro wzrosło 24 razy Lata 80-te - NIKKEI wzrósł 8 razy Lata 80-te - 90-te - NASDAQ wzrósł 50 razy Lata 80-te - 90-te - Dow wzrósł 14 razy Jak widać z powyższego, te poprzednie byki rynkowe w przeszłości doprowadziły do osiągnięcia niezwykłych wysokości cen różnych dóbr, gdy ceny wzrosły wielokrotnie . Wróciwszy do obecnej sytuacji, w obecnie trwającym byczym rynku surowców, złoto i srebro podwoiły swoją wartość, ropa wzrosła sześciokrotnie, cukier podrożał trzykrotnie, a rzeczy jak kukurydza, pszenica i bawełna nawet się nie ruszyły. Co więcej, opinia publiczna pozostaje nieświadoma i nawet nie zaczęła jeszcze inwestować w tej dziedzinie. Te czynniki, w połączeniu z industrializacją Chin, pozostawiają mi małe wątpliwości, że obecny boom w surowcach jest dopiero na początku. Jak wysoko to zajdzie? Wszystko, co mogę z całą pewnością powiedzieć to, że kiedy opinia publiczna zacznie się martwić o swoje oszczędności i zwróci się ku rzeczowym aktywom, byczy rynek surowców z lat 70-tych będzie wyglądał jak mrugnięcie na ekranie radarowym. Powyższy fragment pochodzi z Rzeczy związanych z pieniędzmi, miesięcznego wydawnictwa ekonomicznego, które podkreśla nadzwyczajne możliwości inwestycyjne we wszystkich głównych rynkach. Oprocz raportów miesięcznych, subskrybenci korzystają również z aktualnych i zwięzłych Aktualizacji E-mail, które są wysyłane, gdy ważne wydarzenie na rynkach kapitałowych wymaga natychmiastowej uwagi. Puru Saxena Puru Saxena to redaktor i wydawca czasopisma Cash is probably the worst asset to own, we need to figure out which assets are undervalued and worth owning. During highly inflationary times, cash declines in value against everything and this is what we are witnessing today. Real-estate is soaring, commodities are rising and the global stock-m) równocześnie pe is an economic and financial publication at https://www.purusaxena.com An investment adviser) ) równocześnie pe is an economic and financial publication at https://www.purusaxena.com An investment adviser based in Hong Kong, he is a regular guest on CNBC, BBC World, Bloomberg TV & Radio, NDTV, RTHK Radio 3 and TVB Pearl. He is a proficient economic analyst and is regularly featured in several publications such as the Hong Kong Economic Times, South China Morning Post, Hong Kong Economic Journal, Benchmark Magazine, Hong Kong Business, IN Magazine and Hong Kong Aircrew.

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez Karat
Cześć Marcus, Z mojego początkowego postu Kassandra wynika, że mam dokładnie takie samo zdanie jak Ty. Jednakże uważam, że jako Szwajcar nie powinieneś patrzeć tylko na wzrost ceny złota w dolarach, ale również porównać, ile droższe stało się złoto w CHF. Podobnie należy porównać, ile pieniędzy w CHF miałbym dziś, aby kupić złoto, gdybym zainwestował je 35 lat temu w inne aktywa. Z odsetkami kapitałowymi z kwoty 10000,00 Fr w ciągu 35 lat stałoby się: - 23732,00 Fr na koncie oszczędnościowym (średnio 2,5% rocznie) - 100000,00 Fr w nieruchomościach/ziemi (10-krotne zwiększenie) - 148000,00 Fr w akcjach (średni wzrost o 10% rocznie) - 40000,00 Fr w obligacjach (średni wzrost o 4% rocznie) Oczywiście, to również nie wygląda zbyt dobrze. Pozdrawiam, Karat

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez ADMCI4
Cześć Marcus, wiem, że dolar ciągle traci na wartości, ale mimo wszystko można było na nim zarobić majątek, jeśli mądrze zainwestowało się w akcje, co udowadnia Warren Buffett. Nawet metale szlachetne zbledną, patrząc na średnią stopę zwrotu! Buffett jest dopiero od niedawna zainteresowany srebrem, jasne, metale szlachetne są absolutnym koniecznym elementem na kolejne lata, rządy po prostu nie są w stanie zmniejszać swojego zadłużenia, co w końcu doprowadzi do kryzysu, jak teraz widać na przykładzie Islandii. Powinniśmy dokładnie przyjrzeć się sytuacji na Islandii, ponieważ ten sam proces może wystąpić później w większych krajach o znaczeniu gospodarczym.

