Re: Finansowanie budowy z planem oszczędnościowym budowlanym czy dodatkową spłatą?
Napisany przez alex. -
- pn kwie 01, 2013 8:01 am
Witaj,
mam pytanie dotyczące finansowania. Jesteśmy jeszcze na samym początku planowania. Właściwie chcieliśmy poczekać jeszcze 1-2 lata i zwiększyć kapitał własny, ale teraz dostaliśmy wskazówkę, że Dom (z 1980 r.) bardzo zbliżony do naszych oczekiwań (jeśli przesuniemy kilka ścian) - co jest trudne z trójką dzieci. Idealny do życia na parterze i piętrze dla osób starszych/lub z niepełnosprawnościami, później możliwy do wynajęcia, ponieważ korytarz został zaplanowany odpowiednio.
Obejrzeliśmy ten Dom. Oto lista rzeczy, które nas czekają.
Wywarcie frontu połaci i zamiana na 2 drzwi balkonowe + ścianę. Położenie całkowicie nowych podłóg (ok. 170 m kw.) (deski podłogowe lub podobne samodzielnie), tapetowanie ścian itp. (to nie problem).
Łazienka 1 nie jest odpowiednia na starsze lata i dlatego trzeba przesunąć ścianę i całkowicie ją odnowić - ale na to możemy jeszcze poczekać kilka lat - nie jesteśmy jeszcze aż tak starzy
. Ale na pewno zostanie zrobione zanim zostaną położone nowe płytki itp.
Nowa łazienka na piętrze + przesunięcie ścian (dotychczas wszystko otwarte) na 3 pokoje.
Taras i balkon potrzebują nowej posadzki - płytki pęknięte (prawdopodobnie drewno - zrobimy to sami).
Ogrzewanie zostało wymienione około 5/6 lat temu. Więc na razie spokój.
Lokalizacja jest dobra - domy tutaj są bardzo pożądane, a działki są prawie niedostępne (wszystko jest w starych rękach i nie jest na sprzedaż).
Kapitał własny wynosi 50 000. Dom (bez negocjacji, można jeszcze coś zdobyć) kosztuje 250 000 + koszty dodatkowe + koszty remontu (szacunkowo 20 000 na początek - piętro).
Po odliczeniu wszystkich kosztów stałych (Riester, ubezpieczenie na życie, ubezpieczenie, telefon, hobby/sport, samochód (i konserwacja), opłata abonamentowa za radio/telewizję, itp., + paliwo (200), jedzenie (500), pozostałe (500 na osobę), oraz kwota na wakacje (150)
pozostaje wynagrodzenie (mój mąż bez nadgodzin) w wysokości 1250 euro.
Do tego dochodzą nadgodziny, premia urlopowa (średnio 500 euro/miesiąc) oraz mój praca za 450 euro. Te kwoty chciałabym przeznaczyć na dodatkową spłatę kredytu.
Wynagrodzenie po odliczeniu: 1250 euro
dodatkowy dochód: 950 euro
Koszty dodatkowe oszacowaliśmy na 450 euro (mamy na przykład 56 euro na prąd, wodę i ogrzewanie, jesteśmy raczej oszczędni) (ok. 170 m kw. powierzchni mieszkalnej + 100 m kw. piwnicy).
Ponieważ nie jesteśmy już najmłodsi (32 + 39 lat), bardzo chciałabym szybko zakończyć remont.
Mój plan: finansowanie na 15 lat z celem pełnej dodatkowej spłaty w pierwszych 8 latach i potem zakończenie spłaty. Czy lepiej na 10 lat z pełną dodatkową spłatą i na resztę mały przewidziany plan oszczędnościowy?
Chciałabym spłacać 800 euro/miesiąc (+ 450 kosztów dodatkowych, co razem daje 1250). Chciałabym wykorzystać pełne 5% dodatkowej spłaty.
Myślałam o tym, czy nie spłacać wyższej kwoty (900), ale myślę, że jest mądrzejsze skorzystanie z możliwości dodatkowej spłaty i mieć dodatkowe 100 euro na wypadek nagłych wydatków (dzieci są coraz droższe...). Jednakże, jeśli znajdzie się sposób na większe oszczędności niż te, które mogą być przeznaczone na dodatkową spłatę, te pieniądze można zaoszczędzić na wcześniejszą spłatę po 10,5 latach lub na przyszłe koszty remontu (które z pewnością zaistnieją po spłacie zadłużenia).
