Capital Investment 4

Forum finansowe CI4 - Wszystko ze świata finansów i nieruchomości

Aktualne tematy do rozmów towarzyskich. Bez reklam.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Springer
Dzisiaj kupiłem z ciekawości zasadę Blochera. Ekonomicznie może to być interesujące, dlatego nie jestem ani zwolennikiem, ani obrońcą, po prostu zainteresowanym, który wyrobi sobie opinię po przeczytaniu. Zaczynamy :wink:

Re: materiał do czytania

Napisany przez richard100
Również to zakupiłem i już pochłonąłem. Dobra zasada prowadzenia. Nie ma co do niej szmerać. Moim podtekstem z niej .. Pozdrowienia Rich

Re: materiał do czytania

Napisany przez Springer
Przy takiej pięknej pogodzie osiągnąłem do tej pory tylko stronę 61. Bilans pośredni: Jest napisane klarownie i zrozumiale, można łatwo zrozumieć wywody (nawet gdy się jest zmęczonym :wink: ): Wiele praktycznych przykładów służy do uwydatnienia dokonanych stwierdzeń, łącząc teorię z praktyką. Pod względem treści: Cóż, będę kontynuować czytanie, ale jeszcze nie jestem w pełni przekonany, to już sobie uświadomiłem :wink:

Re: materiał do czytania

Napisany przez richard100
Springer pisze: No cóż, czytam dalej, ale nie jestem całkowicie zgodny, to już ustaliłem :wink:
Tak, rozumiem. W przeciwnym razie miałbyś 1 syna i 3 córki. A EMS jest tylko jedno.....: wink: A zostać Bundesratem też nie jest takie proste.... Pozdrowienia, Rich

Re: materiał do czytania

Napisany przez Dany1
richard100 pisze: Tak, rozumiem. W przeciwnym wypadku miałbyś jednego syna i trzy córki. A EMS jest tylko jeden raz..... :wink: I zostać Federalną Radną też nie jest łatwe.... Pozdrowienia Rich
...i potrzebna jest jeszcze Silvia... hehe ale możesz spróbować jeszcze w SP lub CVP, tam jest łatwiej, musisz po prostu dużo i chętnie rezerwować wakacyjne podróże...

Re: materiał do czytania

Napisany przez Springer
Wszystko ma swój koniec....skończyłem. Ogólnie zauważyłem, że poziom powtarzalności jest dość wysoki. Istnieje kilka kwestii, które mi się podobają, takie jak praca zlecona czy decyzje podejmowane z brzucha. Mniej podoba mi się k styl zarządzania i ciągłe składanie wniosków.... Już wydałem mniej rozsądnie 39.-, w niektórych kwestiach można teraz również samemu się zastanowić, poddać w wątpliwość i być może spróbować coś zmienić? Ale tylko kopiowanie nie przynosi sukcesu, droga zawodowa, charakter i odpowiedni przepis są zbyt specyficzne...

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Cześć świetny artykuł, nawet można się przy tym pośmiać :)))) Pozdrowienia https://www.wiwo.de/pswiwo/fn/ww2/sfn/buildww/id/126/id/309302/fm/0/SH/0/depot/0/ index.html

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Cześć Co by te biuletyny giełdowe zrobili bez Głupich Inwestorów Niestety, że jest tak wielu Głupich Inwestorów, którzy nadal mają zaufanie do was Pozdrowienia O inteligencji niemieckich inwestorów - Wiele kamieni w szklanym domu Priora Niemieccy inwestorzy są najgłupszymi na świecie! Tak witają czytelników Biuletynu Prior w bieżącym wydaniu, odnosząc się do ogromnego zainteresowania certyfikatami. Są one w większości zbyt drogie, zawierają ukryte opłaty i zazwyczaj składają się z złożonych konstrukcji, którymi emisjonodawcy chcą wyrzucić inwestorów w pole. Twarde słowa, jak zwykle. I w pewnych aspektach oczywiście nie bezpodstawne. Niemniej jednak ta ogólna krytyka jest w sumie zupełnie przesadzona. Warto zauważyć, że krytyka Priora nie opiera się na wynikach badania wypełnionego konkretnymi liczbami i faktami, lecz na osobistej opinii redaktora Egberta Priora. Co do przyczyn takiej celowej (?) przesadzonej krytyki branży, można tylko snuć domysły. Możliwe wyjaśnienie można znaleźć być może w sprawozdaniu finansowym Prior Capital AG, notowanej na giełdzie od czerwca 2006 roku, spółki inwestycyjnej, której zarząd jest jednocześnie autorem cytowanych tutaj słów. W nim m.in. podano, że w roku obrotowym 2006 pozycje w funduszach indeksowych na złoto i ropę zostały zlikwidowane z stratami. Brak jest bliższych szczegółów. Interesujące jest jednak sprawozdanie rady nadzorczej. Tam wprost napisano: nieudany start i w każdym względzie niekorzystna efektywność skłoniły radę nadzorczą, podczas posiedzenia z dnia 7 sierpnia 2006 r., do zidentyfikowania przyczyn oraz zasugerowania odpowiednich środków zaradczych. Do tego zaliczała się tymczasowa wyprostowanie całego portfela. Na razie zrezygnowano z opcji, kontraktów terminowych i innych instrumentów pochodnych. W prospekcie emisyjnym akcji wyraźnie zaznaczono wcześniej, że planuje się inwestowanie także w instrumenty pochodne. Brzmi to jakoś tak, jakby ktoś tam się porządnie przeliczył – kosztem głupich inwestorów (WKN: 720420). Za tą tezą przemawia również to, że akcje Prior Capital, które opierają się m.in. na wartości aktywów inwestycyjnych, spadły o około 30 procent od emitowania, podczas gdy Dax wzrósł o ponad 40 procent w tym samym okresie. W bieżącym roku nie udało się także osiągnąć celu, czyli przewyższyć popularne indeksy giełdowe. Przynajmniej jeśli chodzi o cenę akcji, która spadła o dziesięć procent od początku roku. Popularne indeksy z rodziny Dax wszystkie notują wzrost. To samo dotyczy także wielu certyfikatów. Kupienie ich byłoby zdecydowanie mądrzejsze niż inwestycja w tę akcję. Nic jednak nie jest takie złe, żeby nie było dla niego czegoś dobrego. I tak na końcu ataku pana Priora znajduje się sensowna uwaga. Krytykuje on (nieokreślony) certyfikat na akcje o wysokich dywidendach, w którym bank emisyjny zachowuje dla siebie dywidendy. Jeśli odnosi się tu do klasycznego certyfikatu indeksowego na indeks dywidendowy, jak np. DivDax, to krytyka jest zasadna. Niektórzy emisjonenci – w tym także gigant rynkowy Deutsche Bank – wielu swoich certyfikatów indeksowych faktycznie opierają na indeksie cen DivDax i w ten sposób pozbawiają inwestorów wypłaty dywidendy. Kupowanie ich jest głupotą w szczególności w przypadku inwestycji na dłuższy termin, choć wydaje się, że pomysłowym strategom Priora umknęło, że istnieją odpowiednie indeksy z dywidendami w formie certyfikatu (np. WKN: HV0ED7). Mądry jest więc ten, kto się informuje. Najlepiej sam i zgodnie z zasadą Warrena Buffetta: Kupuj tylko to, co rozumiesz.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Cześć To przynajmniej jest niewielka pociecha, że nie tylko my ponosimy straty, jak można przeczytać))))) Pozdrowienia Merrill Lynch uporządkowuje Prawdopodobnie szefowi amerykańskiego banku inwestycyjnego Merrill Lynch, Stanowi ONealowi, kosztować będą jego stanowisko miliardowe straty, jakie firma poniosła w trzecim kwartale. 56-letni szef Merrill Lynch prawdopodobnie dzisiaj złoży rezygnację. ONeal w niedzielę popołudniu negocjował warunki swojej przymuszonej dymisji, donosi Wall Street Journal w swoim wydaniu internetowym. Rzecznik największej na świecie firmy brokerskiej nie skomentował informacji. Na Wall Street perspektywa szybkiego odejścia szefa banku już w piątek wywołała dobrą atmosferę. Kurs akcji Merrill Lynch tymczasowo wzrósł o ponad siedem procent. Przyznane błędy Merrill Lynch zanotował w trzecim kwartale 2007 roku stratę w wysokości 2,3 miliarda dolarów oraz dodatkowe obciążenia w wysokości 8,4 miliarda dolarów związane z nieudanymi inwestycjami kredytowymi i hipotecznymi. Były to dotąd największe odpisy, jakie dostawca usług finansowych dokonał w związku z kryzysem hipotecznym i kredytowym. ONeal przyznał, że bank popełnił błędy w swoich działaniach na amerykańskim rynku drugorzędnych kredytów hipotecznych. Jestem odpowiedzialny za rozwój banku, a zadaniem zarządu jest teraz ustalić, co poszło nie tak, powiedział. Rada nadzorcza Merrilla prawdopodobnie rozważy kandydatów na następcę ONeala zarówno spoza firmy, jak i obecnych menedżerów Merrilla, informuje Wall Street Journal. Jednym z wiodących kandydatów jest Laurence Fink, szef zarządzający firmy BlackRock, w której Merrill Lynch ma 49-procentowy udział. Fink jest bliski Gregowi Flemingowi, współprezesowi Merrilla. Sam Fleming jest również kandydatem. Jako możliwi kandydaci wymieniani są również prezes giełdy Nyse Euronext, John Thain, oraz szef działu handlowego Merrilla, Robert McCann. Ponadto New York Times informował, że ONeal spotkał się z szefem banku Wachovia w USA, aby omówić możliwość fuzji. Jednak odbyło się to bez konsultacji z zarządem, co wskazuje na różnice zdań

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Witaj Pozdrowienia Nowa ustawa zasadnicza dla świata finansów Nowa dyrektywa UE dotycząca rynków instrumentów finansowych, krótko zwana Mifid, wchodzi dziś w życie. Wymaga od dostawców usług finansowych większej otwartości i ma przynieść inwestorom większą przejrzystość i bezpieczeństwo. Wiele klientów banków zostało poinformowanych w ostatnich tygodniach, że coś się zmienia w relacji z ich instytutem. Wiele zmian w umowach kredytowych lub rzekomo zwiększona przejrzystość w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych mogły być traktowane jako zwykłe reklamy dla klientów i trafiać do kosza na śmieci. Od 1 listopada Mifid faktycznie przynosi wiele zmian. Nowa dyrektywa zastępuje Dyrektywę dotyczącą usług inwestycyjnych (ISD) z 1993 roku i ma na celu zwiększenie ochrony inwestorów w Europie i jednocześnie stworzenie bardziej przepuszczalnego rynku kapitałowego wewnątrz Wspólnoty. Teraz także oficjalnie określa się inwestorów detalicznych jako takich. Wymiana informacji między bankiem, towarzystwem funduszy inwestycyjnych lub brokerem z jednej strony a inwestorem z drugiej ma być już bardziej dopasowana do jego wiedzy i potrzeb. Konsekwencje mogą pojawić się, gdy inwestor chce nabyć oprócz tradycyjnych akcji czy funduszy jednostki certyfikacyjne na dźwigni lub mini-futury, które są uważane za bardziej ryzykowne. Bank zapyta go teraz dokładniej o jego wiedzę, wcześniejsze doświadczenie i stan posiadanych wiedzy dotyczących danego produktu finansowego. Do kwestionariusza może należeć również pytanie o zawód i sytuację finansową inwestora. Celem jest powstrzymanie niedoświadczonych inwestorów przed spekulowaniem na rynku bardzo ryzykownymi papierami lub przynajmniej uczynienie ich bardziej świadomymi ryzyka. Najbardziej ekscytującą nowością jest jednak nowa i nieznana dotąd otwartość dostawców usług finansowych w kwestii opłat. Tak zwane kick-backs, czyli zwroty dla pośredników, muszą teraz być jawne. Zasadniczo zgodnie z duchem Mifid nie może być przyjęta przekazując stron trzecich, czyli np. towarzystwa funduszy, jeśli klientowi zalecany jest produkt finansowy. Jednakże to ograniczenie zostaje od razu złagodzone. Zwroty są dopuszczalne, jeśli poprawiają jakość świadczonych usług dla klienta. Ponadto muszą być one jasno ujawnione klientowi w zrozumiały sposób. W praktyce po wdrożeniu Mifid będzie ciekawe, jak pośrednicy funduszy, doradcy finansowi i menedżerowie majątku poradzą sobie z tym wyzwaniem: wiadomo bowiem, że zwroty stanowią znaczną część dochodów w tej branży. Duża część opłat administracyjnych - od trzeciej do połowy - regularnie trafia do partnerów dystrybucyjnych w przypadku produktów funduszy. W opinii konsumentów istnieje więc przynajmniej szansa wcześniejszego wykrycia zależności i interesów doradcy lub pośrednika. Będzie teraz w zasadzie lepiej poinformowany również o sposobie wynagrodzenia doradcy. Niemniej jednak Mifid nie poprawia wszystkiego. Na przykład świat certyfikatów oferuje luki, które nie są objęte Mifid. Także tutaj duże znaczenie mają prowizje od sprzedaży. Podczas gdy Mifid wymaga, aby doradcy i pośrednicy posiadali ubezpieczenie od odpowiedzialności zawodowej, niezależni pośrednicy funduszy nadal nie muszą go posiadać. I jeśli chodzi o fundusze zamknięte, które często sprawiały, że inwestorzy byli w przeszłości dosłownie rozbici na brzeg, Mifid również nie doprowadzi do większej przejrzystości. W dniu wprowadzenia obowiązywania, można mieć podzielone zdanie na temat nowej ustawy zasadniczej dotyczącej rynku kapitałowego. Podczas gdy dla wielu obrońców praw inwestorów zapisy te nie idą wystarczająco daleko, sektor finansowy odczuwa pewną ulgę. Strach był chyba przesadzony, powiedział niedawno menedżer Deutsche Bank odpowiedzialny za wdrażanie dyrektyw Mifid.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Cześć Indyjski konglomerat znowu robi się o sobie słyszeć. Pozdrowienia 19.12.2007 Tata chce wydać dwa miliardy dolarów na przejęcie Jaguara Indyjski koncern motoryzacyjny Tata Motors oferuje Fordowi ponad 2 mld $ za luksusowe marki Jaguar i Land Rover. Tak informują indyjskie media. Oferta jest nieco wyższa od najgroźniejszego konkurenta. Indyjski rywal Mahindra & Mahindra złożył ofertę w wysokości 1,9 miliarda dolarów (przeliczając na euro około 1,32 mld), donoszą różne indyjskie gazety w środę, powołując się na osoby związane z tym procesem. Rzecznik Taty odmówił komentarza. Sprzedaż ma być finalizowana na początku 2008 roku. Ford chce zysk z tej transakcji przeznaczyć na sanację swojego deficytowego biznesu w Ameryce Północnej. Poza rywalem Tata, Mahindra & Mahindra, ofertę złożyła również mająca siedzibę w USA spółka inwestycyjna One Equity Partners, należąca do banku J.P. Morgana Chasea. Decyzja o sprzedaży obu marek samochodowych powinna zapaść najpóźniej do piątku tego tygodnia. Z informacji pochodzących z negocjacji wynika, że Ford najprawdopodobniej wybierze Tatę jako preferowanego nabywcę swoich brytyjskich luksusowych oddziałów, ponieważ firma ma także stronę wpływowych związków zawodowych po swojej stronie. Jaguar i Land Rover zatrudniają w Wielkiej Brytanii razem około 16 000 pracowników. Związki zawodowe domagają się, aby żadne miejsca pracy nie zostały utracone. Grupa Tata od jakiegoś czasu prowadzi globalną falę przejęć przez indyjskie firmy. Na początku roku, oddział stalowy Tata Steel kupił brytyjsko-holenderski koncern Corus za około 13 mld dolarów. (c) FTD

