...
DN złożył wniosek u pośrednika, a następnie go podpisał i przekazał. W związku z tym w ogóle nie mógł wiedzieć, kiedy zawarto umowę, ponieważ informacje te mu umykają...
Cytat autorstwa ducnici
... DN złożył wniosek u pośrednika, a następnie go podpisał i przekazał. W związku z tym w ogóle nie mógł wiedzieć, kiedy zawarto umowę, ponieważ informacje te mu umykają...
Ale czy to nie dokładnie to, co zostało przedstawione w postanowieniu OLG Koblenz? Klientowi w ogóle nie jest jasne, kiedy doszło do zawarcia umowy, ponieważ wie tylko, kiedy sam podpisał, ale nie wie, kiedy bank jako partner umowny podpisał umowę.
W moim przypadku bank wysłał ofertę umowy (1 egzemplarz dla banku i 1 egzemplarz dla klienta) pocztą (również wcześniej pośredniczył przez dużego maklera, również pocztą). Oferta umowy zawiera 2 wydrukowane podpisy ze strony banku (kierownik oraz zastępca kierownika ds. finansowania nieruchomości) oraz informację, że "Ta oferta umowy została sporządzona maszynowo i jest ważna bez oryginalnego podpisu". Podpisałem egzemplarz dla banku, ale nie dla klienta/mnie i odesłałem go pocztą do banku. Następnie otrzymałem zgodę na udzielenie
kredytu, ale nie otrzymałem (dalszego) aktu notarialnego (dalsza w nawiasie, gdyż nie jest mi jasne, czy oferta umowy nie stanowi już aktu notarialnego). Czy to teraz - obok błędnej klauzuli WM - jest kolejnym argumentem za tym, że termin na odstąpienie od umowy nigdy się nie rozpoczął? Czy hasło "sprzedaż na odległość" jest tutaj właściwe? Tylko u maklera odbyła się wizyta w biurze (i to tylko w związku z 1. umową). Reszta korespondencji dotyczącej 1. umowy, a także cała korespondencja dotycząca 2 kolejnych umów z tym samym bankiem odbywała się wyłącznie drogą pocztową, a czasem również telefonicznie i mailowo. Jak istotne jest to? Jak powiedziałem - mam klauzulę WM, która jest udowodniona (BGH) jako błędna, ale dodatkowa broń zawsze byłaby przydatna.
A potem mam
kredyt ratalny, gdzie na umowie z 2008 roku nie było w ogóle podpisu ze strony banku. Były rozmowy w oddziale banku, korespondencja dotycząca
kredytu odbywała się za pomocą e-maili i korespondencji pocztowej. Klauzula WM mówi: Termin rozpoczyna się najwcześniej po otrzymaniu tego pouczenia. Czy jest zatem istotne, czy klient wie, czy kiedy bank podpisał i zaakceptował umowę, jeśli termin rozpoczyna się od daty otrzymania tego pouczenia, zgodnie z klauzulą WM? Czy wtedy nie ma znaczenia, kiedy bank podpisał i zaakceptował umowę, czy się mylę (co mam nadzieję)? Ponieważ wtedy miałbym również więcej argumentów po mojej stronie.