u nas sytuacja wygląda następująco.
Złożyliśmy pozew przed LG Frankfurt, wygląda na to, że przegrywamy pierwszą instancję, ale mamy nadzieję na zwycięstwo w drugiej instancji lub przed Sądem Najwyższym, przynajmniej tak twierdzi nasz prawnik! Porozumienie/mediacja nie wchodzi już w grę, bank odrzuca tę propozycję. Ale doprowadzi nas to do zbyt dużych kosztów do czasu procesu przed Sądem Najwyższym.... myśleliśmy, że mamy bardzo dobre szanse w sądzie i uzyskamy porozumienie w pierwszej instancji, niestety Frankfurt okazał się bardziej przychylny bankom.... Niestety.... i nasz pozew nie ma szans na sukces.
Nasza myśl: lepiej coś stracić z zysku niż na końcu ponieść wysokie koszty za nic.
Ponieważ nasza WRB ma wiele błędów, według naszego prawnika.
Pochodzi z 2009 roku....
Ale w FFM przegralibyśmy pierwszą instancję....lepiej zrezygnować z 30% z zysku i przeprowadzić dezintegrację, zawrzeć nową umowę kredytową... mamy już oferty, na przykład od Foris lub Rolanda.
@Klinoklas:
do jakiego finansowanie kosztów procesu zwróciłeś się z prośbą o ofertę?
LG Frankfurt jest bardzo trudnym terenem dla kredytobiorców składających pozwy. Kto składa tam pozew, praktycznie nie może liczyć na sukces. Znane mi wyroki zajmują się tylko pobieżnie błędną informacją o odstąpieniu od umowy, ale opierają się głównie na tym, że działanie prawa odstąpienia od umowy wiele lat po jej zawarciu jest zasadniczo sprzeczne z prawem, ponieważ nawet w przypadku błędnej informacji o odstąpieniu od umowy przeciętnemu kredytobiorcy - w opinii sądu - powinno być jasne, że skorzystanie z prawa odstąpienia od umowy jest możliwe tylko w stosunkowo krótkim okresie.
Ale także OLG Frankfurt nie jest nastawione zbyt przyjazne dla klientów. Około roku temu, także na korzyść banków, bardzo hojnie interpretowano dozwolone odstępstwa od wzoru informacji. Sprawa ta znajduje się obecnie w fazie rewizji przed Sądem Najwyższym.
Znalezienie finansującego proces jest bardzo trudne. Wynika to z bardzo asymetrycznego stosunku szans i ryzyka związanego z pozwami o odstąpienie, czyli koszty procesu w stosunku do potencjalnych zysków są bardzo duże. Wtedy pozostaje niewiele do zarobienia dla finansującego, a w rzeczywistości nie może pójść nic nie tak.
Jeśli ktoś wytacza pozew o wartości normalnie 200 000 €, to w najlepszym razie może spodziewać się otrzymania od strony przeciwnej również 200 000 €. W przypadku związanych z odstąpieniem pozew o zwrot kosztów podstawą obliczeń kosztów, zgodnie z niedawną decyzją Sądu Najwyższego, jest początkowa kwota
kredytu w wysokości np. 200 000 €, podczas gdy powód z pozew może zarobić może tylko 20 000 €.
Dlatego bardzo niewielu powodów pozewnych bez ubezpieczenia ochrony prawnej jest gotowych podjąć się ryzyka związanego z takim procesem. Ale jeśli podejmuje się to ryzyko, powinien być zarówno emocjonalnie, jak i finansowo zdolny do ewentualnego dojścia nawet do Sądu Najwyższego ze względu na bardzo rozbieżne wyroki sądów rejonowych. Muszę to przyznać, mi nie udałoby się tego zrobić. Sam fakt ryzyka stracenia 50 000 € lub więcej bez potrzeby, aby być może zarobić 15-20 000 € budzi duże niepokojenie.
Ale skoro już jesteście w toku postępowania, moje powyższe rozważania na pewno Wam nie pomogą dalej.
Znam tylko jednego finansującego procesy, który zajmuje się w ogóle sprawami odstąpienia. Jest to Maximum Ius w Hanowerze. Może warto tam spróbować szczęścia.
Nie mam jednak doświadczenia z tą firmą.
Postanowiłem poczekać, aż być może Sąd Najwyższy zapewni większe bezpieczeństwo.
Tylko z czystej ciekawości, ponieważ to także moja przeciwniczka, czy przeciwna strona to ING-DiBa?