Przepraszam, ale jestem znanym zwolennikiem innego zdania. Chociaż w dużej mierze mogę podążać za Twoim zdaniem.
Powód ma jednak ten problem, że powinien konkretnie wykazać, że bank pobrał więcej korzyści niż kolportowane 2,5% ponad BZ. Tylko jak ma to zrobić? Na pytanie o to sędziów z OLG N np. otrzymasz unikająca odpowiedź, że musisz się posługiwać wyrokiem. Dziękuję bardzo.
Ponadto ci, którzy wcześniej deptali prawa konsumentów, teraz się upierają i odmawiają współpracy. Chociaż ustawa jest ustawowa i sami ją wpisali do swoich WRB. Ale odmawiają cofnięcia lub pomocy. Nadużycie prawa.
W ramach podziękowania, w sprawie cofnięcia przez sądy w każdy sposób próbuje się wcisnąć dowolny zarzut, który tylko korzysta z banku. Oczywiście, WRB jest błędna, WR jest skuteczny, więc trzeba chronić bank w inny sposób, ponieważ już traci pieniądze, jeśli musi wypuścić kogoś z umowy bez VFE, z własnego winy.
Dyskusję o 2,5% lub 5% ponad stopę bazową mogę zrozumieć, choć nie akceptuję. Ponieważ nie powinno to iść kosztem powoda, gdy nie można osiągnąć porozumienia w kwestii jednolitego orzecznictwa. Stąd moje nowe podejście z zakresem odsetek i zyskiem z odsetek. Czy to zostanie ocenione jako konkretny wniosek, czy też ponownie wymyśla się coś innego.
W każdym razie 2,5% powyżej stopy bazowej są teraz coraz częściej brane pod uwagę. Zakładam, że jest to związane z nowym Palandtem, w którym Grüneberg dodał zastrzeżenie „, inaczej dla
kredytów hipotecznych”...dotyczące korzyści i przypuszczenia o 5% powyżej stopy bazowej.
Ale... jeśli bank pomimo swojego nadużywania prawa, czyli odmowy współpracy w cofnięciu, nadal dostaje odsetki z kontraktu, to jest to naprawdę trudne do zaakceptowania. Po dokonaniu skutecznego odrzucenia prawidłowego odwołania kredytobiorca mógłby przeszczepić znacznie taniej, jednak tutaj w ogóle tego nie uwzględniono.
Oznacza to wprost, że bank jest nagradzany za swoje nadużywanie prawa i bezprawne postępowanie. Nie tylko jednym, lecz wieloma punktami.
Na koniec jest mu nadal przyznany jego zakres odsetek. Te, które w rzeczywistości nie mogą być uzasadnione prawnie, ponieważ umowa praktycznie nie istnieje (już).
W skrócie. Jeśli wnoszę powództwo i żądam tylko 2,5% powyżej stopy bazowej i nic więcej... to w zasadzie nie muszę nawet zaczynać. To nie ma nic wspólnego z „chciwością”.
Po prostu z sprawiedliwością. Bank, który ma odpowiednio niski zakres odsetek i przez to mógł wyciągnąć mniej korzyści, jest w porządku, jeśli otrzymałby odpowiednio mniej.
Ale w przypadku banków regionalnych i różnych dużych banków, a w szczególności kas oszczędnościowych
(Na przykład Schwäbisch Hall ma TRZYkrotny zysk z odsetek niż koszt odsetek, głupi oszczędzający po prostu pozostawia im trochę swoich pieniędzy za oprocentowanie, które w ogóle nie zasługuje na tę nazwę, z połowy pieniędzy inwestuje się tam w papiery wartościowe, a nie wydaje się na
kredyt mieszkaniowy)
jest na tym dobrze zarabiane. Widzimy, że chciano tanio pozbyć się osob składających odwołania.
Gdyby osoby składające odwołania były wcześnie i łatwo wypuszczane z umów, większość ludzi byłaby zadowolona. Żadnych problemów, bez zachodu, wszystko w porządku.
Banki mają inne zdanie. Stamtąd kiedy ktoś w końcu mówi, że to trwa już od dwóch lat i może potrwać jeszcze dwa lata, wtedy musi również powiedzieć, na co mam prawo, o co mogę prosić.
To, co wynika ostatecznie z porozumienia, to inna para kaloszy.
Jeśli jednak mało żądam, otrzymam jeszcze mniej.
Jeśli żądam więcej, dostanę nieco więcej.
Nie ma to nic wspólnego z „chciwością”.
Powinniście to wiedzieć lepiej niż ja...
Bardzo dobrze oddane.
Nadal nie mogę się uspokoić. Po prostu nie mogę tego pojąć. Stuttgart ma również tylko 2,5%, ale nie ma oprocentowania umownego po odwołaniu.
To po prostu nie do uwierzenia. Gdyby korzyści od DN były dalej kapitalizowane, byłoby tak, jakby DN odwołał się dopiero na samym końcu, ale tak nie jest. Bank nadal oprocentowuje oprocentowanie umowne na kwotę, która pozostaje po kompensacie w czasie odwołania, ignorując płatności DN. DN otrzymuje tylko 2,5% ponad stopę bazową na płatności, które dokonał po odwołaniu, chociaż bank korzystał z płatności przed odwołaniem. Odwołanie zakończyło umowę jednostronnie, ale nie dla DN, a dla banku.
Byłoby lepiej, gdyby DN po prostu odmówił płatności po odwołaniu, wtedy byłby w zwłoce i musiałby zapłacić tylko odsetki ustawowe 5% powyżej stopy bazowej 5%-0,83%=4,17%. Tak więc zapłacił 5,81%. Więc nawet gdyby DN postępował niezgodnie z prawem, zostałby nagrodzony przez OLG Brandenburg. Wydaje się, że ten sąd odwrócił sprawiedliwość. To po prostu nie do uwierzenia, jakie to logiczne. Niewiarygodne.
Jest to także sprzeczne z ustawą.
Mam nadzieję, że taka sytuacja się nie powtórzy.