Prawdziwa historia (z Szwajcarii):
Znajomy został potrącony przez kierowcę samochodu.
Szedł środkiem ulicy z powodu budowy.
W rezultacie musiał przejść operację kolana.
Wypadek został zarejestrowany.
Kiedy zapytał później, jakie były konsekwencje dla kierowcy, dowiedział się, że nie było żadnych.
Kontynuując pytania, dowiedział się, że kierowczyni była przyjaciółką policjanta.
Operacja kolana zakończyła się pełnym sukcesem, a SUVA pokryła koszty. Był na emeryturze, więc nie stracił cennego czasu. Ale oczywiście cierpiał ból.
Zdecydował się nie podejmować dalszych kroków. Myślał jednak, że nie było miłe, że kobieta nie zapytała o jego stan. Myślę, że trzymała pewną dystans do sprawy.
Czy to w porządku? Dlaczego robić zamieszanie, skoro nie było praktycznie żadnych szkód? To był po prostu wypadek, który może przytrafić się każdemu.
Znajomy myślał dalej, że otrzymałby niewielkie odszkodowanie i nie chciałaby kłócić się ze znajomą policjanta.
Jej
ubezpieczenie prawdopodobnie by zapłaciło, ale dla niej byłoby to niewygodne.
W Ameryce taka sytuacja z pewnością zakończyłaby się procesem sądowym.
Ale nie chcemy zbędnych sporów, prawda?
Solidarność społeczna jest tu ważniejsza.
Lancelot