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Cześć wspaniale jest to czytać sępy próbują przetrwać )))))) Pozdrowienia Wstrzyknięcie kapitału dla Merril Lyncha Borykający się z miliardowymi stratami amerykański bank inwestycyjny Merril Lynch pozyskuje świeży kapitał. Większość pochodzi od funduszu państwowego z Singapuru. W ten sposób ponownie zagraniczny fundusz państwowy ratuje duży bank przed skutkami kryzysu kredytowego. Fundusz państwowy Temasek z Singapuru inwestuje 4,4 miliarda dolarów w Merril Lyncha. Ponadto fundusz zabezpieczył sobie opcję na dodatkowe udziały o wartości 600 milionów euro. W ten sposób Temasek miałby dziesięć procent udziałów w Merril Lynch. Jak ogłosił wielki bank w Wigilię, amerykański inwestor Davis Selected Advisors również inwestuje 1,2 miliarda dolarów w firmę finansową. Zarówno Davis, jak i Temasek uważają się jedynie za pasywnych inwestorów bez żadnych praw kontrolnych. Bank inwestycyjny ogłosił jednocześnie sprzedaż większości swojego działu kredytów dla średnich firm amerykańskiemu konglomeratowi General Electric za 1,3 miliona dolarów. Transakcja ma zostać przeprowadzona w pierwszym kwartale 2008 roku. W sumie Merril Lynch otrzyma tym samym nawet do 7,5 miliarda dolarów. Merrill Lynch musiał już w trzecim kwartale zaksięgować straty w wysokości ponad ośmiu miliardów dolarów z powodu zaangażowania na rynku amerykańskich hipotek niewystarczająco zabezpieczonych. Dotychczas renomowany instytut Wall Street poniósł najwyższą stratę w swojej historii i pozbawił swojego szefa Stana ONeala stanowiska. Wielu ekspertów branżowych obawia się jednak, że w czwartym kwartale wartość korekt może być jeszcze wyższa. Kredytodawcy ostateczni Merrill Lynch nie jest pierwszym dużym bankiem, który pozyskuje kapitał od funduszy państwowych. Morgan Stanley otrzymuje pięć miliardów dolarów od Chin, a Citigroup sprzedała za 7,5 miliarda dolarów udział w Abu Dhabi. Szwajcarski gigant bankowy UBS niedawno zgodził się na inwestycję innego funduszu państwowego z Singapuru w wysokości prawie dziesięciu miliardów dolarów. Dotychczas w najgorszym przypadku Rezerwa Federalna USA udzielała kapitału, skomentował analityk. Teraz te fundusze państwowe stały się kredytodawcami ostatecznymi.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Cześć To trzeba po prostu przeczytać)))))))) https://www.manager-magazin.de/koepfe/artikel/0,2828,526684,00.html Pozdrowienia Spekulant podbił cenę ropy naftowej do 100 dolarów Spekulant prawdopodobnie świadomie ponosił stratę - tylko po to, by zrobić zamieszanie Sebastian Wolff BERLIN. Co to za powody eksperci nie podawali w połowie tygodnia jako czynników, które miały spowodować wzrost ceny ropy naftowej do rekordowego poziomu 100 dolarów. Czy to były ataki na instalacje wydobywcze w Nigerii? Nowe obawy o malejące zapasy? Słaby dolar? A może ostatnie turbulencje polityczne? Dla sławy Wszystko błędne: Jak się okazało, winny był pojedynczy spekulant - a konkretnie brytyjski handlowiec Richard Arens. To właśnie ten człowiek poprzez pojedynczą transakcję w środę krótkotrwale podniósł cenę ropy naftowej dokładnie do 100 dolarów. Arens dokonał tego dealu w pełni świadomy, że poniesie przy tym stratę. Jego jedynym celem było chyba stanie się natychmiast znanym - co mu się także udało. Arens, prowadzący jednoosobową firmę konsultingową o nazwie ABS, czekał na dogodny moment i uderzył: Dokładnie 100 000 dolarów zaoferował za kontrakt na 1 000 baryłek ropy naftowej - to dokładnie minimalna ilość wymagana do handlu na nowojorskiej giełdzie towarowej Nymex. Krótko po transakcji Arens sprzedał ponownie ropę, donosili brytyjscy i amerykańscy media. Ponosił przy tym stratę rzędu 600 dolarów. Arens przeprowadził to działanie tylko dla formalności, powiedział Antoine Heff, analityk NewEdge. Chciał być pierwszym, który kupuje ropę za 100 dolarów. Ten plan się powiódł. Już w czwartek analitycy domu maklerskiego Sucden ogłosili, że barierę 100 dolarów cenę ropy naruszyła dzień wcześniej jednostkowa próba zdobycia sławy. W tym momencie jednak analitycy nie podali jeszcze nazwiska. Zapłacił 600 dolarów, aby móc kiedyś opowiadać swoim wnukom, że jako pierwszy na świecie zapłacił 100 dolarów za baryłkę - dodał analityk Stephen Schork w brytyjskiej stacji radiowej BBC. Arens swoją mikrotransakcją wywołał maksymalny efekt: Na początku akcje na świecie gwałtownie spadły w środę, gdy cena ropy dzięki chciwemu zagrajmerowi po sławę po raz pierwszy przekroczyła magiczną graniczną wartość 100 dolarów. Natychmiast wypowiedzieli się ekonomiści, którzy ostrzegali przed dalszym podwojeniem ceny ropy do 200 dolarów i wzrostem ceny paliwa do czterech euro. Skutki dla cen paliw Faktycznie niemieccy konsumenci już bezpośrednio odczuwają efekt szoku cenowego ropy naftowej wywołanego przez Richarda Arensa: Według informacji z Hamburga odnośnie EID cena za litr oleju opałowego wczoraj wzrosła do rekordowego poziomu 75 centów. Cena paliwa wzrosła do 1,40 euro za litr benzyny - o cztery centy więcej niż w grudniu. Natomiast cena oleju napędowego podrożała o dwa centy do 1,30 euro. Właściciele mieszkań, lokatorzy i kierowcy samochodów teraz co najmniej wiedzą, komu zawdzięczają to wszystko. (za AFP)

