On nie wybiera niczego, on potrafi liczyć. Weźmy ledzidnego, bezdzietnego przeciętnego Kowalskiego z brutto wynagrodzeniem miesięcznym 3000€ i klasą podatkową 1, który ma
ubezpieczenie zgodnie z ustawą i musi pełnopłatnie ubezpieczyć swoją emeryturę zawodową podczas jej pobierania w prywatnym ubezpieczeniu zdrowotnym.Dla uczciwości oczywiście zakładamy niższe renty ze względu na zmniejszone dochody brutto.
W ten sposób oszczędności zarówno za pośrednictwem Riester, jak i bAV są ponownie inwestowane, na przykład w fundusz akcji, dzięki czemu można przyjąć stałe obciążenie netto. Jedyne różnice polegają na tym, że kwota inwestycji w bAV, z uwagi na wyższą stawkę pomocy państwa, jest oczywiście wyższa. Ten dodatkowy zysk może z kolei zostać wypłacony jako jednorazowa wpłata na rentę dożywotnią, aby zwiększyć niższą rentę z bAV, oczyszczoną z podatków i składek.
Jeśli wszystkie te warunki są brane pod uwagę, zwycięzcą wciąż pozostaje bAV. To samo obciążenie, większy zysk.
Dla rodzin wielodzietnych z kolei może się bardziej opłacać oszczędzanie na Riester.
Jedna jedyna, ogólnikowa i dodatkowo błędna uwaga, którą znalazłem w tym wątku, brzmi jednak:
Niemniej jednak, wydaje mi się, że wszyscy zgadzamy się z tym, że Riester jest pierwszym miejscem (dla pracowników!) do zamykania luki emerytalnej.