@Harley:
Tak, dlatego szukałem trochę informacji na temat marginesu zysku i tym podobnych i natknąłem się na ten artykuł. Pod jednym z tam podlinkowanych artykułów stwierdzono, że wynosi on 1-2%. Być może wszyscy rzeczywiście łatwo dajemy się zmylić.
Jeśli moja opinia kosztuje 500 €, a za to otrzymuję tylko 500 € więcej i muszę to sam zapłacić, to nie tracę nic. Jeśli będę w stanie przekonać sędziego, że bez tej opinii w ogóle nie jestem w stanie oszacować kwoty, którą chcę dochodzić (jak w moim przypadku, gdzie występuję z powództwem o świadczenie), to (bardzo prawdopodobne) przegrywający bank będzie musiał pokryć koszty opinii. Być może bank zażąda przeprowadzenia opinii biegłego i/lub sędzia sam powoła biegłego sądowego.
Obliczmy zatem, jaki wpływ na mnie ma obniżenie marginesu zysku o 0,5%. Konieczna byłaby opinia, ponieważ jako powód musiałbym przedstawić uzasadnione argumenty, inaczej nic z tego nie będzie. Przykładowo 30 000 € kwota
kredytu, 10% oprocentowanie nominalne (
kredyt konsumencki, bez zabezpieczenia), rata miesięczna 1000 €, z czego w pierwszym miesiącu 250 € odsetek + 750 € kapitał spłaty. Zobaczymy, czy mi się uda ...
@ducnici:
Zapomnij o tym, co napisałem o rentowności krążenia. Ale teraz widzę, jak sugeruje Harley, że prawdopodobnie lepiej skorzystać z eksperta niż próbować samemu to obliczyć. Zwłaszcza że obawiam się, iż sędzia nie zgodzi się na obniżenie marginesu zysku bez uzasadnionych argumentów (a takie można uzyskać dzięki opinii). Jak miałby np. uznać, że 0,5% jest zgodne z prawem, jeśli nie jestem w stanie niczego wyłożyć na ten temat? Jeśli ekspert będzie w stanie udowodnić, że margines zysku mojego banku wynosił w miesiącu zawarcia umowy szacowaną szeroką gamę od x do y%, sędzia mógłby się na to zgodzić, wybierając np. środkową wartość lub coś w tym stylu.
PS: Ubezpieczyciel nie pokrywa kosztów opinii przedprocesowej.
Ważne (moim zdaniem przynajmniej):
Kalkulator na stronie test.de pracuje na podstawie postanowień umowy, a nie rynkowej stopy procentowej, czyli musisz wprowadzić Dane Usługodawcy Finansowego (SUDs) ręcznie, jeśli wolisz na tej podstawie kalkulować. Jeśli chodzi o
kredyty hipoteczne, zwróć uwagę na wpis nr 3733.
Jeszcze raz odnośnie stałej rynkowej stopy procentowej w chwili zawarcia umowy w porównaniu do zmiennej stopy procentowej dostosowywanej miesięcznie w trakcie trwania umowy do momentu jej odwołania:
Coraz bardziej przekonuje mnie preferencja ducniciego dla drugiej opcji (SUD113 w przykładzie powyżej). Pozwolę sobie na cytat z artykułu Servaisa: Konsekwencje prawne odwołania umowy
kredytu konsumenckiego (NJW 2014, 3748):
... W praktyce odnosi się do rynkowej stopy procentowej przy zawarciu umowy, która w praktyce jest pauschalnie przedłużana bez dalszej ustalonej różnicy do daty odwołania. Taka praktyka, mimo że praktyczna, wydaje się być podatna na krytykę. W obecnej fazie niskiego oprocentowania prowadzi to do sytuacji, w której przy starszych kredytach hipotecznych średnio byłby przyjęty zbyt wysoki współczynnik oprocentowania. ...
... podkreśla konieczność określenia obiektywnej wartości użytkowej w trakcie trwania odwołanej umowy na podstawie statystyk strefy
euro dotyczących stóp procentowych, na co oznacza okresowo, czyli miesięcznie. Wynika to z jednej strony z bardziej obiektywnych wyników, całkowicie skoncentrowanych na rynku. ...
... W zakresie, w którym BGH daje faktyczne założenie, że bank miał korzyści w wysokości standardowych odsetek za opóźnienie, uwzględnia on również zmiany wartości wynikające z dynamiki stopy podstawowej z powodu czasowego wykonania lub charakteru długoletniego zobowiązania. ...
