Capital Investment 4

Forum finansowe CI4 - Wszystko ze świata finansów i nieruchomości

Kredyty hipoteczne na budowę domu lub zakup mieszkania (nieruchomość zamieszkana przez właściciela).

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
Chciałbym zadać pytanie do profesjonalistów i ekspertów tutaj: Czy istnieje taka naturalna dolna granica odsetek?

Co do historii: kiedyś płaciłem stopę procentową w wysokości 11,5% (za nieruchomość użytkowaną przez siebie; koniec lat 70., początek lat 80.). Potem przy każdej prolongacie i/lub przy każdym nowym zawarciu umowy stopa ta ciągle spadała. Najpierw na pojedyncze cyfry, potem 9, 8, 7, 6 itd., aż do ostatniej prolongacji, w której pojawiło się zero przed przecinkiem... Pewna była koleżanka z pracy, ostatnio prolongowała po 0,65% (w dziedzinie [url]kredytów[/url] hipotecznych).

Draghi dzisiaj w konferencji prasowej wyraźnie zapowiedział kolejne (ewentualnie nawet kilka) obniżki stóp procentowych, a także być może nowe programy skupu obligacji (już kupił obligacje na kwotę około 2,7 biliona [url]euro[/url] z pieniędzy stworzonych z niczego) oraz przegląd celu inflacji EZB (blisko, ale poniżej zera) ze wskazaniem na wyższą stopę inflacji.

Długo oczekiwany przez oszczędzających zwrot w kwestii stóp procentowych, moim zdaniem, został definitywnie odwołany - zmiana stóp procentowych nastąpi raczej w przeciwnym kierunku...

1. Stąd moje powyższe pytanie o możliwą dolną granicę odsetek?
2. Jeśli taki stan niedoboru inwestycji będzie się pogłębiał, czy nie spowoduje to jeszcze większego napływu kapitału do nieruchomości (bąbel cenowy będzie nadal rosnął)?
3. Czy banki w końcu zaakceptują nawet tak niskie stopy procentowe (i wszelkie trudności/regulacje), aby po prostu pozbyć się pieniędzy (z powodu ujemnych stóp procentowych)?

Wasze opinie i poglądy byłyby dla mnie interesujące.

Pozdrowienia, Goldmark

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez StGe1973
To trudne pytanie, ponieważ dotyczy różnych stop procentowych... Darowizna to inne oprocentowanie niż stopa rynkowa, która odnosi się do Bund Future. Negatywne stopy procentowe uważam za niemożliwe, ale teoretycznie mogą spaść do wartości z bliską zeru.

Teoretycznie oprocentowanie lokat może spaść poniżej zera, ale też tylko teoretycznie. Większość klientów akceptuje negatywne stopy procentowe, ponieważ na ich koncie nie maleje pieniądze. Bezpośrednie negatywne stopy procentowe mogłyby prowadzić do ucieczki klientów z banku, co oznaczałoby kryzys naszego systemu finansowego. Niestety nikt nie wie dokładnie, na jakim (negatywnym) oprocentowaniu to mogłoby się zdarzyć.

Brak inwestycji w długu stałym (np. obligacje państwowe) powoduje, że pieniądze płyną do innych obszarów. Oczywiście także w nieruchomości, ale także w akcje, metale szlachetne, itd. Ostatecznie chodzi zawsze o to: (Bezpieczne) obligacje państwowe przynoszą x oprocentowanie (negatywne stopy procentowe lub bezpośrednie negatywne stopy procentowe), więc ludzie akceptują pewne ryzyko (nieruchomości, akcje, metale szlachetne itd.), aby temu zapobiec. W każdej dziedzinie może to prowadzić do tworzenia bańki spekulacyjnej, ponieważ duże ilości pieniędzy, które były ulokowane w obligacjach, szukają innych form inwestowania.

Banki nie akceptują każdej stopy procentowej, ponieważ udzielenie pożyczki zawsze wiąże się z ryzykiem i kosztami administracyjnymi dla banku. Bank nie podejmie strat związanych z pożyczką, raczej zainwestuje bezpośrednio na rynku. To jednak zależy od tego, jak głęboko spadną stopy procentowe. Jeśli bank naliczałby od oszczędzających 1,0%, to oczywiście mógłby przyznać pożyczkę po -0,5% (przy finansowaniu na rynku pozostałego kapitału po 0% oprocentowania). Ale takie rozwiązanie nie zostałoby chyba przyjęte przez klientów (jak wyżej opisano)...

Dlatego istnieje naturalne ograniczenie, tylko niestety nikt go nie zna, a to ograniczenie zależy od zachowania klientów i od tego, jakie negatywne stopy procentowe są oni gotowi zaakceptować.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez 2utopus
Czy przy ujemnych stopach procentowych również odzyskuje się podatek od zysków kapitałowych/Soli, czy też zwiększa się kwota wolna od podatku dla oszczędności? (czy można również zrekompensować straty?) Czy przy kredytach z ujemnymi stopami procentowymi (np. Smava) trzeba płacić podatek od zysków kapitałowych od tych ujemnych odsetek?

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
StGe1973 pisze:
Oprocentowanie odsetek teoretycznie może spaść do dowolnej wartości poniżej zera, ale również tylko teoretycznie. Moim zdaniem, większość klientów akceptuje ujemne realne stopy procentowe, ponieważ chcą, aby ich pieniądze na koncie nie ubywały. Bezpośrednie stopy procentowe poniżej zera spowodowałyby, moim zdaniem, masową ucieczkę klientów, co doprowadziłoby do upadku naszego systemu finansowego. Niestety nikt nie wie dokładnie, przy jakiej (ujemnej) stopie procentowej to mogłoby nastąpić.

Brak możliwości inwestycji w obligacje (np. obligacje skarbowe) prowadzi do przepływu pieniędzy do innych dziedzin. Oczywiście dotyczy to również nieruchomości... W każdej dziedzinie może to prowadzić do powstania bańki, ponieważ pieniądze, które były ulokowane w inwestycjach o stałym oprocentowaniu, szukają innych form inwestowania...

Dlatego istnieje naturalne ograniczenie, niestety nikt go nie zna, ani to ograniczenie zależy od zachowań oszczędzających i od tego, jakie ujemne stopy procentowe są gotowe zaakceptować...

Aby rozwinąć niektóre z Twoich punktów:

Jeśli stopniowo eliminuje się gotówkę lub nawet ją całkowicie znosi (patrz np. likwidacja banknotu o nominale 500 euro przez EBC lub nowe drastyczne obniżenie progu zakupu złota za gotówkę = już od 2 000 euro trzeba się legitymować dokumentem tożsamości itd.), wówczas unikanie ujemnych stóp procentowych staje się coraz trudniejsze lub nawet niemożliwe. A propos ucieczki z banku i kryzysu naszego systemu finansowego: Jeśli nie ma gotówki, co mam zrobić podczas mojej ucieczki z banku?

Widzę podobnie, że bańka na rynku nieruchomości (przynajmniej w obszarach miejskich - na terenie całych Niemiec raczej problemem jest nadmiar nieruchomości) nadal się powiększa. Dziwnym jest, że ten związek nie jest często dyskutowany w kontekście wysokich czynszów (które podążają za cenami nieruchomości), ograniczeń wzrostu czynszu, górnych limitów czynszu, eksmitowania (patrz Berlin) itp.

Co do oszczędzających: Faktycznie zostali oni stopniowo pozbawieni (realnie) od 2008 roku, ponieważ od tego czasu stopa procentowa pomniejszona o inflację i podatek była zawsze ujemna. W kolejnych latach stawała się tylko coraz bardziej ujemna. Większość ludzi nie robiła nic albo prawie nic, pomimo tych okoliczności. Jak już powiedziałeś: Gdyby nie było gotówki, nie można by wyjść poza system bankowy (co byłoby również praktyczne w przypadku awarii systemu).

Ogólnie rzecz biorąc, nie rozumiem. Według Draghiego niskie stopy procentowe mają pobudzić gospodarkę i konsumpcję. Tylko: Jeśli muszę oszczędzać znacznie więcej ze względu na długotrwałe zerowe stopy procentowe, aby osiągnąć ten sam efekt oszczędności na emeryturę, czyż nie będę zużywać mniej, a nie więcej?!

Pytam się także, jak duży może być jeszcze marża banku (przy warunkach takich jak np. 0,7%) szczególnie biorąc pod uwagę, że regulacyjny nakład pracy zwiększa się stale (jak na przykład dyrektywa UE dotycząca kredytów hipotecznych na nieruchomości, która również wymaga dużo pracy)?

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez 2tneub
Goldmark pisze:
Aby przytoczyć niektóre z Twoich punktów:

Jednakże, jeśli będziemy stopniowo ograniczać gotówkę lub nawet ją całkowicie zlikwidujemy (patrz np. likwidacja banknotu 500 euro przez ECB lub nowe drastyczne obniżenie granicy zakupu złota za gotówkę = już od 2000 euro trzeba się zidentyfikować dokumentem) to z gotówką będzie coraz trudniej lub nawet niemożliwie uniknąć ujemnych stóp procentowych. A propos bankrun i załamanie naszego systemu finansowego: jeśli nie będzie już gotówki, co mogę wtedy wziąć podczas ucieczki z banku?

Moim zdaniem, likwidacja banknotu 500 euro jest kompensowana dodaniem banknotów 100 euro i 200 euro. Nie słyszałem o likwidacji gotówki.
Zabawne jest w tym kontekście, że to właśnie stowarzyszenie piekarzy opowiedziało się za zachowaniem banknotu 500 euro.








Cytat od Goldmark

Odnośnie osób oszczędzających: są one pozbawiane (realnie) już od 2008 roku, od tego czasu stopa procentowa pomniejszona o inflację i podatki zawsze była ujemna. W następnych latach stała się tylko jeszcze bardziej ujemna. Większość ludzi nie zrobiła praktycznie nic albo nic nie zmieniła.

To jest jednak problem wyłącznie niemiecki.






Cytat od Goldmark

Co mi w ogóle nie wchodzi do głowy. Niskie stopy procentowe mają pobudzać gospodarkę i konsumpcję według Draghiego. Tylko: jeśli przez tę długotrwałą fazę zerowych stóp procentowych muszę o wiele więcej oszczędzać na moją emeryturę (aby osiągnąć ten sam wynik), to konsumuję przecież mniej, a nie więcej?!


Tutaj też znowu mamy do czynienia z niemieckim problemem oszczędnego oszczędzającego. Kto zawsze budował swoją emeryturę na funduszach, akcjach itp., nie ma większych wydatków. Wręcz przeciwnie, tańsze stopy procentowe początkowo obniżają koszty produktu lub zwiększają zyski przedsiębiorstw. Dzięki temu pobudzamy eksport, mamy większą przestrzeń na wzrosty wynagrodzeń itd.






Cytat od Goldmark

Co mnie również zastanawia, to jak duży może jeszcze być marża dla banku (przy stawce np. 0,7%), zwłaszcza biorąc pod uwagę, że obciążenia regulacyjne rosną coraz bardziej (przykład dyrektywy dotyczącej kredytów mieszkaniowych w UE), co również generuje odpowiednio dużo pracy?