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez ADMCI4
Predator, Oczywiście, gromadzenie dużego majątku było możliwe dzięki inteligentnym inwestycjom giełdowym. Warunkiem koniecznym jest jednak kupowanie akcji, gdy są tanie, i sprzedawanie ich, gdy są drogie. Odpowiednie cykle trwają od 15 do 20 lat. Buffett zbudował swoje bogactwo w okresie hossy od 1945 do 1967 roku. W następującej po tym bessie z lat 1967-1982 ceny pozostały mniej więcej na tym samym poziomie nominałowym, ale ze względu na inflację straciły one około 57% siły nabywczej. Był to czas surowców, które - jak złoto - wzrosły o 1600%. Następnie, w latach 1982-2000, nastąpił kolejny okres wzrostu cen akcji i spadku wartości surowców. Co więc robi inteligentny inwestor? Kupuje akcje w 1945 roku, sprzedaje je w 1967 roku na rzecz surowców, sprzedaje surowce w 1981 roku na rzecz akcji, a w 2000 roku znów zmienia akcje na surowce. Od 2000 roku - i to jest sedno mojej wypowiedzi - ponownie znajdujemy się w epoce surowców. Zainteresowania wzrosną, a po tym wzroście ceny akcji spadną. Obligacje już teraz spadają. Więc jest błędem naśladować Warrena Buffetta z 10 lub 20-letnim opóźnieniem. To, że kupował on akcje przed 1967 rokiem lub po 1982 roku, było właściwe. Ale dzisiaj jest to błędem. Buffet zna te cykle. Dlatego konsekwentnie już od 2000 roku zmienił akcje na surowce. Oczywiście za około 10 lat może nastąpić kolejny czas, kiedy złoto i srebro będą zbyt wysoko wycenione, a akcje będą tanie. Wtedy złoto może kosztować 5000 dolarów i również Dow Jones. Nadejdzie czas, aby wymienić drogie złoto na tanie akcje. Ale ten czas jeszcze nie nadszedł. Może od 2013 lub 2018 roku? Marcus

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez ADMCI4
Buffet jest nadal zainwestowany w akcje i kupił akcje nawet po wspomnianych przez Ciebie cyklach. Gdzie inaczej miałby on zatrzymać całe pieniądze?

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez ADMCI4
Buffet już 3 lata temu publicznie oznajmił, że praktycznie nie ma już akcji, w które warto teraz inwestować. Tak, nadal posiada akcje. Jednakże są to akcje firm, w które jest osobiście zaangażowany. Ponadto, już w 1998 roku rozpoczął zakupy około 130 mln uncji srebra po cenie 5 dolarów za uncję. Buffet nie jest zatem obowiązkowo przykładem tego, że akcje są dobrym inwestycją. Jednakże oczywiście pojawia się pytanie, gdzie indziej można zainwestować swoje pieniądze. Rynek obligacji już się zawalił, a surowce są zbyt ograniczone, aby każdy mógł tam zainwestować. Może więc dojść do sytuacji podobnej jak w 1979 roku: boom na surowce i odpowiednie wzrosty cen w tym sektorze. W tym scenariuszu jestem w każdym razie bardziej skłonny uwierzyć niż w kontynuację hossy na akcjach. Od 1982 roku ceny akcji rosły. Dlatego można się spodziewać dłuższej korekty.

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez beta
mfabian pisze: Z tą obserwacją Kassandra zajmie miejsce w następnej łodzi ratunkowej i z tej perspektywy rozbawienie będzie obserwować, jak pozostali pasażerowie spierają się, czy leżaki na pokładzie powinny być ustawione po lewej czy prawej stronie (= czy powinniśmy kupić akcje Intela czy GM). Czy to ma znaczenie, gdy statek tonie? :twisted:
To naprawdę bardzo interesująco i sugestywnie opisane, bez wątpienia. Moje zdanie: -Żyję teraz, a nie dopiero gdy będziemy mieli kryzys finansowy. -Nie muszę gromadzić złotych rezerw, żeby może potem zatonęły razem ze mną (nie mam rodziny i dzieci) -Jestem optymistą. Twoje pesymistyczne podejście jest mi tak obce, że naprawdę mam z tym trudności. Przepraszam, ale prezentujesz SNBlerów i wszystkich innych tutaj na portalu giełdowym jak debili. Tak, stawiam leżak, oglądam piłkę nożną i dyskutuję o Intelu; ale hej....żyję! -Nie posiadam twojej teoretycznej wiedzy, która niewątpliwie jest ogromna, ale będę o Tobie myślał, gdy nadejdzie ten czas: Gdy będziesz sobie dobrze radził w Dubaju, podczas gdy my tutaj wydajemy sto złotych za piwo..... Gratuluję, na pewno Tobie to zazdroszczę, naprawdę. Ok, jestem głupcem, który nie patrzy poza swoje nos... Więc myślę, że to trochę aroganckie i zarozumiałe.....czy może znów jestem przesadnie drażliwy ?!? Pozdrowienia

