Ten tekst jest z zeszłego czwartku, ale wciąż aktualny - prawie jakby mój, ale tylko prawie ... ▶️
15.03.2007, 18:46
To ma rękopis Bena Bernanke
przez Jochen Steffens
Czasami warto dokładniej przyjrzeć się osobie, która ma wpływ na losy giełdy. Niedawno dołączyłem tu do Was psychogram Bena Bernanke. Zawierał on ważne zdanie, które przypomniało mi się dziś rano w związku z pewnymi nowościami.
Najpierw nowości: Goldman Sachs chce wesprzeć finansowo dostawców
kredytów hipotecznych, oferując im hojne
kredyty. Wyraźnie uspokoiło to rynki. W związku z tym przypomniało mi się, że Ben Bernanke bardzo dogłębnie zajmował się Krachem z 1929 roku. To od niego, Bena Bernanke, pochodzi też spostrzeżenie, że wtedy nie wystarczyłoby jedynie obniżyć stopy procentowe i nawodnić rynek płynnością, ale Fed musiałaby też finansowo wspierać banki!
I jak wspomniał dziś rano mój kolega Robert Rethfeld w odniesieniu do informacji dotyczących Goldmana, Ben Bernanke wyraźnie jest w bliskim kontakcie z bankami. Jeśli dodać do tego ważną informację, wtedy otwarcie widać rękę Bena Bernanke.
Długie przygotowania
Jak już wspomniałem, kryzys na rynku nieruchomości w USA jest omawiany od lat, co oznacza, że musiały zostać opracowane odpowiednie plany i strategie. Te problemy nie pojawiają się zaskakująco na rynku. Jeśli widzisz zagrożenie, to starasz się przygotować. I szczerze mówiąc, że zmienne stopy procentowe przy rosnących stopach procentowych stanowią zagrożenie, przeczytałem już w 2003 roku.
Chodzi jednak o coś innego
I jeszcze jedno chcę podkreślić, tylko po to, by uwydatnić istotną różnicę: Rynek akcji w zasadzie nie staje nerwowo z powodu trawiącego rynek nieruchomości w USA. Rynek nieruchomości już od ponad pół roku dramatycznie się kurczy, ale nie powstrzymało to kursów przed dalszym wzrostem. Chodzi tutaj o coś zupełnie innego: Prawdziwą przyczyną problemów są zbyt wysokie stopy procentowe, które teraz zmuszają Amerykanów o słabej zdolności kredytowej na kolana. Ci zaciągnęli tanie
kredyty o zmiennym oprocentowaniu i teraz nie są w stanie ponieść wyższych obciążeń odsetkowych.
Ta różnica jest istotna, aby zrozumieć, że obecnie dostawcy
kredytów hipotecznych są w pewien sposób pierwszymi ofiarami wysokich stóp procentowych, czyli pierwszym sygnałem ostrzegawczym. Jeśli stopy procentowe pozostaną na takim poziomie, a nawet dalej wzrosną, to kolejne ofiary pojawią się: Firmy uzależnione od bardzo dużych
kredytów, lub potrzebujące nowych
kredytów. I takie firmy znajdują się również na Nasdaq. Coś podobnego mieliśmy już w latach 2000-2003, co wówczas doprowadziło między innymi do tego ekstremalnego spadku wskaźnika.
Podsumowując: Należy jednoznacznie stwierdzić, że ten kryzys mniej wskazuje na krasę rynku nieruchomości w USA (myślę, że ta jest już w dużej mierze za nami, nawet jeśli obecne nierentowne
kredyty trafią na rynek, to nie zmieni to zbyt wiele) jak na pierwszy sygnał ostrzegawczy dla Fedu, że podwyżki stóp procentowych zaczynają teraz pokazywać swoje brzydkie strony.
Obciążenie dla konsumpcji wciąż do opanowania
Pleśń, która w wyniku wysokich stóp procentowych niesie się przez słabych dłużników, będzie oczywiście obciążała konsumpcję. Na razie może to być zrekompensowane przez rosnący rynek pracy w USA. Jednak jeśli stopy procentowe nie zostaną wkrótce obniżone, to istnieje realne zagrożenie znacznego spadku na rynku pracy w USA, co może obciążać gospodarkę USA.
I w ostatecznym rozrachunku pozostaje jedno decydujące pytanie: Czy Fed wkrótce obniży stopy procentowe, czy pozostanie przy swojej polityce procentowej? Tutaj padnie decyzja o dalszym wzroście kursów lub dłuższym upadku wskaźników giełdowych w USA.
I w tym kontekście, jak już zapowiedziałem, chcę poruszyć kolejny temat:
Wybory w USA
Będę teraz nieco spiskowy, tak, wiem: ha, ha. Wiemy, że prezydent Bush został odesłany. Moje informacje wskazują, że nie ma już nawet prawdziwego poparcia w swoich własnych szeregach. W 2008 roku najprawdopodobniej najgorszy prezydent USA dla wizerunku zniknie z wielkiej sceny polityki (istnieje, o ile mi wiadomo, nieoficjalna zasada, że prezydent USA nie kandyduje więcej niż dwa razy). Myślę, że wiele osób na całym świecie westchnie z ulgą, gdy to się stanie.
