Tutaj przesyłam interesujący artykuł z czasopisma handlowego z wczoraj, 1.8.06:
Czasopismo handlowe z dnia 01.08.2006
Wywiad: Pascal Ihle, 8258 znaków Artykuł
Jan-Egbert Sturm: „Przedsiębiorcy wierzą w ożywienie”
Dyrektor Instytutu Badań Koniunktury ETH w Zurychu jest przekonany o trwałym ożywieniu gospodarki szwajcarskiej. Z tego wynika pozytywne nastroje, tendencja do wzrostu wynagrodzeń i mniejsza liczba bezrobotnych. Sturm obecnie widzi niewiele ryzyk koniunkturalnych.
„Obecnie gospodarka w Szwajcarii stoi lepiej niż w niektórych innych krajach europejskich.”: Jan-Egbert Sturm, dyrektor Instytutu Badań Koniunktury ETH w Zurychu (Kof).
Jak ocenia Pan stan gospodarki szwajcarskiej?
Jan-Egbert Sturm: Obecnie koniunktura w tym kraju jest wyjątkowo dobra. Ożywienie gospodarcze rozpoczęło się w połowie 2003 roku, a od tego czasu wzrost produktu krajowego brutto (PKB) sukcesywnie nabierał siły. Pierwsze półrocze 2006 roku przebiegło nawet bardzo dobrze, znacznie lepiej niż oczekiwano.
Dlaczego koniunktura jest tak dobra?
Sturm: Jest ona szeroko ugruntowana. Ożywienie rozpoczęło się od znaczącego wzrostu eksportu. Trochę później dołączyła do tego dynamika budownictwa mieszkaniowego.
A dziś?
Sturm: Obecnie również konsumpcja prywatna i inwestycje w sprzęt stały się ważnymi czynnikami wzrostu. Ważne jest, że od pewnego czasu znowu wzrasta zatrudnienie - sygnał, że także przedsiębiorcy wierzą w trwalsze ożywienie.
Czy ten trend koniunkturalny jest także trwały?
Sturm: Tak, zakładamy, że obecne ożywienie nie jest jednodniowym wydarzeniem. Nasze prognozy obejmują zwykle okres dwóch lat, i na ten okres pozostajemy optymistycznie nastawieni.
Szacowane przez rząd PKB w pierwszym kwartale 2006 roku (0,9% w porównaniu z poprzednim kwartałem, odpowiednio 3,5% w porównaniu z poprzednim rokiem) było zaskakujące. Czy jest uzasadnione?
Sturm: Tak - gospodarka ma się bardzo dobrze, chociaż liczba ta wydaje się lekko zawyżona ze względu na efekt Wielkanocy - w przeciwieństwie do 2005 roku, tegoroczne święta Wielkiej Nocy przypadły na drugi kwartał. Mogę się jednak domyślać, że szacunek PKB dla drugiego kwartału nie będzie już tak wysoki.
Więc nie ma oznak spowolnienia?
Sturm: Obecnie nie. Ze względu na indeks Kofu, który ma opóźnienie dwóch kwartałów, wzrost PKB w drugiej połowie 2006 roku raczej przyspieszy.
Dość zaskakujące oświadczenie w świetle wojny między Izraelem a Libanem?
Sturm: Dopóki konflikt pozostaje ograniczony regionalnie, ryzyko dla koniunktury jest niewielkie. I obecnie tak jest. Trudność dla nas, ekonomistów, polega ogólnie na tym, że znamy ryzyka dla rozwoju koniunktury, ale trudno przewidzieć, czy i kiedy się one zmaterializują. Kiedy kryzys eskalować będzie w wojnę? Kiedy spór regionalny przerodzi się w szerzej odczuwalny kryzys? Nie wiemy, jak państwa i politycy zareagują na taki konflikt. Dopóki tego nie wiadomo, nie ma powodu, aby odchylać się od przyjętych założeń.
Jednakże konflikt ma miejsce w regionie, w którym ropa naftowa odgrywa istotną rolę. A cena ropy ciągle rośnie. Czy nie jest to ryzyko dla koniunktury?
Sturm: W latach 70. i 80. było.
A dziś nie?
Sturm: Już nie w tak dużym stopniu.
Dlaczego? Badania koniunkturalne przekonują nas, że trwały wzrost ceny ropy naftowej o 10
dolarów powoduje spadek PKB o 0,5%.
Sturm: Okazało się, że w latach 2005 i 2006 gospodarka znacząco się rozwijała, pomimo równoczesnego znacznego wzrostu ceny ropy naftowej. Reguła 0,5% obecnie prawdopodobnie już nie do końca się sprawdza. Wzrost cen ropy w latach 70. i 80. był spowodowany ograniczeniami podażowymi; dzisiaj znaczna część wzrostów cen wynika z popytu. Rozwój cen ropy ma z pewnością negatywne skutki na niektóre branże lub produkty na całym świecie. Ogólnie jednak uważam, że rozwój cen ropy nie jest niepokojący dla światowej koniunktury - a już szczególnie dla Szwajcarii.
Dlaczego?