Stawka procentowa w ogóle nie ma znaczenia. Liczy się różnica w oprocentowaniu, w jaki sposób bank udziela pożyczki w stawce procentowej, w jaki sposób bank pożycza pieniądze od ECB. Wydaje się, że marża jest nadal na tyle duża, że banki mogą żyć bardziej lub mniej dobrze. Jednak o tym, że marże nie mogą być już tak duże jak kiedyś, świadczy konsolidacja i centralizacja w bankach.

Banki moim zdaniem zamiast wprowadzać ujemną stopę procentową będą raczej podnosić opłaty za prowadzenie konta i przekonywać klientów do trzymania jak najmniejszej ilości pieniędzy na kontach, a raczej inwestowania w produkty finansowe, aby płacić jak najmniej ujemnego odsetka depozytowego. Można tu na przykład pracować z zmiennymi zleceniami stałymi (np. wszystko, co przekracza 5000 euro pod koniec miesiąca, automatycznie przeniesione zostaje na ETF/fundusz i promowane jako specjalna usługa).
Niewielka liczba rachunków oszczędnościowych oprocentowanych moim zdaniem również zostanie wycofana.
Być może można by na przykład zwiększyć kredyt ramowy albo uczynić debet atrakcyjniejszym, aby zachęcić ludzi do trzymania jak najmniejszej ilości pieniędzy na koncie. Pieniądze w opinii banku nie muszą być konsumowane, ale inwestowane w produkty finansowe, gdzie bank ponownie zyskuje.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez StGe1973
"Blikowe zniesienie: Na początku tego moim zdaniem nie dojdzie (lub tylko w odległej przyszłości), ponieważ nie może być wprowadzone przymusowo. Ostatecznie Niemcy (tak jak USA, Szwecja itd.) muszą dobrowolnie zrezygnować z gotówki. Niemcy mają jednak inną historię niż USA czy Szwecja z dwiema hiperinflacjami i Niemcy kochają swoje pieniądze. Ostatecznie nawet zniknięcie gotówki nie zmieniłoby upadku systemu finansowego (z gotówką lub bez), ponieważ bankruny są tylko objawem, a nie przyczyną. Przyczyną jest to, że ludzie nie chcą tracić pieniędzy i dlatego chcą je od razu wydać. Wówczas ogromna ilość pieniędzy spotyka się z zbyt małą ilością towarów, co ostatecznie oznacza hiperinflację i upadek systemu. Różnica polega jedynie na tym, że niektórzy ludzie mogliby chować gotówkę (np. pod poduszką). Dopiero gdy zauważą, że ceny towarów są na haju, będą chcieli szybko kupować = hiperinflacja.



Pieniądz ostatecznie poszukuje najlepszego stosunku między zwrotem a ryzykiem. Obecnie nadal można zauważyć trend inwestowania w nieruchomości, gdy ludzie chcą przeprowadzać się do miast. Dlatego pieniądz chce tam inwestować. Obecna fala upałów lub inne czynniki mogą to jednak zmienić, gdyż upał w dużych miastach jest o wiele gorszy niż na wsi. Podstawą będzie oczywiście tania mobilność, ponieważ miasta oferują miejsca pracy. Jeśli pieniądz znajdzie lepszy stosunek szans do ryzyka w akcjach lub kruszcach szlachetnych, zacznie tam masowo przepływać. Ograniczenia cen najmu itp. są znowu tylko objawem zbyt małej liczby mieszkań w miastach. Musi się więcej budować albo państwo musi stworzyć silne zachęty dla wsi, aby tam ponownie mieszkanie stało się atrakcyjniejsze.



Istnieje różnica między ujemnymi realnymi stopami procentowymi a ujemnymi stopami procentowymi: Ujemne realne stopy procentowe mają wielką zaletę, że pieniądze na koncie łatwo rosną, ale nie zmniejszają się, to znaczy ludzie myślą, że nic nie tracą. Tracą tylko na wartości pieniądza w stosunku do towarów, nie ilości [url]euro[/url] na koncie. Ponadto inflacja (przyczyna ujemnych realnych stopów procentowych) jest oczywiście zawsze bardzo indywidualna, czyli każdy ma własną inflację zgodnie z swoim zachowaniem konsumenckim.



Ty sam możesz zdecydować się na mniej konsumpcji, bo więcej oszczędzasz. Chodzi jednak o masę ludzi. Starsi, już zabezpieczeni, ludzie, którzy nie rozumieją lub nie chcą oszczędzać itd., muszą albo chcą konsumować i zrobią to tylko wtedy, gdy zostanie im zaoferowany określony stopa procentowa x w zamian za rezygnację z konsumpcji. Zatem konsumują ci ludzie. To pokazują także wskaźniki PKB: prywatna konsumpcja zawsze była zmartwieniem w Niemczech i obecnie raczej wspiera wzrost gospodarczy.
"

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
tneub pisze:
Również tutaj mamy do czynienia z niemieckim problemem ostrożnego oszczędzającego. Kto zawsze inwestował swoje oszczędności na emeryturę w fundusze, akcje itp., nie będzie miał dodatkowych wydatków...
Wręcz przeciwnie, niższe odsetki początkowo sprawiają, że produkt staje się tańszy...

Jestem ogólnie sceptyczny, czy zawsze jest korzystne dla ogólnej stabilności finansowej, gdy coraz więcej ludzi (z przymusu, z powodu zerowych i ujemnych stóp procentowych) zmuszonych jest do inwestowania w bardziej ryzykowne i bardziej zmiennokształtne formy inwestycji - takie jak na przykład akcje (cytujesz fundusze, akcje i inne)... ?

Czy tańsze odsetki rzeczywiście sprawiają, że produkt staje się tańszy, wydaje mi się również wątpliwe: Moim zdaniem, pomimo niższych odsetek, cena produktu inwestycyjnego nieruchomość nie staje się tańsza, ale wręcz coraz droższa... ?

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez 2tneub
Goldmark pisze:
Czy tańsze oprocentowanie sprawia, że produkt staje się tańszy? Wydaje mi się, że to wątpliwe: Według moich obserwacji produkt inwestycyjny nieruchomość nie staje się tańszy dzięki niższemu oprocentowaniu, lecz ciągle drożeje... ?

Jeśli chodzi o produkt, sytuacja jest inna niż w przypadku domu. Po pierwsze, dostępność terenu budowlanego jest ograniczona, co zwiększa ceny gruntów, a samo mieszkanie automatycznie staje się droższe, ze względu na coraz wyższe normy energetyczne. Ziemia i rosnące wymagania energetyczne muszą być zatem pominięte. Jeśli je pominiemy, to nie sądzę, żeby rata sprzed 20 lat i dzisiaj zbyt mocno się różniły.
Dodatkowo, chociaż teoretycznie produkt powinien stać się tańszy, to jednak dzięki ożywieniu gospodarczemu płace rosną, co prowadzi do inflacji. Jeśli również masz rosnące wynagrodzenia, to również Ty zyskujesz na tym.
Tak więc jest to bardziej złożone, niż ci się wydaje.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
tneub pisze:
W przypadku produktu jest to co innego niż w przypadku budynku. Po pierwsze, teren budowy jest ograniczony, co powoduje rosnące ceny gruntów i sam budynek staje się automatycznie droższy...

Również tego nie do końca rozumiem. Z moich obserwacji (i doświadczeń osobistych) wynika, że ceny gruntów zawsze rosły (przynajmniej tutaj, w obszarze miejskim), ale wartość budynków na nich tendencjonalnie spadała (ze względu na zużycie, zwłaszcza gdy najnowsze standardy energetyczne nie były już spełniane itp.). Innymi słowy: wartość ziemi tendencjonalnie rośnie, podczas gdy wartość budynku sukcesywnie maleje (aż do momentu, gdy wyburzenie staje się ekonomicznie najbardziej sensownym rozwiązaniem).

Oczywiście, wzrost cen gruntów może (i zazwyczaj tak jest w dużych miastach) zrekompensować spadek wartości budynku na nim stojącego. Ogólnie jednak, moim zdaniem, ceny gruntów i budynków rozwijają się w przeciwnych kierunkach...?!

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez 2tneub
W moim zdaniu miałem na myśli rosnące ceny budowy nowych budynków. W ciągu ostatnich kilku lat ceny wzrosły o ponad 5% rocznie. W tym względzie występuje jednak, jak już wspomniałem, kilka czynników specjalnych (dostosowanie do Energetische Energieeinsparverordnung, dodatek mieszkaniowy itp.).

W przypadku istniejących budynków oczywiście, jeśli nie są regularnie remontowane, tracą wartość i się zużywają. Według tabel amortyzacyjnych po 40-50 latach nie mają wartości. Po 3 dniach kiełbasa na ladzie również nic nie wartuje. Tak jest z każdym zużywalnym dobrem ekonomicznym. Wyjątkiem są tylko wzrosty cen związane z wartością sentymentalną, jak w przypadku zabytkowych samochodów.

Ale w przeciwieństwie do kiełbasy wątrobowej, można zmodernizować [url]Dom[/url] i tym samym wydłużyć jego żywotność do ponad 50 lat, co może sprawić, że biorąc pod uwagę historyczne koszty budowy, [url]Dom[/url] zyska na wartości. Jednak ta modernizacja wiąże się z kosztami, które faktycznie należy doliczyć do historycznych kosztów nabycia. Dopiero wtedy wartość domu będzie systematycznie maleć.

Działki natomiast nie ulegają zużyciu i z tego powodu z natury nie tracą wartości.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez 2tneub
Powtórka posta

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
tneub pisze:
W moim zdaniu miałem na myśli wzrost cen budowy nowych budynków ...

Działki nie ulegają zużyciu i dlatego z natury nie tracą na wartości...

Rozumiem!

Kupuj ziemię, więcej jej nie robią.
(Mark Twain)

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez 2tneub
Niestety, kupiłem za mało.

Sześć lat temu kupiłem działkę za około 90€/m². Teraz nowa dzielnica budowlana w okolicy ma cenę 200€ za m².

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
tneub pisze:
Niestety kupiłem zdecydowanie za mało.

Zrównoważona struktura majątku też coś znaczy (100% w jednej klasie aktywów - nawet w nieruchomościach - moim zdaniem mało sensowne).

Pozostaje pytanie, co się stanie z cenami nieruchomości, jeśli stopy procentowe w strefie euro zostaną trwale zniesione (tak wygląda po wczorajszej sesji EBC). I jak długo można jeszcze kontynuować tę grę (brak alternatywnych inwestycji powoduje dodatkowy wzrost cen nieruchomości)? Zwłaszcza że zadłużenie gospodarstw domowych, które finansują nieruchomości, będzie ciągle rosło. Na pytanie, co stanie się z cenami nieruchomości w przypadku wzrostu stóp procentowych, można prawdopodobnie nie ma już sensu zadawać. Dopóki istnieje euro, nie będzie już podwyżek stóp procentowych, w przeciwnym razie strefa euro zostanie zdegradowana ...

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez 2tneub
To nie byłoby zrównoważone. Z drugiej strony niewielu budujących [url]Dom[/url] ma zrównoważoną strukturę majątku.

