Capital Investment 4

Forum finansowe CI4 - Wszystko ze świata finansów i nieruchomości

Kredyty hipoteczne na budowę domu lub zakup mieszkania (nieruchomość zamieszkana przez właściciela).

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Batman_BU
Batman, wszystko w porządku, czytam tu bardzo uważnie, czy Ty też czytasz moje wpisy?


szczerze mówiąc? Nie zawsze pochłaniam całą tę masę informacji. Tak naprawdę, tym razem to wszystko jest dla mnie trochę za zagmatwane.
Pamiętaj: to Ty do mnie zagadałeś, nie ja do Ciebie. Więc proszę, nie interpretuj tego znowu tak, jakby initialnie był to atak na Ciebie. Nie wymieniałem twoich tekstów nawet jedną literę.
Tutaj wyraźnie przedstawiłem swoją opinię, podałem negatywny przykład i jednocześnie wspomniałem, że w przypadku OP lub jego znajomych nie musi być tak samo. Dlatego dałem radę, aby monitorować wydatki i dochody przez dłuższy okres czasu, odnosząc się także do przeszłości, i w razie potrzeby rozważyć późniejszy zakup.

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez NaTwoim13
Oczywiście Batmanie, chciałem wyrazić indywidualność ludzi, konsumentów i TEs, jak zawsze, nie ustępuję. W innym przypadku, jeśli nie przeczytasz wszystkiego, co mam do zrozumienia, będę bardzo rozczarowany, ponieważ jeśli krytykujesz mnie czasem bez czytania wszystkiego, wydaje mi się to bardzo powierzchowne.

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Fly

ale moim zdaniem nie można po prostu zostawić tego, jeśli kobieta mówi:
praca nie mieści się w czasie... To działa, jeśli ktoś tego chce, a także uważam, że szkoda, gdy kobieta odchodzi po latach z wyuczonych zawodów i w rezultacie może powrócić tylko w utrudnionych warunkach... jeśli w ogóle.

Nie, można to spokojnie zaakceptować. I to z jednoznacznym dodatkiem: "ponieważ wszystko na niej spoczywa, podczas gdy tata chodzi do swojej standardowej pracy 9-5!"
Widocznie ty, Honey, zrobiłaś to inaczej. Byłaś obecna jako ojciec
i partner. I wtedy praca działa. Ale jest wystarczająco dużo ojców, którzy nie mają pojęcia, czego tak naprawdę dokonują ich żony.

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Hanomag

U nas wszystko świetnie działało.

Z pomocą babci?


Cytat od Honey1979
Moja żona wróciła do pracy na pół etatu po roku.
Robiliśmy razem porządki wieczorami lub głównie w weekendy, gotowaliśmy razem wieczorami itp.

A gdzie była jednoroczna dziewczynka przez drugą część dnia? Przecież wtedy istniało coś takiego jak urlop rodzicielski i tego typu cyrk

Cytat od Honey1979
Ach tak, zapomniałem, że byłem także samodzielny.
Ze stworkiem na kolanach?


Cytat od Honey1979
Jeśli inni tego nie potrafią, to znaczy, że coś robią źle w swoim dniu.
Albo nie mają babci.


Cytat od Honey1979
Ale już wystarczy... to nie czat rodzinny Bibi i Tina tutaj

Można by tak pomyśleć.
Nie bądź mi zły, ale wydaje mi się to trochę nierealistyczne. Moja synowa zaczęła pracować dopiero gdy drugie dziecko miało 2 lata, a mimo to nadal często potrzebuje pomocy od jednej z dwóch babć.
A dlaczego masz tylko jedną córkę? Bo było zbyt stresujące?