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez beat
Zakup akcji będzie nadal przynosić dobre zyski w przyszłości. Może teraz nadszedł czas, kiedy nie można już po prostu kupować losowo, ale trzeba dokonywać wyborów. Obecnie obserwujemy, że kupowanie na chybił trafił jest często praktykowane, zwłaszcza w przypadku wszystkiego, co związane z energią alternatywną. To wydaje się być podobne do dobrych starych czasów internetu. Jednak i to ulegnie zmianie. Być może należy także kwestionować strategię Kup i Trzymaj. Jednakże nadal w pełni przekonany utrzymuję to podejście w przypadku niektórych akcji - takich jak Holcim, Geberit, Straumann...- stosując odpowiednie transakcje sezonowe. Są one także związane z surowcami: Holcim z kruszywem i cementem, Geberit z zarządzaniem wodą. Kluczowa jest jakość przedsiębiorstwa. Wiodąca firma zarabia na swoim obszarze działalności nawet wtedy, gdy warunki nie są idealne. Stwierdzenia typu Akcje rosły od 1982 roku. Warto oczekiwać dłuższej korekty. uważam za niewiele mówiące. Rok temu wszyscy byli pewni, że już koniec wzrostów. Mimo to wartość akcji wzrosła o kolejne 40% od tego czasu. Znamy przecież wartość statystyk. Być może mogą one służyć jako impuls do refleksji. Ważne jest także pozostanie w dziedzinie, w której się dobrze orientujemy. Jako inwestor indywidualny rozproszenie portfela to nie najlepsze rozwiązanie. Jeśli jestem typem inwestora akcji, nie zamienię ich na złoto fizyczne, lecz ewentualnie zakupię akcje spółek górniczych itp. Zazwyczaj w naszych zawodach jesteśmy specjalistami z przekonania, że szerokie działanie nie zawsze się opłaca.

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez richard100
[ Ponadto dobrze jest pozostać w obszarze, w którym się dobrze zna. Jako inwestor indywidualny nie jesteś dobrze obsługiwany przez rozproszenie. Jeśli jestem typem inwestora akcyjnego, nie będę przechodzić na fizyczne złoto, ale najwyżej kupię akcje kopalń itp. W naszych tradycyjnych zawodach zazwyczaj też nie pracujemy jako generaliści z dobrą przyczyną. Ma to w jakiś sposób podobieństwa do sportu. Najlepsze wyniki są możliwe tylko wtedy, gdy koncentrujesz się na jednej dyscyplinie. To dość skrajne stwierdzenie, ale w tym jest ziarno prawdy. :wink: Pozdrowienia Rich

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez 2cybercrash
Według mnie król nazywał się Priamos, a nie Praimos - to drobny szczegół, ale jeśli już chodzi o greckie mity, to proszę nie zniekształcać antycznych nazw, albo po prostu napiszcie Svenos lub Kevinopulos, czy tak się teraz nazywają?