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Cześć Pozdrowienia Wielki Dreszcz Nadchodzi chwila prawdy. Citigroup, JP Morgan Chase i Merrill Lynch raportują w kolejnym tygodniu wyniki za ostatni kwartał. giełda się przygotowuje na najgorsze. Analitycy przewidują najgorsze wyniki kwartalne amerykańskich banków od lat. W przeciętnym przypadku oczekują jedynie na spadki wyników wśród 15 największych instytucji finansowych w kraju. Co najmniej cztery z nich mogą nawet przynieść straty: lider rynku Citigroup oraz mniejsze banki KeyCorp, National City i Washington Mutual. Inwestorzy z jeszcze większym napięciem przyjrzą się, czy w księgach rachunkowych nie czają się dodatkowe ryzyka i jak mocno kryzys zżera kapitał. Dla JP Morgan analitycy przewidują odpisy w wysokości 3,4 miliarda dolarów. W przypadku Merrill Lynch eksperci zakładają co najmniej dwanaście miliardów dolarów, według doniesień medialnych nawet 15 miliardów. A przy Citigroup oczekuje się odpisów wartości do 18 miliardów dolarów. Kryzys na rynku kredytowym w pełni uderza - twierdzi Bill Hackney, partner firmy inwestycyjnej Atlanta Capital Management. Jego firma drastycznie ograniczyła zaangażowanie w akcje banków biznesowych do najniższego poziomu od dziesięcioleci. Ceny akcji instytucji amerykańskich spadły w 2007 roku i szczególnie w czwartym kwartale znacznie poniżej trendu rynkowego. Sytuacja wygląda podobnie w Europie - dlatego inwestorzy z niecierpliwością oczekują na raporty kwartalne. W Niemczech Deutsche Bank jako pierwsza staje do wyznania: ich wyniki spodziewane są 7 lutego. Redukcja zatrudnienia i obniżka dywidendy Najmocniej dotknięta kryzysem jest dotychczas Citigroup. Musiała odpisać 17 miliardów dolarów w trzecim kwartale. Było to szokiem dla świata finansów i kosztowało głowę Citigroup-Chefa Charlesa Princea. Nowy szef banku Vikram Pandit ma teraz przywrócić instytucję na spokojne tory. Od tygodni spekuluje się o zwolnieniu dziesiątek tysięcy z 330 000 miejsc pracy. Do tego Citigroup może podać szczegóły w dniu prezentacji swoich wyników we wtorek. Również krążą spekulacje o obniżeniu dywidendy w celu wzmocnienia kapitału. Mówi się, że Citigroup może być zmuszona do zmniejszenia dywidendy o połowę. Inwestycje zagraniczne Wall Street Journal doniósł w tym tygodniu, że Citigroup nadal poszukuje kapitału zagranicznego. Mówi się o wstrzyknięciu finansowym w wysokości 10 miliardów dolarów. Financial Times nawet wspominała o 14 miliardach. Już w listopadzie bank sprzedał prawie pięć procent własnych akcji emiratowi Abu Zabi za 7,5 miliarda dolarów. Według informacji z Wall Street Journal, także Merrill Lynch prowadzi rozmowy z inwestorami o kolejnej inwestycji. Dom inwestycyjny otrzymał środki w wysokości 5 miliardów dolarów w okolicach Bożego Narodzenia od Singapuru. Duża uczta Oprócz zagranicznych wstrzyknięć finansowych, obniżenia dywidendy lub ograniczenia wykupu akcji dodatkowym źródłem pozyskania świeżych pieniędzy dla banków są dodatkowe wpłaty klientów. Niektóre instytucje, takie jak Countrywide, od pewnego czasu przyciągają klientów wysokimi oprocentowaniami. To jednak pogłębia już od dwóch lat trwające spadki marż odsetkowych i dodatkowo obciąża wynik finansowy. Walczący o przetrwanie finansista hipoteczny Countrywide uniknął bankructwa o mały włos, gdy został przejęty przez Bank of America. Ten przykład prawdopodobnie znajdzie naśladowców. Szczególnie w przypadku banków silnie zależnych od działalności hipotecznej spodziewamy się w tym roku kilku wymuszonych fuzji - mówi Bill Hackney, partner firmy inwestycyjnej Atlanta Capital Management.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Akcjonariusze naciskają na HRE autor: Angela Göpfert Zarząd Hypo Real Estate coraz bardziej jest pod ostrzałem: coraz więcej akcjonariuszy domaga się jego ustąpienia. Jednak akcje HRE wydają się mało przejmować tym faktem. Wygląda na to, że nie tylko zarząd HRE sięga po te niskie ceny wejścia. Akcje HRE zyskały ponad trzy procent w porze lunchu. Reakcja na ogromne straty kursowe we wtorek pozwoliła jej już w środę osiągnąć wzrost o 2,6 procent do 22,20 euro. Ludzie znowu zaczynają inwestować po fenomenalnie dużym spadku w poprzednim dniu, powiedział jeden z handlowców. Do uspokojenia atmosfery przyczyniło się także to, że zarząd w poprzedni wieczór zakupił akcje. „Skrajnie oszukani” Jednak akcjonariusze naciskają na tym punkcie: „To szczyt bezczelności”, kiedy po tak gwałtownym spadku kursu w tym samym dniu dyrektorzy na dużą skalę zaczynają korzystać z akcji – skrytykował rzecznik Stowarzyszenia Ochrony Kapitału (SdK). Rada nadzorcza powinna zmusić zarząd do odejścia ze stanowisk. „Trudno uwierzyć, że zarząd do wczoraj nie wiedział, że Hypo Real Estate ma tak znaczące zapotrzebowanie na aktualizację wartości” - oburzył się także prawnik i obrońca inwestorów Klaus Nieding w rozmowie na temat katastrofalnej polityki informacyjnej przedsiębiorstwa notowanego w Dax. Analityk bankowy Dieter Hein z niezależnego instytutu badawczego fairesearch używa jeszcze bardziej jasnych słów: „Historia HRE pokazuje, że nawet spółki notowane na giełdzie, ich rady nadzorcze i inne organy kontrolne mogą skrajnie oszukiwać opinię publiczną i inwestorów”. Nadszarpnięta wiarygodność Hypo Real Estate przyznała we wtorek, że musi zaktualizować wartość o 390 milionów euro, co również zepsuło wynik za 2007 rok. Jeszcze w listopadzie bank podkreślał, że kryzys na amerykańskim rynku hipotecznych nie ma na niego „prawie” wpływu. Akcje spadły o 35 procent, a we środę odrobiły tylko nieznacznie. „Niespodziewane aktualizacje wartości pogorszyły wiarygodność zarządu” - stwierdził następnie Konrad Becker z banku Merck Finck w komentarzu. Wielu inwestorów uwierzyło przez miesiące w stwierdzenia zarządu, że kryzys finansowy zaszkodzi Hypo Real Estate najwyżej marginalnie, i teraz zostali rozczarowani. Wymagania dymisji i pozwy Dlatego analityk bankowy Hein domaga się natychmiastowego ustąpienia dyrektora banku Georga Funke jako „działanie budujące zaufanie”. Funke na razie nie chce o tym słyszeć: bank poradził sobie „świetnie” w kryzysie nieruchomościowym. Zarząd nie ma się czym sam sobie zarzucić. Frankfurcka kancelaria adwokacka Nieding i Barth ma inne zdanie. Sprawdza, czy inwestorzy mogą dochodzić roszczeń odszkodowawczych przeciwko Hypo Real Estate. Teraz HRE grożą również, podobnie jak IKB, śledztwa prokuratorskie. Można także spodziewać się zgłaszania zbiorowych pozwów w USA. „Szkodzą bankowej branży” Jednak nawet jeśli tego rodzaju kroki prawne zakończą się niczym: zniszczone zaufanie inwestorów będzie pewnie w najbliższej przyszłości dużo bardziej obciążało kurs akcji HRE niż prawie 400 mln euro aktualizacji z kryzysu hipotecznego. „Zwyczajowy inwestor” najlepiej nie spekulować na „zwrot sytuacji” w akcjach bankowych, ostrzega analityk bankowy Hein. Wszyscy odważni powinni mieć również w pamięci ostrzeżenie ekonomisty Petera Bofingera. Ekspert przewiduje dalsze zaostrzenie międzynarodowego kryzysu finansowego: „Oczekuję szczytu kryzysu finansowego dopiero w połowie roku”.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
))))))) to naprawdę żart dnia Pozdrowienia Sprzedaż papierów wartościowych? Nie z moim brokerem! Prace konserwacyjne dzień po dzieniu paniki? Brzmi jak żart - ale nim nie jest. Mało pocieszające jest wyjaśnienie, które otrzymują małoletni inwestorzy, czekając godzinami na realizację swoich zleceń - tracąc przy tym pieniądze. Szanowni Klienci DAB, obecnie trwają prace konserwacyjne naszych systemów. Dlatego platforma DAB, w tym dostęp do DAB Trader, DAB Power Trader i DAB Power Trader Plus, jest tymczasowo niedostępna. Dziękujemy za zrozumienie! W tej sytuacji miłe słowa oferują niewiele pociechy. Odebrany standardowy komunikat pozostawia małoletniego inwestora przed monitorem, pragnącego sprzedać swoje certyfikaty - ale nie jest w stanie tego zrobić. Tak relacjonowali klienci DAB Bank, mówiąc, że nawet sam proces logowania stał się niemożliwy krótko po otwarciu rynku, nie mówiąc już o transakcjach. Później pojawiła się przynajmniej wiadomość o błędzie (zobacz zrzut ekranu); wspomniane w niej prace konserwacyjne wydają się mało przekonujące, ponieważ zwykle prace serwisowe u brokerów przeprowadza się w weekend, a nie w godzinach handlowych. W każdym razie DAB Telefonbanking wydaje się działać. Pięciokrotny obciążenie Telefon Jürgena Eikenbuscha z działu prasowego DAB-Bank działa. Oczywiście nie prowadzone są żadne prace konserwacyjne. To po prostu ludzki błąd. Niestety, koledzy umieścili niewłaściwy tekst na stronie - wyjaśnia Eikenbusch. To jednak nic nie zmienia w fakcie, że istnieją problemy. Udziały są skrajnie wysokie. Dzisiaj mamy pięciokrotnie większe obciążenie w porównaniu z normalnym wtorkiem. Działa IT z wysoką intensywnością, aby szybko wrócić do normalności - dodaje Eikenbusch. DAB nie jest sama w swoim problemie z obciążeniem. Również u filii Sparkassen-sbroker występowały chwilowe problemy z rozliczeniami transakcji na żywo z instrumentami pochodnymi. Osoby, które chciały sprzedać swoje certyfikaty poprzez giełdę w Stuttgarcie, znalazły się również w kolejce - zlecenie typu Bestens, które zwykle jest realizowane w ciągu minut, pozostawało niezrealizowane przez co najmniej godzinę. Niejasne jest, dlaczego niektórzy brokerzy internetowi ponownie zostali zaskoczeni. Już mini-kryzys w lutym ubiegłego roku ujawnił ograniczenia przepustowości; następnie obiecano ulepszyć systemy. A od początku roku, gdy spiralna spadkowa stała się coraz szybsza, niektórzy eksperci od handlu mogli przewidzieć dni takie jak ten. Jednak nie tylko systemy handlowe pokrzyżowały plany niektórym inwestorom. Przełamane poziomy Knock-out spowodowały, że emitenci takich jak ABN Amro wycofali z rynku niektóre z certyfikatów.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Cześć Daytraderzy powinni podziękować temu Panu)) przecież sprawił on, że doszło do ładnego ruchu))) od którego żyje każdy Daytrader)) Pozdrowienia Czy ten mały handlarz spowodował krach? przez Notkera Blechnego W kręgach bankierskich nadal głośno jest o sprawie Jera´mea Kerviela. Jak było możliwe, że mały handlarz przegrał pięć miliardów euro, niezauważony przez nikogo? Insiderzy twierdzą nawet, że oszust przyczynił się do wywołania krachu na giełdach. Zapytaliśmy o to. Kilku bankierów w Paryżu i Londynie uważa, że Jera´me Kerviel z Societe Generale miał udział w dołach kursowych na giełdach na całym świecie dzięki swoim oszukańczym transakcjom i miliardowym spekulacjom. Nagłe miliardowe straty, jakie poniosła francuska bankowość tradycyjna, znacznie przyczyniły się do dezorientacji rynków i zamieszania na giełdach, wyjaśnili maklerzy w piątek. Czy sprzedaż kontraktów Dax wywołała panikę? Masywna sprzedaż kontraktów Dax przez Societe Generale (SocGen) doprowadziła do Czarnego Poniedziałku, brzmi teza handlowców. Ponieważ giełda amerykańska była zamknięta, kontrakty terminowe znalazły niewielu nabywców, francuski gigantyczny bank pozostał z papierami. Pesymistyczna atmosfera na rynku zaostrzyła sytuację. Kursy spadały, a dochodziło do coraz większych panikowych wyprzedaży. Ponieważ panika przeniosła się później na inne giełdy, Rezerwa Federalna Stanów Zjednoczonych musiała pociągnąć hamulec i w środku dnia we wtorek, tuż przed ponownym otwarciem Wall Street, gwałtownie obniżyła stopy procentowe. W ten sposób mały 31-letni handlarz z paryskiej elitarniej dzielnicy Neuilly, Jera´me Kerviel, nieświadomie zmusił Fed do klęski. Frankfurcki handlowiec widzi współwinę Dirk Müller, jeden z najbardziej znanych handlowców na giełdzie frankfurckiej, również widzi współwinę miliardowego oszusta w ostatnim załamaniu kursów. Kontrakty Dax, które Societe Generale wyrzuciła na rynek od poniedziałku do środy, w dużej mierze podgrzały spadek, zdaniem Muellera. Zwłaszcza w środę to było zauważalne. Pomimo regeneracji w Azji, Dax znowu załamał się. W Societe Generale nie chce się słyszeć o takich spekulacjach. Po prostu mieliśmy pecha, że w poniedziałek kursy spadły w dół, powiedział szef banku Daniel Bouton, cytując Prawo Murphyego: Kiedy coś idzie nie tak, wszystko idzie źle. Strata, jaką poniosła renomowana instytucja finansowa, była o wiele gorsza niż w normalne dni. Ryzykowny handel kontraktami terminowymi Oszustwo przebiegało w następujący sposób: Kerviel zawierał kontrakty terminowe (futures) na wzrost kursów. Aby te ryzykowne zakłady nie wzbudzały podejrzeń, zabezpieczał się przed ryzykiem zakładając zakłady na spadek kursów. Jednak tutaj Kerviel oszukiwał. Te przeciwne zakłady były księgowane na fikcyjnym koncie. Zachował więc wiele ryzykownych pozycji, zamiast je sprzedać. Przez długi czas nikt tego nie zauważył – rzekomo dlatego, że Kerviel znał mechanizmy kontroli i umiejętnie je omijał. Według Wall Street Journal, handlarz inscenizował fałszywe transakcje i wykorzystywał w systemie komputerowym nawet hasła dostępu kolegów. Dopiero w ubiegły piątek oszustwo wyszło na jaw. Bouton zebrał kilku menedżerów banku na naradę kryzysową. W niedzielę zarząd postanowił rozwiązać natychmiast wszystkie krytyczne umowy, jakie podpisał Kerviel. W ten sposób Societe Generale stała się ofiarą rynku. Bouton: Musieliśmy zlikwidować pozycje w warunkach Czarnego Poniedziałku. Profesor giełdy Wolfgang Gerke nie widzi w tym żadnego błędu. Z perspektywy chwili było słuszne tak postąpić. Błędy zostały popełnione wcześniej. Giełdowcy podejrzewają kilku sprawców Gerke nie wierzy, że Kerviel był samotnym sprawcą. Ktoś tam na pewno patrzył licząc na zarobek, uważa. Bank nie może być tak chaotycznie zorganizowany, by straty wynoszące pięć miliardów euro mogły się zgromadzić. Również wśród handlowców i analityków przeważa opinia, że musiało istnieć tło. Jedna osoba sama nie mogła spowodować takiej katastrofy - uważa paryski analityk Arnaud Riverain. Co najmniej trzy osoby musiały być zaangażowane w transakcję – jedna wydawała polecenia, druga je rozdzielała, a trzecia je wykonywała. Handlowiec Dirk Müller nie zgadza się z tym. Przy kryminalnej energii można obejść wszystkie systemy zabezpieczeń. Według Müllera, młody handlarz mógł być już pozbawiony wszystkiego i pchnął ryzyko do granic możliwości. Gdyby rynek szybko się odbił, skandal być może by nie wyszedł na jaw. Müller jest przerazony sumą pięciu miliardów euro przegranych. To absolutne szaleństwo. Według Wall Street Journal, Kerviel miał zbudowane nawet pozycje handlowe o wartości 50 miliardów euro. Nick Leeson ostrzega przed dalszymi oszustwami Tylko jeden nie był zdziwiony rozmiarami oszustwa: Nick Leeson. Były handlowiec giełdowy, który spekulacjami doprowadził do bankructwa brytyjski Bank Barings w 1995 r., uważa, że kontrola ryzyka w świecie finansowym nie jest wystarczająco rozwinięta. Dlatego duże przypadki, jak teraz u francuskiego giganta bankowego, mogą się powtórzyć w każdej chwili.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Witaj co nieco o sezonowości Pozdrowienia Horror-miesiąc styczeń Większość inwestorów nie spodziewała się takiego rozpoczęcia nowego roku. Miesiąc styczeń na giełdzie przyniósł poważne straty. Był to najgorszy styczeń na giełdach od dawna. Małym pocieszeniem było to, że kilka akcji wytrzymało negatywny trend. To, że w tym roku zabrakło wymarzonego efektu styczniowego, z pewnością nie było niespodzianką. Wielu ekspertów finansowych ostrzegało przed trudnym początkiem roku ze względu na zagrożenie recesją w USA. Jednak nikt nie spodziewał się, że styczeń będzie tak niesprzyjający. To najgorszy miesiąc styczeń na giełdzie od 1896 roku - wie menedżer funduszu i wieczny optymista Heiko Thieme. Dwucyfrowe spadki w Daxie Dax stracił w styczniu około 12 procent, a TecDax nawet 17 procent. Nieco łagodniej było dla MDaxa. Drugorzędna liga giełdowa straciła jedynie 6 procent. Szczególnie burzliwie było w tygodniu od 21. do 25 stycznia. Dax runął z 7300 punktów do około 6400, zanim nieco się odbił. 21 stycznia stał się czarnym poniedziałkiem. Niemiecki indeks główny zanotował ponad siedmioprocentowy spadek, największy od 11 września 2001 roku. Poważne straty dla Siemensa, Eon i innych Jeśli na początku stycznia najbardziej dotknięte były mało znaczące spółki, to trend spadkowy zaczął obejmować także spółki z indeksu Dax. Akcje Hypo Real Estate spadły o 37 procent. Finansista z branży nieruchomości zaskoczył, przyznając, że dotknięty został kryzysem kredytów hipotecznych w USA. Giganci jak Siemens, Allianz i Eon także musieli ponieść straty rzędu 15 procent. W TecDaxie szczególnie dotknięte zostały spółki solarysne. W poprzednich miesiącach mocno się rozkręciły. Kilka zwycięzców Na szczęście nie wszystkie akcje poszły na dół. W Daxie Metro i VW trochę zyskały, a w MDaxie niemal 20 spółek było na plusie. W TecDaxie Singulus powrócił na scenę, gdy okazało się, że standard Blu-Ray zaczyna przeważać nad DVD. Singulus produkuje urządzenia do produkcji płyt Blu-Ray. Ci, którzy skorzystali z spasowania kursów i ponownie zainwestowali w momencie najniższych notowań, mogli odnotować znaczne zyski. Tak jak kurs dostawcy technologii solarnych Manz, który niemal podwoił się po dramatycznym spadku od 21 stycznia. Efekt styczniowy Styczeń uchodzi za istotny miesiąc, gdy kształtują się perspektywy na cały rok giełdowy. Wiele menadżerów funduszy sprzedaje swoje spółki przynoszące straty pod koniec roku, aby móc zaprezentować czysty portfel w bilansie rocznym. W styczniu ponownie kupują niektóre z tych akcji. Ponadto inwestorzy zwykle mają więcej wolnych środków na początku roku, gdy otrzymują odsetki lub świąteczne bonusy. Złe wróżby na 2008 rok? Negatywny styczeń na giełdzie może być złym wróżeniem na cały rok. Według obliczeń ekspertów, po styczniu z notowaniami na minusie zwykle następuje słaby rok giełdowy. Historyk giełdowy Yale Hirsch ustalił, że od roku 1952 w USA styczeń z korektą cen zakończył się 21 razy. Tylko w trzech z tych 21 lat zakończył się on wzrostem. Statystyka też przemawia przeciwko Daxowi. W jedenaście lat, w których Dax od 1965 roku zanotował negatywny styczeń, według badania WestLB, średni wzrost wyniósł jedynie 1,7 procenta. Jeśli styczeń był udany, średnia stopa zwrotu wynosiła prawie dziesięć procent. Zwrot w drugim półroczu? Jednak jest nadzieja. W latach wyborów prezydenckich w USA rynek akcji zazwyczaj przyspieszał dopiero w drugim półroczu. W czternastu latach wyborczych od 1952 roku indeks akcji S&P w drugim półroczu tylko raz obniżył się.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Nowości z ulicy Bagiennej! autorstwa Bettiny Seidl 50 procent zysku w ciągu 5 tygodni! - Jak kuszące! Taki zalecany akcjonariat potrafi skusić nawet konserwatywnych inwestorów. Jednak ci, którzy podążają za takimi pokusami, rzadko mają szczęście. Nawet z wieloma zaleceniami Deutscher Investment Report inwestorzy wielokrotnie mogli się przewrócić. Biuletyn giełdowy chętnie stawia na dramatyzm i euforię: OSTROŻNIE! GROŹBA WYBUCHU! - takie slogany często się pojawiają, albo Doping dla wartości akcji. Tak reklamował na przykład Deutscher Investment Report (DIR) firmę Metriopharm, która miała rozwijać nowe substancje farmaceutyczne. DIR widział w akcji ogromny potencjał: Mamy TU SZANSĘ NA DZIESIĘCIOKROTNY WZROST, takiej jakiej rzadko doświadcza się w takiej formie. I to wszystko w ciągu jednego roku. Dziesięciokrotny wzrost? Ale proszę - nawet dwudziestokrotny wzrost jest możliwy. Tak pisali domniemani eksperci w marcu 2007 roku, gdy akcje Metriopharm po raz pierwszy pojawiły się na liście we Frankfurcie. Minął prawie rok, i rzut oka na cenę akcji pokazuje: nie doszło do dziesięciokrotnego wzrostu. Tym bardziej do wybuchu. Zamiast tego kurs akcji załamał się: z ponad 2 euro na najniższą cenę 0,15 euro. Akcja odzyskała trochę wartości z dołka i wzrosła do 0,30 euro. Ale jak papier ma osiągnąć 20 euro do marca, pozostaje tajemnicą. W międzyczasie w mailach DIR nie ma już mowy o Metriopharm. Stare znajome: Tiro Holding Cóż, każdy może się pomylić, pomyśli łaskawy obserwator. Sprawdźmy więc inne akcje, które szwajcarski biuletyn giełdowy chwalił w przeszłości: Clean Power, Algodyne, Voltavis, MailPerfect - zbiera się całkiem długa lista, którą zebraliśmy w serii wykresów, dostępnej pod nazwą: Uważaj, spadający nóż! Wykresy mówią same za siebie, wszędzie podobny obraz jak w przypadku Metriopharm. Kurs może krótkoterminowo wzrosnąć, ale potem gwałtownie spada. Pojawiają się tu także stare znajome, takie jak Tiro Holding. Bajka Twórcy DIR rozwijają swoje mądrości zgodnie z znanym schematem: Poprzez fajerwerk kolorowych słów sprawiają wrażenie, że wiedzą więcej i potrafią spojrzeć dalej w przyszłość niż przeciętny inwestor. Przesadzanie towarzyszy im stale. Wszystkie akcje są super, super, super. Tutaj i tam są sprytnie wplecione fachowe terminy. Do tego analizy rynku obiecujące olbrzymi wzrost. Wiele inwestorów nie potrafi się oprzeć tym pokusom i kupuje polecane akcje. Co gorsza: Dokładnie przez to podnoszą cenę. Proroctwo spełnia się. Gracze, którzy wsiadają na pociąg, zwiększają efekt. Zwłaszcza w przypadku rzadko handlowanych, mało płynnych papierów zasada self-fulfilling prophecy jest stosowana. Wydawca biuletynu giełdowego ma szansę już przed ogłoszeniem rekomendacji zakupu pozyskać wartość i następnie zyskać na wzrostach cen. Taką dodatkową korzyść zachowuje także Deutscher Investment Report: Wydawca może posiadać krótką lub długą pozycję w akcji(ach) traktowanej(ych), pisze DIR na swojej stronie internetowej. Szlachetny dawca wskazówek? Co budzi podejrzenia: Zagrożeń nie wyjaśnia się w licznych wiadomościach e-mail DIR. To raczej dla zabezpieczenia prawnych, DIR ogólnie na swojej stronie internetowej wskazuje na szereg ryzyk i niepewności. Jeśli dokładnie się czyta, pomijając efekty wizualne, odkryje się za wszystkimi superlatywami i doskonałymi szansami jeszcze jedno, mianowicie że analizy pozostają niedokładne. Zazwyczaj brakuje wskaźników bilansowych - ważnej podstawy do oceny wartości akcji. Zamiast tego są zapowiedzi zapowiedzi, za którymi nie idą fakty. DIR otrzymuje opłatę od przedsiębiorstw Sądny inwestor zastanawia się tak czy inaczej: Dlaczego DIR daje mi te darmowe wskazówki inwestycyjne? Z czystej miłości bliźniego? Mało prawdopodobne. Szwajcarski biuletyn giełdowy daje odpowiedź na swojej stronie internetowej: Nie można wykluczyć, że w pojedynczych przypadkach przeprowadzone wywiady opublikowane na stronach Deutscher Investment Report zostały zlecone i opłacone przez poszczególne firmy. Dla dostarczenia naszej informacji firma zapłaciła nam rekompensatę. Tak jest napisane w stopce. Czy to oznacza więc, że DIR jest skorumpowany? Kto stoi za DIR? Zapytajmy autorów Deutscher Investment Report. Zasiadają oni nie w Niemczech, jak sugeruje nazwa, ale w Szwajcarii. W popularnym rajdzie podatkowym Zugu. Jednak jest to jak w grze w chowanego: Strona internetowa DIR nie ujawnia numeru telefonu. Informacja telefoniczna nie ma żadnych danych na temat operatora biuletynu giełdowego, Equity Research AG, ani nie posiada informacji na temat ich dyrektora, Wernera Hochstrassera. Oznacza to prawdopodobnie, że firma ma w Zug tylko skrzynkę pocztową, a nie biuro. Pozostaje tylko formularz kontaktowy na stronie internetowej - ale na prośbę o wywiad DIR nie reaguje. Wnioskiem może być tylko taki: Dla konserwatywnych inwestorów polecane przez DIR akcje to nijakie. Najwyżej dla graczy. Ulica Bagienna Twórcy DIR udowodnili przynajmniej poczucie humoru w wyborze adresu: Ulica Bagienna 32! Tam znajduje się również skrzynka pocztowa z polecanej przez DIR firma Voltavis. Również numer 32. Wszak zna się nawzajem! W tej chwili DIR właśnie rozpoczyna kampanię reklamową dla E.Siqia. Szef firmy Rainer Böhnke nie cieszy się z tego. Więcej w części 2: E-Siqia - Ofiara DIR?

