- śr sty 12, 2022 11:04 am
"
Herrmueller,
sorry, ale to, co robisz, jest dokładnie tym, co robią teoretycy spiskowi. Bez związku zestawiasz fakty, aby sugerować wniosek...
Szczególnie w przypadku Omikronu szczepionki nie zapewniają ochrony przed zakażeniem zewnętrznym, ale ochronę przed ciężką chorobą. W tym sensie wskaźniki zachorowalności są po prostu mało wymowne.
W Palestynie (nie wiedząc tego) jest bardzo prawdopodobne, że testuje się bardzo mało, podobnie jak w Afryce, itp. Jeśli chcesz zestawiać takie liczby, to proszę podaj również liczbę testów na 100 000 mieszkańców tygodniowo.
Ogólnie rzecz biorąc, co do środków:
Zawsze łatwo jest patrzeć wstecz i powiedzieć, że wszystko było źle. Ale co by było, gdyby nic nie zrobiono i zginęłoby wiele 100 000 ludzi? Nie można przywrócić ich do życia, a szkody ekonomiczne można naprawić.
Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad dylematem, w którym stoją politycy? Oni nie są wirusologami i otrzymują opinie wirusologów od niebezpiecznych do kilku milionów zabitych. Co byś zrobił? Po prostu nie uważać za niebezpieczne? A jeśli druga strona ma rację?
Ja również chciałbym zakładać, że jest bardzo niebezpieczne, a jeśli okazałoby się, że to błąd, przynajmniej nie kosztowało to ludzkiego życia...
Podstawowo nie złe, ale....
1) Kto powiedział i udowodnił, co by się stało, gdyby? Czy teza, stwierdzenie nie jest zawsze udowodnione dopiero wtedy, gdy jest znane i udowodnione przeciwieństwo?
2) Co się stało, gdy grypa i grypa przeszły kiedyś nad naszymi ziemiami?
3) Czy we wszystkich statystykach, które często mają usprawiedliwiać środki, uwzględniono już skutki uboczne, kolateralne szkody? Ludzie, którzy mieli problemy z powodu znaczących działań i czasami bezsensownych ograniczeń, które wpłynęły na nich psychicznie, ale także fizycznie. Ludzie zmarli z powodu szczepień, które bez wątpienia również się zdarzają? Dlaczego zawsze zlicza się tylko zmarłych (to nie jest bagatelizowanie, każda śmierć jest zbyt duża!!!) i dlaczego to nie jest właściwie zestawione?
4) Też nie chciałbym być politykiem, oczywiście, ale jeśli nim jestem, to tak? Co nam wszystkim nie obiecano, czy nie można było to skomunikować inaczej? Dlaczego zawsze każdy argument musi być brany pod uwagę, co się uważa za właściwe do zrobienia, a następnie aby to uzasadnić, aby to ponownie zaakceptować, aby to zostało ponownie anulowane? A jeśli tak, dlaczego teraz po 2 latach doświadczenia? Utrzymuje to zaufanie, nie? Czy nie stracono już wystarczająco dużo zaufania i w związku z całym tym zamieszaniem chce się naprawdę narzucić obowiązek szczepień? Przed zapasowymi szczepieniami na jeszcze nieznaną mutację, na sytuację, w której jeszcze nie wiadomo, co powoduje Omikron? Ponieważ chcemy wreszcie stanąć przed falą, ścianą, uderzeniem asteroidy?? Jak to ma się do wyższych sądów??
5) Czy - pomimo katastrofalnej komunikacji - wszystkie zaniechania, błędne oceny i różne metody postępowania zostały zbadane i objaśnione, a jeśli tak, to przez kogo i przede wszystkim, czy zostały one naukowo przepracowane? Czy wszyscy, nawet patolodzy, krytyczni lekarze, wirusolodzy, epidemiolodzy itp., mają do tego prawo głosu i są odpowiednio wysłuchiwani? Czy nie ma często na celu zrealizowanie decyzji?
6) Można to zrobić, ale czy sensowne jest potępianie ludzi, którzy nie chcą tego więcej, a przede wszystkim czy zdrowe i godne zaufania jest zawsze wrzucanie tych ludzi do jednego kotła z kilkoma idiotami (już nie chcę wymieniać wszystkich definicji, odrzuca mnie to) aby zdusić wszelkie dyskusje zanim się zaczną i zawsze mieć gotowy argument? Czy buduje to zaufanie, czy prowadzi na właściwą drogę i czy sprosta temu okropnemu wirusowi?
Wiele osób nawet nie zastanawia się, co jeszcze może przyjść, do czego może prowadzić, do czego wszystko to było dobre (lub raczej złe). Jaki jest pomysł, teraz wiemy, teraz, gdy to się zaczęło, po tym, jak te wszystko już 10 lat temu przerobiliśmy i rozważyliśmy, to było jedyne rozwiązanie? Tak?
Klimat, uchodźcy, kolejne rodzaje wirusów itd., to nie przestanie, muszą przestać obrażenia, podziały społeczne, te niewybaczalne i nie do zniesienia interwencje w sprawy, dla których nasze przodki umierali i które zawsze nam się dobrze układały, od umierających dzieci na głód w Afryce i innych krajach, naruszeń praw człowieka, których w części przypadków niektoś przejawia bez przeszkód i wielu innych beznadziejnych działań wobec ludzi nie chcę nawet mówić!!
Ale jeszcze jedno. W moim otoczeniu krzyczą najgłośniej ci, którzy codziennie jedzą, chlastają, palą i poruszają się tylko wtedy, gdy chodzi o uzupełnienie zapasów. To są ci, którzy najbardziej boją się, najbardziej narzekają, gdy chodzi o to, aby opowiadać innym, co muszą znieść, i gdzie mają się w przyszłości ograniczać, przede wszystkim muszą znosić to, aby znaczne ograniczenia w ich prawach do wolności miały determinować ich przyszłe życie. Co gorsza, chcą ustalić, co należy uznać za prawo do wolności!!!
Przez całe moje życie brałem pod uwagę innych, tak mnie wychowano, i nadal tak będzie, także szanuję i akceptuję ludzi, którzy to robią - niezależnie od tego, czy ze stuprocentową głupotą czy z odpowiednim intelektem - i uważają, że mogą decydować, co jest słuszne i niesłuszne, i w ten sposób uciskają, sprawiają, że chorują i dzielą społeczeństwo, ale nie powinni i nie powinni być zaskoczeni, jeśli otwieram usta, reaguję odpowiednio i stoję za tym, co będziemy mieć i być, za to, kim jesteśmy w całości.
Ja również nie mam rozwiązania, trzymam się zasad i zawsze tak postępowałem, ale po tych niewypowiedzianych i obłudnych dyskusjach mogę tylko..."