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez ADMCI4
beta pisze: W sumie uważam, że to trochę aroganckie i wyniosłe... czyżbym znowu był sępem ?!? Pozdrowienia
Nie, masz rację. Jeśli chcesz wywołać emocje i zainteresować czytelników - i o to chodziło mi - ostre przesady są właściwym sposobem. Ale ostatecznie nie mogę zrobić nic więcej niż ostrzegać przed zagrożeniami i ukazywać związki. Każdy sam musi zdecydować, co zrobić z tymi informacjami. W zasadzie nie ma nic złego w akcjach. Ale dlaczego nie połączyć miłości do akcji z nadchodzącym hossą surowcową, inwestując coraz więcej w akcje producentów surowców (czy to firmy naftowe, kopalnie)? Oto porównanie indeksu złotych kopalń HUI z SMI: Czemu nie inwestować w HUI zamiast w SMI? Zdecydowanie wyższa rentowność przy jednocześnie większym bezpieczeństwie w przypadku wystąpienia tego, czego nie mamy nadziei, ale co wydaje mi się nieuniknione. Cytat od beat Stwierdzenia takie jak Akcje rosły od 1982 roku. Trzeba się spodziewać długiej korekty. uważam za niewyraźne. Rok temu wszyscy byli jednomyślni, że koniec zbliża się znów. Mimo to wzrost trwał do dzisiaj o kolejne 40%. Znamy wartość statystyk. Spójrz na poniższy wykres i powiedz mi, co Ci mówi: Wiem, że musimy podejść do tego ze szkła powiększającego, aby zauważyć ruch od 2000 roku. Zakładałem, że od 2000 roku, po dotarciu do górnej linii trendu, rozpocznie się bessa, która w przybliżeniu poprowadzi nas w kierunku dolnej linii trendu (niebieska krzywa). Ta założenie - jak zauważyłeś słusznie - było błędne! W rzeczywistości Dow obrócił się do góry ponownie od 2003 roku i jeszcze raz dotknął górnej linii trendu. Nawet nie mając żadnej wiedzy na temat Dow, akcji i giełdy: jak intuitywnie oceniasz, w którą stronę ta krzywa pójdzie w ciągu następnych 10 lat?

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez beat
beat pisze: Z akcjami można oczywiście nadal zarabiać pieniądze. Może teraz nadszedł moment, kiedy nie można już po prostu kupować w ciemno, ale trzeba dokładnie wybierać.
Twój wykres wygląda na stabilny trend, ale z ryzykiem spadkowym. Do tego wykresu pasuje cytat z mojego postu. Mogę teraz dodać wykres z Japonii, który wyglądałby na do zakupu, a nie na długą korektę. Ale wykresy trzeba traktować ostrożnie. Można nimi manipulować, żeby wszystko pasowało. Mój wykres DJ wygląda znacznie przyjaźniej. Nie widzę powodu, żeby teraz musiała nastąpić korekta. Mamy więc dwa wykresy tego samego indeksu z ponad stu lat, a opowiadają one zupełnie inne historie. Prawie jak w prawdziwym życiu. Mają one jednak jedno wspólne: długoterminowo wartość rośnie! Oryginalny wykres dostępny pod adresem https://www.markt-daten.de/daten/daten.htm#chart Ponieważ nie inwestuję w indeksy, takie indeksy są dla mnie jednym z wielu wskaźników, które mnie interesują. Oczywiście istnieje pewna korelacja między indeksem a wykresem akcji z tego indeksu. Ale tylko pewna. Jak wspomniałem, jakość poszczególnych akcji decyduje.

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez ADMCI4
beat pisze: Więc mamy tu dwa wykresy na przestrzeni ponad stu lat tego samego indeksu i mówią one zupełnie różne historie.
Różnica polega na inflacji! Spójrz jeszcze raz na mój wykres: Niebieska krzywa to indeks Dow Jonesa po uwzględnieniu inflacji, a różowa krzywa to nominalna Najlepiej widać to w okresie 1967-1982: Nominalnie Dow Jones miał długi okres bocznej konsolidacji, podczas którego przekroczył poziom 1000 punktów około 6 razy. Jednak po uwzględnieniu inflacji Dow stracił w tym czasie około 57% siły nabywczej. Stopa inflacji w okolicach 1975 i 1981 wynosiła ponad 10%. Odpowiedzialny za to nie był spadek nominalny Dow, lecz po prostu inflacja, która zmniejszyła majątek o połowę. Długoterminowo - masz rację - Dow oczywiście rośnie. To również jest logiczne, ponieważ ludzkość rozwija się, a gospodarka długoterminowo rośnie zawsze. Czasem wolniej, czasem szybciej. Tylko: Jeśli teraz Dow straciłby do 2015 roku połowę swojej wartości, a potem do 2038 roku wzrośnie na nowe szczyty, to właściwie teraz to dla Ciebie niewiele zmienia. Musiałbyś poczekać 20 lat lub więcej, aż inwestycja z dzisiaj ponownie zobaczy cenę wejścia po uwzględnieniu inflacji! Z drugiej strony, można byłoby zarobić majątek, wychodząc teraz na rekordowym poziomie i ponownie wchodząc w okresie spadku. W międzyczasie wartość akcji można ulokować w surowcach. Tak wygląda przynajmniej mój plan. Ale oczywiście, żeby to miało miejsce, musi nastąpić to duże wydarzenie, które sugeruje mój wykres.