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Honey1979
Cześć Hanomag,
chętnie odpowiem na Twoje pytania.
Z pomocą babci? Mieliśmy kombinację rodziny i niani
A gdzie była jednoroczna córka drugą połowę dnia? Drugą połowę dnia była u nas w domu, moja żona pracowała na pół etatu, więc zazwyczaj o 13 była już w domu.
Z dzieckiem na kolanach? Takie dni też się zdarzały, wtedy pracowałem w domu przez połowę dnia, a jeśli było bardzo gorąco, to nawet w niedzielne poranki jeździłem do firmy, żeby nadrobić zaległą pracę. Były niedziele, kiedy o 6 rano byłem już w biurze, a o 9 znowu przy śniadaniowym stole z rodziną... Bo przecież piekarnia była po drodze.
A może nie mają babci. W dzisiejszych czasach jest znacznie więcej możliwości niż mieliśmy kiedyś, są miejsca w żłobkach, a także urlop rodzicielski, gdzie ojciec może dowolnie decydować, kiedy go weźmie. Są też ludzie, którzy mają dobry krąg znajomych.
Rodzina oczywiście jest na pierwszym miejscu. Moi rodzice zawsze to chętnie robili i dalej z radością to robią. Moja siostra ma 3 dzieci :- ) Również zawsze chętnie pomagali i nadal to robią.
A dlaczego masz tylko córkę? Bo było za stresujące? Mam syna, nie córkę. Nie nazwałbym tego stresującym, ale są pary, które chcą mieć "tylko" jedno dziecko, a nie 2 czy 3, myślę, że to nic nietypowego.
W końcu każdy musi to samodzielnie przemyśleć, uważam także za absolutnie w porządku, jeśli kobieta zostaje w domu przez 3 lata czy coś w tym rodzaju, o ile mąż zarabia wystarczająco.
Jeśli tego nie robi, to nie można się potem uskarżać... Trzeba także mieć świadomość, że powrót do pracy dla kobiety po kilkuletniej przerwie może być dość trudny.
Narzekanie nic nie daje, a w przypadku opisanym przez mnie powyżej, punkt # 33, uważam to za narzekanie.
Kobieta jest przez cały dzień w domu, jej matka jest niemal codziennie u niej, a obie spędzają dzień razem z dzieckiem... Wszystko w porządku, o ile spełnia się także swoje zobowiązania finansowe.
Co do mężczyzny, który jest moim przyjacielem, mogę też coś powiedzieć.
Jest kierownikiem w średniej wielkości firmie, siedzi rano o 9 na biurku, a o 18 kończy pracę.
Więc stwierdzenie, że ma standardową pracę i leniuchuje w biurze... uważam za lekko przesadzone....
Kilka tygodni temu opowiedział mi pewną sytuację.
Jego żona miała przeziębienie i powiedziała mu, żeby wziął zwolnienie na opiekę nad dzieckiem, bo ona musi się wyleczyć. ( Lekarz jej doradził, żeby tak zrobiła )
Powiedział.... Że dla niego nie byłoby korzystne znowu mieć nieobecności w pracy i chce i musi sumiennie wykonywać swoją pracę, żeby zachować tę posadę także w przyszłości.
I zapytał ją, czy nie byłoby możliwe, że jej matka zajmie się Krótkim przez te 3 dni.
Odpowiedź: NIE. Nie chcę, żeby moja matka wychowywała moje dziecko.
Podsumowanie: Wtedy został przez 3 dni w domu na zwolnieniu, ona wróciła do zdrowia, a jej matka była każdego dnia od rana do wieczora i mówiła mu, co i jak zrobić, żeby było dobrze......
Ludzie......
Ten facet naprawdę ma swoje brzemię do noszenia, musi ogarniać wszystkie kwestie finansowe, martwi się, jak to wszystko będzie dalej, ma problemy z istnieniem i do tego niezdrową atmosferę w miejscu pracy... ( Koledzy są bardzo zadowoleni, że przy skróconym czasie pracy mogą wykonywać jego pracę)
Wszystko było ustalone zupełnie inaczej podczas euforycznego zakupu domu.... Ale szczerze mówiąc, wtedy jego żona jako człowiek była zupełnie inna... Z nią można było iść na imprezę do późna wieczorem, a rano o 8 znów była gotowa.
Dziś człowiek za bardzo się przywiesza do codziennych obowiązków.... O, okna trzeba umyć... Okna o, mam nadzieję, że jutro nie będzie padać... Wtedy: Ach tak, okna.... Hmmm nie zdążyłem, zrobię to w przyszłym tygodniu albo coś w tym stylu.
Każdy musi sam zdecydować, co mu służy, osobiście cieszę się, że mam kobietę, która poradzi sobie z codziennymi obowiązkami w biegu i chętnie też czasem kosi trawę, gdy u mnie czasowo jest trochę ciasno. U nas to jest partnerstwo.