Generalnie w Niemczech dotychczas mieliśmy niski wskaźnik posiadania nieruchomości i stosunkowo niskie ceny. Likwidacja pewnych dochodów z procentów sprawiła, że ucieczka w nieruchomości przyniosła początkowo efekt nadrobienia zaległości. Problem, który mamy, to dobra koniunktura gospodarcza połączona z niskimi stopami procentowymi. Dlatego wiele osób mogło nabywać nieruchomości, czego wcześniej by nie zrobiły. Patrząc tylko na Niemcy, stopy procentowe dawno musiałyby wzrosnąć. Jednak Europejski Bank Centralny patrzy nie tylko na Niemcy, ale na całą UE, gdzie sytuacja gospodarcza nie była tak różowa.

Ceny nieruchomości w Niemczech z mojego punktu widzenia będą się ustabilizować na znacznie wyższym poziomie. Wtedy nie każdy będzie mógł sobie pozwolić na [url]Dom[/url].

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
tneub pisze:
To nie byłby wyważony stan rzeczy. Z drugiej strony prawie żaden budujący Dom nie ma zrównoważonej struktury majątku ...

Ogólnie rzecz biorąc, do tej pory mieliśmy w Niemczech niski wskaźnik posiadania nieruchomości i stosunkowo korzystne ceny ...

Problemem, który mamy, jest dobra sytuacja gospodarcza połączona z niskimi stopami procentowymi ... Biorąc pod uwagę tylko Niemcy, stopy procentowe dawno powinny wzrosnąć ... Tylko że EBC nie patrzy tylko na Niemcy, ale na całą UE ...

Moim zdaniem ceny nieruchomości w Niemczech ustabilizują się na znacznie wyższym poziomie. Wtedy nie każdy będzie mógł sobie pozwolić na Dom ...

To, co mówisz o ryzyku skupienia dotyczy jednak tylko tradycyjnego budującego Dom/właściciela. Jako wynajmujący można/musi się dywersyfikować. Nawet małym inwestorom dostępne są dzisiaj różne możliwości, jak fundusze nieruchomościowe, ETF-y nieruchomości itp.

Z tego, co wiem, odnośnie wskaźnika posiadania nieruchomości jesteśmy nawet na końcu stawki w strefie euro (tylko Szwajcaria jest za nami).

Moim zdaniem również. Stopy procentowe nie pasują do sytuacji gospodarczej Niemiec. Ale EBC musi uszyć jedno (procentowe) ubranie dla 150 kg i 70 kg mężczyzny. One size fits all nie działa w polityce pieniężnej.

Podzielam również to stanowisko. Banki centralne zwykle pomijają efekty dystrybucyjne (np. posiadanie nieruchomości, ceny majątków). Jeśli to będzie trwać, również dla osób dobrze zarabiających będzie trudno zdobyć nieruchomość (przynajmniej w obszarach metropolitalnych).

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez 2tneub
Goldmark pisze:
Jeśli to będzie kontynuowane, nawet dla osób dobrze zarabiających będzie trudno zdobyć nieruchomość (przynajmniej w obszarach zurbanizowanych).

Jeśli osoby dobrze zarabiające nie będą mogły sobie pozwolić na nieruchomości, to kto je kupi? Tylko inwestorzy? Gdy wszyscy o niskich dochodach i część klasy średniej zostaną wyprowadzeni, w końcu osiągnięta zostanie granica, gdzie wzrost czynszu nie będzie tak łatwy do przeprowadzenia. Jednak inwestorzy potrzebują zwrotu z inwestycji w przeciwieństwie do użytkownika końcowego. Prędzej czy później musi zostać osiągnięta ich cena maksymalna. Jednakże można sądzić, że jeszcze długa droga stoi przed osiągnięciem tej granicy. Jeśli miasta nie zainwestują w przystępne cenowo lokale mieszkalne, będzie trudno znaleźć mieszkanie o przystępnej cenie dla osób o niskich dochodach i klasy średniej do tego czasu.

Z drugiej strony, czy państwo ma za zadanie zapewnić każdemu mieszkańcowi lokal mieszkalny we własnym miejscu zamieszkania? Poza dużymi ośrodkami miejskimi częściowo jest wystarczająca ilość wolnych mieszkań. Czasami lokale mieszkalne są likwidowane. Być może warto byłoby uczynić średnie centra bardziej atrakcyjnymi, aby tym samym ograniczyć napływ ludności do dużych ośrodków miejskich. Konieczne jest także dobre połączenie transportu publicznego między ośrodkami miejskimi a średnimi.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
"

Gdy dobrze zarabiający nie mogą już sobie pozwolić na nieruchomości, kto je kupi?...



Jednak inwestorzy, w przeciwieństwie do użytkowników własnych, potrzebują zwrotu z inwestycji. W końcu musi zostać osiągnięta ich górna granica cenowa...



Z drugiej strony, czy państwo ma za zadanie zapewnić każdemu mieszkańcowi mieszkanie we miejscu swojego marzenia? Poza duzymi ośrodkami miejskimi częściowo jest wystarczająco dużo wolnych mieszkań. Czasami obszary mieszkaniowe są rozbrajane...

Tutaj na miejscu coraz więcej mieszkań kupują na przykład Chińczycy, Koreańczycy, ale także mieszkańcy południowej Europy (którzy chcą zabezpieczyć swoje pieniądze), fundusze, instytucje, fundacje, zakłady ubezpieczeń (dla zawodowych grup zawodowych), a czasami nawet firmy (przykład: mieszkania dla pracowników).



W świecie stałego zerowego oprocentowania nie ma już (prawie) minimalnego zwrotu z inwestycji i/lub górnej granicy cenowej (brak alternatyw inwestycyjnych). Sam byłam świadkiem przymusowych licytacji (!), podczas których mieszkanie zmieniło właściciela za ponad 40 JNK! Komentarz nabywcy: przecież 2% zawsze są lepsze niż zero lub oprocentowanie ujemne...



Na pewno nie. W przeciwnym razie na pewno więcej osób mieszkałoby w Nicei, Monte Carlo, nad Jeziorem Genewskim czy w Monachium przy angielskim ogrodzie. Zgadzam się. To nie jest zadanie państwa (nawet nie w Berlinie!). Problem (poza ośrodkami miejskimi i popularnymi miastami) w całych Niemczech to raczej pustostany. Aby okolica była atrakcyjna dla ludzi, konieczne jest - między innymi - przede wszystkim skuteczne publiczne środki transportu - zbudowanie takiej infrastruktury transportowej zostało przynajmniej mocno zaniedbane. Parkowanie w mieście stało się niemal niemożliwe dla dojeżdzających do pracy. Ktokolwiek, kto nie ma własnego miejsca parkingowego przy biurze, praktycznie nie ma szans na to na miejscu.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez 6Bankkaufmann
Minimalna granica dla [url]kredytów[/url] budowlanych? Trudno ocenić. Ale możliwe, że tak będzie jeszcze przez wiele lat. W najnowszym wydaniu Wirtschaftswoche pojawił się świetny artykuł na ten temat, w którym opisano, że Biały [url]Dom[/url] planuje drukować tyle pieniędzy, ile zechce, zgodnie z magiczną teorią pieniądza (nie dotyczy to FED). Kto ma pieniądze, może robić praktycznie wszystko, kontrolując przepływ pieniądza. W pewnym momencie wszystko może się zawalić, ale być może dopiero za wiele, wiele lat. Jak mówi Draghi, zrobi wszystko, aby osiągnąć cel inflacyjny. Jego następczyni również, jak wiadomo.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez 2tneub
Jak można było się spodziewać, EBC reaguje na zwalniającą koniunkturę poprzez zaostrzenie przeciwdziałających środków.
Negatywny wskaźnik depozytowy wzrasta z -0,4% na -0,5%, program dodatkowych zakupów papierów wartościowych jest ponownie uruchamiany, [url]refinansowanie[/url] banków jest ponownie luźniejsze, itp.
Wygląda na to, że sytuacja nie zmieni się szybko, ale raczej będą podejmowane dodatkowe środki.
Jak to wpłynie na oprocentowanie [url]kredytów[/url] hipotecznych? Moje przeczucie mówi, że oprocentowanie będzie raczej maleć niż rosnąć, a co sądzicie wy?

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
tneub pisze:
Jak się można było spodziewać, EBC reaguje na rozpoczynającą się stagnację gospodarczą poprzez zaostrzenie działań antykryzysowych.
Ujemna stopa depozytowa wzrasta z -0,4 do -0,5%, dodatkowy program skupu papierów wartościowych zostanie wznowiony, refinansowanie banków komercyjnych zostanie ponownie zrelaksowane itd.
Wygląda na to, że sytuacja ta nie zmieni się szybko, a raczej zostaną podjęte dodatkowe środki.

Jak to wpłynie na stopy kredytu hipotecznego? Moje przeczucie mówi, że stopy będą raczej spadać niż rosnąć, czy macie inne zdanie?

Obejrzałem właśnie konferencję prasową Draghiego.

Według mnie zaskakujące jest wznowienie kontrowersyjnego programu skupu obligacji (20 miliardów miesięcznie od 1 listopada - o ile dobrze to zrozumiałem. Jak zwykle z nowo stworzonymi pieniędzmi z nikąd). Czas nie został nawet już podany. Wykup prawdopodobnie może trwać ad infinitum…

Także perspektywa (Forward Guidance) jest bardziej niż zaskakująca: Stopy procentowe pozostaną bardzo długo na obecnym poziomie lub są jeszcze niższe (!).


Po 10 latach niskich, zerowych i ujemnych stóp procentowych ta unikatowa w historii finansowej faza, zdaje się, się nie zakończyć - a raczej dopiero się zaczyna!

Dla mnie pozostaje pytanie: Po wystrzeleniu przez EBC niemal całego arsenału na ratunek euro i strefie euro - co zrobi, gdy rzeczywiście nadejdzie recesja?

Moim zdaniem stopy kredytu hipotecznego mogą jeszcze nieznacznie spaść (zero jest na ogół już przecież przed przecinkiem przy solidnych warunkach ramowych). Jednakże w międzyczasie silnie wzrosłe ceny nieruchomości mogą skompensować korzyści z niskich stóp procentowych w negatywnym sensie.

Jeśli tak dalej pójdzie, znajdziemy się w gospodarce planowej.

W jakiej dziedzinie gospodarka planowa jeszcze działała?

Mimo wszystko nie wierzę, że euro można długoterminowo uratować - ale to już inny temat.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez 2tneub
Goldmark pisze:
Po 10 latach niskich, zerowych i ujemnych stóp procentowych, ta wyjątkowa w historii finansowej faza nie powinna dobiec końca - ale raczej być na początku!

Dla mnie pozostaje pytanie: Po tym jak EBC wyczerpał już niemal całą swoją amunicję na ratowanie euro i strefy euro - co zamierza zrobić, gdy naprawdę nadejdzie recesja?

Tak samo uważam.
Od czasu kryzysu finansowego, w przeciwieństwie do FED-u, nie mieliśmy żadnego wzrostu stóp procentowych. Czy faktycznie oczekiwano, że będzie to trwało wiecznie w górę?
Pytanie brzmi, czy EBC faktycznie wyczerpał swoje środki, czy może istnieją jeszcze inne sposoby, o których obecnie nie myślimy. Kilka lat temu nikt nie mógł sobie wyobrazić ujemnych stóp procentowych.