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
E.Siqia - Ofiara DIR? autorstwa Bettiny Seidl W tej chwili Deutsche Investment Report właśnie rozkręca reklamę E.Siqii. Szef firmy, Rainer Böhnke, nie jest zadowolony. Nie zapłacił za analizę: Nie zlecaliśmy Deutsche Investment Report. Nie mamy żadnych powiązań biznesowych z DIR! I nie chcemy mieć nic wspólnego z DIR, powiedział Böhnke w wywiadzie. Mimo to szef E.Siqii ma podobne ambicje co do wartości swojej firmy, jak szwajcarski biuletyn giełdowy: Zgodnie z naszymi planami biznesowymi na ten rok, akcje E.Siqia powinny osiągnąć wartość od 1,50 do 2,50 euro. Raport inwestycyjny napisał w jednym z wielu emaili, w których zalecał zakup E.Siqii: Przewidujemy potencjał wzrostu do 2 euro do połowy roku. Przeliczone na 60 milionów istniejących akcji E.Siqii, firma powinna być zatem warta 120 milionów euro do połowy roku! Przesadzone oczekiwania To jednoznacznie przesadzone. Bo taka wycena postawiłaby firmę na równi z wartością SDax jak Elexis. Elexis obecnie wyceniany jest na około 138 milionów euro. Firma osiąga roczne obroty na poziomie około 138 milionów euro i generuje zysk w wysokości 12,6 miliona euro - wartości te dotyczą roku 2006, ubiegłoroczny wynik prawdopodobnie był jeszcze lepszy. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2007 roku Elexis osiągnął już obroty w wysokości 114 milionów euro i wypracował zysk w wysokości 9,7 miliona euro. A E.Siqia? Firma nie ma jeszcze gotowych sprawozdań za rok 2007, inwestor nie ma również dostępu do raportów kwartalnych ani starszych wskaźników bilansowych. Według szefa E.Siqii, Böhnke, firma szacunkowo osiągnęła obroty w Niemczech na poziomie około miliona euro w zeszłym roku. Böhnke nie był w stanie powiedzieć, jaki był łączny obrót: Nie mam jeszcze pełnych danych. Tylko tyle: Obecnie większość obrotów jest generowana w Niemczech. Nawet gdy Böhnke mówi o dynamicznym rynku niszowym - obecny poziom kursu wydaje się nadal bardzo ambitny. Przy kursie 0,25 euro kapitalizacja rynkowa przekracza 16 milionów euro. Podobną wysoką wycenę giełdową osiąga na przykład Sinner Schrader, firma z segmentu jakości Prime Standard: Sinner Schrader wyceniany jest na giełdzie na 18 milionów euro. Firma osiągnęła w roku obrotowym 2006/07 obroty rzędu 18 milionów euro i wypracowała zysk w wysokości około miliona euro. Lot na oślep Oczywiście: Elexis i Sinner Schrader pochodzą z innej branży. E.Siqia oferuje oprogramowanie bezpieczeństwa do ochrony dokumentów i danych. Firma łączy technologie różnych producentów w kompleksową ofertę i tworzy dla nich interfejsy programowe. Zgodnie z ich własnymi twierdzeniami, są też producentem oprogramowania z własnymi rozwiązaniami w dziedzinie infrastruktury klucza publicznego. Ale bez względu na branżę - relacje po prostu nie pasują. Podobnie przesadzone relacje można znaleźć masowo w rekomendacjach DIR. O ile w ogóle da się je zrozumieć. Bo zazwyczaj firmy te nie publikują bilansów, nie mówiąc już o raportach kwartalnych. Kupując taką akcję, inwestor lata więc na oślep. Szwajcaria cieszy się popularnością Nawiasem mówiąc: także E.Siqia uzyskała siedzibę w Szwajcarii. Według szefa firmy Böhnke ułatwia to nawiązywanie kontaktów biznesowych w Europie Wschodniej.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Można śmiać się do woli Oglądaj po prostu video Jima Cramera)))))) https://www.youtube.com/watch?v=SWksEJQEYVU&feature=related Pozdrowienia

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Dzień dobry To mniej niż przyjemne informacje, mogące wpłynąć negatywnie na DAX. Pozostaje nam czekać z niecierpliwością.PozdrowieniaPodejrzenie o unikanie opodatkowaniaRajd u szefa Poczty, ZumwinkelaPolicja przeszukała dziś rano, jak podaje ZDF, prywatny Dom i biuro przewodniczącego zarządu Deutsche Post, Klausa Zumwinkela. Według informacji nadawcy, przeciwko menedżerowi wydano nakaz aresztowania w związku z podejrzeniem unikania opodatkowania. Prokuratura sprawdza, czy Zumwinkel przemycił ponad 10 milionów euro do Liechtensteinu omijając fiskusa. Prokuratura potwierdziła jedynie przeszukania w Bonn i Kolonii w związku z postępowaniem podatkowym, jednak nie chciała potwierdzić, czy przeszukania dotyczą szefa Poczty Klausa Zumwinkela, ani czy biuro czy prywatne pomieszczenia Zumwinkela są celem śledczych. Deutsche Post również odmówiła komentarza na ten temat.Eksperci według informacji ZDF rozpoczęli rajdy o godzinie siódmej rano w centrali koncernu w Bonn oraz w willi Zumwinkela w kolonii Marienburg. Operacja była planowana w ścisłej tajemnicy od tygodni. Według Spiegel Online Zumwinkel miał unikać opodatkowania za pomocą fundacji. Obecnie już od lata ubiegłego roku prowadzone są postępowania w sprawie unikania opodatkowania przez członka rodziny Zumwinkela.Klaus Zumwinkel stoi na czele Deutsche Post od prawie 19 lat i zasiada w licznych radach nadzorczych, m.in. Deutsche Telekom.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Cześć Upadek ostatniego tzw. uczciwego top menedżera w Niemczech skłonił mnie do przeczytania dziś dobrego artykułu, który wyraża wszystko, co myślę na ten temat. https://www.faz.net/s/RubA5A53ED802AB47C6AFC5F33A9E1AA71F/Doc~E778DEA7D98A9451E9CB0F26C94739012~ATpl~Ecommon~Scontent.html?rss_wirtschaft Pozdrowienia

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Alternatywa dla R-Dax? Czy DivDax, Gex czy V-Dax – rodzina indeksów Deutsche Börse jest szeroka. Ale co kryje się za R-Dax? Indeks przeciwko recesji? Nic z tych rzeczy, R-Dax to indeks obligacji i obejmuje obligacje koncernów z Dax. Alternatywa dla inwestycji w akcje? Kto stawia na Dax, inwestuje w fundusz indeksowy lub w poszczególne akcje 30 członków indeksu. Mniej znane jest, że firmy Dax oferują jeszcze więcej możliwości inwestycyjnych. 89 obligacji z 20 koncernów Dax W ten sposób można również inwestować w obligacje firm Dax. Od prawie dwóch lat Deutsche Börse ma swój własny indeks dla tego rodzaju obligacji, Renten-Dax (R-Dax). Odzwierciedla on wyniki łącznie 89 obligacji wyemitowanych przez 20 koncernów Dax. Za heterogeniczny Deutsche Börse chciała w ten sposób stworzyć podstawowe narzędzie dla certyfikatów i podobnych produktów finansowych, aby otworzyć rynek obligacji korporacyjnych dla inwestorów indywidualnych. Dotychczas jednak większość dostawców certyfikatów omija indeks. Tylko ABN Amro wprowadziło certyfikat oparty na R-Dax. Universum przedstawione w nim było zbyt różnorodne, by przyciągnąć inwestorów – uważa ekspert ds. obligacji UniCredit Philip Gisdakis. Zmieszano w nim obligacje z ratingiem AA+ i High-Yields. Wygląda na to, że kryteria przyjęcia do indeksu są zbyt łagodne: obligacje muszą mieć jedynie rating investment grade (BBB- lub lepszy). Ponadto okres wykupu musi wynosić co najmniej rok, a wartość emisji musi wynosić co najmniej 500 milionów euro. Przewaga w rentowności w porównaniu z obligacjami skarbowymi Inwestorzy mogą również bezpośrednio lokować swoje pieniądze w pojedyncze obligacje korporacyjne koncernów Dax. W porównaniu z obligacjami skarbowymi posiadają one przewagę w rentowności. Ich rentowność nie spadła tak znacząco jak rentowność obligacji skarbowych. Powodem jest to, że w wyniku kryzysu amerykańskich kredytów hipotecznych wielu inwestorów uciekło w papiery skarbowe, ale zlekceważyło obligacje korporacyjne – obawiając się, że firmy padną ofiarą kryzysu. Wielu ekspertów uważa obecnie obligacje korporacyjne za ryzykowne. Gisdakis z Unicredit zwraca uwagę na gwałtownie wzrosłe spready. Podskoczyły one z 80 do 130 punktów bazowych. Również premie za ryzyko szybko wzrosły. W lutym było momentami prawdziwe załamanie, zwłaszcza w przypadku obligacji o wysokim ryzyku. Omijajcie obligacje z notowaniem B Gisdakis sądzi, że jeszcze będzie gorzej. Oprocentowanie i premie za ryzyko będą dalej rosnąć, jeśli popadniemy w recesję w USA. Zwłaszcza od firm narażonych na rynek nieruchomości w USA i tych, które pilnie potrzebują pieniędzy z rynku kapitałowego, inwestorzy powinni trzymać się z daleka. Gisdakis uważa za atrakcyjne jedynie obligacje z ratingiem Triple-A lub Double-A. To segment został niesłusznie dotknięty kryzysem. Matthieu Louanges, szef funduszy obligacji Allianz, odradza papiery firm zależnych od koniunktury. Może dojść do spadku, jeśli gospodarka się pogorszy – powiedział w wywiadzie dla Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung. Obecnie uważa jedynie za interesujące obligacje przedsiębiorstw energetycznych i farmaceutycznych. W wyniku ucieczki do papierów skarbowych zostały one zbyt surowo ukarane i teraz są tanie w zakupie. Grozi obniżenie ratingu Miecz Damoklesa nad obligacjami korporacyjnymi stanowią agencje ratingowe. Cornelius Purps uważa, że ryzyko obniżenia ratingu przez agencje ratingowe z powodu kryzysu na rynkach finansowych jest bardzo duże. Dla eksperta UniCredit Gisdakisa byłoby to następny logiczny krok w kryzysie, gdyby niektóre obligacje spadły do kategorii non investment grade. Na razie jednak agencje ratingowe jeszcze nie podniosły kciuka. nb

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
na tropie oszustów po prostu kliknij w link „Do reportażu internetowego” https://boerse.ard.de/idx_special.jsp?go=Vorsicht%20Falle!&fid=2864 Pozdrowienia

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Relaks! Banki centralne wstrzykują pieniądze FED we wspólnej akcji z EBC i innymi bankami centralnymi ponownie podjęła środki w celu złagodzenia napięć na rynkach pieniężnych. To sprawiło, że rynki akcji poszybowały w górę. DAX skacze nawet o 2,4 procent. Indeks Dow Jonesa dla spółek standardowych, Nasdaq 100 oraz S&P 500 także rosną solidnie, około 2,1 procent. Ten krok został podjęty w krytycznym dla rynku momencie, powiedział strateg rynkowy Steve Goldman ze Weeden & Co. To jest kolejna linia obrony. FED musiał być kreatywny. Również Martin Blum z Unicredit przyjął z zadowoleniem tę wspólną akcję. FED i inne banki centralne zapewniają krótkoterminowo to, czego wszyscy potrzebują - a jest to gotówka. Jednak handlowcy, pomimo wzrostu kursów, pozostawali wyjątkowo sceptyczni. To nie rozwiązuje strukturalnych problemów, powiedział jeden z handlowców. Ruch kursowy nie jest trwały ze względu na niskie obroty. To tylko ożywienie. Inni się z tym zgodzili: FED zalewa rynek pieniądzem. Krótkoterminowo to pozytywne, ale długoterminowo to katastrofa. Firmy finansowe znowu na czele Przede wszystkim firmy finansowe zarówno po tej, jak i po tamtej stronie Atlantyku należą do zwycięzców. Commerzbank, Deutsche Bank i Allianz wskakują na podium zwycięzców w DAX. W USA papiery dwóch największych ubezpieczycieli hipotecznych Fannie Mae i Freddie Mac zyskują odpowiednio 8,1 procent oraz 11,8 procent. Akcje investment banku Lehman Brothers rosną o 8,6 procent. Akcje rywala Bear Stearns zwyżkują o 7,8 procent. Również papiery kłopotliwych ubezpieczycieli obligacji MBIA i Ambac zyskują po pięć procent. W związku z tym obligacje skarbowe dalej tracą na wartości. dolar znacząco zyskuje, co sprawia, że euro spada do 1,5332 dolara z 1,5460 dolara tuż przed komunikatem banków centralnych. Relaks, nabierz dystansu! Oczekiwania rynku ostatnio skierowane były raczej na nadzwyczajne obniżenie stóp procentowych przed regularnym posiedzeniem FED 18 marca. Te oczekiwania jednak wielokrotnie były ograniczane przez FED. Zamiast tego amerykańska Rezerwa Federalna ogłosiła teraz, że wpompuje 200 miliardów dolarów (około 130 miliardów euro) na rynki w formie transakcji 28-dniowych. Przeprowadzane aukcje mają na celu dostarczenie płynności na rynkach pieniężnych, gdy sytuacja tam ponownie staje się coraz bardziej napięta. Działanie FED nie jest zupełnie zaskakujące Już w zeszły piątek Rezerwa Federalna niespodziewanie ogłosiła dwie czasowe aukcje na rynku pieniężnym po 50 miliardów dolarów każda, czyli o 20 miliardów dolarów więcej, niż pierwotnie planowano. Wtedy FED ogłosił również, że ze względu na narastające obawy przed nowymi ograniczeniami płynności jest w stałym kontakcie z innymi bankami centralnymi. Banki centralne USA, strefy euro i innych krajów uprzemysłowionych kilka miesięcy temu wspólnie wdrożyły miliardy na rynki, aby zapewnić ich funkcjonowanie. Pod koniec roku na rynku pieniężnym pojawiło się zagrożenie. W dzisiejszej ogłoszonej akcji uczestniczy Europejski Bank Centralny we Frankfurcie nad Menem do 15 miliardów dolarów. Stopy procentowe USA w kierunku spadkowym Eksperci przewidują, że FED obniży stopy procentowe na swoim następnym posiedzeniu w dniu 18 marca z obecnych 3,0 do nawet 2,25 procenta. W połowie września stopa wynosiła 5,25 procenta, ale została stopniowo obniżana przez bank centralny ze względu na kryzys kredytowy. W związku z tym, że EBC nie posunęła się do tak drastycznych cięć stóp procentowych, różnice między strefą euro a USA stale rosły. To spowodowało rosnące rekordy zarówno euro, jak i złota i ropy.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
To jest konsekwencja polegania na wypowiedzi analityka))) w końcu rzeczywistość znowu wychodzi na jaw. Bear Stearns wstrząsa rynkami autor: Lothar Gries Groźny upadek Bear Stearns głęboko pogrążył rynki w popołudniowych godzinach. Niższe niż oczekiwano ceny konsumenckie w USA w lutym wcześniej wzbudziły nadzieję na obniżki stóp procentowych i dały Daxowi impuls. Dax wykonał w popołudniu gwałtowną jazdę wzlotów i upadków. Najpierw niższy niż oczekiwano wzrost cen w USA w lutym wywołał euforię i podniósł Daxa o 100 punktów, ale potem informacja o akutnych problemach z płynnością w amerykańskim banku inwestycyjnym Bear Stearns spowodowała panikę na rynkach. Dax stracił ponad 100 punktów w ciągu kilku minut, spadając do 6400 punktów. Następnie najnowszy wskaźnik klimatu uniwersytetu Michigan przyniósł trochę spokoju. Mimo to Dax pozostał z ujemnym wynikiem o około 50 punktów. Największe straty poniosły firmy finansowe. Bear Stearns uratowany przed upadkiem Groźny upadek piątego co do wielkości banku inwestycyjnego w USA, Bear Stearns, wywołał popołudniowe paniki na giełdach. Dax spadł o ponad 100 punktów, po tym jak wcześniej miał około 100 punktów na plusie. Przyczyną nagłej zmiany nastrojów była informacja, że Rezerwa Federalna oraz bank inwestycyjny JP Morgan musiały w krótkim terminie udzielić Bear Stearns funduszy, aby uratować instytucję przed upadkiem. Bank oświadczył, że jego pozycje płynnościowe w ciągu ostatnich 24 godzin znacząco się pogorszyły. Klimat konsumencki bardziej odporny niż obawiano się Tylko publikacja malejącego w mniejszym stopniu niż obawiano się amerykańskiego wskaźnika klimatu konsumenckiego, opracowywanego przez uniwersytet Michigan, przyniosła pewne ulgę na rynkach. Odpowiedni indeks spadł z 70,8 punktów w poprzednim miesiącu do 70,5 punktów. Eksperci od ekonomii przewidywali spadek do 69,5 punktów.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Karat
Możemy spodziewać się kolejnego interesującego tygodnia. Ale wygląda na to, że zbliżamy się coraz bardziej do finału, a statek giełdowy w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy wyruszy w spokojniejsze wody. Ale przed nami jest jeszcze wiele do zrobienia. Oto początek: Wiadomość J.P. Morgan przejmuje Bear Stearns za 2 $ za akcję Amerykański bank inwestycyjny J.P. Morgan przejmuje Bear Stearns za 2 dolary amerykańskie za akcję. Cena akcji Bear Stearns zamknęła się w piątek na poziomie 30,85 $. J.P. Morgan jest trzecim co do wielkości bankiem w USA, a Bear Stearns piątym. Przejście to ma być poparte akcją Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych, która udostępni 30 miliardów dolarów w przypadku problemów z płynnością. Kilka minut po ogłoszeniu przejęcia w nocy dzisiejszej FED ogłosił, że wskaźnik dyskontowy zostanie obniżony do 3,25%. Przed nami burzliwy tydzień. Goldman Sachs i Lehman Brothers ogłoszą swoje wyniki za pierwszy kwartał we wtorek. W środę swoje wyniki ogłosi Morgan Stanley. (© BörseGo AG 2007 - https://www.boerse-go.de, Autor: Weygand Harald, Analityk Techniczny) Jeśli ten tydzień oznacza w DAX 6400 punkt decydujący, czy pójdzie w górę czy w dół o 200 punktów, powiedziałbym, że przy powyższych założeniach, raczej pójdzie w górę w stosunku 60 do 40! Jaka jest Wasza opinia? Udanego tygodnia. Karat