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Klaus1976
Uważam za zawsze dziwne, jak dla niektórych ludzi oczywiste jest, że dziecko przychodzi na świat, a babcią i dziadkiem należy się opiekować, ponieważ kobieta powinna pracować na pełen etat, aby finansowanie nie poszło na marne. Niestety nie jest to oczywiste dla każdej rodziny, a zwłaszcza ryzykowne dla starszych osób (zwłaszcza w rodzinie, gdzie ojciec ma Parkinsona). Może się to jednak udać! Po prostu nie należy zbyt wiele polegać na czynnikach zewnętrznych.

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Klaus1976
i pośrednik jak pan Buhmann zawsze znajdzie coś pozytywnego. Tak właśnie teraz jest. Jednak przyszłość nie wygląda tak różowo. Ale pośrednikowi to obojętne, liczy się teraz jego prowizja,

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Fly

Ostatecznie każdy musi to rozważyć sam, moim zdaniem absolutnie w porządku jest, jeśli kobieta zostaje w domu przez 3 lata, pod warunkiem że mężczyzna zarabia wystarczająco dużo pieniędzy.
Jeśli tego nie robi, to nie powinno się potem narzekać....
[...]
Co do tego przyjaciela, o którym mogę też coś powiedzieć.
Jest kierownikiem w średniej wielkości firmie, siedzi przy biurku o godzinie 9 rano, a o 18 kończy pracę.
Więc stwierdzenie, że robi standardową pracę i trzepie jaja w biurze... Uważam to za trochę zbyt daleko idące....
[...]
Każdy musi sam przemyśleć, co mu służy, osobiście cieszę się, że mam żonę, która radzi sobie z codziennymi sprawami mimochodem i chętnie kosząc trawnik, kiedy u mnie jest zbyt mało czasu.
U nas to gra zespołowa.

Kto więc nie powinien narzekać? Mężczyzna?
Przepraszam, że muszę to powiedzieć, ale dla mnie to również praca standardowa. Wykonywana przez dziesiątki tysięcy ludzi każdego dnia. Ja też to robię, mój mąż także. Wiem, o czym mówię.
Bardzo się cieszę, że mam męża, który nigdy nie miał tak przewrotnych myśli.
Ja jestem kobietą, która w ogóle nie myśli o zajmowaniu się domem czy dziećmi samodzielnie. I nie byłam również "dłużej niż przysługuje każdej kobiecie po urodzeniu dziecka" w domu niż urlop macierzyński (8 tygodni). Zarówno opiekę nad dziećmi, jak i domem i majątkiem dzielimy na połowę. I to pomimo tego, że zarabiam znacznie więcej pieniędzy niż mój mąż, mimo dwukrotnego stanowiska kierowniczego. Według Twojego rozumowania mogłabym sobie znacznie bardziej odpoczywać w domu, przecież zarabiam więcej pieniędzy niż on. Nie rozumiem jednak, co ma moje czy jego zarobki do obowiązku zajmowania się naszymi dziećmi.

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Honey1979
W ogóle nie powiedziałem, że mężczyzna powinien po prostu położyć nogi na kanapie w domu....