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez beat
Jeśli wezmę Twój wykres nieuwzględniający inflacji (różowy), wydaje się być znacznie bardziej podatny na korekty niż niebieski. Ale jak już wspomniałem, nie ma tylko Amerykanów, w Japonii można moim zdaniem śmiało inwestować. I także gdzie indziej. Może masz rację, że teraz nadchodzi bardziej czas surowców niż akcji. Byłoby to jednak istotne tylko wtedy, gdybym inwestował zorientowany na indeksy. W takim przypadku musiałbym teraz przełączyć się na indeks surowców. Przy poszczególnych papierach wartościowych decydują inne czynniki. A jeśli przemysł wydobywczy kwitnie, po prostu kupuję spółki takie jak Caterpillar itp. Przecież nie wszystkie surowce rosną w wartości, żywy inwentarz chyba też nie. Ponad 10 lat temu odwiedziłem w Zurychu mieszkanie własnościowe. Ceny nieruchomości wysokie, mieszkanie w okolicy NeedlePark, narkomani w ogrodzie, czasem martwy w sąsiednim ogrodzie. Nie był czas na zakup nieruchomości w okolicy i czas. Dziś. Narkomani zniknęli. Wszystko zostało podniesione wartościowo z udogodnieniami rekreacyjnymi itd. Dzielnica modna z klubami itp. Ceny nieruchomości znacznie wzrosły. Wtedy kupiłem - za cenę do negocjacji - nawet gdy wszyscy uciekali z dzielnicy. Moja analiza - a nie trend - namawiał mnie do zakupu.

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez ADMCI4
Więc w dużej mierze zgadzamy się, ale po prostu rozmawiamy obok siebie. Jeśli powiem: Akcje spadną, a ty odpowiesz: Tak, ale akcja A i akcja B nadal mają potencjał, to oba stwierdzenia mają swoje uzasadnienie. Zgadzam się również co do Japonii. Indeks Nikkei właśnie przeszedł korektę i zmierza w kierunku 20500. W tym wątku nie chodzi mi jednak o pojedyncze spółki giełdowe ani indeksy, lecz o upadek papierowego systemu walutowego wywołany drukowaniem pieniędzy. Zgódźmy się więc: jeśli bańka na rynku nieruchomości w USA pęka, ale nieruchomość w Boulder, Arizona nadal zyskuje na wartości, to biorąc pod uwagę całą bańkę na rynku nieruchomości, ta wciąż pękła. Ok

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez beat
Nie dojdziemy do porozumienia. Dla Ciebie ten wątek dotyczy upadku papierowego systemu wartości. Innym chodziło o inne rzeczy. Dla mnie chodziło m.in. o to stwierdzenie: Akcje rosły od 1982 roku. Można spodziewać się dłuższej korekty. uważam za bezsensowne. To nadal tak jest. Być może w USA rzeczywiście zbliża się korekta, ale istnieje reszta świata. Zgodziliśmy się już, że Japonia przeszła do innej fazy. Być może tak samo Europa, Chiny, Indie, Australia... Papierowa waluta jako środek przechowywania wartości nie jest idealna. Ale można również inwestować w inny sposób, nie trzymając wszystkiego pod poduszką. Moim ojciec kiedyś kupił fizyczne srebro. Po długim okresie upadku wyrzucił je. Więc tutaj też nie jest to zbyt różne od akcji. Nie martwię się też jeszcze za bardzo upadkiem szwajcarskiego franka jako waluty papierowej. Mówisz, że dolar amerykański stracił 95% swojej wartości wobec złota w ciągu 35 lat. A jak to wygląda z frankiem szwajcarskim? Nie sądzę, żeby było źle. Przeglądając wątek, natknąłem się na to: To zresztą jeden z głównych powodów, dla których przenoszę się do Dubaju. Jeśli nadejdzie kryzys finansowy, będę tam, gdzie jest złoto. Wnioskuję: Marcus nie chce inwestować w akcje. OK. Chce raczej surowce. Ale fizycznie, bo dzieje się coś z papierowymi pieniędzmi. Całość w Dubaju, ponieważ tam jest sporo złota dla zabezpieczenia. :roll:

