- ndz lis 26, 2017 6:41 am
Cześć Hanomag,
chętnie odpowiem na Twoje pytania.
Z pomocą babci? Mieliśmy kombinację rodziny i niani
A gdzie była jednoroczna córka drugą połowę dnia? Drugą połowę dnia była u nas w domu, moja żona pracowała na pół etatu, więc zazwyczaj o 13 była już w domu.
Z dzieckiem na kolanach? Takie dni też się zdarzały, wtedy pracowałem w domu przez połowę dnia, a jeśli było bardzo gorąco, to nawet w niedzielne poranki jeździłem do firmy, żeby nadrobić zaległą pracę. Były niedziele, kiedy o 6 rano byłem już w biurze, a o 9 znowu przy śniadaniowym stole z rodziną... Bo przecież piekarnia była po drodze.
A może nie mają babci. W dzisiejszych czasach jest znacznie więcej możliwości niż mieliśmy kiedyś, są miejsca w żłobkach, a także urlop rodzicielski, gdzie ojciec może dowolnie decydować, kiedy go weźmie. Są też ludzie, którzy mają dobry krąg znajomych.
Rodzina oczywiście jest na pierwszym miejscu. Moi rodzice zawsze to chętnie robili i dalej z radością to robią. Moja siostra ma 3 dzieci :- ) Również zawsze chętnie pomagali i nadal to robią.
A dlaczego masz tylko córkę? Bo było za stresujące? Mam syna, nie córkę. Nie nazwałbym tego stresującym, ale są pary, które chcą mieć "tylko" jedno dziecko, a nie 2 czy 3, myślę, że to nic nietypowego.
W końcu każdy musi to samodzielnie przemyśleć, uważam także za absolutnie w porządku, jeśli kobieta zostaje w domu przez 3 lata czy coś w tym rodzaju, o ile mąż zarabia wystarczająco.
Jeśli tego nie robi, to nie można się potem uskarżać... Trzeba także mieć świadomość, że powrót do pracy dla kobiety po kilkuletniej przerwie może być dość trudny.
Narzekanie nic nie daje, a w przypadku opisanym przez mnie powyżej, punkt # 33, uważam to za narzekanie.
Kobieta jest przez cały dzień w domu, jej matka jest niemal codziennie u niej, a obie spędzają dzień razem z dzieckiem... Wszystko w porządku, o ile spełnia się także swoje zobowiązania finansowe.
Co do mężczyzny, który jest moim przyjacielem, mogę też coś powiedzieć.
Jest kierownikiem w średniej wielkości firmie, siedzi rano o 9 na biurku, a o 18 kończy pracę.
Więc stwierdzenie, że ma standardową pracę i leniuchuje w biurze... uważam za lekko przesadzone....
Kilka tygodni temu opowiedział mi pewną sytuację.
Jego żona miała przeziębienie i powiedziała mu, żeby wziął zwolnienie na opiekę nad dzieckiem, bo ona musi się wyleczyć. ( Lekarz jej doradził, żeby tak zrobiła )
Powiedział.... Że dla niego nie byłoby korzystne znowu mieć nieobecności w pracy i chce i musi sumiennie wykonywać swoją pracę, żeby zachować tę posadę także w przyszłości.
I zapytał ją, czy nie byłoby możliwe, że jej matka zajmie się Krótkim przez te 3 dni.
Odpowiedź: NIE. Nie chcę, żeby moja matka wychowywała moje dziecko.
Podsumowanie: Wtedy został przez 3 dni w domu na zwolnieniu, ona wróciła do zdrowia, a jej matka była każdego dnia od rana do wieczora i mówiła mu, co i jak zrobić, żeby było dobrze......
Ludzie......
Ten facet naprawdę ma swoje brzemię do noszenia, musi ogarniać wszystkie kwestie finansowe, martwi się, jak to wszystko będzie dalej, ma problemy z istnieniem i do tego niezdrową atmosferę w miejscu pracy... ( Koledzy są bardzo zadowoleni, że przy skróconym czasie pracy mogą wykonywać jego pracę)
Wszystko było ustalone zupełnie inaczej podczas euforycznego zakupu domu.... Ale szczerze mówiąc, wtedy jego żona jako człowiek była zupełnie inna... Z nią można było iść na imprezę do późna wieczorem, a rano o 8 znów była gotowa.
Dziś człowiek za bardzo się przywiesza do codziennych obowiązków.... O, okna trzeba umyć... Okna o, mam nadzieję, że jutro nie będzie padać... Wtedy: Ach tak, okna.... Hmmm nie zdążyłem, zrobię to w przyszłym tygodniu albo coś w tym stylu.
Każdy musi sam zdecydować, co mu służy, osobiście cieszę się, że mam kobietę, która poradzi sobie z codziennymi obowiązkami w biegu i chętnie też czasem kosi trawę, gdy u mnie czasowo jest trochę ciasno. U nas to jest partnerstwo.