Nie sądzę, że praca na stanowisku kierowniczym to zwykła praca. Kierowanie działem i ponoszenie odpowiedzialności za jego sukces lub porażkę na pewno nie jest zwykłą pracą. Czas pracy sam w sobie nie ma tu żadnego znaczenia, ma to również duży wpływ na stan psychiczny, który z reguły nie zostaje zawieszony na wieszaku po zakończeniu dnia pracy.

Zazwyczaj stanowiska kierownicze (w sektorze prywatnym) są zarezerwowane dla wybranych osób. Niestety, to grono staje się coraz mniejsze, ponieważ wiele osób jest wystarczająco zajętych sobą, i nie są w stanie ponosić dodatkowej odpowiedzialności za zespół.

To duży problem naszego społeczeństwa, dlatego też temat wypalenia zawodowego jest obecnie bardzo aktualny.

Moje motto zawsze brzmi: nie mam czasu na wypalenie zawodowe.

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Batman_BU
Oczywiście, Batmanie, chciałem wyrazić indywidualizm ludzi, konsumentów oraz uczestników TE, jak zawsze, nie czuję zmęczenia.

Aha. Cokolwiek.

W przeciwnym razie, jeśli nie przeczytasz wszystkiego, co mam do powiedzenia, będę bardzo rozczarowany. Ponieważ gdy wyrażasz krytykę, nie czytając wszystkiego, co napisałem, wydajesz się być bardzo powierzchowny.

Chłopcze, naucz się zrozumieć. Jeśli krytykuję cię, oczywiście przeczytałem twoje pochwały w danym kontekście (na dany temat). Jednak nie jestem ekspertem od wyzwisk i nie czytam 6000 komentarzy. Ponieważ nie skrytykowałem cię w tym wątku do momentu twojego konkretnego pytania, zastrzegam sobie prawo do nieczytania tekstu i odpowiedzi na niego. Jeśli zastanowisz się nad tym, zobaczysz, że nie oceniłem ani nie skomentowałem twoich stwierdzeń w tej sprawie.

Naprawdę nie rozumiem, dlaczego znowu próbujesz uczynić siebie tematem dyskusji. Aby to ująć w twoich słowach: po co to TE?

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez NaTwoim13
Klaus1976,
czy przyszłość wygląda różowo czy nie, nie możemy ani ja, ani ty ocenić. Ja osobiście jednak opowiadam się za pozyskaniem dalszych informacji i znów opisuję, na czym mi zależy. Dane, liczby, fakty, tło i poznawanie ludzi. Uważam, że jest to godne pochwały, poprawne i niemożliwe do zastąpienia. Na razie nie dostrzegam dowodów na to, że przyszłość nie wygląda różowo lub nie może wyglądać, gdy przychodzi dziecko, ani nawet tego, że oczywiście dziecko ma być wprowadzone na świat, co zostało przez ciebie osobiście uznane za dziwne w twoim komentarzu. Nie mam pojęcia, co chciałeś przez to powiedzieć i gdzie to pasuje, ale to, że napełniam kieszenie prowizją (jak to piękne) od klientów, którzy robią to, co mówię, wszyscy już wiemy.
Oczywiście zdarzają się sytuacje, gdy wszystko wymyka się spod kontroli, ale czy to jest stan normalny, czy też mam wykorzystać to jako pretekst, aby odradzić przyjacielowi TE swoje zamiary, gdy wszystkie liczby się zgadzają? Czy powinniśmy i czy możemy pozostawić rodzinom trochę własnej odpowiedzialności? Jako chciwy karierowicz, czy zanurzyłem rodzinę w tym przedsięwzięciu, czy też sami wymyślili to na podstawie swoich możliwości finansowych, relacji, otoczenia i sytuacji życiowej?
Co jest naganne w tym, że nie kwestionujemy bardziej indywidualnie takiej dobrej pozycji wyjściowej, pozyskujemy informacje, aby móc wydać dobrą rekomendację?
Poza tym zawsze piszę to samo: poznaj indywidualnie konsumenta, aby móc następnie udzielić mu rzetelnej porady i wsparcia.
Być może znajdzie się osoba, która tak jak my potrafi tak wspaniale, naturalnie, twórczo i zintegrowanie zarządzać z dziećmi. Nic nie wiemy o przewidywanych możliwościach TE, gdy dziecko przyjdzie na świat, nie pytamy, nie dyskutujemy, ale rozmawiamy o tym, jak trudne to wszystko jest, jak matki potrafią się lenić i narzekać, oraz podważamy, czy matki i gospodynie domowe wykonują pracę na pełny etat, nawet jeśli my także się angażujemy.
Co myślisz, co myślicie, jak to na mnie działa, kto nigdy nie widział tych problemów i nie miał ich, ani na innych? Czy chodzi o to, żeby odwieść mnie od planów, zepsuć je czy odradzić? Jaki ma to efekt?