Ale Republikanie nie opuszczą bez walki Demokratów. Nawet nie jestem pewien, czy Republikanie już przegrali. Trzeba być ostrożnym przy ocenianiu kampanii wyborczej w USA, która często toczy się bardzo emocjonalnie i z ogromną ostrością.
Republikanie potrzebują zdrowej gospodarki
Ale jedno jest pewne: Jeśli amerykańska gospodarka zacznie chwiać się pod koniec roku i nie odbierze sił w 2008 roku, to wybór będzie rozstrzygnięty. Gdyby teraz upadł cały rynek
kredytów hipotecznych, a Fannie Mae i Freddie Mac (największe amerykańskie banki hipoteczne) wpadłyby nawet w tarapaty i pociągnęły za sobą rynek akcji USA, to samo to byłoby już prawdopodobnie rozstrzygające dla wyniku wyborów.
Tak więc Republikanie muszą zrobić wszystko, aby amerykańska gospodarka w 2008 roku prezentowała się niezwykle korzystnie i szkody na rynku
kredytów hipotecznych były możliwie niewielkie. Niskie bezrobocie, dobre zarobki i tanie paliwo, ale także w USA zakochane w akcjach: Wysokie wartości indeksów są gwarantem zadowolonego społeczeństwa.
Niewielkie szanse
Teraz Demokraci mają większość w Kongresie i Senacie. Politycznie więc niewiele tu można osiągnąć. Oczywiście Demokraci będą próbować zablokować wszystkie ustawy, które w jakiś istotny sposób wpłyną na amerykańską gospodarkę.
Co więc pozostaje Republikanom? W zasadzie pozostaje tylko Fed, który może stymulować gospodarkę poprzez stopy procentowe. W tym kontekście warto zapytać, kto właściwie mianował Bena Bernanke.
Teraz można powiedzieć, że Fed jest niezależny od wpływów zewnętrznych. Ale bądźmy szczerzy, gdyby mieliśmy kogoś, kto zapewniłby nam cholernie dobrą pracę (szefa banku centralnego), to również odczuwalibyśmy pewne, być może nieświadome zobowiązanie. I z pewnością byłoby się, oczywiście tylko w ramach dozwolonego, skłonnym od czasu do czasu pomóc, gdyby to było konieczne. Jednak niektórzy lubią przesadzać i nie zauważają, jak sami stają na bok ze swoimi przeciwstawieniami, co mieliśmy okazję doświadczyć w latach po Krachu w niektórych firmach. To jednak inny temat.
I oto mamy idealną teorię spiskową!
Możemy zatem założyć, że nawet Ben Bernanke będzie w pewnym stopniu wciąż zobowiązany do Republikanów. Ale chcę podkreślić, że to już należy do kategorii: teoria spiskowa, a wiecie, co sądzę o większości tych teorii.
Jednak nie o to chodzi, czy ta teza jest prawdziwa. Chodzi raczej o to, czy wielu wierzy, że może być prawdziwa. Jeśli nawet w niewielkim stopniu zacznie rysować się, że Ben Bernanke wykazuje jakieś umiar w stosunku do obniżek stóp procentowych, to wielu z tych powyżej wspomnianych będzie to podejrzewało i odpowiednio działało na tej podstawie.
Taktycznie myśląc?
I skoro już przy tym jestem: Być może nawet w kontekście wyborów w 2008 roku korzystniej jest zachować stopy procentowe na nieco wyższym poziomie, aby gospodarka nie przegrzała się już teraz. Może reakcja nastąpi dopiero latem z pierwszym obniżeniem stóp do 5%, po którym w zimie 2007 roku i na początku 2008 roku nastąpią kolejne dwa obniżki, dzięki czemu dojdziemy do poziomu 4,5%. Ponieważ obniżki stóp procentowych mają efekt opóźniony o sześć miesięcy, latem 2008 roku mielibyśmy świetny klimat wyborczy.
Teraz można powiedzieć, że to wyssane z palca. Ale faktycznie próba rządów, aby amerykańska gospodarka błyszczała w wyborczym roku, to główny powód, dla którego lata przedwyborcze są prawie zawsze bardzo pozytywnymi latami na amerykańskiej giełdzie. Rynek już rok wcześniej antycypuje spodziewane pozytywne ożywienie gospodarcze roku wyborczego w USA!
Więc czy to tak spiskowe? Pozostawiam to z uśmiechem na twarzy i teraz zajmuję się przygotowaniami do Invest in Stuttgart. Dlatego dziś nie otrzymają Państwo danych o koniunkturze w USA. Ale być może spotkamy się na stoisku wydawnictwa Investor!
Pozdrowienia
Twój
Jochen Steffens
__________________________________________________
Pozdrowienia,
Simona