... Jeśli zaakceptujemy tylko stałą (rynkową) stopę procentową w chwili zawarcia umowy, to skutkiem odwołania może być w związku z niewłaściwym warunkiem gospodarczym przedłużenie dla konsumenta trwającej przez długi czas umowy
kredytu, co nie jest zgodne z celem i zasadami przepisov odwołania. ...
... Warto również odnieść się do uzasadnienia ustawy § 346 II Hs. 2 BGB, które popierają moje stanowisko. Według intencji ustawodawcy konsument nie powinien płacić odsetek umownych, jeśli miał tylko niższą lub żadną korzyść z użytkowania. Jednak w stosunku do rodzaju stosunku dłużniczego na czas, konsument ma niższą korzyść z użytkowania, jeśli dla konkretnej chwili w procesie odwołania stopa rynkowa różni się od stopy rynkowej przy zawarciu umowy.
Przejście do określenia okresowego nie stoi na przeszkodzie, że umowa
kredytu pierwotnie została zawarta na określony czas. Przez przekształcenie w stosunek zwrotny umowy strony właśnie się od pierwotnej umowy uwolniły. Musi być przywrócony stan przed wymianą usług, który właśnie nie zakładał składnika czasowego. Ewentualne odniesienie do ustalenia chwili obliczenia przy wycofaniu z umowy, czyli wartości w czasie wystawienia, nie byłoby również skuteczne. Taki sposób postrzegania pozostawia niespójnie nie tylko szczególności stosunku dłużniczego, ale także prawo do odwołania w formie ingerencji w swobodę decyzyjną konsumenta.
W pewnym momencie nawet fakt, że wprowadzanie proponowanej metody obliczania staje się w praktyce bardziej skomplikowane, co może skutkować koniecznością zaangażowania biegłego, nie ma znaczenia. Tylko ustawodawca ma prawo, tak jak ostatnio zrobił to z § 357 a BGB, wprowadzić regulacje. Sądy nie mają prawa wybierać prostszej drogi zwrotnej z pragmatycznych powodów. ...
III. Podsumowanie
Odwołanie umowy
kredytu konsumenckiego prowadzi do wzajemnego zwrotu otrzymanych świadczeń. Kredytobiorca może w odniesieniu do wartości świadczeń, które ma zwrócić w ramach zadośćuczynienia, udowodnić, że wartość korzyści z użytkowania była niższa niż umówiona zapłata poprzez odwołanie się do statystyk stóp procentowych strefy
euro w toku sądowym stosunkowo łatwo ustalić. Tak określona rynkowa stopa procentowa ma być ponadto okresowo, czyli miesięcznie, ponownie obliczana. Sprzeczne jest jedynie skupianie się na rynkowej stopie procentowej przy zawarciu umowy i przewidzianie tego samego wskaźnika przez cały okres zwrotu.
W odniesieniu do korzyści czerpanych przez instytucję bankową istnieje faktyczna przypuszczenie, że czerpała korzyści o wartości ustawowej stopy procentowej za opóźnienie. To przypuszczenie, które obejmuje również kasy oszczędności, może zostać obalone przez konkretne dowody. Jeśli kredytodawcy uda się obalić przypuszczenie, obliczona stopa procentowa z powodów symetrii powinna być również przyznaną konsumentowi w ramach ustalania korzyści z użytkowania, które ma zwrócić.
To dla mnie przekonujące. Czy przekona to również innych sędziów, każdy musi chyba sam sprawdzić...
Jednak nie jestem do końca pewien, co miał na myśli pisząc o statystyce stóp procentowych strefy
euro okresowo, czyli miesięcznie, uaktualnionej: Czy stawkę procentową co miesiąc z stałego SUD ... czy z SUD zmiennego lub do 1 roku (patrz statystyki Bundesbanku)?
I jeszcze raz: Która seria statystyczna jest właściwa w kontekście okresu obowiązywania umowy? Chodzi o umówiony okres lub rzeczywisty czas do całkowitej spłaty kwoty
kredytu (jeśli została ona spłacona przed odwołaniem)? Po lekturze artykułu Servaisa zakładam, że chodzi o czas rzeczywistego udzielenia
kredytu i że tym samym należy uwzględnić szereg oprocentowania, który odnosi się do faktycznego okresu (który może być krótszy niż założony umową). Czy ktoś podziela tę opinię? Jakie są powody przeciwne?