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Fly

Czy uważasz, że jako kierownik wydziału praca jest tylko standardowa? To chyba lekka przesada... Jeśli kierujesz działem i musisz ponosić odpowiedzialność za jego sukces lub porażkę, na pewno nie jest to praca standardowa.

Jednak kierownik działu zazwyczaj nie jest kierownikiem wyższego szczebla, prawda??!!
Jeśli dodamy do tego wszystkich kierowników działów, to dopiero wtedy można to nazwać standardowym - w Niemczech jest ich setki tysięcy.
By użyć twoich słów: może problem polega na tym, że twój znajomy, jak wielu mężczyzn dzisiaj, jest po prostu niewystarczająco przygotowany do codziennych zadań. Jeśli już samo kierowanie działem jest dla niego za trudne, powinien zastanowić się nad powrotem do pracy biurowej.

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Honey1979
@Latać
Uważam cię za świetnego

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Martin79HN
Dziękuję za różne opinie.

- Projekt będzie realizowany przez przyjaciół
- Przebudowa jest planowana dopiero za 1-2-3 lata
- Warunki wydają się lepsze (potrzeba o 50 t mniej kapitału) (około 1,30 realnie) i zdecydowanie chcemy zwrócić się do banku BW
- Teściowie są jeszcze finansowo silni i mogą być dostępni z pomocą finansową za kilka lat

Wybrany został bank BW.

Mimo mieszkania w okolicach Stuttgartu nie oznacza natychmiastowego zarobku w milionach. 4500€ netto od dwóch osób plus premia świąteczna to bardzo dobre zarobki!

Czy zapłacono za dużo, można ocenić za 10 lat. Osobiście nie chciałbym wprowadzać się do domu (niedo-kończonego).

Bank BW wydaje całą kwotę na raz! Chcemy zobaczyć, jak kapitał własny oraz kredyt zostaną wykorzystane.

Pozdrowienia

Martin

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Honey1979
Osobiście nie uważam, że indywidualna miesięczna pensja w wysokości 3700,00 euro jest zbyt wysoka, raczej jest to przeciętna kwota, co zauważysz, gdy spojrzysz na przeciętne miesięczne wynagrodzenie w Niemczech, które obecnie wynosi prawie 3500,00 euro.

Potrzebna kwota finansowania w wysokości 450 tysięcy euro nie pasuje w moich oczach do przeciętnego dochodu, zwłaszcza że w okresie urlopu rodzicielskiego 50% dochodu odpada.

Oczywiście wszystko jest możliwe, jeśli uwzględni się tę spadeczną sumę oraz dodatkowe pieniądze od teściów... Jednak moje zdanie na ten temat jest dobrze znane.

