Cześć wszystkim,
pod koniec roku moja prywatna upadłość (zwolnienie z długów w wrześniu 2017 roku) oraz informacje dotyczące spłacenia dotkniętych kont,
kredytów i kart kredytowych zostaną usunięte z SCHUFA!
Szczerze powiedziawszy, jestem zaskoczony, że mój wynik wynosi nadal 70,70% - jest oczywiście słaby, ale spodziewałem się czegoś gorszego. Mam nadal dostęp do starego darmowego konta i zauważyłem, że mogę tam sprawdzić zarówno wynik podstawowy, jak i aktualny wynik z danego dnia, a także wszystkie wpisy oczywiście.
Teraz zastanawiam się, czy będę mógł szybko wrócić do normalnego życia (umowa na telefon nie przez matkę, być może nowe mieszkanie po 20 latach - choć może być to kolejnym negatywnym aspektem; lepiej nie przeprowadzać się; zależy to od tego, jak dobrze ocenia się moja okolica, itp.) i nie muszę już czuć się jak wyjęty spod prawa.
Często odczuwałem to uczucie, gdy chodziło o otwarcie konta itp. (Nie otrzyma pan tutaj debetu, to chyba jasne! z odpowiednio pouczającym spojrzeniem pracownika Commerzbank. Mimo że w ogóle o to nie pytałem - po prostu nie chciałem już płacić wyższych opłat za prowadzenie konta w Sparkasse, a dodatkowo w Commerzbank nie tylko nie było opłat, ale dawano również 100
euro premii - więc dlaczego nie).
Być może ktoś ma doświadczenie w tym, jak (szybko) poprawia się wynik, gdy SCHUFA jest ponownie czysta.
Nie chodzi mi o to, żeby jak najszybciej znowu się zadłużyć - moja doradczyni od upadłości ostrzegła mnie wtedy przy otwarciu, że muszę się przygotować na to, że wiele rzeczy będę miał wykluczonych do końca życia - przecież nie jestem już młody i po ponad 50-tce z nowym startem po przekwalifikowaniu się na wychowawcę, zarabiam całkiem nieźle, ale tak jak u początkującego w tej pracy, którą teraz jestem.
Powiedziała wtedy, że jeśli SCHUFA jest zbyt czysta u osoby w moim wieku, jest to też postrzegane negatywnie przez wiele banków, gdyż myślą, że była tam jakaś upadłość, podczas której nie można było zbyt wiele nowego zrobić.
Oczywiście musiałbym także pilnować innych biur informacji kredytowej i słyszałem także plotki o czarnej liście, którą prowadzą banki, handlowcy i operatorzy telekomunikacyjni, gdzie zapisują ludzi, których upadłość dowiedzieli się kiedyś i zostawiają ich tam na 30 lat - ale nie wiem, czy to prawda.
Oczywiście, nigdy nie postawię więcej stopy w drzwiach tych, u których miałem wtedy długi - i to jest zrozumiałe.