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez ADMCI4
beat pisze: Dla mnie ta wypowiedź miała m.in. taki sens: Akcje rosły od 1982 roku. Można spodziewać się dłuższej korekty. uważam za mało znaczące.
Spójrz na akcje przez pryzmat stopy zwrotu, wskaźnika KGV: W ciągu 100 lat istnienia indeksu DOW średnie KGV wynosiło 14,5, co odpowiadało stopie zwrotu 7%. Były okresy przewartościowania, gdy KGV wynosiło około 20. W latach 1929 i 2000 KGV wynosiło nawet 29-30, co w obu przypadkach doprowadziło do gwałtownej korekty. Następnie były okresy, gdy KGV wynosiło 6 lub 8. W 1931 roku nawet 5.6. Akcje były odpowiednio bardzo tanie. Stopa zwrotu wynosiła wtedy 16-18%. Obecnie KGV na zachodnich giełdach wynosi około 20. Stosunkowo drogie akcje, mierzone historycznym średnim. Można to zasadnie uzasadnić faktem, że nadal utrzymujemy się na bardzo niskim poziomie stóp procentowych. Jednakże, ponieważ stopy procentowe rosną, stopy zwrotu z akcji również muszą wzrosnąć, aby pozostać interesujące. Może to się zdarzyć albo poprzez wzrost zysków firm albo przez obniżenie cen akcji. W obecnej sytuacji nadmiernego zadłużenia uważam, że bardziej prawdopodobne jest drugie. Historia uczy nas, że korekta nie tylko poprawia wartość sprawiedliwą, ale także spada poniżej KGV 6-8. Dotychczasowa korekta z poziomu KGV 29 do 20 to z pewnością krok we właściwym kierunku, ale nie osiągnięto jeszcze dna. To nie oznacza, że indeks Dow Jones nie może wzrosnąć do 30000. Jednak w takim przypadku mierzone dolarami, które nie będą miały takiej wartości jak dzisiejsze 30000 dolarów. Więc albo giełdy korygują się o 50% przy stabilnym dolarze, albo dolar zostanie odpowiednio osłabiony. Albo coś pomiędzy. W każdym przypadku prowadzi to do utraty siły nabywczej inwestycji. Tak to właśnie jest. Być może w USA jest zwiastun korekty, ale istnieje reszta świata. Zgadziliśmy się już, że Japonia przechodzi przez inną fazę. Być może tak samo jest w Europie, Chinach, Indiach, Australii... To daje nam do myślenia: Europa jest zbyt bardzo uzależniona od USA. Jeśli tamtejsze giełdy kaszlą, u nas łapiemy grypę. Japonia, Chiny i Indie mają problem, że ich gospodarka zależy od eksportu na Zachód. Jeśli konsumpcja w USA spadnie, Azjaci również będą mieli problemy. Choć nie tak poważne jak my na Zachodzie. Chiny i Indie muszą pobudzić konsumpcję wewnętrzną, aby być mniej zależnymi od eksportu. Jeśli im się uda, będą to kolejne kraje boomujące. Mój ojciec kupił kiedyś fizyczne srebro. Po długotrwałym okresie spadków, w końcu je pozbył się. Zatem w przypadku srebra jest trochę podobnie jak z akcjami. Dla niego nadszedł niewłaściwy moment. Twierdzę również, że surowce nie zawsze są najlepszą inwestycją. Chodzi o to, że surowce i akcje zachowują się odwrotnie. I to w około 20-letnich cyklach. Jeśli akcje rosną, surowce mają zły czas, i na odwrót. Od 1982 do 2000 roku panował ogromny boom na rynku akcji, podczas gdy w latach 1981-2001 złoto spadło z 860 do 276 dolarów, czyli straciło około 75% swojej wartości. Wcześniej, od 1973 roku, złoto zyskało 1600%, a akcje straciły 57% od 1967 roku. Uważam, że w ciągu najbliższych 20 lat akcje znowu będą spadać, a surowce zyskiwać. Od 2001 roku zarówno surowce, jak i akcje rosły. Ale to tylko dzięki zwiększeniu podaży pieniądza. Nie martwię się również o upadek franka szwajcarskiego jako waluty papierowej. Mówisz, że dolar stracił 95% swojej wartości względem złota w ciągu 35 lat. A co z CHF? Pewnie nie o wiele lepiej. Pamiętam, że w 1973 roku dolar kosztował 4,50 franka. Kiedy dolar został odłączony od złota, a frank nadal był związany z metalem, dolar stracił około połowy swojej wartości. Obecnie wszystkie główne waluty są odłączone od złota. Stanowią więc czyste waluty papierowe. Głównym celem banków centralnych jest utrzymanie jak najstabilniejszego stosunku swojej waluty do dolara - waluty wiodącej. Jeśli Stany Zjednoczone inflacjonują swojego dolara o 15% rocznie, SNB, ECB i BoJ będą musiały wymusić zbliżoną reakcję, aby zachować stosunek na relatywnie stabilnym poziomie. Wynika to z pozoru z stabilności, ale w gruncie rzeczy wszystkie waluty jednocześnie tracą na wartości nabywczej. Poczujemy to dopiero na stacji benzynowej i wtedy zaczniemy narzekać na złych Arabów, którzy podnoszą cenę ropy. Wnioskuję: Marcus nie chce akcji. OK. Preferuje raczej surowce. Jednak fizyczne, ze względu na problem z papierowymi pieniędzmi. Całość w Dubaju, gdzie jako zabezpieczenie znajduje się spora ilość złota. :roll: Chodzi o to, że w przeciągu następnych 10 lat w Dubaju można zarobić więcej na złocie niż tutaj w Szwajcarii. Jednak złoto będzie bezpiecznie przechowywane w skrytce szwajcarskiego banku w Szwajcarii. Wkrótce (między jesienią 2006 a końcem 2007 roku) będziemy świadkami reformy walutowej, która zrujnuje zapasy gotówki i obligacji. Ameryka zostanie wtedy zrestrukturyzowana finansowo, co obniży bogactwo jej wierzycieli. Spowoduje to duże napięcia społeczne na świecie, ponieważ dotknie to także środki emerytalne i rentowe utracone ze względu na utratę wartości dolara. Wielu pracowitych ludzi - czy to w Chinach, czy w Szwajcarii - zobaczy, jak ich oszczędności idą na marne. W tym momencie zaufanie do jakiejkolwiek formy papierowego pieniądza zostanie utracone. Z tego chaosu powstanie nowa waluta. Według scenariusza Alana Greenspana będzie to nowa waluta światowa, składająca się z resztek dolara, euro, jena, CAD, AU$, SKR i CHF. Aby wzmocnić zaufanie do tej waluty, będzie ona wsparta koszykiem surowców. Złoto, srebro, ropa naftowa, pszenica itp. Greenspan przewiduje załamanie obecnego systemu finansowego w roku 2007. Inni, jak Lyndon La Rouche, już od września 2006 roku. Nie ma to tak duże znaczenie. Trudno oszacować, ile obecnych dolarów światowych otrzymamy za dzisiejsze franki. Na pewno jednak będą realne straty. Decydujące będzie to, ile złota Szwajcaria będzie wtedy posiadać. Pomimo sprzedaży 50% złota przez SNB, Szwajcaria nadal wypada stosunkowo dobrze w porównaniu międzynarodowym. Nie warto dyskutować o tym, ile złoto będzie wtedy kosztować, bo nowa waluta nie jest jeszcze znana. Nie wiadomo także, jaki udział złota będzie miało w tym koszyku surowców. Ale dla porównania: Gdybyśmy sprzed 60 lat podzielili liczbę dolarów przez złoto posiadane przez USA, wyliczylibyśmy cenę 35,50 dolarów za uncję. Gdybyśmy to samo zrobili w 2003 roku, otrzymalibyśmy cenę 160000 dolarów za uncję. Jeśli więc chcielibyśmy ponownie zabezpieczyć dolar USA w 100% złotem, cena uncji złota musiałaby wynosić 160000 dolarów. Dziś można więc wygodnie kupić 2 kg złota za około 50000 franków i wymienić je za kilka lat na willę z basenem.