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Cześć Ciekawy wywiad z prezesem ECB, Trichetem, Pozdrowienia Prezes ECB na temat przyczyn kryzysu na rynkach finansowych Zbyt wiele pieniędzy, zbyt mało kontroli Zbyt dużo kapitału, według prezesa ECB, Tricheta, bez odpowiedniej regulacji wpłynęło na światowy rynek. Banki zbyt śmiało inwestowały - powiedział w wywiadzie dla Markusa Preißa z WDR w Brukseli. Europejski Bank Centralny musi teraz stabilizować ceny, chronić ludzi przed inflacją i dbać o większą przejrzystość. Na co musimy przygotować się jako konsumenci i pracodawcy - jak poważny będzie ten kryzys finansowy? Jean-Claude Trichet: Jesteśmy obecnie w ważnej fazie korekty rynku, z pewnymi turbulencjami i gorączkową aktywnością. To całkowicie jasne, zaczęło się już w zeszłym sierpniu. W tej fazie Europejski Bank Centralny stara się przede wszystkim zapobiec rozprzestrzenianiu się oczekiwań inflacyjnych. Jesteśmy tu po to, by zapewniać stabilność cen w perspektywie średnioterminowej. Dokładnie to jest to, czego oczekują od nas Niemcy i wszyscy inni obywatele. Z drugiej strony patrzymy na stopy procentowe ustalone tak, by zagwarantować stabilność cen w perspektywie średnioterminowej. Dlaczego stabilność cen jest ważna dla obywateli? Trichet: Muszę powiedzieć, że dla zwykłych ludzi jest to jedyny sposób na zabezpieczenie ich siły nabywczej w sposób zrównoważony. To bardzo ważne, ponieważ wzmacnia to również zaufanie ludzi. Jeśli nie wiesz, jak będzie się rozwijać inflacja i ceny, to tworzysz poziom braku zaufania, który jest całkowicie przeciwny dla indywidualnych gospodarstw domowych oraz dla całej gospodarki. W pewien sposób odgrywamy centralną rolę w zapewnianiu i poprawianiu zaufania w społeczeństwie ogólnym i z pewnością w krajach strefy euro, w Niemczech tak samo jak w 14 innych państwach. Odpowiedzialne za treść: Jean-Claude Trichet jest prezesem Europejskiego Banku Centralnego. Urodzony w 1942 roku w Lyonie Francuz zdobył szybko doświadczenie w różnych obszarach administracji finansowej po uzyskaniu dyplomu z ekonomii. Przez pewien czas pracował jako doradca francuskiego prezydenta oraz jako zastępca dyrektora MFW i Banku Światowego. W 1993 roku został prezesem Banque de France. W 2003 roku przeszedł na stanowisko prezesa Europejskiego Banku Centralnego. Czy więc inflacja bardziej dotyka biednych ludzi niż bogatych? Trichet: Tak, punkt, który podkreślają Państwo tutaj, jest jednym z najważniejszych: Ci, którzy najbardziej i najwyraźniej domagają się stabilności cen, to najbiedniejsi i najbardziej wrażliwi obywatele, ponieważ nie mają oni żadnej ochrony przed inflacją. I cierpią oni najbardziej z powodu inflacji, kiedy ta występuje. Na co musimy się teraz przygotować? Czy obecny kryzys dotyczy tylko rynków finansowych, czy ma to też wpływ na codzienne życie ludzi w strefie euro? Trichet: Oczywiście robimy wszystko, co konieczne, by utrzymać ceny w średnim terminie na stabilnym poziomie i pozostać blisko 2-procentowej granicy. Jeśli chodzi o gospodarkę: Oczywiście uważnie i ostrożnie przyglądamy się gospodarce i co szczególnie monitorujemy, to jej dalszy rozwój. Jeśli miałbym podsumować, co musimy zrobić, powiedziałbym: Zachować pewność siebie - we wszystkich organizacjach gospodarczych, we wszystkich kręgach gospodarczych i gospodarstwach domowych, tak samo jak w firmach - i rozwijać pewność siebie tam, gdzie jest to konieczne, w jeszcze większym stopniu. Według Pana, jaka jest przyczyna tego kryzysu? Ludzie pytają nas ciągle: Jak to możliwe, że wysocy rangą bankierzy popełnili błędy, które teraz wydają się tak oczywiste, a rok temu nikt się ich nie zdawał sprawy? Trichet: Bez wątpienia wszyscy musimy sobie uświadomić, że zarówno po obu stronach Atlantyku, a nie tylko z jednej strony, popełniono błędy - przez różne firmy, przez różne instytucje, na podstawie ryzyka, które było zbyt śmiałe. I to jest coś, muszę powiedzieć, o czym bank centralny ostrzegał już dawno temu. Musimy poprawić sytuację we wszystkich obszarach, musimy poprawić nadzór nad bankami. Musimy poprawić przepisy i zasady we wszystkich obszarach, musimy poprawić zachowanie prywatnych firm. Musimy wprowadzić więcej przejrzystości - na wszystkich rynkach, we wszystkich kwestiach finansowych - to jest najistotniejsze. Czy może nam Pan przedstawić, co lub kto skłonił do podjęcia zbyt ryzykownych decyzji? Trichet: Myślę, że było to połączenie łatwo zdobytych pieniędzy, które głównie, ale nie tylko, uwolniły się z powodu szoku naftowego, oraz nowego kapitału, który napłynął na rynek z powodu kryzysu naftowego. Więc było więcej pieniędzy, które mogły zostać zainwestowane na poziomie globalnym. Głównym powodem jednak jest brak odpowiedniej regulacji, w wielu obszarach, co doprowadziło do zbyt nieostrożnego, zdecydowanie zbyt śmiałego działania banków inwestycyjnych, a właściwie wszystkich prywatnych banków. Musimy wszyscy z tego wyciągnąć wnioski, ponieważ to pierwszy raz, kiedy mamy do czynienia z takim przypadkiem o rzeczywistym znaczeniu, jeśli chodzi o światowy rynek, który bardzo się zmienił w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Ale czy powiedziałby Pan, że wielu bankierów zawiodło, że nie wykonali dobrze swojej pracy? Trichet: Myślę, że można z pewnością powiedzieć, że wiele instytucji, ale z pewnością nie wszystkie banki - musimy być bardzo ostrożni - prowadziło złe strategie i wykazywało żałosne zachowanie. Jednak duża liczba postępowała całkowicie poprawnie. Na koniec małe pytanie osobiste: W obecnym kryzysie, mając na uwadze rolę prezesa ECB, czy osobiście odczuwa Pan skutki kryzysu finansowego, czy to przez znajomych pracujących w sektorze finansowym, czy przez posiadaną przez siebie akcje? Jak człowiek Jean-Claude Trichet postrzega kryzys? Trichet: Osobiście nie posiadam akcji. Chciałbym powiedzieć, że pracownicy ECB, którzy są bardzo, bardzo dobrzy, przykładowi muszę powiedzieć, pracują bardzo ciężko i są cały czas w stałym kontakcie z uczestnikami rynku. Cały europejski zespół, również krajowe banki centralne podlegające nam, pracuje razem i pozostaje w kontakcie z rynkiem. Jesteśmy więc w ciągłym kontakcie z wydarzeniami na rynkach finansowych - i oczywiście w ciągłym kontakcie z gospodarką jako całością. Jest to oczywiście podstawowe zadanie dla banku centralnego, by być bardzo blisko rynku, blisko rzeczywistej gospodarki, aby uwzględnić wszystkie odpowiednie informacje i podejmować mądre decyzje. Wywiad przeprowadził Markus Preiß.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Karat
Sprawdź, czy indeks DAX ma wystarczające wsparcie przy poziomie 6560, czy może jeszcze spadnie. Jeśli nie, rozważ zamknięcie długiej pozycji i poczekanie na niższy punkt ponownego wejścia. Karat

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Karat pisze: Wygląda na to, że DAX na poziomie 6560 ma dość lub może jeszcze coś w tej sprawie zrobić. Jeśli nie, zdecydowałbym się zrealizować zysk na mojej pozycji Long i poczekać na niższy poziom ponownego wejścia. Karat
Cześć Karat Strefa odwrócenia intraday znajduje się około 6550 punktów, dopóki jest to utrzymane, nie ma powodu do krótkiej sprzedaży. Pozdrowienia

Re: materiał do czytania

Napisany przez Karat
Nadal trzymam długą pozycję. Gdzie ustawić stop loss?

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Karat pisze: Nadal jestem długi, Gdzie ustawić stop loss?
Punkt SL został podany powyżej Pozdrowienia

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Forexyman pisze: Strefa odwrócenia intraday znajduje się około 6550 punktów, dopóki jest ona ważna, nie ma powodu do krótkiej sprzedaży. Pozdrawiam serdecznie,
jakby ktoś to przeczytał)))) Poziom stop loss został osiągnięty, a następnie nastąpił odwrót To ponownie podkreśla, jak istotne jest ustawienie stop loss, aby nie tracić zysków Pozdrawiam

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Witam Bardzo interesująca kolumna, jak sądzę Pozdrowienia Uchylanie się, zasłanianie się, zaprzeczanie autorstwa Stefana Wolffa Tylko jeśli kryzys prowadzi do nauki, można uniknąć nowych nierównowag. Międzynarodowy sektor finansowy narzuca sobie zatem większą transparentność, chce wprowadzić kodeks postępowania i poprawić zarządzanie ryzykiem. Nawet jeśli istnieje podejrzenie, że te działania mają na celu głównie zapobieżenie wprowadzeniu ostrzejszych przepisów kontrolnych, to branża przynajmniej się porusza. Ten efekt uczenia się nie dotarł dotychczas do polityków odpowiedzialnych za nadzór bankowy. Huber, Steinbrück i inni pozostają święcie przekonani, że najlepiej radzić sobie z kryzysami, kiedy się chowa. I zaprzecza. I nie wie nic. Potrzebujesz przykładów? Nie chodzi o to, żeby np. zarządowi, który zwykle zbiera się raz w miesiącu na posiedzeniu, oddawać decyzje szczegółowe dotyczące inwestycji. To w końcu nie jest jego zadanie, wyjaśnia niezrozumiale szef CSU Erwin Huber. Miliony, eee, miliardy O szczegółowych decyzjach nigdy nie było mowy. Ale ktoś, kto jeszcze kilka tygodni temu oszacował straty na 100 milionów euro, będzie musiał odpowiedzieć na kilka pytań po kryzysie miliardowym w BayernLB. Po co jest zatem odpowiedzialny zarząd? Personel kuchenny ustala menu po posiedzeniu. Wynagrodzenie jest automatycznie wypłacane. W międzyczasie można by zerknąć do bilansu. Nuda? To był tylko taki pomysł. Zapytajmy teraz naszego ministra finansów Peer Steinbrücka. Właśnie stwierdził, że bankierzy wyłączyli swoje mózgi, co z pewnością częściowo jest prawdą. Nie o wiele lepiej jest stwierdzenie: żadna rada nadzorcza nie jest w stanie uzyskać wglądu, jeśli nie zostanie odpowiednio poinformowana przez odpowiednich dyrektorów. Tak, to jest trudne. Jeśli ktoś nawali i nie wyzna tego dobrowolnie, kontrolerzy są oczywiście bezradni. Źle poinformowany jako sposób życia Czy teraz zlikwidujemy także urząd skarbowy, ponieważ coraz mniej oszustów podatkowych się samych wydaje? Kontrole radarowe staną się zbędne, ponieważ piraci drogowi zgłoszą się dobrowolnie na policję, aby odebrać punkty? Bycie źle poinformowanym nie jest przeszkodą. Można temu zaradzić. Zwłaszcza jeśli się za to płaci. A propos źle poinformowanych: Byłe państwowe przedsiębiorstwo Telekom twierdzi w aktualnym procesie, że akcje T były papierami hazardowymi, aby stawić czoła roszczeniom odszkodowawczym ich zdaniem źle poinformowanych małych inwestorów. Było mądre, zwrócić uwagę na ówczesną euforię. Bardzo spekulacyjny produkt emerytalny Z drugiej strony: gdyby ktoś odważył się określić akcje T jako spekulacyjne, cały zarząd Telekomu, włącznie z całym Ministerstwem Finansów Niemiec, pierwszy ruszyłby w kierunku osoby takiego odważnego z taką opinią. Że akcje T zapewniają emeryturę, było uznawane za świętość. Byłem tam, widziałem oburzone miny po pytaniach. Były szef Telekomu Ron Sommer oraz byli ministrowie finansów Eichel i Waigel nie cieszyli się z takich pytań. Aktualna sytuacja nie jest zadowalająca, zwłaszcza jeśli chodzi o kryzys bankowy. Wyposażeni w intelektualny sprzęt kutasów, niektórzy panowie i panie zdecydowali się na operację na otwartym ludzkim sercu. Niestety, nie zadziałało. Pacjent nieżywy. Lekarz inkasuje. Podatnik płaci. Lekarz robi się głupi. Inwestorom i obywatelom zalecamy słowa Ericha Kästnera: Cokolwiek się wydarzy: Nigdy nie pozwólcie sobie na takie upokorzenie, aby, w jakim was przeciągają kanałem, jeszcze to pić!