Cytat Goldmarka

Moim zdaniem stopy kredytów hipotecznych mogą jeszcze nieco spadać (zero jest już najczęściej przecież przed przecinkiem przy solidnych warunkach ramowych). Jednakże w międzyczasie znaczny wzrost cen nieruchomości mogą nadmiernie skompensować korzyści z niskich stóp procentowych.


Dla mnie interesująca jest jedynie prolongata, dlatego spadające stopy procentowe mi odpowiadają. Budowaliśmy jeszcze przed dużą rundą wzrostu cen.






Cytat Goldmarka

Niemniej jednak nie wierzę, że euro jest możliwe do ocalenia na stałe - ale to znowu inna sprawa.


Moim zdaniem ogromnym błędem było połączenie tak różnych krajów bez wspólnej waluty.

To samo dotyczy wielu innych obszarów w UE.
Unia Europejska jest w stanie podejmować decyzje jedynie w drobnych sprawach, jak np. zakaz lamp żarowych itp. Brakuje jej rzeczywistego rządu UE, unijnego ministra spraw zagranicznych, wspólnej armii, wspólnego budżetu itp., co całkowicie brakuje z powodu zasady jednomyślności. Wiele kompromisów musi być zawartych, aby osiągnąć rzeczywiste porozumienie. Wtedy zazwyczaj wychodzi gówno, które jest trudne do przełknięcia
Jeśli UE nie zmieni się, zaniknie razem z euro.

Jeśli UE chce przetrwać, musi działać na wzór Stanów Zjednoczonych. To z pewnością wiązałoby się początkowo z dalszymi cięciami finansowymi dla płatników składek do UE, ale moim zdaniem tylko wtedy euro może przetrwać i być ciężkim graczem w globalnym świecie.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
@tneub

Dla banku centralnego zawsze istnieją inne środki (od A jak skup akcji, przez B jak zniesienie gotówki, po G jak zakaz posiadania złota, H jak pieniądze z helikoptera, aż po jeszcze bardziej drastyczne środki, takie jak wprowadzenie państwowej [url]kryptowaluty[/url] z całkowitą kontrolą oraz przejęcia długów poprzez przycisk). Pozostaje pytanie, jakie będą miały to konsekwencje polityczne i/lub co jeszcze obywatele będą musieli znieść, zanim się zbuntują. Polityka ECB ma już teraz konsekwencje w zakresie dystrybucji. Prowadzi to do zamieszek politycznych (na przykład bańki cen majątków, na przykład w przypadku nieruchomości, jak w Berlinie: zatrzymanie wzrostu czynszów, stawki czynszowe, dyskusja o przejęciu spółek mieszkaniowych, inicjatywa Bundesratu Nieprzekładalny podatek majątkowy itp.).

Jeśli chodzi tylko o przedłużenie(-a) w Twoim przypadku, to już teraz możesz skorzystać z (prawdopodobnie) wzrosłej wartości nieruchomości. Słowo kluczowe: lepsze warunki z powodu niższego wskaźnika obciążenia (na przykład w tzw. sektorze [url]kredytów[/url] hipotecznych).

Co do [url]euro[/url]: Tylko poprzez Zjednoczone Stany Europy wraz z wspólną polityką gospodarczą, finansową, monetarną itp. można uratować tę błędną konstrukcję. Podzielam to zdanie. Jednakże stoi to w sprzeczności z traktatami UE, orzeczeniem z Maastricht BundesverfGe oraz życzeniami większości państw członkowskich. Nie zapominajmy: Francja i Holandia (dwie założycielskie członkinie UE) jasno odrzuciły w referendum ideę europejskiej konstytucji. W rezultacie pomysł na ZSE został porzucony. Przynajmniej oficjalnie.

Pomimo wszelkich starań ECB: W średnim i długim okresie [url]euro[/url] prawdopodobnie nie będzie można uratować. Kraje są zbyt zróżnicowane. Co więcej: Nie znam żadnej unii walutowej innych suwerennych państw, która długofalowo nie pękła (patrz strefa rubla, strefa korony, unia monetarna niemiecko-austriacka, unia monetarna skandynawska, unia monetarna latynoamerykańska). Co więcej, moim zdaniem już teraz negatywne skutki uboczne dopingu ze strony ECB znacznie przewyższają pozytywne efekty. Siły rozrywające system (również pomiędzy poręczającymi, współporęczającymi, wspierającymi, biorącymi i złością na warunki i wymagania) będą moim zdaniem zdecydowanie wzrastać.

Pozostaje jedno ważne pytanie za milion [url]dolarów[/url]: Jak można uratować swoje oszczędności, majątek, emeryturę w tych szalonych czasach ?!

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez 2tneub
Goldmark pisze:
Jeśli chodzi ci tylko o prolongaty, to możesz już teraz skorzystać z (przypuszczalnie) wzrostu wartości nieruchomości. Słowo kluczowe: lepsze warunki ze względu na niższy stopień obciążenia (np. w tzw. obszarze kredytów hipotecznych).

Osobiście mam luksusowy problem. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, mogę dokonać tyle dodatkowych spłat, że główny kredyt do spłaty w ciągu 15 lat, do 2028 roku. Obecnie mam obciążenie poniżej 50%. Wcześniejsza spłata kredytu głównego byłaby możliwa dopiero po około 12 latach, ponieważ wypłata pełna była stosunkowo późna.
Prolongacja będzie więc konieczna tylko dla niewielkiej części w 2025 roku lub dla kredytu KFW w 2023 roku, co można jednak w dowolnym momencie anulować w całości lub częściowo.
Tak więc wszystko jest bardzo przewidywalne.








Cytat od Goldmark

Pozostaje kluczowe pytanie za milion dolarów: Jak można ocalić oszczędności, majątek, środki emerytalne w tych szalonych czasach?!

Jeśli odłożymy kwestię domu na bok, przenoszę temat emerytury jak najdalej do przodu. Trochę pieniędzy na moją emeryturę jest obecnie inwestowanych w ETF-y, aby pozostać elastycznym, moja żona wybrała program emerytalny w ramach pracy. Reszta musi nastąpić po spłacie kredytu po 50. Ponadto, moja żona jest 5 lat młodsza ode mnie, ma wykształcenie, więc musi pracować kilka lat dłużej. To również rodzaj emerytury (przynajmniej dla mnie).

W kontekście coraz dalszego postępu cyfryzacji, a także w czasie recesji, ważne jest oczywiście zachowanie pracy. Prawdopodobnie będzie tego wymagać coraz mniej popychanych pracowników, a coraz więcej dobrze wykształconych, krytycznie myślących i elastycznych osób. Nawet jeśli nie miałem wykształcenia, na początku mojej kariery zawodowej zainwestowałem sporo czasu i pieniędzy w to, co mam nadzieję, że przyniesie korzyści na przestrzeni mojej kariery zawodowej.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez hausbauwest
tneub pisze:
Trochę pieniędzy na emeryturę inwestuje obecnie w ETF-y

Mam nadzieję, że również tutaj zainwestowałeś:

https://www.onvista.de/etf/ISHARES-C...F-IE00B4L5Y983

Jestem od 2014 roku na pokładzie po 31,50 euro / sztuka. Wolumen = 635 sztuk

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez 2tneub
Ok. 50% jest inwestowane w MSCI World, ale nie poprzez IShares. Postanowiłem podzielić środki zgodnie z propozycjami dotyczącymi portfela 3 ETF-ów, które znalazłem na forum finansowym, a następnie wybrałem sensowne i niedrogie ETF-y u swojego dostawcy depozytu. Niestety, w 2014 roku jeszcze nie byłem zaangażowany, ponieważ wtedy właśnie wprowadziliśmy się do nowego domu.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
pisze:
Dazu kommt, moja żona jest o 5 lat młodsza ode mnie, studiowała i musi pracować kilka lat dłużej. Jest to również forma zabezpieczenia emerytalnego (przynajmniej dla mnie)

Po licznych doświadczeniach w moim otoczeniu (od separacji po rozwody) nie widziałbym partnerki/ partnera już jako zabezpieczenia emerytalnego
Mimo wszystko trzymam za Was kciuki! W moich planach raczej stawiam na siebie i dążę do możliwie jak największej niezależności.

euro - jako pozbawiona odsetek waluta - straciło dla mnie swoją funkcję jako środka przechowywania wartości. Kiedy muszę dbać o zabezpieczenie na starość, chodzi przecież głównie o zachowanie siły nabywczej. Cieszę się, że kiedyś postawiłem na nieruchomości i złoto. euro masowo straciło na wartości w stosunku do klasy aktywów, jaką są nieruchomości. Podobnie jak w stosunku do ostatecznej waluty jaką jest złoto: w krótkim okresie swojego istnienia od 1999 roku (lub od 2002 roku jako gotówka) straciło około 80%. To już szaleństwo. Ale także zatrważające, jeśli spojrzymy na kierowców jadących pod prąd w EZB. Perspektywa EZB (Forward Guidance) brzmi od wczoraj: Procenty pozostaną bardzo długo na tym samym lub niższym (!) poziomie. I nawet dla zakupu obligacji nie podaje się już końca ...

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez 2tneub
Goldmark pisze:
Po licznych doświadczeniach w moim otoczeniu (od separacji po rozwody) nie traktowałbym partnerki/partnera już jako zabezpieczenia na starość

Oczywiście nie można polegać na tym, że nigdy się nie rozstaniemy. Dlatego też uśmiechnik po moim poście.

Zawsze jestem trochę sceptyczny co do złota. Niczego nie przynosi, ale najpierw kosztuje. W kryzysowej sytuacji nie można go nawet zjeść. Wiadomo, że obecnie złoto jest bardzo wysoko cenione, ale miało także już znaczne spadki. Z prawie 1400€ w 2012 roku do poniżej 900€ w 2013 roku za uncję mówi też niewiele o stabilności wartości.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Dante
tneub pisze:
W przypadku złota zawsze jestem trochę sceptyczny. Nic nie przynosi, ale najpierw kosztuje. W razie czego nie da się go zjeść. Oczywiście złoto jest obecnie bardzo drogie, ale miało też już za sobą poważne spadki. Z prawie 1400€ w 2012 roku do poniżej 900€ w 2013 roku za uncję złota, nie świadczy zbytnio o stabilności wartości.

Tak, złoto jest dosyć zmienny, dlatego widzę je podobnie do innych form inwestycji - raczej jako inwestycję długoterminową. Kupić i trzymać. Akcje, nieruchomości, fundusze ETF i inne inwestycje też nie można zjeść w razie potrzeby, a w przeciwieństwie do złota nie da się ich nawet wymienić.
Oczywiście złoto, podobnie jak inne surowce, ma swoje specyficzne ryzyka, które trzeba znać i zważyć. Ale bez ryzyka nie zajdziesz zbyt daleko.

Złoto, jak już napisałeś, nie generuje bieżących dochodów, ale osiąga zyski tylko poprzez wzrost wartości, który od 1975 roku wynosił średnio 4% rocznie. Choć to nie wystarcza do budowy majątku, to jednak w ramach mało ryzykownej części portfela może pomóc w walce z inflacją. Zdaniem mnie, zaletą złota jest również to, że czyste złoto można kupić bez podatku VAT i sprzedać po roku bez opodatkowania zysków.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
"

W przypadku złota zawsze jestem trochę sceptyczny. Nic nie przynosi, ale najpierw trzeba na to wydać. W razie potrzeby nie można tego zjeść. Oczywiście obecnie złoto jest bardzo cenione, ale miało już za sobą poważne spadki. Spadek z prawie 1400€ w 2012 roku poniżej 900€ w 2013 roku za uncję również nie świadczy zbyt pozytywnie o stabilności wartości.