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez beat
Jeśli w ciągu następnych 10 lat zarobisz więcej złota w Dubaju niż w Szwajcarii, to w porządku. Każdy stawia różne motywy na pierwszym miejscu przy wyborze miejsca do życia i doświadczania. Może to być pieniądz, genius loci, wielka miłość... Jeśli pracuję w branży nieruchomości, to nie odchodzę stamtąd, ponieważ szczyt został powoli osiągnięty, ale skupiam się - jeśli ceny ropy nadal będą wspierające - na dodatkowej wartości związanej z energooszczędnością. I biznes idzie dalej. Nie możemy wszyscy prowadzić swojego życia, kierując się najmniejszym oporem, jakbyśmy zawiesili swoje życie jak chorągiewkę na wietrze. To również nie sprawia przyjemności. Teraz wskaźnik KGV akcji ponownie znajduje się historycznie w górnym zakresie. Czy również moje akcje? Mówię tak, trzeba ponownie postępować selektywnie i szukać akcji, które uzasadniają ten wskaźnik KGV, lub są niższe. Jeśli perspektywy wzrostu są odpowiednio wysokie, to porównanie historyczne statystyczne nie ma znaczenia. Dziś można przeczytać w Tagi: KGV dla mieszkań własnościowych w średniej dla Szwajcarii wynosi 20, w Zurychu 30. Czy teraz powinienem sprzedać w Zurychu i przeprowadzić się do Schaffhausen, gdzie KGV wynosi około 15? Muszę uważnie wybierać! Im wyższe KGV, tym ostrożniej. Jednak nawet KGV 40 może być wart zakupu - oprócz statystyki - zawsze zależy to od całej palety okoliczności. Twoje scenariusz upadku systemów walutowych brzmi podobnie jak w intro do filmów Star Wars:In a Galaxy far, far away... Tylko to nie jest tak daleko. Według różnych teorii 4 lub 10 miesięcy. Poczekajmy na trzecią teorię... Jeśli 25 lat temu kupiłbym złoto za 50 000 CHF, czy teraz miałbym za to willę z basenem, czy raczej tylko pokrywę do basenu? Jeśli deprecjacja CHF do złota przebiegałaby równolegle do deprecjacji USD/złoto, wtedy w willi powinno być miejsce. Czy masz również wykres złota w CHF w odniesieniu do tej deprecjacji CHF na potwierdzenie? Jestem inwestorem w CH i nie w USD, Dubaju czy Indiach. Teraz zwracam się znowu do życia.