Drugi myśl. Pozostawiamy kredyt z 2% oprocentowaniem i bez możliwości dodatkowej spłaty oraz jednocześnie odkładamy przez 10 lat w planie oszczędnościowym (podczas trwania kredytu). Wtedy kwota spłacona w kredycie byłaby niewielka (około 50 000) a oszczędności w planie oszczędnościowym w kwocie 150 000 - które potem spłacilibyśmy przez kolejne 7 lat. Ten model został mi zalecony przez krewnego, który dobrze zna się na finansowaniu. Uważam jedynie, że odsetki byłyby wtedy znacznie wyższe, które zapłacilibyśmy po 17 latach i ostatecznie byłyby wyższe. Powiedział jednak, że wtedy nie bylibyśmy tak bardzo ograniczeni, ponieważ na przykład w pierwsze 2 lata musielibyśmy nie płacić (albo płacić mało) a potem moglibyśmy wpłacić większą kwotę. Jednak uważam, że jest mało prawdopodobne, że gdybyśmy nie płacili np. przez 3 lata, moglibyśmy wpłacić zaległą kwotę + kwotę z 3 lat. Myślę także, że koszty na początku są bardziej przewidywalne w przypadku starego budynku - teraz mogę powiedzieć (lub mieć nadzieję), że dach wytrzyma jeszcze 5 lat. Za 5 lat może nie...?
Co o tym myślicie. Czy to jest realistyczne?
Łazienki dla osób starszych moglibyśmy zrobić także po zakończeniu kredytu. Nie są one arcydziełem, ale wszystko jest jeszcze w porządku (ma urok lat 80-tych
). Samochód ma 4 lata i został opłacony gotówką - mam nadzieję, że nie będzie żadnych niespodzianek w najbliższych latach. Meble zostały zakupione na długie lata (również dla dzieci - wszystko jest solidne). Sprzęt AGD ma około 3 lat.
Jeszcze mało się w to wszystko zagłębiłam i byłabym wdzięczna za każdą radę.
Przepraszam, że tak się rozpisałam....
Dziękuję bardzo
Alexandra
mam pytanie dotyczące finansowania. Jesteśmy jeszcze na samym początku planowania. Właściwie chcieliśmy poczekać jeszcze 1-2 lata i zwiększyć kapitał własny, ale teraz dostaliśmy wskazówkę, że Dom (z 1980 r.) bardzo zbliżony do naszych oczekiwań (jeśli przesuniemy kilka ścian) - co jest trudne z trójką dzieci. Idealny do życia na parterze i piętrze dla osób starszych/lub z niepełnosprawnościami, później możliwy do wynajęcia, ponieważ korytarz został zaplanowany odpowiednio.
Obejrzeliśmy ten Dom. Oto lista rzeczy, które nas czekają.
Wywarcie frontu połaci i zamiana na 2 drzwi balkonowe + ścianę. Położenie całkowicie nowych podłóg (ok. 170 m kw.) (deski podłogowe lub podobne samodzielnie), tapetowanie ścian itp. (to nie problem).
Łazienka 1 nie jest odpowiednia na starsze lata i dlatego trzeba przesunąć ścianę i całkowicie ją odnowić - ale na to możemy jeszcze poczekać kilka lat - nie jesteśmy jeszcze aż tak starzy
Nowa łazienka na piętrze + przesunięcie ścian (dotychczas wszystko otwarte) na 3 pokoje.
Taras i balkon potrzebują nowej posadzki - płytki pęknięte (prawdopodobnie drewno - zrobimy to sami).
Ogrzewanie zostało wymienione około 5/6 lat temu. Więc na razie spokój.
Lokalizacja jest dobra - domy tutaj są bardzo pożądane, a działki są prawie niedostępne (wszystko jest w starych rękach i nie jest na sprzedaż).