Sceptycznie podchodzę także zawsze. Jednakże, jeśli chodzi o moje zabezpieczenia emerytalne, nie patrzę na krótkie okresy (takie jak twoje przykłady z lat 2012 lub 2013 - wtedy nigdy nie inwestowałbym w akcje!) a na długoterminowe trendy.



Dlatego, jeśli mam wybór między długoterminowym zaufaniem do bezwartościowej [url]waluty[/url] papierowej, która zależy od polityki (!) i banków centralnych a złotem - sprawdzonym środkiem przechowywania wartości przez tysiące lat - decyzja dla mnie jest dość prosta. Jeszcze raz: w dłuższej perspektywie wszystkie [url]waluty[/url] papierowe tracą na wartości w porównaniu do złota. Wystarczy podać dwa przykłady: kiedyś kupowałem uncje za 38 $ (obecnie > 1.500 $) lub trochę wcześniej za 27 ZAR (obecnie około 23.000 ZAR). Złoto więc rośnie w wartości w stosunku do [url]waluty[/url] papierowej (oczywiście z wahaniem, ale się wspina - jednak zawsze w długim okresie w górę). Przy czym złoto nigdy nie staje się droższe - waluta papierowa staje się tylko coraz mniej warta.



Ponieważ głównym tematem są tutaj nieruchomości (i ich finansowanie): Oczywiście ceny moich mieszkań wzrosły znacznie (przynajmniej nominalnie). Przeliczone na złoto cena jest niemal taka sama. Aby je kupić, musiałbym obecnie wydać mniej więcej taką samą ilość uncji, jak wtedy podczas zakupu.



Politykom i bankom centralnym prywatna posiadłość złota prawdopodobnie nie leży w interesie (same banki centralne gromadzą oczywiście tysiące ton), ponieważ cena złota pokazuje, jak słaba jest nasza państwowa waluta papierowa. Dlatego prywatne posiadanie złota (patrz USA) jest chętnie czasami zakazywane. Zobaczymy, kiedy to nastąpi w strefie [url]euro[/url] ..."

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez 2tneub
@Dante
Masz rację i jako składnik w dużych majątkach z pewnością jest zalecane. Wtedy koszty przechowywania rozkładają się na większą część. Przy małych ilościach opłaty za przechowywanie prawdopodobnie pochłoną 4% lub ryzykujesz całkowitą stratę przechowując w domu.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Dante

@Dante
Być może masz rację, i jako dodatek do dużych majątków jest zalecane. Wtedy koszty przechowywania rozkładają się na większą ilość. W przypadku niewielkiego majątku opłaty za przechowywanie prawdopodobnie pochłaniają 4%, lub ryzykujesz całkowitą utratę, trzymając złoto w domu.

Z powodu możliwego skonfiskowania i braku bezpośredniego dostępu nigdy nie miałbym złota przechowywanego na zewnątrz. Ogólnie rzecz biorąc, należy zastanowić się nad przechowywaniem i każdy musi sam decydować. Dla mnie ważne jest, aby jak najmniej osób wiedziało o ewentualnym posiadaniu złota, a przede wszystkim o przechowywaniu. Czy to całkowita utrata w domu, czy też skonfiskowanie przez państwo, po prostu nie ma absolutnej pewności.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez hausbauwest
Dante pisze:
W związku z możliwym wywłaszczeniem i brakiem bezpośredniego dostępu, nigdy nie przechowywałbym złota na zewnątrz. Ogólnie rzecz biorąc, trzeba zastanowić się nad przechowywaniem i każdy powinien podjąć decyzję samodzielnie. Dla mnie ważnym punktem jest to, żeby jak najmniej osób wiedziało o ewentualnym posiadaniu złota, a zwłaszcza o przechowywaniu. Czy to całkowita utrata w domu, czy też wywłaszczenie przez państwo, po prostu nie ma absolutnej pewności.

Wywłaszczenie? Jesteś może zwolennikiem Rzeszy...?

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Dante
hausbauwest pisze:
Przymusowa wywłaszczenie? Jesteś obywatelem Rzeszy czy coś w tym stylu...?

Nawet nie zbliżam się do tego, jednak historia to pokazuje. Po prostu sprawdź artykuł na Wikipedii na temat zakazu posiadania złota. Teoretyczna możliwość istnieje po prostu.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
hausbauwest pisze:
Znaczenie ? Jesteś obywatelem Rzeszy czy coś w tym rodzaju...?

Było dobre.

Wystarczy wymienić tylko dwa przykłady (zakaz posiadania złota pod groźbą kary więzienia lub obowiązkowa sprzedaż państwu po ustalonej przez państwo niskiej cenie): w Niemczech od 1923 do 1955 roku i w USA od 1933 do 1974 roku. Ponadto takie zakazy dotyczące złota i/lub konfiskatę złota miały miejsce również w innych krajach (np. w Wielkiej Brytanii i Indiach). Więc nie trzeba być obywatelem Rzeszy - wystarczy mieć elementarne znajomości historii finansów i walut...

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez StGe1973
Draghi ogłosił swoje środki i obniżył stawkę depozytową. Aby zilustrować różnicę między stopami procentowymi EBC a stopami rynkowymi, stopy procentowe na rynkach kapitałowych rosły od ogłoszenia Draghiego wczoraj...

Rynek oczekiwał znacznie więcej, a Draghi podsycał te oczekiwania. Teraz pojawiło się mniej niż oczekiwano i stopy procentowe rosną... nie będzie to trwały rozwój, ale dobrze widać różnicę między nimi...

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
StGe1973 pisze:
Draghi ogłosił swoje środki i obniżył stawkę depozytową. Aby wyjaśnić różnicę między stopami procentowymi EBC a stopami rynkowymi, stopy kapitałowe rosły od ogłoszenia Draghiego wczoraj...

Rynek oczekiwał dużo więcej, a Draghi podsycał te oczekiwania. Teraz przyszło mniej niż oczekiwano i stopy rosną... nie będzie to trwały rozwój, ale dobrze widać różnicę między tymi dwoma...

A propos stop procentowych rynkowych: Gdzie w ogóle są jeszcze jakiekolwiek stopy rynkowe, które adekwatnie odzwierciedlają ryzyko? Jeśli Francja (a nawet Grecja) mogą pożyczyć sobie znacznie taniej niż Stany Zjednoczone (patrz na obligacje skarbu amerykańskiego), to nie do końca rozumiem. Czy stopa procentowa nie powinna zawsze adekwatnie odzwierciedlać ryzyka?

Czy może po prostu zakłada się, że - poprzez złamanie traktatów UE (artykuł 123 i artykuł 125 TUE) - w razie zagrożenia EBC zawsze będzie niezgodnie z umowami wykupywać obligacje i/lub inne kraje będą zawsze niezgodnie z umowami ponosić odpowiedzialność?

Co do oczekiwań: A ja, jako laik, myślałem, że głównym zadaniem EBC jest stabilność poziomu cen (w jaki sposób by to nie zdefiniować) - a nie oczekiwania rynku...

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez StGe1973


Właśnie opropos stóp procentowych rynkowych: gdzie jeszcze można znaleźć stopy procentowe, które adekwatnie odzwierciedlają ryzyko? Jeśli Francja i Grecja mogą zadłużyć się znacznie taniej niż Stany Zjednoczone (patrz obligacje skarbowe USA), to dla mnie jest to zagadką. Czy nie powinno oprocentowanie zawsze adekwatnie odzwierciedlać ryzyko?



Czy może po prostu zakłada się, że - poprzez złamanie postanowień traktatu UE (Artykuły 123 i 125 z Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej) - w razie potrzeby EBC zawsze bezzasadnie kupuje obligacje i/lub inne państwa także bezzasadnie ponoszą odpowiedzialność?



Nawiasem mówiąc o oczekiwaniach: A ja, jako laik, myślałem, że głównym celem EBC jest stabilność poziomu cen (choć każdy może to zdefiniować na swój sposób) - a nie oczekiwania rynków…


Oczywiście, to nie zadanie EBC spełnianie oczekiwań rynku. Chodziło mi tylko o kontrast, że Draghi obniża stopy procentowe, a w odpowiedzi stopy procentowe na rynku rosną...



No cóż, ryzyko to po prostu kwestia skomplikowana. Kto naprawdę zna ryzyko? Ty na pewno nie, i ja też nie... Oczekiwania rynkowe są po prostu rodzajem inteligencji stadnej. To, czego większość uczestników rynku się spodziewa, w końcu jest tożsame z ceną akcji. Każda cena akcji jest średnią oczekiwań kupujących i sprzedających w danym momencie...



I przepraszam, przestańmy już z tym niefortunnym bezzasadnym kupowaniem obligacji. Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał to za zgodne z prawem, ponieważ EBC nie kupuje na rynku pierwotnym (co stanowi zakazaną pomoc państwu), a jedynie na rynku wtórnym. Można to omawiać lub nazwać szarą strefą, jak to, co robi EBC, ale to nie jest ani bezzasadne, ani zakazane.



Tak, zadaniem EBC jest stabilność cen. Ponieważ inflacja od dłuższego czasu utrzymuje się poniżej docelowej stopy 2%, EBC chce wygenerować inflację. Jednak EBC nie może tego zrobić bezpośrednio, tylko pośrednio. Dlatego na przykład EBC stara się zwiększyć prędkość obiegu pieniądza przez obniżenie stóp depozytowych i zwiększenie dostępnej na rynku ilości pieniądza poprzez zakupy obligacji. Oczywiście, EBC finansuje tym samym pośrednio państwa, ale zgodnie z umowami zakazana jest tylko bezpośrednia pomoc finansowa państwom... i tego EBC nie robi...

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
StGe1973 pisze:
No cóż, sprawa ryzyka jest taką kwestią. Kto naprawdę zna to ryzyko? Ty na pewno nie, ja również nie...

I przepraszam, proszę, przestań już z tym nieszczęsnym bzdurnym twierdzeniem o niezgodnych z umową zakupach obligacji. Zostały one uznane przez Trybunał Sprawiedliwości UE za zgodne z prawem, ponieważ EBC nie kupuje na rynku pierwotnym (zakazane finansowanie państwa), lecz jedynie na rynku wtórnym. Można się nad tym spierać albo uznawać to za szarą strefę, jak to robi EBC, ale nie jest to niezgodne z umową ani zakazane...

Tak, zadaniem EBC jest utrzymanie stabilności cen. Ponieważ inflacja od dawna utrzymuje się poniżej celu 2%, EBC chce wywołać inflację. Jednak EBC nie może tego zrobić bezpośrednio, a tylko pośrednio. Dlatego EBC próbuje np. podnosząc stopy depozytowe zwiększyć prędkość obiegu pieniądza, oraz zwiększyć ilość dostępnego na rynku pieniądza poprzez zakupy obligacji. Oczywiście EBC finansuje w ten sposób pośrednio państwa, jednakże zgodnie z umowami jest zabronione bezpośrednie finansowanie państw... EBC tego nie robi...