Sturm: Nasza gospodarka nie ma sektorów o wysokiej intensywności energetycznej, tak jak Niemcy, Azja czy Stany Zjednoczone. Jesteśmy mniej uzależnieni od ropy naftowej i bardziej odporne na zmiany cen.
Czy produkty nie podrożeją?
Sturm: Międzynarodowa konkurencja sprawia, że produkcja staje się coraz bardziej efektywna. Wyższa cena ropy jest rekompensowana poprzez marże. Dziś coraz trudniej jest przerzucić wyższe koszty na konsumentów. Zamiast podnoszenia cen, zwiększana jest produktywność i efektywność.
Czy szef Kof nie lęka się ewentualnej ceny ropy na poziomie 100
dolarów? Obecnie cena wynosi około 74
dolarów.
Sturm: To mnie niezbyt niepokoi. Oczywiście zawsze istnieje pewne ryzyko residualne. Jak pokazało 9/11, świat może z dnia na dzień wyglądać inaczej. Ale sądzę, że ryzyko dla Szwajcarii nie jest tak duże.
A rozwój dolara - brak zagrożenia dla koniunktury?
Sturm:
dolar jest przewartościowany. Deficyty w bilansie handlowym USA pokazują to od lat. Krótkoterminowo brak widocznego rozwiązania. Mam nadzieję, że stopniowo możliwa będzie dewaluacja dolara i zajęcie się problemem deficytu w bilansie handlowym. Nie wolno jednak stosować szoku terapeutycznego, co byłoby katastrofalne dla gospodarki światowej.
Przedstawia Pan optymistyczny obraz. Gdzie stoi Szwajcaria w porównaniu z Europą?
Sturm: Obecnie gospodarka w Szwajcarii stoi lepiej niż w niektórych innych krajach europejskich.
We wszystkich branżach?
Sturm: Nastroje są obecnie dobre praktycznie we wszystkich branżach, zwłaszcza w sektorze finansowym, branży farmaceutycznej i przemysłu dóbr inwestycyjnych. Oczywiście istnieją także branże z problemami strukturalnymi, jak branża turystyczna. Nawet tutaj jednak nastroje znacząco się poprawiły.
Jak korzysta społeczeństwo?
Sturm: Gdy gospodarce dobrze idzie, powstaje więcej miejsc pracy, perspektywy na rynku pracy i w kwestii zarobków poprawiają się. Obserwujemy przeniesienie mało kwalifikowanych zadań na bardziej wysokokwalifikowane prace. To powoduje, że społeczeństwu dostępne są coraz lepsze stanowiska pracy z wyższymi wynagrodzeniami.
Czy ten rozwój ma trwały wpływ na wskaźniki bezrobocia?
Sturm: Tak, od końca 2000 roku liczba ta znacząco spada. Na początku 2006 roku wskaźnik bezrobocia sezonowo dostosowanego wynosił 3,6%, obecnie jesteśmy na poziomie 3,3%, a jeśli ten trend się utrzyma, to 3% na koniec roku można osiągnąć.
A w 2007 roku?
Sturm: Mogę sobie wyobrazić, że wskaźnik 3% zostanie osiągnięty w 2007 roku. Istotne pozostaje jednak pytanie: Jak wysoki jest wskaźnik bezrobocia strukturalnego? Zakładam, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat bezrobocie strukturalne wzrosło.
Czy ten trend można zatrzymać?
Sturm: Nie będzie to łatwe. Z jednej strony widoczna jest konieczność stworzenia nowych, wysoko wykwalifikowanych miejsc pracy generujących wartość. W efekcie mniej wykwalifikowane stanowiska pracy napotykają znaczne trudności. To trend, który obserwujemy od lat. W Szwajcarii jest on mniej zauważalny niż w krajach sąsiednich, co może być wynikiem elastycznego rynku pracy.
Co można zrobić, aby zmierzyć się z tym zjawiskiem?
Sturm: Istnieją zasadniczo dwa sposoby rozwiązania tego problemu. Można zainwestować w kapitał ludzki i stworzyć warunki, aby wykształceni ludzie byli naprawdę poszukiwani przez gospodarkę. Innym rozwiązaniem byłoby regulowanie poziomu wynagrodzeń, aby płace dla mniej wykwalifikowanych rosły umiarkowanie.
Czy jest to realistyczne?
Sturm: Prawdopodobnie nie. Ale w końcu to kwestia polityczna. Społeczeństwo musi zdecydować, czego chce, jak duże ma być rozdziałka. Im większe rozdziałki, tym silniej odczuwa się bezrobocie w segmencie mało wykwalifikowanych miejsc pracy.
Czy to idealne warunki dla wyższych płac?
Sturm: Gospodarce idzie dobrze, produktywność rośnie. Płace na pewno będą rosły. Ale mam nadzieję, że nie w równym stopniu we wszystkich sektorach i w wszystkich firmach. Należałoby uwzględniać perspektywy poszczególnych firm nawet w obrębie tej samej branży. Niektóre firmy mogą wypłacić o 3% wyższe pensje, w innych 1% stanowi już problem ze względu na ciasne marże.
Brak przypisanych firm.
************************************************** **********
Pozdrowienia,
Simona