Re: Kassandra, córka trojańskiego króla Priama.

Napisany przez ADMCI4
beat pisze: Jeśli 25 lat temu kupiłbym złoto za 50000 sFr, czy teraz lub w ciągu ostatnich 25 lat dostałbym za to willę z basenem, czy raczej pokrywę na basen?
Obliczmy to: W 1981 roku złoto osiągnęło apogeum. Wtedy uncja kosztowała 840 USD, co odpowiada dzisiejszym 2140 USD. Wtedy za 50000 sFr = około 25000 USD dostałbyś około 30 uncji złota. Dzisiejsza wartość to około 18000 USD lub 23000 sFr. Strata wynosi więc ponad 50%. Gdybyś kupił w 1973 roku, sytuacja wyglądałaby lepiej. Wtedy kurs sFr do USD wynosił 0,28. Dostałbyś około 14000 USD za 50000 sFr i odpowiadające mu 400 uncji przy cenie 35,5 USD za uncję. Obecna wartość: 240000 USD lub 304800 sFr. Biorąc pod uwagę inflację lub utratę wartości pieniądza, osiągasz około 100000 sFr, czyli zysk 100% w ciągu 33 lat. Obydwie opcje okazują się zatem złym interesem. Wygląda jednak na to, że źle mnie zrozumiałeś, jeśli porównujesz z tymi przykładami. Ponieważ moja propozycja nie polega na gromadzeniu złota i pozostawieniu go na dziesięciolecia. To byłoby bez sensu, ponieważ złoto nie przynosi zysków. Scenariusz: W 1967 roku kupiłem akcje za 1000 USD. Sprzedaję je i kupuję za nie 28 uncji złota. W 1981 roku był szczyt cen w przypadku złota i dno w przypadku akcji. Sprzedaję zatem złoto za 28*840 = 23520 USD. W 1982 roku inwestuję te pieniądze w Dow Jonesa. Indeks oscylował wtedy w okolicach 1000 punktów. W 2001 roku sprzedaję przy poziomie Dow 11500 i uzyskuję 270000 USD. Inwestuję to w złoto po cenie 276 USD za uncję i dostaję za nie prawie 1000 uncji złota. Już teraz to złoto byłoby warte niemal 1 milion sFr. Z 1000 USD zrobiła się więc willa z basenem dzięki idealizowanej wymianie. Oczywiście nikt nie trafiłby idealnie w punkty zwrotne. Ale widzisz ideę. Chodzi więc nie o to, aby za wszelką cenę posiadać złoto, ale sprzedawać złoto i akcje wzajemnie, gdy jedno jest tanie, a drugie drogie. Można to również udowodnić graficznie, analizując długoterminowe stosunki Dow do złota: Mój plan zakłada kupowanie złota za akcje, dopóki nie zostanie osiągnięty dolny punkt zwrotny w stosunku Dow:Złoto. Może to być współczynnik 4 (na przykład Dow = 12000, złoto = 3000) lub nawet niższy. W 1981 roku stosunek Dow:Złoto nawet przez chwilę wynosił jednostkę!

Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z kryptowalutami […]

Uważasz więc, że podczas studiów dualnych zarobisz[…]

Do limitu ryczałtu nie płacisz żadnych podatków. J[…]

Dziękuję bardzo!

Odwiedź naszą stronę z aktualnościami ze świata