Dla mnie ryzyko głównie polega na posiadaniu waluty, którą ciągle trzeba ratować, a która dodatkowo mutuje w walutę bezodsetkową, i to od wielu lat. Nawet ja rozumiem ryzyko - i ostatnimi laty sprawdziło mi się doskonale.

Dyskusja na temat aktów ultra vires EBC byłaby zbyt długa. Tyle tylko w kontekście art. 123 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej: Oczywiście, to klasyczne omijanie przepisów, gdy kupuje się nie na rynku pierwotnym, a (jak to określają prawnicy) logiczną sekundę później na rynku wtórnym. Każdy obywatel lub każda firma zostałaby za to oczywiście pociągnięta prawnie do odpowiedzialności. Tyle tylko w kontekście art. 125 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej: Oczywiście, idea klauzuli o nieudzielaniu pomocy zostaje całkowicie podważona, gdy dokładnie ten sam i niezgodny z umową cel jest dążony przez obejście za pośrednictwem parasoli ratunkowych (oraz umorzeń długów i/lub poręczeń kosztem osób trzecich). A to bez wchodzenia w wiele innych szkodliwych konsekwencji (nadużywanie kredytów ELA do finansowania ucieczki kapitału, ogromne dysproporcje w saldach Target2 itp.).

Już sama sensowność definicji EBC (cel inflacyjny) rocznej stopy dewaluacji na średniokr. poniżej, ale blisko 2% mogłaby stanowić przedmiot gorącej dyskusji. Istnieje wielu ekonomistów, którzy obecnie uważają ten mechaniczny cel za nieodpowiedni. Jakkolwiek. Uważam to za totalną farsę. Do dzisiaj nikt nie mógł mi wyjaśnić, co EBC rozumie przez średniok. okres: Czy to 2 czy 20 lat?! Tak samo niejasny jest procent EBC poniżej, ale blisko 2%: Czy liczy się 1,6% czy musi być 1,9%?! Też tego nikt nie wie.

Moje spojrzenie: EBC stała się dawno ofiarą swojej własnej polityki. Granica między polityką pieniężną a fiskalną zatarła się, polityka pieniężna została całkowicie zpolityzowana. Teraz EBC stoi w zakładnictwie nieeuropejskiej południowej strony. Naprawdę tragiczne jest to, że nawet ta skrajna polityka pieniężna (aby wyrazić to możliwie subtelnie) nie uratuje jednolitej waluty od częstych doraźnych ratowań. Do tego czasu zwykli obywatele będą musieli zmagać się z konsekwencjami tej polityki pieniężnej, począwszy od zimnej ekspropriacji oszczędzających, po bańki cen aktywów w nieruchomościach. Możemy być ciekawi politycznych konsekwencji, patrząc na Berlin, gdzie można dostać pierwszy smak tego (ustawa o ograniczeniu czynszów, zatrzymanie wzrostu czynszów, dyskusja o eksproprijacji spółek mieszkaniowych, inicjatywa Bundesratu w sprawie przeniesienia podatku gruntowego na najemcę itp.).

Pozwolisz, że zadam jedno osobiste pytanie: Można by pomyśleć, że uważasz, iż planowa gospodarka pieniądza może przynieść dobre rezultaty…?

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez StGe1973
"Goldmark,



wiesz, twoje argumenty są po prostu przeciętnym poziomem dyskusji przy piwie. Ludzie, którzy po prostu nie mają pojęcia o bankach centralnych, dyskutują na ten temat i uważają wszystko za bzdurę, bo po prostu nie rozumieją.



Twoim podstawowym problemem i nieporozumieniem jest już nazwanie inflacji stopą dewaluacji pieniądza. To po prostu błędne. Inflacja oznacza początkowo tylko wzrost cen. Wzrost cen jest elementem koniecznym dla naszej gospodarki. Wzrost cen oznacza, że podaż w stosunku do popytu jest ograniczona. Z kolei oznacza to, że firmy mają zachętę do efektywnego wykorzystania zasobów, do prowadzenia badań i innowacji oraz do ciągłego dążenia do jak największej konkurencyjności. Dla popytu wzrost cen oznacza, że mają oni zachętę do inwestowania pieniędzy i ponownego dostarczania ich gospodarce w postaci kapitału obrotowego.



Oczywiście obok wszystkich tych efektów efektem wyższych cen jest deprecjacja pieniądza w stosunku do możliwej do kupienia ilości dóbr.



Ale to nie jest plan gospodarczy, a wręcz przeciwnie. ECB jak i państwa nie zmuszają żadnej firmy ani popytacza do określonego zachowania, ale każdy uczestnik decyduje wolno, każda firma i każdy popytacz, co chce robić.



Prawdą jest, że banki centralne i państwa tworzą zachęty: ECB poprzez cel inflacyjny, państwa np. poprzez dotacje, ulgi podatkowe itp., ale to naprawdę nie ma nic wspólnego z gospodarką planową. Obowiązkiem państwa w gospodarce rynkowej jest ustalenie ram, w tym możliwość dla państwa tworzenia zachęt w celu promowania określonych rozwojów...
"

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
StGe1973 pisze:
Goldmark,

wiesz, twoja argumentacja jest typowa dla poziomu rozmów przy barze. Ludzie, którzy po prostu nie mają pojęcia o bankach centralnych, dyskutują na ten temat i uważają wszystko za złe, bo po prostu tego nie rozumieją.

Odnośnie typowego poziomu rozmów w barze - aby zacytować cię - to takie rzeczy są dość skomplikowane. Muszę przyznać, że jestem dość prostym duchem. Jednak jeśli chodzi o finanse, to jestem dosyć bystry. Kiedy przed (!) wprowadzeniem euro przeprowadziłem małe badanie, doszedłem z kilku powodów do wniosku, że euro to błędna konstrukcja i nie ma szans na przetrwanie. Główne powody to:

1. Unie walutowe innych suwerennych państw praktycznie nigdy nie działały (strefa korony, strefa rubla, Unia Menniczna Niemiec i Austrii, Unia Mennicza Skandynawska, Unia Mennicza Łacińska itp.).

2. Rozpad następuje tym szybciej, im bardziej zróżnicowane są uczestniczące państwa. Szczególnie trudna sytuacja w strefie euro: Państwa nie tylko a) znacząco różnią się swoją siłą gospodarczą i podejściem do gospodarki, ale mają także b) zupełnie różną filozofię i tradycję walutową, czyli twardą i miękką walutę.

3. Wiele z tych krajów miało jako główny model biznesowy stałe dewaluacje własnej waluty, aby pozostać w miarę konkurencyjnymi (kurs walutowy!). Dla przypomnienia: Podczas mojej pierwszej wizyty w Grecji 1 marek niemiecki kosztował około 20 drachm, przed wprowadzeniem euro było już 170 drachm! Podczas mojej pierwszej wizyty we Włoszech 1.000 lir równało się 6 markom niemieckim, a przed wprowadzeniem euro było to już tylko 0,98 marki niemieckiej! Itd., itd. Posiadając jedną walutę, te kraje są pozbawione możliwości dewaluacji. W skrócie: Ten euro jest dla krajów nieprzystosowanych do euro zdecydowanie zbyt ciężki, czyli zbyt silny, a dla Niemiec na przykład zdecydowanie zbyt lekki, czyli zbyt słaby.

4. Ponadto takie unie walutowe innych suwerennych państw generalnie skutkują masowymi błędnymi zachętami. Słowa kluczowe: Działanie na szkodę innych, problema dobrobytu wspólnego. Osoba stosująca się do krótkoterminowego nieodpowiedniego zachowania, które jest dla unii walutowej negatywne kosztem innych, liczy na to, że w końcu inni ją wspomogą, aby ratować całą unie walutową.

Na podstawie tych badań doszedłem wtedy do wniosku, że nie chcę inwestować zbytnio w tak źle skonstruowaną walutę. Oczywiście muszę (jeszcze) trzymać trochę euro, przecież nie mogę zapłacić za pizzę szwajcarskim frankiem czy złotem. Wtedy zainwestowałem przede wszystkim w nieruchomości (mieszkania w Monachium), ale również w inne sprawdzone aktywa, takie jak złoto.

Może cię zainteresuje: Mądry kolega z pracy (prof. dr dr) twierdził wtedy, że nie mam pojęcia, i dokładnie twoje sformułowanie poziom rozmów przy barze również padło. Oprócz etykietek typu przeciwnik Europy, fetyszysta niemieckiej marki, staroświecki, zacofany, niemodny itp.

Jakkolwiek. Gdy porównam nas oboje dzisiaj (wspomniany kolega trzymał dalej swoje niemieckie obligacje rządowe, obligacje hipoteczne, książeczki oszczędnościowe i dwa ubezpieczenia na życie), to moje oceny i decyzje z tamtego czasu wypadają trochę lepiej. Ten trochę to gdzieś w okolicach czterech do pięciu razy. Brak zmian w zasięgu wzroku - raczej różnica będzie się jeszcze pogłębiać.

Więc, drogi StGe1973, chętnie podejmuję na siebie etykietki poziom rozmów przy barze albo po prostu nie mam pojęcia - o ile nadal moje finanse i bilans majątku są w porządku

Zatem nie wykluczone, że tym razem również - tak jak w 1999 roku - będę ponownie miał rację?!

Nawiasem mówiąc: Plan gospodarczy nigdy nie działał. Dotyczy to więc również planu gospodarki pieniężnej. Zobaczymy więc, co zrobi ECB, jeśli naprawdę wkrótce nadejdzie recesja... zużyła już (prawie) całą amunicję na ratowanie źle skonstruowanej strefy euro ...

Coraz większe obawy niż o jednolitą walutę i ECB mam obecnie o skutki uboczne tej polityki pieniężnej (m.in. skutki rozdziałów społecznych). Po pierwsze, skutki uboczne leczenia dawno przekraczają korzyści, po drugie, ten absurd w końcu będzie miał implikacje polityczne (już teraz wystarczy spojrzeć na bańki cen majątku, np. nieruchomości, i na dyskusje na ten temat w Berlinie - planowanie gospodarcze zawsze prowadzi do dalszego planowania gospodarki, bo niepożądane skutki pierwszej ingerencji trzeba zwalczyć kolejną ingerencją).

Ale teraz praca woła coraz głośniej...

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez brainy
Znam to. Zostałem już wielokrotnie głęboko obrażony z powodu moich stałych poglądów przez lata. Ale ostatecznie zostałem rekompensowany finansowo.

1. Stąd pytanie o możliwy dolny pułap odsetek?

Wyraźnie go nie ma. Wydaje się to działać tak jak Celsius i Fahrenheit. Zero nie jest prawdziwym zerem.


2. Jeśli trudności z inwestowaniem będą nadal narastać, czy więcej pieniędzy nie zostanie zainwestowanych w nieruchomości (pęcherz cenowy będzie nadal napompowany)?

To zależy.
Osobiście nie uważam tzw. bańki nieruchomościowej za coś strasznego. Często uważam, że jest to spowolnienie, które trzeba nadrobić. Dlaczego cena za metr kwadratowy w Berlinie nie mogłaby być taka sama jak w Paryżu czy Londynie (około 10 tys. EUR / mkw)?
To nie może wynikać z faktu, że tam mieszkają niewłaściwe osoby i prowadzą niepotrzebne walki. To, choć na razie długotrwały, przejściowy problem. Do Berlina zaczynają przeprowadzać się coraz więcej osób realizujących swoje cele zawodowe.
Trzeba przyznać, że Monachium i Hamburg są już dość drogie. Tam wzrost cen w przyszłości moim zdaniem będzie raczej umiarkowany.