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Cześć Czytanie ma kształcić)))) Pozdrowienia USA eksportują największą część kryzysu Kryzys hipoteczny w USA zniszczył więcej pieniędzy poza Stanami Zjednoczonymi niż w żadnym innym miejscu na świecie, w szczególności w Szwajcarii i w Niemczech: tam instytucje finansowe ucierpiały najbardziej. Około 17 procent wszystkich odpisów związanych z kryzysem hipotecznym poniosły dotychczas banki szwajcarskie. Do tego wniosku doszedł ekspert Commerzbanku, Peter Dixon, w analizie opublikowanej w piątek. Niemcy zajmują drugie miejsce z 15 procentami obciążeń. Natomiast aż 47 procent, czyli największą część dotychczasowych odpisów wynoszących 270 miliardów dolarów, została poniesiona w kraju, gdzie kryzys hipoteczny się rozpoczął. W związku z przerażającymi meldunkami związanymi z kryzysem szwajcarskiego giganta bankowego UBS dobrze pamiętający zadeptany Finansowy w Zurychu. Bank ten pogrążył się w kryzysie pod względem wartości odpisów w Europie o 37 miliardów dolarów. Również konkurentka Credit Suisse niedawno musiała ponownie zrobić miliardowe odpisy. Dixon w swoim opracowaniu zwraca jednak uwagę na to, że szwajcarskie banki nie są tylko największymi przegranymi w Europie pod względem absolutnej sumy skorygowanych wartości. Ważniejsze niż kwota bezwzględna jest pytanie, jak bardzo instytucja jest dotknięta odpisami w stosunku do swojej wielkości - wyjaśnia ekspert Commerzbanku w swoim badaniu. Szwajcarskie banki największymi przegranymi Patrząc na wartość księgową, czyli różnicę między aktywami banku a jego zobowiązaniami, szwajcarskie banki są nawet najbardziej dotknięte na świecie: ich wartości skorygowane stanowiły około 40 procent wartości księgowej. W przypadku niemieckich i amerykańskich banków stosunki obliczone przez Dixona wynosiły od 15 do 20 procent. Według Dixona straty brytyjskiego sektora bankowego jak dotąd były stosunkowo niewielkie, wynoszące mniej niż pięć procent. Jednakże eksporter z riesgo zagrożeniem obcującego rynku nieruchomości brytyjskiego, ostrzegł ekspert, może to się szybko zmienić. Commerzbank szacuje, że banki na całym świecie przetrwały już około połowy kryzysu. Całkowity wolumen odpisów według Dixona szacuje się na 400–500 miliardów dolarów. Spekulacje na temat zakończenia kryzysu Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) obecnie oszacowuje, że cała gospodarka światowa poniosła szkody w wysokości biliona dolarów w wyniku kryzysu finansowego wywołanego ryzykownymi spekulacjami związanych z niskiej jakości hipotekami. Bankierzy, tacy jak szef amerykańskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs, Lloyd Blankfein, w międzyczasie starają się wyraźnie uspokoić rynki, przede wszystkim w celu uniknięcia paniki. Jesteśmy bliżej końca kryzysu niż jego początku - powiedział niedawno. Inni, tak jak legendarny makler finansowy George Soros, patrzą jednak na sytuację bardziej krytycznie i mówią o pęknięciu superbańki. Według nich najgorsze ma dopiero nadejść.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Uwaga na listy niszczące majątek? autorstwa Bettiny Seidl Tam, gdzie płynie pieniądz, roi się od oszustów: na giełdzie oszustwa i podejrzane porady inwestycyjne nie są rzadkością. boerse.ARD.de przygląda się wątpliwym rekomendacjom. Tym razem przyjrzymy się bliżej Vermögenssicherungsbrief. W ciągu ostatnich tygodni ten broszurka wpadła do skrzynek wielu inwestorów: Nadchodzi recesja - stwierdza jaskrawo na pierwszej stronie. Vermögenssicherungsbrief sprytnie gra na strachach inwestorów: strachu przed recesją gospodarczą. Szukasz bezpiecznej przystani w niepewnych czasach? Jeśli tak, to list ma dla ciebie gorącą radę: Nilam Resources Inc. - jednak naszym zdaniem, bardzo wątpliwą radę. Tytuł Vermögenssicherungsbrief stara się być wiarygodny. Już sama nazwa ma sugerować bezpieczeństwo i ochronę. Broszura ma także swoją twarz: Alan Hus. Redaktor tego biuletynu giełdowego reklamuje się pełnym wymiarem. W garniturze, krawacie i z podpisem. Twój Alan Hus, pożegnaniem się beztrosko przyjaźnie. Kto to jest? W swoim życiorysie na stronie internetowej www.vermoegenssicherungsbrief.de Hus ujawnia więcej: Już jako młody człowiek fascynowały mnie rynki akcji. Przez wiele lat zbierałem doświadczenia i sukcesy. Nauczyłem się inwestować i zarabiać pieniądze. Obecnie handlowanie na giełdzie stało się dla mnie pasją i dochodowym biznesem. Gdyby Hus złożył tak kiepsko udokumentowany życiorys, jego dokumenty pewnie zostałyby mu natychmiast zwrócone. SdK ostrzega przed oszustami Biznesy Hoffa na pewno idą dobrze. Za roczną subskrypcję swojego biuletynu giełdowego chce 1000 euro: Jeśli interesują cię niedowartościowane (i często dotąd nieodkryte) inwestycje z dużym potencjałem - akcje, które są gotowe zostać zebrane, biuletyn Vermögenssicherungsbrief w cenie 990 euro rocznie może okazać się wartościową pomocą. Stowarzyszenie ochrony inwestorów ocenia ten list bardzo sceptycznie: Ogólnie odradzamy takie rekomendacje, ponieważ można przypuszczać, że te broszury handlowe lub biuletyny giełdowe nie działają niezależnie - mówi rzecznik SdK Lothar Gries. Zwykle są to czyste oszustwa, gdzie nie chodzi o pomnażanie majątku inwestorów. Raczej chodzi o zainkasowanie prowizji do własnej kieszeni. Gra na strachu, próżności i tęsknotach Tymczasem list jest bardzo sprytny. Stymuluje emocje, grając na strachu, próżności i tęsknotach. Przynęta strachu: Obecnie na giełdach dominuje strach przed recesją. Argument za swoją akcją złota, twierdzi Alan Hus: W środowisku wzrastających cen złota, gospodarki w recesji i problematycznego rynku niedźwiedzia, widzę ogromny potencjał wzrostu wartości dla Nilam Resources. Ogólnie rzecz biorąc, recesja gospodarcza stanowi argument za inwestycją w złoto. Ale niekoniecznie jest argumentem za inwestycją w nieznaną, ryzykowną spółkę złotową. Przynęta próżności: Mądrzy inwestorzy zarabiają pieniądze nawet wtedy, gdy rynek spada - zachęca Hus. Psychologicznie sprytnie: Kto nie lubi widoku otoczonego aureolą mądrości? Przynajmniej takie wyzwanie mogło skłonić do naśladowania mądrych inwestorów. Przynęta tęsknoty: Paskudnie powiedziane, można by powiedzieć: przynęta chciwości. Stan się bogaty na jednym strzale z bardzo interesującymi akcjami złota! Tak krzykliwie zachęca Alan Hus. Kto mógłby powiedzieć nie? Hus czyni marzenie o szybkim zarobku także konkretnym i mierzalnym: Dowiedz się, jak możesz zarobić 131% w ciągu następnych 3 miesięcy; a nawet 296% do końca roku. Być może taka precyzja ma sugerować wiarygodność. Czy rzeczywiście tak duży potencjał tkwi w tej akcji, wydaje się bardziej niż wątpliwe. Domniemana gorąca akcja złota Nilam nie jest znaną Eugenowi Weinbergowi, ekspertowi od złota w Commerzbanku. A jednak to właśnie on jest cytowany w broszurze Vermögenssicherungsbrief. Dotychczas Weinberg nie miał o tym pojęcia - i patrzy na to z niepokojem: Nie podoba mi się, że jestem cytowany w takim biuletynie giełdowym, a tym bardziej w kontekście akcji, których nawet nie znam - skarży się Weinberg. Nie uważam za właściwe, że moje cytaty są tam nadużywane. Na obecną chwilę nie wygląda na to, że akcja Nilam rozwija się epicko. Notowana była na poziomie 1,28 euro w momencie rekomendacji (zamknięcie giełdy we Frankfurcie 11 lutego). Chociaż akcja krótkotrwale osiągnęła poziom 1,50 euro - prawdopodobnie dlatego, że niektórzy inwestorzy poszli za wskazówkami Hussa. Jednak kurs nie został utrzymany na tym poziomie. Obecnie spadł poniżej jednego euro. Ostrzeżenie przed akcjami małych kopalń Weinberg ogólnie ostrzega przed małymi spółkami górniczymi: Takie akcje są zazwyczaj zbyt ryzykowne. Trzeba być również ostrożnym, gdy inwestor nie jest w stanie zweryfikować, czy rzeczywiste złoża złota lub surowców są rzeczywiście wartościowe. Trzeba również być ostrożnym, jeśli akcje nie są notowane na regulowanym rynku. W internetowych forach wallstreet-online członkowie dyskutowali krytycznie o Vermögenssicherungsbrief i jego rekomendacji. To powinno odstraszyć wielu inwestorów przed inwestycją w Nilam. Jeśli to nie jest wystarczające ostrzeżenie, należy wziąć sobie do serca konkluzję rzecznika SdK Griesa: Nasz zdaniem Vermögenssicherungsbrief to jedynie broszura reklamowa z podejrzanymi źródłami i częściowo nieuzasadnionymi twierdzeniami. Nie udało nam się dowiedzieć, co Alan Hus ma do zarzutów. Nie odpowiedział na prośbę o wywiad. Dlatego nie mogliśmy zapytać, czy Vermögenssicherungsbrief ma być przemianowany na Vermögensvernichtungsbrief, jak sugerują niektórzy na wallstreet-online.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Cześć coś dobrego na weekend Pozdrowienia Kiedyś nad chmurami Stefan Wolff Nie każdy nowy na giełdzie może zaoferować interesującą historię. Thielert AG w listopadzie 2005 roku nie miała problemów z zachwyceniem inwestorów i dziennikarzy. Produkowanie silników Diesla do małych samolotów i umożliwienie oszczędnego latania brzmi kusząco i rzeczywiście takie jest. Nawet jeśli cena emisyjna w wysokości 13,50 euro była uznawana za ambitną, inwestorzy zdecydowanie zainteresowali się tą ofertą. Historia wzrostu została ostatecznie potwierdzona przez lata doświadczenia oraz dynamicznie rosnące obroty i zyski. Kurs wzrósł do ponad 27 euro, a następnie gwałtownie spadł. Obecnie papier ten jest klasyfikowany jako Penny Stock. Upadki i wpadki Już jesienią 2006 roku Grupa Ochrony Inwestorów Kapitałowych (SdK) oskarżyła Thielert o fałszerstwo dokumentów, oszustwa bilansowe, a także oszustwa w prospekcie i inwestycjach kapitałowych. Thielert znalazł się w Czarnym Księdze Giełdy 2006. Następnie wszystko potoczyło się bardzo szybko, jak można przeczytać w raportach na tej stronie internetowej. Powolna polityka informacyjna i dezinformacje sprawiły, że inwestorzy pozostali w niepewności. Na przykład, kiedy Thielert ogłosił, że sprzedano kilkaset silników firmie Cessna. giełda uczciła ten sukces, dopóki sama Cessna dość powściągle nie zdementowała, jakoby złożyła zamówienia. Jak na rynku NewConnect Pozdrowienia dla Comroad i Infomatec. Także w czasach NewConnect ceny były pompowane za pomocą zamówień lotniczych, a złe wieści były zatajane, aż wreszcie nic nie mogło pójść dalej. Bilanse były uznawane za nieważne, a menedżerowie byli zwalniani z dnia na dzień, jakby byli trenerami piłkarskimi. Bez względu na to, czy za historią kryje się niewiedza czy przestępcza energia: Kulturze akcjonariuszy znowu solidnie w depcze zbliżający się tyłek. Inwestorzy czują się oszukani, a zdecydowani zwolennicy rezygnacji z inwestycji w akcje czują, że ich uprzedzenia zostały potwierdzone - że i tak chcą tylko nasze pieniądze. Wielka odpowiedzialność Być na giełdzie oznacza nie tylko otrzymywanie byka i niedźwiedzia i zbieranie pieniędzy inwestorów. Oznacza to również zobowiązanie do przejrzystości, wzrostu i pomnażania kapitału inwestorów. Ten, kto chce działać po omacku w ciemności, nie powinien mieć nic do czynienia na giełdzie. Obowiązki wymagają konsultacji. Musi być utworzone odpowiednie biuro prasowe i dział relacji inwestorskich oraz organ przygotowujący zarząd do jego obowiązków i przypominający o nich. To kosztuje pieniądze. Zaufanie trzeba zdobywać Szkoda, że inwestorzy prawie nie mogą się obronić przed takimi upadkami. Właściwie można założyć, że zarządy nie mylą obrotu z zyskiem oraz intencji z umowami. Również sprawozdania finansowe powinny być poprawne. Inwestorzy muszą rozumieć firmy, w które inwestują. Muszą móc polegać na tym, że podane informacje są prawdziwe. Firmy nie powinny lekkomyślnie narażać tego zaufania. Inwestorzy powinni też rzeczywiście inwestować tylko wtedy, gdy są całkowicie pewni.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Nadzieja spoczywa na sprawozdaniach autor Karsten Leckebusch Miniony tydzień był dobry dla DAX-a. Indeks główny zyskał prawie 60 punktów. Jak podają strategowie akcji w bankach, poziom 7 000 punktów, który zdaniem ekspertów od akcji w bankach jest znowu w zasięgu i może zostać przekroczony w nadchodzącym tygodniu. Dobra atmosfera na niemieckim rynku akcji opiera się głównie na obecnej sezonowej publikacji raportów. W minionym tygodniu pojawiły się już pozytywne niespodzianki i solidne wyniki również spółek z DAX-a. W nadchodzącym tygodniu raporty przedstawią m.in. Deutsche Bank, Daimler, BMW, SAP, Siemens i Fresenius Medical Care. „Prawdopodobnie i tym razem będzie kilka pozytywnych niespodzianek” - komentuje Markus Reinwand, ekspert od akcji w Helaba, liczne raporty finansowe. „Negatywna atmosfera zostaje odłożona na bok”, mówi także analityk z NordLB, Tobias Basse. Nawet w wypadku złych wiadomości inwestorzy nie będą już kupować panikarsko, komentuje. Ponieważ każda zła wiadomość potwierdza inwestorowi przekonanie, że najgorsze już za nim. Niemniej jednak, uczestnicy rynku nie powinni być zbyt optymistycznie nastawieni. Typowe czynniki obciążające, takie jak drogie olej i drogi euro, pozostają niezmienne, a kryzys gospodarczy i finansowy nie minął jeszcze. Dopiero w piątek amerykańskie dane makroekonomiczne pokazały, że zaufanie konsumentów w USA spadło do najniższego poziomu od 25 lat. Inwestorzy z zainteresowaniem przyjmą dodatkowe wskazówki dotyczące rzeczywistego stanu amerykańskiej gospodarki. We środę pojawi się pierwsza szacowana wartość wzrostu PKB w pierwszym kwartale, w czwartek indeks ISM dla przemysłu przetwórczego, a w piątek zostanie opublikowany raport dotyczący rynku pracy w USA za kwiecień. Analitycy oczekują tutaj relativ schwach liczba. Ponieważ jednak uczestnicy rynku się tego spodziewają, możliwe jest, że reakcja po słabych danych będzie raczej pozytywna. Tobias Basse: „Dane ze Stanów Zjednoczonych w zupełności wystarczą rynkowi”. Z mniejszym zamieszaniem niż w poprzednich miesiącach inwestorzy czekają na decyzję amerykańskiego banku centralnego w środę. Po raz pierwszy od ponad pół roku nie jest już pewne, że Rezerwa Federalna dalej obniżać stopy procentowe. Niemniej jednak decyzja Fed-u będzie miała znaczny wpływ na Wall Street. Pozytywne efekty są oczekiwane, jeśli Fed zachowa taryfę i PKB przekroczy oczekiwania. Deutsche Bank z stratą Kilka przedsiębiorstw z DAX-a podzieli się w nadchodzącym tygodniu wynikami swojej działalności w minionym kwartale. Deutsche Bank grozi pierwszą stratą kwartalną od 2003 roku z powodu miliardowych odpisów. Na początku kwietnia prezes koncernu Joesf Ackermann zapowiedział nowe odpisy w wysokości 2,5 miliarda euro, dlatego analitycy spodziewają się, że największy bank niemiecki zanotuje stratę netto w wysokości 247 milionów euro, w porównaniu z zyskiem netto 2,12 miliarda euro z przed roku. Odpisy dotyczyły głównie działalności związanej z finansowaniem zakupów. Dla inwestorów szczególnie interesujące jest pytanie, czy Deutsche Bank będzie musiała zmienić swoją coroczną prognozę zysku w wysokości 8,4 miliarda euro. Dotychczas bank ostrzegał jedynie, że odpisy i słabe wyniki w inwestycjach bankowych mogą zagrozić osiągnięciu tego celu. Deutsche Bank przedstawi swój raport w poniedziałek. Siemens z załamaniem zysków Koncern przemysłowy Siemens prawdopodobnie zarobił znacznie mniej w drugim kwartale bieżącego roku finansowego niż przed rokiem. Analitycy spodziewają się, że wynik powinien spaść o około 43 procent do niecałego miliarda euro. Przychody powinny w porównaniu rocznym wzrosnąć o siedem procent do 19,3 miliarda euro. Siemens pod koniec marca ogłosił specjalne obciążenia w segmentach budowy elektrowni, techniki kolejowej i IT w wysokości ponad 900 milionów euro i zredukował z tego powodu prognozę zysku. Siemens przedstawi raport w środę. Conti z słabszym wynikiem Producent opon i dostawca podzespołów samochodowych Continental zakończył pierwszy kwartał według analityków z gorszym wynikiem. Tupracę operacyjny spadł z 437 milionów euro przed rokiem do obecnych 390 milionów euro, tak wynika z przeciętnej prognozy. Continental prawdopodobnie ucierpiał przede wszystkim z powodu wysokich kosztów surowców. Jednak konkurent Goodyear opublikował zaskakująco dobry bilans. Continental przedstawi raport we wtore. FMC i Fresenius Specjalista od dializ Fresenius Medical Care zakończył pierwsze kwartał według opinii analityków z solidnym wzrostem przychodów i zysków. Przypuszcza się, że zysk wzrośnie o 16 procent, zaś przychody o osiem procent do 2,52 miliarda euro. Koncern z DAX-a przedstawi bilans w środę. Fresenius, matka FMC notowana w indeksie MDAX, przedstawia także we środę raport wyników. Analiycki oczekują także wzrostu zysku w pierwszym kwartale. Przychody powinny wzrosnąć o 1,5 procent do 2,8 miliarda euro, a EBIT osiągnie poziom 392 miliony euro, co oznacza wzrost o trzy procent. Silne zapotrzebowanie w Altanie Specjalistyczny koncern chemiczny Altana prawdopodobnie skorzystał w pierwszym kwartale na silnym popycie i znacznie zwiększył zarówno zysk, jak i przychód. Analitycy oczekują wzrostu EBITDA o osiem procent do 67,1 miliona euro. Przychody powinny wzrosnąć o około cztery procent do 362 miliona euro. Analitycy są zdania, że Altana osiągnęła szczególnie wysoki wzrost w regionie Azji. Dyrektor ds. altany Matthias Wolfgruber po rekordowych wynikach z 2007 roku spodziewa się ograniczonego wzrostu w 2008 roku. Przychody powinny nieznacznie wzrosnąć w ciągu roku do 1,49 miliarda euro, a wynik przed odsetkami, podatkami i amortyzacją zbliży się do 290 milionów euro. Bilans Altana zostanie przedstawiony we wtore. Inne sprawozdania Z DAX-a we wtore raportują producenci samochodów BMW i Daimler. We środę przedstawi również swój raport wyników SAP. BMW zakończył poprzedni piątek z dobrym wzrostem kursu akcji, ponieważ koncern, pomimo słabości na rynku amerykańskim, potwierdził swój roczny bilans.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Niezwykły fakt dla osób myślących normalnie https://www.n-tv.de/955347.html?280420081819

