Cześć @all,
zacznijmy od podstawowych informacji:
Pytanie: Od kogo pochodzi rzekome badanie, które ma nam tu być sprzedane?
Odpowiedź: Od firmy, która oferuje jako usługę za bardzo hojną opłatą pomoc biednym ubezpieczonym w prywatnych ubezpieczeniach zdrowotnych w obniżeniu składki.
Pytanie: Ile osób zostało zapytanych, jak wiarygodne są liczby?
Odpowiedź: Brak informacji, może to być 2 osoby w każdej grupie wiekowej lub 5000!
Posiadam zupełnie inne liczby w swoim zbiorze:
Mężczyzna, rocznik 1941, rozpoczęcie umowy 01.10.1988, aktualna składka miesięczna 479,85 € w tym opieka, z 750.-
euro kwotą własną - czy to miałoby jakiekolwiek wpływy na badanie?
Sprawdźmy dokładniej liczby z rzekomego badania:
46-latek płaci (obliczając na korzyść wykonawców badania) roczną składkę w wysokości 7.136.-
euro.
Teraz przejdźmy 20 lat do przodu: 66-latek płaci 7.788.-
euro rocznie.
Oznacza to roczny wzrost składki w wysokości solidnych 0,44% rocznie...ale prawdopodobnie wynika to z faktu, że oszczędności poza schematem wpływają tu poprzez m.in. zniesienie taryf zasiłkowych.
Kolejne 10 lat później dochodzimy do 8.789.- €, co odpowiada wzrostowi składki o 1,22% rocznie.
Co chcą udowodnić tymi liczbami?
Że dostosowania składek przez krytykowane ubezpieczyciele są poniżej rzeczywistej stopy inflacji?
Że ubezpieczony prawnie emerytowany tutaj jest tańszy, co w większości przypadków pewnie się zgadza - ale jak było ewentualnie przez wszystkie lata wcześniej? Jeśli ktoś nie roztrwonił większości oszczędności na
ubezpieczenie zdrowotne państwowe na konsumpcję, a raczej rozsądnie odłożył na bok, powinien być finansowo nieco lepiej na emeryturze, zazwyczaj z lepszym poziomem świadczeń. (Nie chodzi mi o jakiekolwiek wystąpienie na rzecz Ubezpieczenia Zdrowotnego - irytują mnie po prostu takie ogólnikowo podawane, nieprawdziwe liczby, które potem są poważnie przekazywane i cytowane)
Gdy czytam takie brednie, że rzekomo trudno uzyskać informacje o dostosowaniach składek i podwyżkach kwoty własnej, dostaję ataku śmiechu - powinni po prostu od czasu do czasu zajrzeć na mój blog bądź blog kolegów, tam można takie informacje przeważnie przeczytać z wyprzedzeniem nawet o trzy miesiące - to żadna tajemnica!
Rzadko spotyka się takie bzdury.