3. Czy banki w końcu zaakceptują nawet tak niskie stopy procentowe (i wszelkie koszty/regulacje), aby pozbyć się po prostu pieniędzy (z powodu negatywnych stóp procentowych)?

Część pierwsza zdania: Muszą to niestety zrobić. Super Mario znalazł w końcu niestosowną następczynię w osobie Christine Lagarde. Więc na kolejne 8 lat będzie tak jak do tej pory.
Część druga zdania: To nie jest pytanie. Banki mogą postępować na przykład w ten sposób: https://www.finanz-szene.de/banking/...en-sparkassen/

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez StGe1973
Goldmark,

wiesz, że takie dyskusje nie mają sensu. Po prostu paplasz jakieś argumenty, których nawet w najmniejszym stopniu nie rozumiesz...

NIGDY i NIGDZIE na tej Ziemi nie było ani nie istnieje jednorodnej strefy walutowej. Nawet w naszym małym państwie, Niemczech, takiej nie ma. Istnieje Bawaria i Saara, Badenia-Wirtembergia i Turingia. To samo dotyczy Francji, Stanów Zjednoczonych i każdego innego państwa na Ziemi. Wszystkie te państwa miały lub mają poziom stóp procentowych i walutę, mimo że ich struktura gospodarcza jest niezwykle zróżnicowana.

Wszystko inne, co wymieniasz, to problemy, z jakimi boryka się KAŻDA strefa gospodarcza na tej planecie. Niestety jednak zupełnie nie rozumiesz podstawowego problemu strefy [url]euro[/url]...

I przepraszam, ale takie rzeczy jak to, co kupiłeś lata temu i czy na tym zarobiłeś, to dla mnie typowy poziom rozmów przy piwie. Nikt tego i tak nie zweryfikuje, ale zawsze znajdą się ludzie, którzy kompletnie nic nie kumają, a chcą udowodnić, jak to są supermanagerzy inwestycyjni. Po prostu nudzi mnie to zajadle...

Ale jeśli chcesz zrozumieć kilka podstawowych rzeczy, pomyśl choćby o tym, dlaczego Chiny, USA czy Rosja funkcjonują z jedną walutą (które czasami mają większą liczbę ludności, większe obszary i o wiele większe zróżnicowanie niż strefa [url]euro[/url]) i dlaczego strefa [url]euro[/url] faktycznie ma problem...

Jeśli naprawdę to zrozumiesz, będziemy mogli porozmawiać o subtelnościach, takich jak ryzyko moralne, polityka pieniężna banków centralnych, inflacja czy inne subtelności...

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
StGe1973 pisze:
Goldmark,

wiesz, że tego rodzaju dyskusje nie prowadzą do niczego. Po prostu powtarzasz jakieś argumenty, których nie rozumiesz nawet w najmniejszym stopniu...

Nigdy i nigdzie na tej Ziemi nie istniała i nie istnieje jednolita strefa walutowa...

I przepraszam, ale to, co kupiłeś kiedyś czy nie, oraz jakie zyski osiągnąłeś, to dla mnie typowy poziom rozmów przy barze. Tak czy inaczej nikt nie może tego zweryfikować, ale zawsze pojawiają się ludzie, którzy absolutnie niczego nie rozumieją i przy tym potrzebują udowadniać swoje rzekome zyski i wspaniałe inwestycje. Takie sprawy są po prostu nudne...

Jeśli faktycznie zrozumiałeś to, co powiedziałem, możemy porozmawiać o subtelnościach jak Moral Hazard, polityka monetarna banków centralnych, inflacja czy inne zagadnienia...

W latach 1999/2000 zwyczajne powtarzanie opinii w moim otoczeniu kończyłoby się na euforii euro - ale wtedy przyjąłem zupełnie przeciwną postawę. Dzięki Bogu! Musiałem wtedy wysłuchać podobnych komentarzy jak teraz od Ciebie. W perspektywie czasu nawet moje najgorsze obawy dotyczące euro zostały przewyższone przez rzeczywistość

Oczywiście istnieją duże różnice także np. w USA - ale nie tak diametralnie różne i suwerenne państwa (!) o zupełnie odmiennym podejściu do gospodarki pod jednym dachem jednej waluty. Wystarczy porównać: Francję kontra Wielka Brytania. Jedno państwo etatystyczne, scentralizowane, prawie socjalistyczne - drugie liberalne, libertarianistyczne, prawie wolny rynek. Jak to ma się do siebie w UE? Cóż, Brytyjczycy i tak zachowali funta. A ogólnie rzecz biorąc, to relacje między Brytyjczykami a UE mogą się wkrótce zakończyć. Mówimy o Brexicie

Ja osobiście wolałbym mieć jeszcze dość solidną walutę jak dawną Markę Niemiecką i także oprocentowanie - wtedy nie musiałbym borykać się z wynajmem mieszkań, przechowywaniem złota itp. O co chodzi z nudne - wzrosty majątku nigdy mnie nie nudzą

Przepraszam, że tak mało rozumiem. Skoro Ty zdajesz się być w tym temacie ekspertem, może byś mógł mi to wytłumaczyć:

1. Skoro euro to taka dobra i stabilna waluta, dlaczego ciągle musi być ratowane?
(Lagarde: Musieliśmy złamać wszystkie zasady, żeby ratować euro, Draghi: Zrobię wszystko, żeby ratować euro, tarcze ratunkowe, oddzielanie całych państw od rynku za pomocą EBC itp. itp.). Nie przypominam sobie, żeby Marka Niemiecka czy Szwajcarski frank musiały być ciągle ratowane. A Ty?

2. Skoro stopa procentowa jest obecnie ponoć tak niska z powodu warunków rynkowych (podaż/popyt), dlaczego EBC musi ją ciągle obniżać, zamiast zostawić to rynkowi?

3. Dlaczego teraz kraje takie jak Rumunia, Bułgaria i Bałkany chcą i powinny przyjąć euro - podczas gdy kraje takie jak Szwecja i Dania do dzisiaj go nie wprowadziły? Jeśli ta jednolita waluta jest tak wspaniałym projektem? To dlaczego inne kraje nie starają się o wprowadzenie euro, na przykład Norwegia. Czy Brytyjczycy. Czy Szwajcaria... Myślę, że Szwajcarzy nie mogą doczekać się referendum zniesienie franka na rzecz euro

Skorzystałem z okazji, że mam teraz szansę porozmawiać z takim specjalistą jak Ty, więc chciałbym skorzystać z Twojej wiedzy. Dlatego proszę o zrozumienie dla tych trzech pytań, które mnie nurtują.

Czekam z ogromnym zainteresowaniem na Twoje odpowiedzi.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
brainy pisze:
Znam to. Również zostałem głęboko obrażony przez lata z powodu moich stałych poglądów. Ale oczywiście zostałem rekompensowany finansowo.

1. Stąd moje pytanie o możliwy dolny poziom odsetek?

Wyraźnie go nie ma. To wydaje się być jak stopnie Celsjusza i Fahrenheita. Zero nie jest właściwym zerem.


2. Jeśli niedobór inwestycji nadal będzie wzrastał, czy więcej pieniędzy nie popłynie również do nieruchomości (bańka cenowa będzie dalej pompowana)?

To zależy.
Uważam, że nazywanie tak zwanego bańki nieruchomościowej za coś złego jest przesadzone. W wielu miejscach można to nazwać raczej koniecznością do nadrobienia zaległości. Dlaczego w stolicy Berlinie nie ma mieć takiej samej ceny za metr kwadratowy jak Paryż czy Londyn (około 10 tys. EUR za mkw)?
Nie można tego zrzucać na mieszkańców, którzy maja tam swoje miejsce zamieszkania i mogą prowadzić pokazy. To jest problem, który chociaż jeszcze potrwa, jest przejściowy. Do Berlina zaczynają przeprowadzać się coraz więcej osób o wysokich kwalifikacjach.
Trzeba przyznać, że Monachium i Hamburg są już bardzo drogie. Tam wzrost cen przyszłościowo będzie raczej umiarkowany.


3. Czy banki w końcu zaakceptują jakikolwiek, nawet bardzo niski, poziom odsetek (i jakiekolwiek koszty/regulacje), aby po prostu pozbyć się pieniędzy (z powodu ujemnych odsetek)?

Część 1 zdania: Muszą, jak to się mówi. Super Mario znalazł w końcu z Christine Lagarde równie niegodną następczynię. Tak więc na kolejne 8 lat pozostanie to takie, jakie jest.
Część 2 zdania: To pytanie nie jest do końca zasadne. Banki mogą postępować na przykład w ten sposób: https://www.finanz-szene.de/banking/...en-sparkassen/

@brainy: Niestety teraz muszę zadzwonić. Odezwę się wkrótce, aby bardziej szczegółowo odpowiedzieć. Dziękuję już teraz za Twoją odpowiedź.

Przynajmniej jeden sojusznik i współuczestnik! Tyle mogę powiedzieć: Nawet w tych finansowych kwestiach „kto się śmieje ostatni, śmieje najlepiej”. Poza tym: To ja decyduję, kto może mnie poważnie obrażać - StGe1973 zdecydowanie nie jest na tej liście.

A propos: Twoje podpisy są genialne!!! I wiele mówią o naszym kraju...