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Analizy są często w błędzie Inwestorzy nie powinni polegać zbyt mocno na rekomendacjach analityków. Według badania przeprowadzonego przez portal inwestycyjny Sharewise, analizy w połowie przypadków są nietrafne. W szczególności kryzysy są niedoszacowywane. Analitycy często są traktowani z szacunkiem. Dostarcza się im dane finansowe przy okazji wykwintnego menu. Najlepsi są obdarowywani nagrodami. W samej tylko Niemczech istnieją dwa różne wyróżnienia. Zarówno gazeta giełdowa Börsen-Zeitung, jak i dziennik Handelsblatt corocznie honorują najlepszych analityków w dziedzinie. Tylko prawie co druga prognoza jest poprawna Jednakże jakość pracy analityków coraz częściej pozostawia wiele do życzenia. Jak wykazało badanie przeprowadzone przez portal inwestycyjny Sharewise w ciągu ostatniego półtora roku, tylko 48,5% prognoz analityków się sprawdziło. W badaniu przeanalizowano 6500 rekomendacji dotyczących akcji. Rekomendacja zakupu była uznawana za trafną tylko wtedy, gdy po sześciu miesiącach wartość akcji wzrosła co najmniej o pięć procent. Analogicznie było w przypadku rekomendacji sprzedaży – jeśli kurs spadł o co najmniej pięć procent po upływie sześciu miesięcy, prognoza była poprawna. Więcej rekomendacji zakupu niż sprzedaży Nie należy stawiać zbyt wysokich oczekiwań wobec gildii analityków – ostrzega współzałożyciel Sharewise, Nicolas Plögert. Przecież nie ma gwarancji zysków z inwestycji. Plögert widzi główną przyczynę słabej trafności prognoz w konfliktach interesów. Wiele analityków boi się wystosowania rekomendacji sprzedaży. Bowiem często badane firmy są klientami banków. Unika się więc konfliktów. Potwierdza to również ostatnie badanie naukowców z Uniwersytetu Berkeley i Harvardu. Jeśli między bankiem a analizowaną firmą istnieją relacje biznesowe, analitycy wyrażają znacznie dłużej pozytywne opinie. W ten sposób Deutsche Bank rekomenduje zakup akcji 7,5 razy częściej niż ich sprzedaż. Średnia wśród banków to 5:1. Bardziej odważni są analitycy z CAI Cheuvreux. Francuzi zalecali zakup tylko 26 razy, za to 43 razy sugerowali sprzedaż. Może to być spowodowane tym, że eksperci z Cheuvreux pracują w relatywnie niezależnym dziale. Duże różnice w trafności prognoz Nic więc dziwnego, że Cheuvreux z trafnością prognoz wynoszącą 65% zajmował drugie miejsce w badaniu Sharewise. Lepsze wyniki osiągnęli jedynie analitycy z BHF Bank, których prognozy w 68% przypadków okazały się trafne. Z kolei Deutsche Bank uplasowała się w środku stawki. Najgorzej wypadł Needham & Company, który trafność swoich prognoz osiągnął zaledwie nieco ponad 20%. Również analitycy z Wall Street nie mieli szczęścia. W czwartym kwartale byli zdecydowanie zbyt optymistycznie nastawieni. Według badania przeprowadzonego przez Bloomberga, przeszacowali zyski firm o około jedną trzecią. Zmiana trendów jest rozpoznawana zbyt późno Wiele analityków zbyt późno zauważyło skutki kryzysu subprime. To już tradycja. Zwrotne ruchy w dół często umykają analitykom, co zauważył dostawca danych finansowych Thomson Financial. Zdarzenia są często zauważane dopiero wtedy, gdy już nastąpiły – tłumaczy dyrektor zarządzający Sharewise, Plögert. Na przykład w przypadku Daimlera. Plögert: Niewielu przewidywało sprzedaż Chryslera. Kiedy jednak została ogłoszona, wiele analiz sugerowało kupno akcji Daimlera jak w dymisji gromady. Analitycy często zbyt mocno polegają na informacjach przekazywanych przez firmy – krytykuje Thomson. Kilkakrotnie ten ślepy posłuch zaprowadził ich na manowce: jak podczas hossy internetowej w latach 2000-2002. Wówczas eksperci znacznie przeszacowali rozwój zysków wielu firm, a ich akcje załamały się.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Warren Buffett i szał pieniądza Gdy legenda inwestycji z USA wystąpi w poniedziałek we Frankfurcie, przedsiębiorcy i inwestorzy nadstawiają uszu. Miliarder jest na zakupowym tournee po Europie: na liście zakupów przeważnie znajdują się niemieckie przedsiębiorstwa rodzinne. Komunikat jest jasny, podczas głównej corocznej konferencji akcjonariuszy swojej holdingowej spółki Berkshire Hathaway dwa tygodnie temu, Buffett po raz kolejny wypowiedział się werbalnie na rzecz niemieckich przedsiębiorstw średniej wielkości: Chciałby, aby niemieckie firmy rodzinne bardziej zwracały na niego uwagę: Jeśli zależy im na ich biznesie, to my jesteśmy pierwszym adresem. W poniedziałek Buffett zamierza podczas konferencji prasowej na lotnisku we Frankfurcie praktycznie potwierdzić swoje słowa. Wejście w izraelski koncern przemysłowy Iscar ma posłużyć jako przykład, jak Buffett postępuje w swoich zaangażowaniach: Zawsze jest bardzo długoterminowy, zainteresowany udziałem przez wiele lat, a nawet dekad. Pozostawia sprawdzone kierownictwo do dalszej pracy i cicho finansuje dalszy wzrost firmy. Rozbijanie lub rozświetlanie firm kupowanych na kredyt, które praktykują wielu inwestorzy finansowi, w przypadku Buffetta nie wchodzi w grę. Poszukiwany następca? Warren pomaga! W przypadku Iscar również pojawia się problem sukcesji: Kontynuacja działalności jest zagrożona brakiem następcy, a spółka inwestycyjna Buffetta wchodzi ratując i zapewnia dalsze istnienie firmy. Orakulum z Omaha spotyka się z wizjonerami z Galilei, cieszy się przed konferencją prasową we Frankfurcie agencja PR. Za pewne uważa się, że po przykładzie Iscar, wiele inwestycji Berkshire Hathaway w Niemczech będzie podążać. W ciągu najbliższych lat w samej tylko niemczech 70,000 przedsiębiorstw stoi w obliczu problemów sukcesyjnych. Niemiecki Związek Gospodarki Średnich Przedsiębiorstw (BMW) przywitał już ofensywę Buffetta na kontynencie europejskim. Pomocne jest, gdy świeże pieniądze napływają do przedsiębiorstw - powiedział rzecznik krótko po ogłoszeniu Buffetta, małe i średnie przedsiębiorstwa powinny skorzystać ze wszystkich szans, aby zmniejszyć swoją zależność od klasycznych kredytów bankowych. Jednak nie jest jeszcze jasne, gdzie w końcu zainwestuje Buffett. Plotka, że miliarder chce zainwestować w Heidelberger Druck spowodowała kilka dni temu wzrosty kursu akcji MDax, ale konkretnych dowodów na to nie znaleziono dotychczas. Zainteresowanie niemieckimi inżynierami Co najmniej zainteresowanie Buffettowi niemieckimi producentami maszyn jest pewne. Jego partner Charlie Munger już publicznie zachwycał się niemiecką sztuką inżynierską. Dlatego oprócz wielu niepublicznych firm, pewnym punktem zainteresowania dla amerykanów są także niektóre spółki z indeksów MDax i SDax. Jednak nie jest pewne, czy większe firmy chętnie ukażą się w ramionach najbogatszego człowieka świata. Konserwatywny styl inwestycyjny Buffetta może z pewnością odpowiadać ich gustowi, ale inwestor zwykle nie płaci tak wysokich cen za swoje angaże, jak robiłby to inwestor finansowy z planami rozbicia. Guma do żucia i reasekuratorzy Ostatnio Buffett głównie dzięki miliardowym transakcjom zyskał rozgłos. Spółka Berkshire Hathaway wesprzeła finansowo firmę konsumencką Mars w swojej ofercie wartą 23 miliardów dolarów za konkurenta Wrigleya. A na kontynencie europejskim Buffett odkrył w ciągu ostatnich miesięcy branżę reasekuracyjną: Münchener Rück Dax trzyma udziały, podobnie jak w Swiss Re, gdzie w styczniu nabył około trzyprocentowy udział. Berkshire Hathaway od wielu lat posiada duże pakiety w dużych korporacjach takich jak Coca-Cola, Procter & Gamble czy American Express. Towarzystwa ubezpieczeniowe, dostawcy energii, firmy odzieżowe czy sieci restauracji należą również do szeroko rozgałęzionego portfolio inwestycyjnego Berkshire. Fantastyczny rozwój wartości Akcje Berkshire Hathaway, które kosztują obecnie prawie 80,000 dolarów za sztukę, są najlepszym dowodem na długoterminowy sukces strategii wartości Buffetta: Ten, kto zainwestował w 1956 roku 10,000 dolarów w firmę-matkę Buffett Partnership Ltd., dzisiaj miałby majątek wynoszący 650 milionów dolarów, podano w biogramie Buffetta na konferencji prasowej w poniedziałek. Kto zdoła oprzeć się takim argumentom?

Re: materiał do czytania

Napisany przez priorliste
Artykuł mógłbym również umieścić w kategorii Polityka i Gospodarka. PS: Zaczynam powoli rozumieć, dlaczego wielu Niemców wyjeżdża... LLB - Proces w Liechtensteinie ROSTOCK (AWP International) - Prokuratura w Rostocku nie zna, jej zdaniem, żadnego porównywalnego przypadku w historii niemieckiego systemu sądowniczego: W trakcie bardzo drażliwego procesu dotyczącego domniemanej szantażu Liechtensteińskiego Banku Kraju (LLB) przed Sądem Krajowym w Rostocku, przewodniczący sędzia Rüdiger Rinnert ogłosił w piątek swoje odejście z procesu, ponieważ przechodzi na urlop rodzicielski. Zarówno prokuratura, jak i obrona wyraziły gwałtowny sprzeciw wobec tego kroku. Prokurator generalny Peter Lückemann zwrócił uwagę na międzynarodowe znaczenie postępowania, co sprawia, że konieczne jest jego kontynuowanie w dotychczasowym składzie. W procesie trzech mężczyzn zarzucano, że szantażowali oni LLB i klientów banku wespół z kolejnym podejrzanym wspólnikiem, którego proces został odłączony. Oskarżeni mieli w posiadaniu około 2300 skradzionych danych kontowych dotyczących potencjalnych nielegalnych środków finansowych. Bank miał zapłacić dziewięć milionów euro za zwrot danych, po zatrzymaniu mężczyzn przed przekazaniem kolejnych czterech milionów. 48-letni główny oskarżony przyznał się do handlowania danymi, ale zaprzecza szantażowi. Twierdzi, że prowadził legalne interesy. Prokuratura obawia się teraz przede wszystkim, że ustąpienie przewodniczącego sędziego może podnieść szanse obrony na skuteczne zaskarżenie wyroku. Błędne obsadzenie sądu stanowiłoby absolutny powód do zaskarżenia, co oznacza, że ewentualny wyrok mógłby zostać uchylony wyłącznie z tego powodu - ostrzegł prokurator Martin Fiedler. Obrona oświadczyła już, że sąd powinien był przewidzieć, iż nowy proces rozpoczęty 6 maja nie zostanie zakończony w ciągu trzech do czterech tygodni. I tak jedna z adwokatek zapytała sędziego Rinnerta, czy już na początku procesu planował wziąć urlop rodzicielski. Ten jednak odmówił jakiejkolwiek debaty na ten temat w sali sądowej i skierował sprawę do prezesa sądu. Prokuratura natychmiast zażądała, aby go wezwać jako świadka w sprawie. Przewodniczący sędzia odrzucił to i wezwał prokuratora, aby nie robił zamieszania. Najnowszy rozwój sprawy rzuca kolejne światło na proces, który już zaczął się od wpadki: Ponieważ jeden z oskarżonych nie został wezwany na czas, postępowanie musiało być wstrzymane już na początku kwietnia i wznowione z miesięcznym opóźnieniem. Od samego początku współpraca między sądem, prokuraturą i obroną była problematyczna. Sędzia musiał regularnie uspokajać gorące wymiany zdań pomiędzy prawnikami a oskarżeniem. Już przed rozpoczęciem procesu podejmowano rozmowy w sprawie ewentualnej ugodzie: przyznanie się w zamian za łagodniejsze kary. Prokuratura zawsze jednak surowo to odrzucała. Jesteśmy przekonani, że dysponując obecnym materiałem dowodowym, osiągniemy skazanie - podkreśla prokurator generalny Lückemann. Mimo to sędzia Rinnert kilkakrotnie naciskał na rozmowy w celu skrócenia procesu. Pozostaje kwestią spekulacji, czy chciał osiągnąć zakończenie procesu przed rozpoczęciem urlopu rodzicielskiego. Z zapowiedzianym ustąpieniem sędziego w piątek stworzył się niespodziewany sojusz między obroną a prokuraturą. Na korytarzach sądowych można było zobaczyć obie strony omawiające zachowanie sędziego w niespotykanej dotąd jednomyślności. Nowa koalicja nie umknęła uwadze sędziego. Z prewencji ostrzegł, aby nie porzucać teraz rozmów z troski taktycznych, które mogłyby prowadzić do szybkiego zakończenia procesu. To prowokacja, której nie będziemy tolerować - oświadczył Rinnert.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
W końcu rusza coś, co naturalnie znowu pochodzi od Amerykanów Nasza Deutsche Börse oczywiście nie pozwoli sobie wziąć masła z głowy, zobaczymy, ile jeszcze Pozdrowienia Google kusi Echtzeit-Kursen Amerykańska giełda technologiczna Nasdaq chce sprzedawać notowania giełdowe w czasie rzeczywistym portalom internetowym, takim jak Google. Google chce udostępnić te kursy w czasie rzeczywistym bezpłatnie dla inwestorów indywidualnych - mała rewolucja. Dotychczas dane finansowe Nasdaq były dostępne dla małych inwestorów z 15- do 20-minutowym opóźnieniem. Może to być czasami dość irytujące, ponieważ w gorączce i szybkim tempie życia giełdowego nie zawsze można adekwatnie zareagować, na przykład w przypadku nagłego spadku kursu. Natomiast banki i profesjonalni inwestorzy korzystają z kursów w czasie rzeczywistym. Zazwyczaj trzeba za to płacić - dla inwestorów profesjonalnych to niezbędna inwestycja. Jednak dla wielu inwestorów indywidualnych nie jest to opłacalne. Teraz Google chce udostępnić kursy w czasie rzeczywistym Nasdaq na swoim portalu finansowym za darmo. Również Wall Street Journal i amerykańska stacja telewizyjna CNBC specjalizująca się w tematach ekonomicznych planują udostępnienie tego serwisu na swojej stronie internetowej. Ich oferta może teraz narazić wielu profesjonalnych dostawców kursów w czasie rzeczywistym na kłopoty. Według specjalistów branżowych Google reaguje na komunikat konkurenta Yahoo, który oferuje bezpłatnie kursy platformy handlowej BATS Trading. Dawno wyczekiwany krok Nasdaq mówił o sześciomiesięcznym projekcie pilotażowym. Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd musi jeszcze dać swą końcową zgodę na transakcję. Oczekuje się, że nastąpi to w ciągu roku. Google mówi o dawno wyczekiwanym kroku. Duże amerykańskie giełdy zarabiają teraz więcej na danych rynkowych niż na handlu akcjami i starają się maksymalizować zyski w tej dziedzinie. Wiceprezes Nasdaq Adena Friedman powiedziała jednak, że przychód z projektu będzie umiarkowany. Trzy portale płacą po 100 000 dolarów miesięcznie za kursy w czasie rzeczywistym. Jednak mamy nadzieję, że w ten sposób wzmacnia się markę. Co robi Deutsche Börse? Deutsche Börse również hojnie wynagradza dostęp do kursów w czasie rzeczywistym. Wielu portalom finansowym taka usługa jest zbyt droga. Czy Frankfurczycy planują podobną ofertę w czasie rzeczywistym? Deutsche Börse reaguje na to pytanie z rezerwą. Przedstawiciel powiedział, że nie zna oferty w czasie rzeczywistym Google/Nasdaq, dlatego nie może się do niej odnieść. Dodatkowo wskazał, że niewielka oferta kursów w czasie rzeczywistym, na przykład danych dotyczących funduszy i certyfikatów, jest dostępna bezpłatnie także na Deutsche Börse. giełda w Stuttgarcie ma już bogatą ofertę. Od lat udostępnia swoje kursy w czasie rzeczywistym oraz platformy handlu instrumentami pochodnymi Euwax za darmo.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Typowa niemiecka giełda Czy Xetra rozpocznie wcześniej? Z okazji 20. urodzin ich najważniejszego wskaźnika giełdowego Deutsche Börse znajduje się pod ogromną presją. Przyczyną są alternatywne platformy handlowe. Stawiają one Frankfurcki przed nowymi wyzwaniami. Do tego należy również rozważenie przyspieszenia startu handlu na systemie Xetra o pół godziny, na godzinę 8.30. Börsen-Zeitung donosi dzisiaj, powołując się na kręgi finansowe, że marka reaguje w ten sposób na nową platformę handlową Turquoise, która ma wystartować w sierpniu. Planuje ona swoją pierwszą aukcję o 8.45 środkowoeuropejskiego czasu. giełda nie chciała się w tej sprawie wypowiadać. giełda ma nadzieję, że wcześniejszy start zmniejszy ryzyko utraty udziałów w rynku. Oficjalną decyzję spodziewano się 17 lipca. Ekspertów spodziewają się, że nowa platforma handlowa Turquoise planowana na lato i już uruchomiona platforma handlowa Chi-X szybko zdobędą udziały w rynku. Perspektywa szybkiego zakończenia długotrwałego monopolu tradycyjnych miejsc giełdowych już w ostatnich tygodniach doprowadziła do znacznego spadku kursu Deutsche Börse. W porównaniu z ubiegłorocznym szczytowym kursem 136 euro, cena akcji notowanego w Dax frankfurckiego operatora giełdowego zmniejszyła się już prawie o połowę. Nawet dzisiaj papier traci ponad dwa procent. LSE wywiera presję Dodatkową presję wywołała w tym tygodniu informacja, że również London Stock Exchange zamierza stawić czoło rosnącej konkurencji za pomocą alternatywnej platformy handlowej. Wspólnie z bankiem inwestycyjnym Lehman Brothers uruchamia platformę handlu pozagiełdowego Baikal. Ma to być tzw. Dark Pool, w którym banki, fundusze hedgingowe i instytucjonalni inwestorzy będą mogli handlować dużymi pakietami akcji w ukryciu, minimalizując wpływ na kursy. Deutsche Börse dobrze przygotowana Deutsche Börse zawsze reagowała spokojnie na zapowiedzi alternatywnych platform handlowych. Przez elektroniczny system Xetra jesteśmy doskonale przygotowani technicznie i cenowo, aby sprostać temu wyzwaniu - deklaruje szef giełdy Reto Francioni. Nawet analityk Konrad Becker z Merck Finck zaleca, aby nie nadinterpretować wiadomości o rosnącej konkurencji. Choć obroty i opłaty niemieckiego operatora giełdowego mogą wzrosnąć mniej dynamicznie z powodu działań alternatywnych platform handlowych, ekspert twierdzi, że należy brać pod uwagę, iż dotyczy to tylko handlu Xetra, który stanowi zaledwie około szóstą część wyniku Deutsche Börse

