- śr sie 22, 2018 2:22 pm
Och, batman_bu, różnimy się fundamentalnie w podejściu do rzeczy, co jednak jest w porządku. Chciałbym tylko zaznaczyć, że nie chodziło tutaj o interes handlowy.
Chciałbym cię poinformować, że pracuję w tej branży od 25 lat i nigdy jeszcze nie spotkałem się z koniecznością przeprowadzenia licytacji z powodu takich powodów. Być może dlatego, że proponuję rozwiązania, podchodzę do spraw pozytywnie, promuję optymizm i wiarę w dobre rezultaty.
Ty możesz i powinieneś nadal malować czarną stronę pierwszego planu i zasiać strach, ale to nie moja metoda. Ja patrzę na rzeczy, które ewentualnie inne osoby nazywają problemami - w moim życiu nie ma problemów, są tylko rozwiązania. Zawsze patrzę na to, co jest możliwe i konieczne, by z problemu stworzyć rozwiązanie.
Nikt w tym wątku nie stracił kontroli nad tym, co może się zdarzyć, nikt nie próbował zaprzeczyć ostatecznym konsekwencjom. Jeśli jednak przeczytam wątek wyjściowy, pytanie brzmiało nie o to, co może wyniknąć z sytuacji, ale raczej o wskazówki i właśnie te starałem się udzielić, po tym jak na początku trochę spekulowałem, co w sumie nie jest dziwne, ponieważ nie znam zaangażowanych stron.
Jeśli teraz piszesz,
Oczywiście, możesz malować swoją różową krainę marzeń, znamy to z innych tematów, ale wychodząc od faktów, najpierw trzeba jasno określić, gdzie się jest. I stamtąd szukać rozwiązań. Oczywiste jest, że rozmowa z bankiem jest logiczna, ale nagradzać kogoś za takim wskazaniem obfitością komplementów jest dość... narcystyczne.
Następnie widzę twoje podejście do całej sprawy, najpierw uważasz, że OP jest głupi, nie wie, gdzie stoi, potem jeszcze go (przenośnie) kopiesz, a potem okazuje się, że jest narcystyczny, sugerując rozmowę z bankiem i prawnikiem. Uważam to za nieładne i niesprawiedliwe, i nie oddaje to przebiegu dyskusji ani moich intencji, zwłaszcza że zwykle chętnie pomagam i to aktywnie deklaruję.
Moim podejściem tutaj - zwłaszcza w tym wątku, gdzie nie chodzi o interesy komercyjne (chciałem jeszcze raz to podkreślić) - jest szerzenie optymizmu co do znalezienia rozwiązania, również na podstawie doświadczenia. Twoje - przynajmniej w pewnych fragmentach - wydają się być bardziej skierowane ku... nawoływaniu o pomoc do Boga i zasiać lekki strach przed konsekwencjami, które faktycznie mogą być możliwe, ale są wynikiem długiego, długiego łańcucha zaniedbań i niedociągnięć. Mnie nie czuje się lepiej, gdy innym idzie źle, niechętnie też komentuję czyjeś głupoty, choć myślę, że ty też tak myślisz.
Tak więc bardziej smuci mnie twój sposób podejścia, mniej to, że różnimy się w stylu podejścia, co jest w porządku, a myślę, że OP doskonale to ujął, za co ja również tylko podziękowałem, myśląc, że teraz dobrze, OP jest zadowolony i wie, co robić.