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Martin79HN
Cześć Honey1979,
jestem podzielonej opinii. (nie jest pozbawione ryzyka)
+
niskie oprocentowanie
młody wiek
stabilne dochody (rzemiosło & praca na etacie w administracji)
przyszły wzrost wynagrodzeń
finansowo silni teściowie
-
pragnienie posiadania dzieci, co redukuje dochody
zbyt wysoka cena zakupu
duże obciążenie finansowe

Osobiście, na podstawie tych danych, nie zdecydowałbym się na finansowanie.
- Dom jest tylko w połowie ukończony
- Rata + odkładana kwota w funduszu oszczędnościowym do spłaty
- w długach u teściów
- stres związany z dużą ilością prac własnych
- obciążenie dla związku
Zdecydowali się na zakup domu i częściową renowację.

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Honey1979
Myślę, że w takim razie powinniśmy po prostu pozwolić im to zrobić i na tym koniec.

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Batman_BU
Niezwykle, średnie miesięczne dochody brutto gospodarstwa domowego wynoszą około 4200 € brutto.
Przy dochodzie netto w wysokości 4000 € para jest już zaliczana do zamożnej grupy średniej, posiadając około 150% wartości mediany. 80% gospodarstw domowych NIE osiąga tej kwoty lub więcej.
Osoba samotna zarabia około 1800 € netto, co sprawia, że 50% zarabia więcej, a 50% mniej (mediana).
Średni dochód na pewno nie jest reprezentatywny.

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Batman_BU
Dodatkowo, ponieważ liczby zostały właśnie ogłoszone we wrześniu 2014 roku: 6 na 10 pracowników pełnoetatowych zarabia mniej niż 3.300€ brutto, median wyniósł nieco poniżej 3000€. 25% w ogóle osiąga dochód powyżej 4.000€. Kto zarabia średnią płacę, zarabia więcej niż 65% wszystkich pracowników. Wszystkie kwoty brutto.

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez NaTwoim13
To fakty, które należy wziąć pod uwagę, odpowiednio - biorąc pod uwagę rodziców na miejscu (każda rodzina musi to ocenić indywidualnie), zabezpieczenie między wartością nieruchomości a sumą finansowania poprzez WK i WE, wiek oraz fakt, że kobieta jest urzędniczką, można, moim zdaniem, założyć, że mamy do czynienia z zdrową bazą wyjściową.
Nie ma sensu argumentować fałszywymi faktami dotyczącymi dochodu, nie znając nawet potencjalnego kupującego.

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez Honey1979
No jeśli ktoś radzi sobie z tym, żeby zawsze być miłym dla teściowej, aby zachować Dom, to można to zrobić :-X

Dziedziczenie tylko kwoty sześciocyfrowej już jest uważane za bardzo fajne... Ale czy trzeba dodatkowo tak bardzo się narażać i być ewentualnie zależnym od pieniędzy teściowej... Mainz to nie Stuttgart.

Każdy musi sam dla siebie zdecydować.

Re: Ocena finansowania.

Napisany przez NaTwoim13
Możliwe, że to zostanie ocenione i oszacowane, a fakt otrzymania pieniędzy za zakup nie zakłóci pokoju rodzeństwa ani nie będzie powodem do ugięcia się. Być może nie ma również problemu z otrzymaniem pomocy od rodziców w przypadku, który może się zdarzyć, ale na razie się nie zapowiada i zazwyczaj nie dotyczy konsumentów. Decyzja wydaje się słuszna, a fakt, że teraz nie finansują ani nie przeprowadzają remontu (ja zrobiłbym to inaczej), może wskazywać na to, że bardzo ostrożnie podchodzą do swoich planów i finansów. Z mojej strony kciuki w górę, o ile możemy ocenić, wszystko zrobione prawidłowo.

Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z kryptowalutami […]

Uważasz więc, że podczas studiów dualnych zarobisz[…]

Do limitu ryczałtu nie płacisz żadnych podatków. J[…]

Dziękuję bardzo!

Odwiedź naszą stronę z aktualnościami ze świata