Cześć zawsze pragnienie dalekich podróży,
Twoje obliczenia są poprawne, ale odradzam Ci podjęcie tego ryzyka.
Przykro mi, że u Ciebie wszystko poszło nie tak, i że musisz już teraz zapłacić w przyszłym roku. Ja również wiele straciłem, ale przynajmniej moja
kredyt będzie wymagalny dopiero za wiele lat.
Gdybym dzisiaj był w Twojej sytuacji, zrobiłbym następujące rzeczy (nawet jeśli oznaczałoby to ponowne zadłużenie się na kilka lat). Najpierw opiszę, co bym zrobił, a następnie podam uzasadnienie:
================================================== ====================
Co bym zrobił:
==================
Załóżmy, że masz obecnie
kredyt w wysokości 130 000,-CHF (=obecnie około 124 000,-
euro) oraz 100 000,-
euro oszczędności. Omówiłbym z bankiem następujące kwestie:
Chciałbyś natychmiast przerzucić na
euro bez dodatkowych opłat i spłacić od razu 70 000,-
euro. Pozostałby Ci wtedy zapas w wysokości 30 000,-
euro. Pozostała część
kredytu - czyli 54 000,-
euro - zostanie spłacona w ratach przez co najmniej 10 lat. Przy wysokiej stałej stopie oprocentowania 3% (lepiej byłoby mniej) byłoby to około 54000*1.03^10 / 120 = 605,-
euro miesięcznie. Dzięki oszczędnościom w wysokości 30 000,-
euro nie musisz przez najbliższe 4 lata wpłacać dodatkowych pieniędzy - ale możesz wykorzystać ten czas, aby zarabiać więcej. Jeśli miesięczna rata 605,-
euro jest dla Ciebie zbyt wysoka, spróbowałbym spłacić tyle, aby na końcu było to kwota, którą miesięcznie jesteś w stanie sobie pozwolić.
Jeśli przeanalizujesz przykład z natychmiastową spłatą 80 000,-
euro, otrzymasz:
20 000,-
euro oszczędności
44000*1.03^10 / 120 = 492,-
euro miesięcznie spłaty oraz 40 miesięcy na zarobienie pieniędzy przed koniecznością dopłacenia na
konto.
Jeśli przeanalizujesz przykład z natychmiastową spłatą 90 000,-
euro, otrzymasz:
Pozostaje 10 000,-
euro oszczędności
34000*1.03^10 / 120 = 381,-
euro miesięcznie spłaty oraz 26 miesięcy na zarobienie pieniędzy przed koniecznością dopłacenia na
konto.
Dlaczego bym to zrobił:
=======================
Twoje obliczenia dotyczące zakupu i późniejszej sprzedaży
dolarów mają sens - ale to ryzykowna spekulacja. Z dzisiejszej perspektywy, wszystko wydaje się wskazywać na osłabienie
euro: Grecja rzeczywiście sprawia problemy, i jeśli nie znajdzie się rozwiązanie, a Grecja rzeczywiście opuści UE, mogą to zrobić także Włochy, Hiszpania i każdy inny niezadowolony kraj. To oznaczałoby swobodne upadanie - i twoje dolary nagle byłyby znacznie więcej warte.
Szczególnie nikt nie zakłada, że Grecja zbankrutuje - ale taka możliwość istnieje - obecnie trwa zacieśniona gra. Ponadto do września 2016 roku Europejski Bank Centralny planuje odkupić fałszywe papiery wartościowe o wartości 60 miliardów
euro - także to osłabiłoby
euro.
Gospodarka w Niemczech wydaje się jednak powoli nabierać rozpędu - reszta UE nie nadąża - ale jeśli okaże się, że wszystko idzie lepiej niż się spodziewano,
euro może ponownie umocnić się wobec dolara.
ALE: OBECNIE WSZYSCY mówią o paros to parity EUR/
USD - to wiedzą także duzi spekulanci, którzy mogą poruszać rynkiem (i obok tego już wielokrotnie wzięli nam dużo pieniędzy). Nawet jeśli
dolar jest teraz silny - Stany Zjednoczone są największym dłużnikiem na świecie i nigdy nie będą w stanie spłacić swoich długów.
Dolar jest teraz silny tylko dlatego, że
euro jest słabe -
dolar jest po prostu lepszą z dwóch złych walut.
Dlatego Rezerwa Federalna USA teraz nie będzie podwyższać stóp procentowych, co było zaplanowane, ponieważ to osłabiłoby
dolar dalej.
Z tego powodu (co najmniej taka jest powszechna opinia)
dolar w ciągu ostatnich 5 dni wzrósł o około 3%, z 1,05
euro 16 marca do dziś 1,08
euro. Stany Zjednoczone nie będą chciały mieć tak silnego dolara długoterminowo, ponieważ straciłby konkurencyjność na tle Europy, a gospodarka ucierpiałaby.
Więc nie ma tylko powodów, które przemawiają za umacniającym się dolarem, ale także dwa wyżej wymienione, które temu przeczą:
1. Rezerwa Federalna USA sama, by osłabić dolara i w ten sposób wesprzeć gospodarkę i
2. Spekulanci walutowi na dużą skalę, dla których ludzie nie mają znaczenia
To tylko moja rada - decyzja zawsze należy do Ciebie!
Naprawdę NIKT nie wie, gdzie zmierza
euro,
dolar czy jakakolwiek inna waluta - zawsze są tylko wskazówki, dokąd można się udać.
Nie odważyłbym się zainwestować całego zabezpieczenia kredytowego w
waluty i ponownie podjąć ryzyko straconych pieniędzy. I właśnie w tym tkwi główne przesłanie: byłoby zbyt wiele strachu o moje istnienie w przypadku sugerowanej przez Ciebie spekulacji.
Jeśli coś pójdzie nie tak w spekulacji walutowej, wiesz, że znowu niektórzy bogaci stali się nieco bogatsi - a Ty straciłeś swoje istnienie. Od czasu upadku szwajcarskiego franka nie podejmuję większego ryzyka - żadne z moich strat nie było nawet w połowie takie, jak ta, którą poniosłem z tego
kredytu.
A jeśli już podejmuję ryzyko, to przynajmniej nigdy nie oddaję go ponownie w ręce banku lub doradcy finansowego.
Jeśli
dolar wróci do poziomu 1,1
euro i zostanie Ci pewna kwota, którą możesz częściowo stracić, wypróbuj swoją spekulację z tą kwotą.
Dolar nie osiągnie tak szybko poziomu 1,2 (co oznaczałoby utratę 9% inwestycji) i możesz sobie założyć limit na poziomie 1,15 i natychmiast sprzedać.
Nigdy nie rozbiegaj się za stratami - gdy osiągnięta zostanie wartość 1,15, należy sprzedać!
Przykład: przy kursie 1,1 kup 5500,-
euro 5000,-
dolarów i do maksymalnie 1,15 sprzedaj za 4782,-
euro - strata 218,-
euro.
Jeśli
dolar zacznie zmieniać kierunek - czyli np. spadnie do 1,-
euro - sprzedaj 5500,-
euro - zysk 500,-
euro.
Koniecznie dowiedz się o opłatach za wymianę walut w banku - jeśli są zbyt wysokie, spekulacja nie będzie opłacalna.
Ale proszę, nie ryzykuj całego zabezpieczenia!
Serdeczne pozdrowienia