Kapitał własny wynosi 50 000. Dom (bez negocjacji, można jeszcze coś zdobyć) kosztuje 250 000 + koszty dodatkowe + koszty remontu (szacunkowo 20 000 na początek - piętro).
Po odliczeniu wszystkich kosztów stałych (Riester, ubezpieczenie na życie, ubezpieczenie, telefon, hobby/sport, samochód (i konserwacja), opłata abonamentowa za radio/telewizję, itp., + paliwo (200), jedzenie (500), pozostałe (500 na osobę), oraz kwota na wakacje (150)
pozostaje wynagrodzenie (mój mąż bez nadgodzin) w wysokości 1250 euro.
Do tego dochodzą nadgodziny, premia urlopowa (średnio 500 euro/miesiąc) oraz mój praca za 450 euro. Te kwoty chciałabym przeznaczyć na dodatkową spłatę kredytu.
Wynagrodzenie po odliczeniu: 1250 euro
dodatkowy dochód: 950 euro
Koszty dodatkowe oszacowaliśmy na 450 euro (mamy na przykład 56 euro na prąd, wodę i ogrzewanie, jesteśmy raczej oszczędni) (ok. 170 m kw. powierzchni mieszkalnej + 100 m kw. piwnicy).
Ponieważ nie jesteśmy już najmłodsi (32 + 39 lat), bardzo chciałabym szybko zakończyć remont.
Mój plan: finansowanie na 15 lat z celem pełnej dodatkowej spłaty w pierwszych 8 latach i potem zakończenie spłaty. Czy lepiej na 10 lat z pełną dodatkową spłatą i na resztę mały przewidziany plan oszczędnościowy?
Chciałabym spłacać 800 euro/miesiąc (+ 450 kosztów dodatkowych, co razem daje 1250). Chciałabym wykorzystać pełne 5% dodatkowej spłaty.
Myślałam o tym, czy nie spłacać wyższej kwoty (900), ale myślę, że jest mądrzejsze skorzystanie z możliwości dodatkowej spłaty i mieć dodatkowe 100 euro na wypadek nagłych wydatków (dzieci są coraz droższe...). Jednakże, jeśli znajdzie się sposób na większe oszczędności niż te, które mogą być przeznaczone na dodatkową spłatę, te pieniądze można zaoszczędzić na wcześniejszą spłatę po 10,5 latach lub na przyszłe koszty remontu (które z pewnością zaistnieją po spłacie zadłużenia).
Drugi myśl. Pozostawiamy kredyt z 2% oprocentowaniem i bez możliwości dodatkowej spłaty oraz jednocześnie odkładamy przez 10 lat w planie oszczędnościowym (podczas trwania kredytu). Wtedy kwota spłacona w kredycie byłaby niewielka (około 50 000) a oszczędności w planie oszczędnościowym w kwocie 150 000 - które potem spłacilibyśmy przez kolejne 7 lat. Ten model został mi zalecony przez krewnego, który dobrze zna się na finansowaniu. Uważam jedynie, że odsetki byłyby wtedy znacznie wyższe, które zapłacilibyśmy po 17 latach i ostatecznie byłyby wyższe. Powiedział jednak, że wtedy nie bylibyśmy tak bardzo ograniczeni, ponieważ na przykład w pierwsze 2 lata musielibyśmy nie płacić (albo płacić mało) a potem moglibyśmy wpłacić większą kwotę. Jednak uważam, że jest mało prawdopodobne, że gdybyśmy nie płacili np. przez 3 lata, moglibyśmy wpłacić zaległą kwotę + kwotę z 3 lat. Myślę także, że koszty na początku są bardziej przewidywalne w przypadku starego budynku - teraz mogę powiedzieć (lub mieć nadzieję), że dach wytrzyma jeszcze 5 lat. Za 5 lat może nie...?
Co o tym myślicie. Czy to jest realistyczne?
Łazienki dla osób starszych moglibyśmy zrobić także po zakończeniu kredytu. Nie są one arcydziełem, ale wszystko jest jeszcze w porządku (ma urok lat 80-tych
Jeszcze mało się w to wszystko zagłębiłam i byłabym wdzięczna za każdą radę.
Przepraszam, że tak się rozpisałam....
Dziękuję bardzo
Alexandra