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Cześć DAX również jest chory w swoje urodziny Wszystkiego najlepszego, Dax! Pozdrowienia 20 lat Dax Jako miernik niemieckiej gospodarki, DAX stał się jednym z najważniejszych wskaźników giełdowych na świecie. 1 lipca obchodzi swoje 20. urodziny. Politycy, maklerzy i menedżerowie zjechali do Frankfurtu, aby złożyć Daxowi życzenia. Nastroje imprezowe na giełdzie we Frankfurcie. Deutsche Börse w dniu wtorkowym świętowała 20-lecie niemieckiego indeksu giełdowego. Minister finansów Peer Steinbrück (SPD) chwalił DAXa jako jedną z najbardziej uznanych na świecie indeksów. DAX stał się globalną marką dla niemieckiej gospodarki i niemieckiego centrum finansowego - dodał szef giełdy Reto Francioni, przeciął z Steinbrückiem tort urodzinowy i podzielili się kawałkiem. Tort kawowy z masłem irlandzkim miał prawie 50 centymetrów wysokości i ważył imponujące 18 Opowieść o sukcesie! Oprócz Francioniego i Steinbrücka, w uroczystości uczestniczyli również liczni dyrektorzy zarządzający i dyrektorzy finansowi firm z indeksem DAX (między innymi szef Deutsche Banku Josef Ackermann), maklerzy i bankierzy... Indeks skupia wartości 30 najważniejszych niemieckich spółek notowanych na giełdzie. Uważane są za przekrój niemieckiej gospodarki. Decydująca jest kapitalizacja rynkowa i wolumeny obrotów papierami wartościowymi. Ostatnie słowo ma tajne stowarzyszenie o nazwie Arbeitskreis Aktienindizes. Zazwyczaj co trzy miesiące sprawdza on skład DAXa i decyduje (za zamkniętymi drzwiami), kto może awansować do królewskiej ligi niemieckich akcji, a kto musi spaść. Z początkowych członków zespółka odeszło już około połowy. Firmy takie jak Feldmühle Nobel, Nixdorf, Deutsche Babcock, Kaufhof i Degussa zniknęły całkowicie z kursów. Zmiany przynoszą także fuzje. Dlatego ostatnio Schering i Altana musiały ustąpić miejsca Postbankowi i Merckowi. Z minutowego do sekundowego taktu Sporo się także zmieniło. We wczesnej fazie jego istnienia indeks był obliczany co minutę w godzinach handlowych od 11.30 do 13.30 (!), obecnie jest obliczany co sekundę - od 9 rano do 17.30. DAX ma już sporo potomstwa. Istnieje MDax dla średnich firm, TecDax dla firm technologicznych oraz SDax dla mniejszych firm. DAX pozostaje najbardziej znaną marką Deutsche Börse, mówi Hartmut Graf, szef działu indeksów. giełda dobrze zarabia na tej nazwie. Banki muszą płacić opłaty giełdowe, jeśli chcą ozdobić swoje produkty inwestycyjne trzema literami.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Co było przed Daxem? Hardy-Index, FAZ-Index, BZ-Index – już przed powstaniem Daxa istniało kilka indeksów niemieckich akcji. Jednak były one zbyt ociężałe i mało zapadające w pamięć. Dopiero Dax zakończył to dylemat. W latach 80. złe języki w Londynie twierdziły, że Niemcy mają niewiele akcji na swoich giełdach, ale za to mają dużo więcej indeksów akcji. Nie były one całkowicie niewłaściwe: zanim powstał Dax, panował prawdziwy chaos z indeksami. Istniał FAZ-Index, Commerzbank-Index, BZ-Index i indeks Frankfurckiej Giełdy. Jednak Commerzbank-Index został zlekceważony przez konkurencyjne banki, FAZ-Index i BZ-Index unikane były przez inne gazety, a giełda w Düsseldorfie nie chciała nic wiedzieć o indeksie Frankfurckiej Giełdy. Odwieczne problemy Hardy-Indexu Nawet Hardy-Index z 14 niemieckimi standardowymi wartościami, nazwany od Frankfurckiego banku prywatnego Hardy & Co., nie mógł się utrzymać. Uruchomiony w 1959 roku, został rozwiązany pod koniec lat 70., gdy bank został wchłonięty przez Dresdner Bank. Nie był uważany za dynamiczny. Indeks był obliczany co pół godziny na mechanicznym kalkulatorze. Konkurencja między BZ-Indexem a FAZ-Indexem W miejsce Hardy-Indexu w 1981 roku weszło FAZ-Index, opracowany przez Börsen-Zeitung. Co 30 minut był on obliczany na podstawie kursów 30 firm. BZ-Index był jednak dla wielu uczestników rynku alternatywą. Wiele osób preferowało raczej FAZ-Index. Jednak i ten miał duży problem: Był nieczytelny i ociężały - mówi Artur Fischer, który w 1986 roku przybył na Frankfurcką Giełdę, aby rozszerzyć handel parkietowy. Zdarzały się niewielkie zmiany. Był obliczany tylko raz dziennie. Większość indeksów przed Daxem było czystymi indeksami kursowymi, które nie uwzględniały dywidend i miały niewielki wpływ na działalność codzienną - krytykuje Fidel Helmer, makler z Banku Hauck & Aufhäuser. Dax wprowadza dynamikę Dopiero Frankfurcka giełda rozwiązała ten dylemat. Grupa robocza z bankowych i giełdowych specjalistów opracowała Daxa jako nowy indeks, który w porównaniu z FAZ-Indexem był znacznie bardziej dynamiczny i neutralny w stosunku do innych indeksów. Uwzględnia on tylko 30 największych i najbardziej aktywnie notowanych spółek giełdowych i pomija roczne obniżki dywidend. Zakłada się, że nie są one wypłacane, ale reinwestowane w firmie. Pomysł na ten indeks wydajnościowy przyszedł głównie od Franka Melli, doświadczonego dziennikarza giełdowego, który w tym roku jest uznawany za ojca Daxa. Do tej pory wypłaty dywidend przez koncerny miały negatywny wpływ na zmiany kursów. Krytycy jednak zarzucają, że Dax zniekształca prawdziwe wydarzenia na giełdzie. Trudno powiedzieć: Dax zjednoczył rozproszone obrazy indeksów i stał się jedną z najbardziej znanych marek Niemiec. Ponad 70 procent Niemców, według badań, wie, co to jest Dax. Dax jest już nieodłączną częścią żadnego programu informacyjnego, stał się symbolem potężnych emitentów - cieszy się Rüdiger von Rosen, szef Deutsche Aktieninstitut i akuszer Daxa.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Cześć Obecnie nie ma dnia bez negatywnych impułsów na rynkach finansowych więc ogłoszono kolejne bankructwo w rezultacie inwestorzy, którzy zainwestowali kwotę powyżej 100 000 USD w tym banku stali się biedniejsi w jeden dzień, ponieważ gwarancja zwrotu przez państwo po przejęciu obejmuje tylko do tej kwoty więc zaczynamy od nowa Pozdrowienia Władze zamykają bank hipoteczny Indymac Największe bankructwo bankowe w USA od 1984 roku Kryzys na rynku nieruchomości w USA doprowadził do największego bankructwa bankowego w kraju od 1984 roku. Państwowy organ nadzoru bankowego zamknął bank hipoteczny i oszczędnościowy Indymac z siedzibą w kalifornijskim Pasadenie i natychmiastowo przekazał wszystkie operacje bankowe do rządowego funduszu ubezpieczeniowego depozytów (FDIC). FDIC uruchomił infolinię dla klientów z zapytaniami. Organ nadzoru wyjaśnił, że Indymac zbankrutował z powodu kryzysu płynności. Zaniepokojeni inwestorzy w ciągu ostatnich jedenastu dni roboczych wycofali ponad 1,3 miliarda dolarów (817 milionów euro) z obaw o solidność banku. Na koniec marca Indymac miał depozyty w wysokości 19,06 miliarda dolarów. Akcje Indymac zanotowały spadek ze względu na wysokie straty firmy z powodu kryzysu na rynku nieruchomości.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Forexyman pisze: Witaj Aktualnie nie ma dnia bez negatywnych impulsów na rynkach finansowych kolejne bankructwo zostało ogłoszone więc inwestorzy, którzy ulokowali kwotę ponad 100 000 USD w tym banku, stali się biedniejsi z dnia na dzień, ponieważ gwarancja zwrotu środków po przejęciu jest zabezpieczona tylko do tej kwoty no to zaczynamy od nowa Pozdrowienia
kto staje się zbyt potężny, jest po prostu przejmowany w ten sposób można też wywierać wpływ i wzbogacać swoich odpowiedników Jim Rogers mówi wprost. Nie wiem, skąd ci mężczyźni biorą odwagę, by brać nasze pieniądze - pieniądze podatników - aby kupować akcje Fannie. Jesteśmy na najlepszej drodze, aby wykupić wszystkich na świecie (ratunek!). To zrujnuje bilans FED, naraża dolara amerykańskiego na presję i dalsze podgrzewa inflację.

Re: materiał do czytania

Napisany przez Forexyman
Cześć jeśli ktoś z was chce kiedyś przejąć firmę, oto dobry przykład, jak powinno się postępować))))) Zawsze działa, ponieważ tak Porsche VW także mogły przejąć Pozdrowienia Schaeffler chce połknąć Conti Teraz jest oficjalne: przedsiębiorstwo rodzinne Schaeffler złożyło ofertę przejęcia znacznie większego koncernu Conti. Bawarczycy oferują akcjonariuszom 69,37 euro za akcję. Kurs akcji ponownie wzrósł znacząco. Około pół godziny przed zamknięciem giełdy Xetra, tradycyjne przedsiębiorstwo Schaeffler przerwało milczenie i ujawniło swoje plany. Frankoni oferują 11,2 miliarda euro, aby wchłonąć dostawcę części samochodowych. Jeśli ustawowa cena minimalna ustalona przez BaFin jest wyższa niż oferta, to ta cena będzie płatna. Ta minimalna cena zostanie określona za około tydzień. 28 procent zabezpieczone przez operacje swap Jak do tej pory Schaeffler posiada według własnych informacji 2,97 procent akcji Conti oraz dodatkowe 4,95 procent poprzez opcje. Przez operacje swap, frankoński specjalista od łożysk tocznych zabezpieczył dodatkowo około 28 procent, które zgodnie z ustawą o obrocie papierami wartościowymi nie podlegają obowiązkowi zgłoszenia. Kiedy i czy zostaną zlikwidowane operacje swap, nie jest jeszcze pewne, powiedziano dalej. Schaeffler poinformował, że nie przewidziano minimalnego wskaźnika akceptacji oferty przejęcia. Schaeffler jasno wyraził we wtorek, że nie planuje rozbiórki Conti. Przedsiębiorstwo rodzinne nie ma zamiaru wychłostać dostawcy części samochodowych w całości i pozostawić go jako samodzielne przedsiębiorstwo na giełdzie. Schaeffler dąży do uzyskania strategicznego udziału w wysokości ponad 30 procent, ale niekoniecznie większościowego, poinformowało przedsiębiorstwo. Akcje rosną Oficjalnie ogłoszona oferta wywołała entuzjazm wśród inwestorów. Po ofercie ze strony Schaeffler, kurs akcji wzrósł o ponad dwanaście procent, przekraczając 74 euro i znacznie przewyższając ofertę. Już wczoraj akcje Conti wzrosły o 22 procent. Inwestorzy zapewne cicho liczyli na utrzymanie ceny w wyniszczającym przetargu ofert, gdyby znaleziono kolejnego zainteresowanego dostawcę. Wtorkowy internetowy raport tygodnika Wirtschaftswoche wprowadził w zamieszanie. Stwierdzono w nim, że grupa Schaefflera dąży tylko do znaczącego mniejszościowego udziału w Conti, a nie do przejęcia. Rozbiórka koncernu lub wycofanie się z giełdy nie jest zdecydowanie planowane - napisał magazyn w swoim wydaniu online, powołując się na osoby zaznajomione z sytuacją. Nie wyklucza się jednak późniejszego większościowego udziału. Mniejszościowy udział nie ma sensu Eksperci wyrazili wątpliwości co do takiej strategii. Według analityka Credit Suisse, Stuarta Pearsona, dla Schaefflera nie miałoby to sensu, aby nabyć mniejszościowy udział. Wartość przejęcia byłaby wiarygodna tylko wtedy, gdyby rozważano ewentualną separację działu opon. Nadal uważa, że akcje Continental są niedowartościowane i kontynuuje swoje rekomendacje na poziomie przewagi z celem 88 euro. Również Georg Stürzer, analityk z Unicredit, skeptycznie odniósł się do raportu o rzekomo planowanym mniejszościowym udziale. Według mnie mniejszościowy udział nie ma sensu. Między firmami jest niewiele synergii, więc może chodzić raczej o strategiczne ustawienie kursu. Podobnie jak w przypadku Porsche i Volkswagena, budowanie pozycji może jednak trwać dłuższy czas - tak Stürzer. W przypadku oferty przejęcia, uważa, że cena musi wynosić co najmniej między 80 a 90 euro, aby akcjonariusze w ogóle zaoferowali swoje udziały. Jego rekomendacja brzmi Kup przy celu 115 euro.

Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z kryptowalutami […]

Uważasz więc, że podczas studiów dualnych zarobisz[…]

Do limitu ryczałtu nie płacisz żadnych podatków. J[…]

Dziękuję bardzo!

Odwiedź naszą stronę z aktualnościami ze świata