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez StGe1973
Goldmark, nie jest moim zadaniem udzielać ci korepetycji. Czytaj dobre książki, studiuj ekonomię lub jeźdź na wieczorne kursy dotyczące gospodarki ogólnie pojętej. Tylko proszę, proszę, nie korzystaj z internetu. Istnieją oczywiście dobre strony, ale przynajmniej w zarysie powinno się umieć odróżnić dobre strony od złych. Ty tego nie potrafisz, a niestety złe strony są regułą, a dobre stanowią wyjątek. Na złych stronach ludzie z małą wiedzą (lub też z interesami finansowymi wbrew swojej lepszej wiedzy) starają się sprzedawać bardzo nieuważnym ludziom jakieś bzdury jako rewolucyjne odkrycie i prawdę. To, co piszesz, to od początku do końca powtórzona bzdura bez jakiegokolwiek sensu. Spójrz sobie na zróżnicowanie w USA. Ekstremalnie liberalna Kalifornia lub Nowy Jork i przeciwieństwo - praktycznie fundamentalistyczne stanu w Midwest. A Chiny: Region o mocy gospodarczej na wschodnim wybrzeżu, z potencjałem zdetronizowania USA jako głównej potęgi gospodarczej za wiele lat, i reszta Chin z migracją pracowników, praktycznie trzeciorzędne państwo. Takie różnice jak w USA (kulturowo) lub Chinach (ekonomicznie) nie istnieją w UE czy strefie [url]euro[/url]. Mogę odpowiedzieć na Twoje pytania, ale albo nie zrozumiesz odpowiedzi albo ich nie zaakceptujesz. Żeby uzyskać porównanie do matematyki: Zadajesz pytania dotyczące całkowania, a nie potrafisz nawet podstawowych działań matematycznych. To po prostu nie działa. Ale jeśli Cię to tak interesuje: 1. [url]euro[/url] ma podstawowy błąd konstrukcyjny, można powiedzieć, że unia walutowa została wprowadzona tylko w połowie. Dlatego poszczególne kraje są podatne na ataki rynków finansowych, które je dokonują, ponieważ mogą na tym zarobić. 2. Jeśli EBC obniża nocne stopy procentowe dla banków, to ma to niewiele albo zupełnie nic wspólnego z długoterminowymi stopami procentowymi. Prawdą jest, że stopy procentowe rynkowe w cenie uwzględniają agresywność EBC w oczekiwaniach (ponieważ na tej podstawie dokonuje się wniosków dotyczących przyszłej agresywnej lub mniej agresywnej polityki pieniężnej) i reagują na to. To jest w przybliżeniu jak Trabant i bolid Formuły 1. Tak, oba są autami z 4 kołami, ale zupełnie różne rzeczy. 3. [url]euro[/url] ma swoje słabości, bez wątpienia. Niemniej jednak uważam, że [url]euro[/url] jest dla nas niezbędne. UE jest karłem militarnym w porównaniu z Rosją, USA lub Chinami. Jedyną możliwością, abyśmy mogli realizować nasze interesy albo przynajmniej rozmawiać na równi z partnerami, to gdy cała siła gospodarcza UE może być użyta jako karta w negocjacjach. Co do państw: zawsze jest to decyzja indywidualna i w dużej mierze historyczna. Brytyjczycy nigdy nie postrzegali siebie jako Europejczyków kontynentalnych, lecz jako globalną, niezależną moc, czym oczywiście od dawna nie są. Po prostu ich ideą jest bliska współpraca, ale zachowanie maksymalnej niezależności. Szwajcaria zawsze była swoistym przypadkiem, zasługującym na uznanie za neutralność i niezależność, co pozwoliło im uniknąć wielu cierpień np. podczas II wojny światowej. Nie chcą tego zrzec. Państwa nordyckie zawsze tkwiły pomiędzy blokami siły NATO i Układu Warszawskiego. Ich taktyką zawsze było zbliżanie się jak najbardziej do NATO i Europy, unikając przy tym zainicjowania masowych konfliktów z ZSRR/Rosją oraz oficjalnie pozostając niezależnymi w stosunku do Rosji. Ale wszystkie te kraje są częściowo członkami strefy Schengen lub np. Szwajcaria poprzez specjalne umowy jest tak ściśle związana z UE czy [url]euro[/url], że gdyby [url]euro[/url] upadło, wszystkie te kraje by upadły razem z nim. Widać to doskonale na przykładzie Brexitu, jak połączone są gospodarki, jak powiązany jest system bankowy itp., że Brexit bez szkody dla UE i jeszcze większej szkody dla WB już nie jest możliwy. Chyba że zaraz po Brexicie albo po okresie przejściowym wejdą w życie rozległe i wszechstronne porozumienia, które pozwolą gospodarce WB pozostać zintegrowaną z gospodarką europejską.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Goldmark
"@StGe1973,



było to po prostu moje zamiary przed wprowadzeniem [url]euro[/url] - zabezpieczenie moich oszczędności i majątku. Moje zabezpieczenie emerytalne było wtedy już ustalone. Dlatego krótko zająłem się sprawą [url]euro[/url]. Wyniki mojego badania były przytłaczające. Moje wnioski wtedy: [url]euro[/url] to błędna konstrukcja. Następnie pojawiło się pytanie, jak mogę chronić się przed tym eksperymentem walutowym. Nic więcej i nic mniej. Pytania i odpowiedzi były wtedy naprawdę proste. Co jest prawdziwym, czyli ostatecznym pieniądzem? Tak trafiłem na złoto i znacząco zwiększyłem moje zasoby wtedy. Lub: Czego ludzie zawsze potrzebują? Tak trafiłem na temat mieszkań i nieruchomości itp. I w przypadku upadku [url]euro[/url] otrzymam moje czynsze w koronach, frankach, guldenach lub czymkolwiek innym wtedy będzie walutą. Takie były moje myśli. I w końcu wszystko działało znakomicie. W przeciwieństwie do [url]euro[/url].



Nie chciałem studiować ekonomii ani uczęszczać na wieczorne kursy ekonomiczne - chciałem wtedy po prostu zabezpieczyć się przed [url]euro[/url]. Poważnie finansowa samoobrona więc. Jeszcze raz: To były moje decyzje już 20 lat temu. Nie mówiąc już o powtarzaniu za kimś.



A propos: Twoja arogancja - można by mówić o patologicznej hibrze - jest naprawdę zdumiewająca. Pomijając obelgi. I inne brednie i splątanie. Cytat StGe1973: To, co piszesz, to od początku do końca powtórzony nonsens bez żadnego sensu. Żeby Cię wziąć poważnie: Czy istnieje nonsens z sensem?



W innym miejscu piszesz, że kraje nordyckie nie wprowadzają [url]euro[/url], aby nie wywołać ogromnego gniewu Rosji i pozostać oficjalnie niepodległe. Przysłowiowy sztos. Należą do UE i faktycznie powinny to zrobić. Ludność tam po prostu tego nie chce. Przypomnijmy sobie: W Szwecji przeprowadzono własne referendum w sprawie wprowadzenia [url]euro[/url], które zakończyło się klęską. Oczywiście, łatwiej jest pisać, nieobciążonym i beztroskim o wiedzę.



Z mojej strony, zamknę to i zakończę tę dyskusję (jeśli w ogóle można to tak nazwać).



Jeśli chodzi o mnie, będę nadal kierować się moją ogólną strategią, która działała świetnie od 1999 roku. Mimo to życzę Ci powodzenia w sprawach finansowych i zabezpieczeniu emerytalnym. Naprawdę będziesz tego potrzebował.



Cześć
"

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez StGe1973
Goldmark pisze:
@StGe1973,

Jaka jest właściwa, czyli ostateczna waluta? Dlatego zdecydowałem się na złoto i wówczas znacząco zwiększyłem moje zasoby. Albo: Czego ludzie zawsze potrzebują? Dlatego zwróciłem uwagę na temat mieszkalnictwa i nieruchomości itp. A w razie upadku euro będę otrzymywał czynsze w koronach, frankach, guldenach lub w jakiejkolwiek wówczas walucie. Takie były moje myśli. I to ostatecznie świetnie działało. W przeciwieństwie do euro.

Ciao

Dokładnie o to chodzi, o ten nonsens, który czytasz na co drugiej stronie internetowej zajmującej się tym tematem. Złoto to pieniądz, NIE. To kompletny nonsens. Złoto to waluta zastępcza i wymaga istnienia stabilnej i wartościowej waluty. Jeśli euro upadnie, to jen, dolar itp. także upadną, ponieważ sieć (czy globalizacja) systemu bankowego i pieniężnego jest wszechstronna.

Ten nonsens piszą ludzie, którzy, bazując na przeszłych kryzysach walutowych, wyciągają wnioski dotyczące potencjalnego kryzysu euro, nie zdając sobie sprawy, że będzie to zupełnie inny rodzaj kryzysu. Wszystkie dotychczasowe kryzysy były lokalne, np. Wenezuela, Argentyna itp. Tak, w takich sytuacjach złoto jest całkowicie odpowiednie, ponieważ zawsze możesz wymienić złoto na dolary i za nie kupić wszystko w Argentynie lub Wenezueli. Ale czy wiesz, ile warte jest złoto naprawdę w prawdziwym kryzysie, gdy nie ma już walut? Nic, złoto to luksusowy towar, którego nikt nie potrzebuje w kryzysie. Czy wiesz, co działo się u nas po wojnie, czyli po reformie walutowej? Mieszczanie chcieli wymieniać łańcuchy złote na kilka jabłek, tyle było warte złoto wtedy...

A co z twoimi nieruchomościami? Wiesz przecież, że u nas po reformie walutowej nieruchomości zostały obciążone kredytami przymusowymi? Mimo to nieruchomości są sensowne, ale nie otrzymasz czynszów w kryzysie...

Wiesz, powiedziałem ci już, co rzekomo kupiłeś lub nie 20 lat temu, i jakie (rzekome) zyski uzyskałeś, to może być prawda, a może nie. Moje doświadczenia z ludźmi zawsze były takie: Ten, kto musi przechwalać się rzekomymi zyskami, ma taką potrzebę. Ten, kto faktycznie je odnosi, nie musi tego robić.

Dziękuję za życzenia odnośnie mojego zabezpieczenia emerytalnego. Ale nie martw się... myślę, że jesteśmy bardzo dobrze przygotowani.

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez tomy778
Ciekawa dyskusja i oczywiście różne punkty widzenia.
Słusznie powiedziałbym, że nie ma jednej ostatecznej drogi. Każdy z nas ma inną zdolność do podejmowania ryzyka i zupełnie inną wiedzę na temat różnych rynków dóbr materialnych itp..

W przypadku globalnego kryzysu, czyli gdyby wszystkie [url]waluty[/url] miały spaść na ryj, złoto również nie miałoby wartości, ponieważ nie można by z nim nic zrobić. Wtedy puszka piwa byłaby bardziej wartościowa.

Jednak jeśli dojdzie do takiej sytuacji, że wszystko idzie na dno, czyli waluta, przymusowe wywłaszczenia itp... To będziemy mieli zupełnie inne zmartwienia niż emerytura itp....

Sam inwestuję prawie wyłącznie w nieruchomości, bo jestem zdania, że jest to podstawowa potrzeba. Ze względu na powolną budowę, brak rzemieślników i imigrację do Niemiec, mieszkania staną się coraz rzadsze lub zajdzie przesunięcie, ponieważ większość imigrantów będzie przenosić się do tańszych miejsc, a inni będą stopniowo awansować...

Nie wierzę w kryzys, jaki niektórzy tutaj przewidują, bo twierdzą, że stoją po stronie obfitego kapitału. Nikt nie chce tego widzieć, a ten, kto ma naprawdę dużo kapitału, życzę mu powodzenia. W najlepszym przypadku będzie mógł sobie nimi tylko otrzeć tyłek, ponieważ prawie nic nie będą warte. Kiedyś w dzieciństwie doświadczyłem takiej hiperinflacji w Polsce. Zwycięzcami byli wszyscy z długami...

Re: Czy istnieje naturalne dolne ograniczenie stóp procentowych dla kredytów hipotecznych?

Napisany przez Dante
To może być interesujące także w kontekście kryzysu pieniężnego. Jeśli taki nastąpi i wszelkie formy pieniądza stracą na wartości, to może być tylko kwestia czasu, zanim zostanie ustanowiony nowy punkt zerowy i wdrożony nowy system pieniężny. Powiedzmy, że taki kryzys trwa 5 lat. Przechodząc przez niego i posiadając wcześniej znaczną ilość złota, złoto znów zyska na wartości, a Ty stoisz lepiej niż większość innych. Oczywiście wymaga to tego, aby w trakcie kryzysu nie wymieniać złota na inne dobra.

Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z kryptowalutami […]

Uważasz więc, że podczas studiów dualnych zarobisz[…]

Do limitu ryczałtu nie płacisz żadnych podatków. J[…]

Dziękuję bardzo!

Odwiedź naszą stronę z aktualnościami ze świata